Opublikowano
2005-11-15 21:00
Licencja
Wolna licencja

Templariusze: chwała i upadek

W piątek, 13 (sic!) października 1307 roku, odbyła się jedna z największych operacji policyjnych w dziejach, a na pewno największe tego typu przedsięwzięcie w średniowieczu…


Strony:
1 2 3

Zobacz też: Templariusze. Początki zakonu

Templariusze

Brat Bernard leżał na posłaniu rozmyślając. Jego zmęczone powieki próbowały odciąć Hypnosowi drogę ucieczki. Na darmo. Prawdę mówiąc nie spał tej nocy wcale. Coś bardzo złego wisiało w powietrzu. Coś, przy czym zasnąć trudno, a i wstać nie po drodze. Już dawno świtało, jednak gęsta mgła czule tuliła ten jesienny poranek. Mimo że jutrznia już dawno się odbyła, w całym domu zakonnym panowało jakieś nienaturalne ożywienie. Bernardowi zdawało się, że nie jest osamotniony w swoich pesymistycznych odczuciach. Nagle na dziedzińcu komandorii podniósł się harmider, wyraźnie było słychać krzyki i szamotaninę. Brat Bernard wyglądnął przez dziurę – nieskromnie nazywaną oknem – by przyjrzeć się sprawie, prawie natychmiast zbladł. Na placu komandorii roiło się od uzbrojonych pachołków – ślepych sług sprawiedliwości królestwa francuskiego. Przywódca tej bandy – znany wszystkim miejscowy seneszal – z nieukrywanym zadowoleniem słuchał herolda czytającego, w imieniu króla, rozkaz bezzwłocznego aresztowania wszystkich członków zakonu. Był piątek 13 października 1307 roku…

Cytowany tekst to tylko fikcja literacka, ale bardzo możliwe, że tak właśnie z punktu widzenia szeregowego templariusza mógł wyglądać początek końca jego zakonu.

Właśnie w piątek, 13 (sic!) października 1307 roku, odbyła się jedna z największych operacji policyjnych w dziejach, a na pewno największe tego typu przedsięwzięcie w średniowieczu. Głównym inicjatorem był, wiecznie łasy na pieniądze, król Francji – Filip IV zwany Pięknym, a celem było aresztowanie i doprowadzenie przed sąd templariuszy. Akcja – bardzo skrupulatnie zaplanowana – zakończyła się sukcesem. Zatrzymano przytłaczającą większość podejrzanych, zaskoczeni całą sytuacją zakonnicy nie próbowali nawet stawiać oporu. Natychmiast rozpoczęto przesłuchania i przygotowania do wielkiego procesu, który okazał się jedną wielką hucpą i bezczelną drwiną ze ślepej sprawiedliwości. Zanim jednak przejdziemy do opisu ohydnej błazenady ubranej w praworządne ciuszki pozwól, drogi Czytelniku, że pokrótce przedstawię historię zakonu templariuszy.

Bez zbędnych dociekań można stwierdzić, że historia zakonu „Ubogich Rycerzy Chrystusa” lub też „Rycerzy Świątyni” (templum – łac. świątynia) rozpoczęła się około roku 1120. Wtedy to kilku rycerzy – krzyżowców pod wodzą Hugona z Payns ślubowało w Jerozolimie czystość i ubóstwo, zobowiązując się jednocześnie bronić pielgrzymów na drogach przed napaścią i rabunkiem. Zachwycony ideą król jerozolimski, Baldwin II, oddał im jeden ze swoich pałaców na siedzibę. Prawdziwy początek zgromadzenia datuje się jednak na 1128 rok. Wtedy to na synodzie w Troyes templariusze otrzymali oficjalną regułę zakonną (przygotowaną przez sławnego opata cystersów oraz inicjatora II krucjaty – Bernarda z Clairvaux), a także pewne przywileje, które pozwoliły im dynamicznie się rozwijać. Zakon, dzięki postaci Bernarda z Clairvaux, znany był w całej Europie, rozpoczęły się masowe zapisy, a także datki na rzecz „Ubogich Rycerzy”, by wspomóc ich w walce z niewiernymi. Wkrótce całą Europę zachodnią oplotła sieć komandorii, czyli domów zakonnych, które zbierały fundusze i rekrutów na walkę w Ziemi Świętej. Rejon działania naszych bohaterów można podzielić na trzy strefy. Pierwszą z nich były państwa krzyżowe – główna arena działań templariuszy. Ich pierwszorzędnym zadaniem była ochrona pielgrzymów i obrona Ziemi Świętej. Robili to z wielkim poświęceniem i heroiczną, czasem wręcz samobójczą, walecznością. Trzeba przyznać, że to właśnie dzięki nim chrześcijanie utrzymali się na Bliskim Wschodzie aż do 1291 roku. Bez pomocy templariuszy, ich zaangażowania militarnego, a także dyplomatycznego, chrześcijanie ponieśliby klęskę już z rąk Saladyna, czyli na sto lat przed opuszczeniem ostatniego bastionu – Akry.

