Opublikowano
2018-05-28 18:16
Licencja
Wolna licencja

Tora! Tora! Tora! – Japończycy giną za cesarza

Śmierć lepsza od kapitulacji. Poświęcenie dla walki, które mogło przerwać dopiero użycie broni atomowej. Japończycy w trakcie II wojny światowej postanowili walczyć za cesarza do samego końca.


Strony:
1 2 3

Zobacz też: Sushi a sprawa polska

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite, a jego temat został wybrany przez naszych Patronów. Wesprzyj nas na Patronite i współdecyduj o naszych kolejnych tekstach! Dowiedz się więcej! Kiedy w maju 1945 roku w Europie świętowano zakończenie walk i ostateczną klęskę „Tysiącletniej Rzeszy”, w zupełnie innej części globu nastroje nie były tak dobre. Cesarstwo Japonii, w przeciwieństwie do innych państw Osi, wciąż walczyło, a koniec II wojny światowej w Azji zdawał się wciąż odległy. Żołnierze z Kraju Wschodzącego Słońca walczyli z niebywałym fanatyzmem i poświęceniem dla sprawy i to m.in. dzięki temu walka na Dalekim Wschodzie sprawiała Amerykanom i pozostałym aliantom tak wiele trudu.

Bóg wśród ludzi

Gdy w 1928 roku Hirohito wstępował na tron jako 124. cesarz Japonii (wtedy odbyła się oficjalnie jego intronizacja – poprzednik Mutsuhito zmarł w 1926 r.), nie wiedział, że zostanie najdłużej piastującym ten „urząd” władcą w historii – jego rządy trwały aż do 1989 r. Swego rekordu mógł jednak nie osiągnąć, a panowanie zakończyć w 1945 r. – zwycięscy Amerykanie mogli przecież zażądać jego abdykacji i postawienia przed sądem, w mniej prawdopodobnej perspektywie – spróbować zrobić z Japonii republikę. Tak się nie stało, a Hirohito został potraktowany łagodnie – utrzymał swój tytuł, choć jednocześnie nastąpiła pewna istotna zmiana kulturowa: stracił swoją... „boskość”. W japońskiej tradycji ród cesarski posiadał bowiem boskie korzenie, a wywodził się wprost od Amaterasu – bogini Słońca.

Hirohito w 1935 r. Hirohito w 1935 r. (domena publiczna) Najciekawszym aspektem ostatniego „boskiego” cesarza było chyba jednak raczej to, że czasy jego rządów nazwano Shōwa, co dosłownie oznacza „Erę Oświeconego Pokoju”. Takie określenie nie mogło okazać się dalsze od rzeczywistości: już w 1937 r. Japonia rozpoczęła wojnę przeciwko Chinom, próbując stworzyć wielkie imperium dominujące w tej części Azji. Do dziś zresztą początek tego konfliktu przytacza się czasem w sporze o to, kiedy rozpoczęła się II wojna światowa, której przecież istotną częścią były walki w Chinach. Choć dla Polaków oczywisty jest 1 września 1939 r., pojawiają się też głosy, że to właśnie w lipcu 1937 r. rozpoczął się największy konflikt w dziejach.

W 1939 r. sytuacja polityczna w Azji – nie mówiąc już o trwającej wojnie – była i tak napięta. Jeszcze w końcówce ubiegłego roku japoński premier Fumimaro Konoe ogłosił, że jego ojczyzna hołdować będzie koncepcji „Azji dla Azjatów”, w której realizacji wiodącą rolę miał mieć oczywiście Kraj Kwitnącej Wiśni. Japończycy zaczęli dążyć do wypierania z regionu Dalekiego Wschodu zagranicznych firm, uderzając w interesy państw europejskich. W lutym Japończycy zajęli znajdującą się pod francuskimi wpływami wyspę Heinan oraz wyspy Spratly, blokowali także francuskie i brytyjskie koncesje w Tiencinie. Tego typu działania odbiły się na stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi, które postanowiły nie przedłużać umowy handlowej z Tokio, grożąc jednocześnie embargiem na towary z kraju za oceanem.

Chałchyn-Goł - Pierwsze zwycięstwo Gieorgija Żukowa

Czytaj dalej...
Podobnie skomplikowane relacje dyplomatyczne miała Japonia z innym gigantem światowej polityki – Związkiem Radzieckim. Już wcześniej między oboma krajami zdarzały się pomniejsze starcia, natomiast w maju 1939 r. nastąpiła eskalacja konfliktu między Mongolią (wówczas znajdującą się w strefie silnych wpływów ZSRR) i Mandżukuo – marionetkowym państwem zależnym od Japonii, na którego czele oficjalnie znajdował się Puyi, ostatni cesarz Chin, zmuszony przed lata do abdykacji. Po obu stronach konfliktu zaangażowali się potężniejsi protektorzy, a wynik walk okazał się korzystny dla Moskwy – późniejszy marszałek Żukow odniósł zwycięstwo, pokonując przeciwnika w bitwie nad rzeką Chałchin-Goł.

Związek Radziecki po raz kolejny namieszał w międzynarodowej sytuacji Japonii, podpisując z III Rzeszą porozumienie, które w historii zapisało się pod nazwą paktu Ribbentrop-Mołotow. Na azjatyckich wyspach przyjęto ten fakt z niejaką konsternacją, jednak gdy na Starym Kontynencie rozpoczęły się wojskowe zwycięstwa Niemiec, koncepcja ściślejszego sojuszu obu zmilitaryzowanych krajów znów nabrała na sile.

Wyrazem tego był podpisany 27 września 1940 r. w Berlinie Pakt Trzech, który związał sojuszem Niemcy, Włochy i Japonię. Oś Berlin-Tokio-Rzym stała się faktem i tak jak Mussolini czy Hitler nie mieli zamiaru ustać w swych ekspansjach, tak i militaryści z Kraju Wschodzącego Słońca zamierzali dalej budować swą potęgę...

USS Arizona pearl harbor USS „Arizona” tonie podczas ataku na Pearl Harbor (domena publiczna).

Starcie z gigantem

Ekspansywne poczynania Japończyków stały w sprzeczności z interesami Stanów Zjednoczonych, które dosyć ostro reagowały na kolejne ruchy tokijskiego rządu (okres od 1939 r. obfitował zresztą w częste zmiany na stanowisku premiera – do momentu, gdy władzę objął Hideki Tōjō, nazywany później przez Amerykanów „Hitlerem Dalekiego Wschodu"). Początkowo Japończycy zajęli północne Indochiny, lecz w Azji odbiły się echa wygranej przez III Rzeszę kampanii francuskiej i Japonia podpisując w lipcu 1941 r. umowę z zależną od Niemiec tzw. Francją Vichy uzyskała możliwość okupowania francuskiej kolonii w całości.

Franklin Delano Roosevelt reagował gwałtownie – USA najpierw wprowadziło własne embargo na eksport wobec Japonii, a następnie doprowadziło do embarga międzynarodowego blokującego dostawy ropy. Sytuacja się zaogniała i nastał w końcu moment, w którym nie można było już doprowadzić do kompromisu, choć istniały próby rozwiązania konfliktu na drodze dyplomacji.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite! Dowiedz się więcej!

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite, a jego temat został wybrany przez naszych Patronów. Wesprzyj nas na Patronite i Ty też współdecyduj o naszych kolejnych tekstach! Dowiedz się więcej!

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: AWU |

Pamiętajmy że gdy RP w solidarności z Aliantami wypowiedziała wojnę Japonii kraj ten odmówił przyjąć ten fakt do wiadomości. Po kapitulacji Hong Kongu trafiło do niewoli japońskiej 3 polskich lotników z Ferry Command. Zostali odseparowani i przewiezieni do rezydencji komendanta miasta na kolację a następnego ranka wysłani do portugalskiego Macau (zresztą sztandar lotnictwa polskiego trafił z okupowanego przez Sowietów Wilna do UK japońską pocztą dyplomatyczną). Aż do końca wojny przy Armii Kwantungu przebywało kilku oficerów polskiego radio wywiadu wraz z Japończykami łamiąc sowieckie kody.



Odpowiedz

Gość: |

Bardzo proszę o wskazanie źródeł



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@ Gość:
Oto, co mówi o Alasce Wikipedia (jesli o to szło): "Terytorium Alaski – terytorium zorganizowane istniejące od 24 sierpnia 1912 r. do 3 stycznia 1959 r., gdy zostało przyjęte do Unii jako czterdziesty dziewiąty stan. Wcześniej znajdował się tam Departament Alaski i Dystrykt Alaski.