Drugą strefą bytności zakonników, nie mniej ważną, lecz często przez nich pomijaną był Półwysep Iberyjski i szalejąca na nim rekonkwista. Tutaj również „Ubodzy Rycerze Chrystusa” wiele pomogli, przelewając krew za portugalskich i aragońskich królów. Trzecim rejonem działań templariuszy były spokojne tereny chrześcijańskiej Europy. Tu już nie przejmowali twierdz i zamków, nie walczyli z islamem, ale ciężko pracowali, by zebrać fundusze na permanentną wojnę. Liczne nadania testamentowe uczyniły ze świątynników zakon potężny, władający i obracający wielkim majątkiem, zazdrośnie broniący swoich posiadłości i bezwzględny w ściąganiu należności. Z czasem główne monarchie zachodu uczyniły z nich swoich skarbników. Templariuszy uważa się za prekursorów bankowości. Pożyczali oni pieniądze na procent, a ich komandorie pełniły role dzisiejszych bankomatów. Wpłacone w jednym miejscu pieniądze można było wypłacić na drugim końcu Europy, nie ryzykując rabunku w czasie podróży. Wielkie bogactwa zakonu przysporzyły mu licznych wrogów. Można przyznać, że zazdrosne władanie majątkiem i niekiedy agresywne jego pomnażanie mogło budzić sprzeciw i niechęć. Jednak bez stałego dopływu gotówki i rekruta, wojna na Wschodzie nie miała sensu i skazana by była na porażkę.

Templariusze Również w polskiej historii templariusze odegrali pewną rolę. Swoje siedziby założyli w Chwarszczanach, Gnieźnie i Łukowie. Charakterystyczna chorągiew „Ubogich Rycerzy Chrystusa” trzepotała również w szeregach wojsk Henryka Pobożnego podczas bitwy legnickiej w 1241 roku.

W 1291 roku padł ostatni chrześcijański przyczółek w Ziemi Świętej – Akra. Templariusze walczyli do końca, o każdą ulicę i każdy dom, jednak przytłaczająca przewaga muzułmanów i brak posiłków z Zachodu, sprawiły, że zakonnicy musieli się poddać, a swoją główną siedzibę przenieśli na Cypr. Tam utworzyli bazę wypadową i sztab, w którym planowano kolejną krucjatę. Niestety świat się zmienił, dla templariuszy nie do poznania. Papiestwo miało swoje problemy, kryzys, który tym kłopotom towarzyszył, miał doprowadzić do niewoli awiniońskiej. Królowie również nie byli tak chętni – jak dwieście lat wcześniej – do umierania za wiarę. Powoli rodził się absolutyzm, monarchom nie podobała się potęga templariuszy i niezależność, jaką się cieszyli (podlegali bezpośrednio papieżowi), dzierżąc jednocześnie wielkie połacie ziemi w ich królestwach.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Antoniego Olbrychskiego – „Pojedynki, biesiady, modlitwy. Świat średniowiecznych rycerzy”:

Autor: Antoni Olbrychski
Tytuł: „Pojedynki, biesiady, modlitwy. Świat średniowiecznych rycerzy”

ISBN: 978-83-65156-07-5

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 71

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Aneta |

Znalezli sie silniejsi, ktorzy chcieli udzielac pozyczek na lichwiarski procent i psuc monety przez niedowazanie, czy oszustwa na zawartosci kruszcu.



Odpowiedz

Gość: marek |

Templariusze nie pomyśleli, że krucjaty nie przynoszą już żadnych efektów i najwyższy czas ewakuować się do Europy i wykroić dla siebie jakieś państwo. Bardziej myślący byli Krzyżacy i Joannici. I jedni i drudzy potrafili zadbać o bezpieczną przystań w razie klapy idei krucjatowej.



Odpowiedz

Gość: rycerze kochający pieniądze |

Filip IV Piękny, jak każdy zdrowo myślący monarcha nie tolerował państwa w państwie. Gdyby przespał moment likwidacji zakonu, mieliby królowie Francji taki sam problem, jak Polacy z Krzyżakami. Templariusze byli ludźmi innej epoki. Nie rozumieli, że czas krucjat już przeminął i ich czas również. Skoro nie chcieli króla Francji za wielkiego mistrza, to poszli pod nóż. I słusznie.



Odpowiedz

Gość: MaW |

I co że w piątek 13-go? to właśnie to wydarzenie spowodowało,że piątek 13-go jest uważany za pechowy! gdyby akcja miała miejsce w sobotę 14-go to dziś uważalibyśmy, że 14 sobota to pechowy dzień



Odpowiedz

Gość |

do Filozofa Templariusze odznaczali się męstwem i honorem, a w tym okresie mimo wszystko były to przymioty nie częste. Podkreśle że nawet w Bankowości uważa się zakonników za ojców systemów bankowych, w takich obszarach jak: - kredyty konsupcyjne - handel walutą - bankomaty Mnie to wystarczy



Odpowiedz
Piotr Hamarnik

Studiuje w Instytucie Historii Akademii Pedagogicznej im. KEN w Krakowie (V rok). Ukończył również Studium Dziennikarskie na tej samej uczelni.

Aktywnie działa w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów swojej Alma Mater, w którym odpowiada za Biuro Prasowe i miesięcznik Nowy Legion. Dawniej związany z magazynem „Histmag.org”, odpowiadał w nim za promocję. Obecnie pracuje w dziale miejskim Gazety Wyborczej Kraków.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org