Odpowiedz

Gość: Rew |

W 1942 roku nie bylo stanu Alaska!!!



Odpowiedz

@ Gość: Rew Dziękuję, poprawione!



Odpowiedz

Gość: Ret |

W Europie w maju 1945swietowano........
Swietowali Polacy nie mogacy wrocic do kraju, Polacy wyrzucani z domow na Kresach, wiezi na Sybir AKowcy, osadzeni na zamku w Lublinie. swietawali partyzanci niezlomni w lasach, deportowani Baltowie, Europa swietowala.....



Odpowiedz

Gość: Yuken |

Były jeszcze kierowane bomby "Oka" oraz łodzie motorowe "Shinjo". Te pierwsze nie odegrały większej roli, gdyż praktycznie cała produkcja wraz z wyszkolonymi pilotami poszła na dno wraz z największym lotniskowcem świata Shinano; drugie zostały użyte w walkach o Okinawę, ale skutek był niewielki.
Za to bardzo mało mówi się o planie "Ketsu-go" - był to plan ostatecznej rozprawy z Amerykanami po ich wylądowaniu na rodzimych wyspach. W ramach tego planu Japończycy mieli zamiar wystawić do walki 28 milionów (!) cywilów. Z racji braku uzbrojenia, mieli być oni wyposażeni w bambusowe lance... Dodatkowo plan zakładał użycie kilku tysięcy łodzi Shinjo oraz kilkunastu tysięcy samolotów kamikaze - to już była kompletna fantazja. Niemniej sam pomysł wystawienia milionów cywili przeciwko wyszkolonym żołnierzom uzbrojonym w karabiny maszynowe, moździerze i miotacze ognia był zbrodniczy. Dodatkowo wspierać go miała Armia Kwantuńska ściągnięta z kontynentu - problem tylko był taki, że Japonia nie miała już żadnych środków na jej przetransportowanie... Już na tym przykładzie widać, że jakkolwiek użycie broni atomowej może być wątpliwe moralnie, to w sumie uratowało zarówno Japończyków, jak i Amerykanów przed dużo większą hekatombą.



Odpowiedz

Gość: Durr |

@ Gość: Yuken Japończycy mieli tysiące samolotów, których nie mieli jak użyć, bo po prostu brakowało im pilotów. Nie bez przyczyny pod koniec wojny ich trening kończył się na nauce startu i utrzymania samolotu w poziomie. A łodzie? Rekwirowaliby łodzie cywilne. Żadnego problemu by tu nie było.



Odpowiedz

Gość: johnny rico |

Witam, poniżej kilka uwag do artykułu:

1. „na dziewięć amerykańskich okrętów wojennych z floty Pacyfiku sześć zostało doszczętnie zniszczonych” – jest to straszliwie nieprecyzyjne określenie można odnieść wrażenie, że cała flota liczyła 9 jednostek!; USA utraciły zatopione 4 pancerniki (2 z nich w 1944 wróciły do służby), 1 pancernik szkolny i 4 inne jednostki.
2. „…kamikaze …. przynosiły straty we własnych ludziach i własnym sprzęcie” – w tym okresie bez mała każda akcja lotnictwa japońskiego przynosiła mu olbrzymie straty, w większości japońscy piloci byli gorzej wyszkoleni od amerykańskich i latali na gorszym sprzęcie; z tego punktu widzenia decyzja o utworzeniu jednostek „kamikaze” była desperacka ale i racjonalna – skoro i tak tracono samoloty wraz z załogami w nieefektywnych atakach klasycznych.
3. „tora, tora, tora” było jednym z haseł do ataku i sygnalizowało osiągnięcie zaskoczenia ale nie sukces ataku.



Odpowiedz

@ Gość: johnny rico Dziękuję za uwagi! Faktycznie mój język mógł być momentami nieprecyzyjny.



Odpowiedz
Paweł Czechowski

Ukończył studia dziennikarskie na Uniwersytecie Śląskim. W historii najbardziej pasjonuje go wiek XX, poza historią - piłka nożna.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org