Opublikowano
2016-10-12 18:59
Licencja
Wolna licencja

UPA jak AK? Mitologizacja banderowców na Ukrainie

Każdy nacja potrzebuje swoich bohaterów – ich posiadanie jest istotnym elementem budowania tożsamości narodowej. Część Ukraińców do roli tej wybrała członków OUN-UPA, zwanych też „banderowcami". To w oczywisty sposób stwarza wiele problemów. Jak wygląda mitologizacja banderowców na Ukrainie?


Strony:
1 2 3

Mitologizacja banderowców – zobacz też: Rzeź wołyńska – historia i pamięć o zbrodni UPA

Przemyśl, końcówka sierpnia 2016 roku. W oknie jednego z budynków przy ulicy Kościuszki kolejny miesiąc wiszą afisze reklamujące wydarzenie „Noc na Iwana Kupałę". Na każdy z nich nalepione zostały białe kartki z dużymi, widocznymi napisami: IMPREZA ODWOŁANA. Dlaczego? W owym budynku mieści się bowiem przemyski oddział Związku Ukraińców w Polsce, a organizowany przez to stowarzyszenie festiwal został odwołany ze względu na tarcia polsko-ukraińskie w mieście.

Mitologizacja banderowców Krzyż pamiątkowy z okazji 25-lecia UPA (fot. Muumi, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported). Zaledwie kilka dni przed planowaną datą imprezy w mieście odbyła się procesja greckokatolicka. Wielu jej uczestników przyniosło ze sobą flagi Ukrainy. Gdy pochód znalazł się na ulicy Słowackiego, doszło do przepychanek z lokalnymi polskimi narodowcami, którzy protestowali przeciwko gloryfikacji UPA. Bezpośrednim powodem rękoczynów okazała się czerwono-czarna (barwy banderowców) koszula jednego z członków procesji. Kilka dni potem lokalne stowarzyszenie kibicowskie wystosowało oficjalny protest do prezydenta miasta ws. występu na „Nocy..." ukraińskiego zespołu Ot Vinta, którego członkowie mieli promować banderyzm. Prezydent przychylił się do ich apelu i poprosił organizatorów o zrezygnowanie z występu kapeli. Widząc narastający konflikt, Ukraińcy odwołali imprezę w ogóle.

Nie można oczywiście mówić o jakiejś polsko-ukraińskiej wojnie i ogólnej wrogości, ale tego typu tarcia zdarzają się w Polsce między innymi w efekcie tego, co dzieje się na Ukrainie, a zwłaszcza w jej zachodniej części. Tam bowiem bojownicy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów-Ukraińskiej Powstańczej Armii obrastają w pewien rodzaj kultu – pojawiają się ich pomniki i ulice nazywane ich imieniem. W naszym kraju przyjmowane jest to jako skandal, bo Polacy mają w pamięci tragiczne losy swych rodaków pomordowanych przez banderowców w czasie rzezi wołyńskiej. Warto się więc zastanowić, dlaczego u naszych wschodnich sąsiadów mitologizowana jest działalność OUN-UPA i jakie może mieć to konsekwencje dla naszych wzajemnych relacji.

Wbrew pozorom stworzenie spójnej wizji historycznego dziedzictwa nie było dla Ukraińców zadaniem łatwym. Po 1991 roku, gdy na bazie byłej republiki radzieckiej powstało w końcu niezależne państwo ukraińskie, pojawił się problem wypracowania wspólnej polityki historycznej. „Wspólnej" jest tu słowem kluczem, bo Ukrainy nie można traktować jak monolitu – wschodnia i zachodnia część kraju różni się pod wieloma względami, m.in. etnicznymi, językowymi czy religijnymi.

Do początków XX wieku nie było większego problemu. Za punkty spajające historię naszych wschodnich sąsiadów można było bezproblemowo uznać dzieje Rusi Kijowskiej, chrzest w obrządku greckim z roku 988, powstania kozackie (w tym tzw. powstanie Chmielnickiego) czy wiek XIX, kiedy to można mówić już o procesie powstawania narodów w nowoczesnym rozumieniu tego terminu. Po roku 1917 sytuacja zaczęła się komplikować, bo należało uwzględnić dzieje Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej i Ukraińskiej Republiki Ludowej (na czele tej ostatniej stał Symon Petlura, strategiczny sojusznik RP w czasie walk z bolszewikami.). W podręcznikach z najlepszym przyjęciem spotykała się raczej USRR.

Mitologizacja banderowców Kibice Karpat Lwów i Dynama Kijów z czarno-czerwonymi flagami UPA (fot. PavloFriend, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

Sporym problemem okazała się ocena okresu II wojny światowej, gdyż należało tu połączyć „dwa fronty" – swój historyczny ślad odcisnęli w tym czasie zarówno Ukraińcy walczący w szeregach Armii Czerwonej, jak i ci zgrupowani w OUN-UPA. Ostatecznie przyjęto wizję historyczną bazującą w pewien sposób na martyrologii narodu, który na przestrzeni dziejów miał przetrwać różne agresje ze strony sąsiadów (w tym Polaków), a której zwieńczeniem było odzyskanie niepodległości na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku. W wizji tej znalazło się miejsce zarówno dla krasnoarmiejców, jak i – co jest bardziej istotne z naszego punktu widzenia – dla odpowiedzialnych za kaźń Polaków banderowców.

Mitologizacja banderowców: geneza

Mitologizacja banderowców Plakat propagandowy OUN-UPA (domena publiczna). Dobre podłoże dla gloryfikacji poczynań Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i wywodzących się z niej formacji militarnych stanowiły oczywiście działania i propaganda stosowane w trakcie wojny. Po ataku Niemiec na Związek Radziecki w czerwcu 1941 roku Stepan Bandera, który już wcześniej zdecydował się na współpracę z III Rzeszą, postanowił wykorzystać okazję i wydał polecenie sformowania ukraińskiego rządu, na którego czele stanął Jarosław Stećko. 30 czerwca we Lwowie uchwalony został „Akt ogłoszenia państwowości ukraińskiej", który oznaczał w zasadzie zadeklarowanie niepodległości. Wbrew wcześniejszej współpracy ruch ten spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem Hitlera, który nakazał rozwiązać świeżo utworzony rząd, a ukraińskich przywódców aresztować. To, co w trakcie późniejszego przesłuchania powiedział Bandera wyraźnie pokazywało, jaką rolę dla siebie i skupionych wokół siebie nacjonalistów przeznaczył. Zapytany, czy to on nakazał utworzyć rząd odparł, że tak, a zrobił to w imieniu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, stojącej na czele całego narodu jedynej organizacji zbrojnie walczącej o niepodległość. Miało to być głównym argumentem uprawniającym jego działania.

Choć cała operacja skończyła się dla Stepana Bandery niepomyślnie (koniec końców znalazł się w niemieckim obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen), to próba zbudowania niezależności Ukraińców mogła mieć niezwykle duży wydźwięk propagandowy. Kolaboracja z Hitlerem nie musiała wcale oznaczać czegoś negatywnego – na ziemiach w pobliżu Lwowa nie poznano jeszcze trudów niemieckiej okupacji, a im dalej na wschód, tym bardziej bolesna była pamięć o „Hołodomorze", czyli wielkim głodzie z lat 1932 -1933, który był bezpośrednim efektem polityki radzieckiej. W wojnie niemiecko-radzieckiej można było więc upatrywać pewne szanse na zmiany.

Artykuł inspirowany książką Grzegorza Motyki pt. „Wołyń '43”:

Autor: Grzegorz Motyka
Tytuł: „Wołyń '43”
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Numer wydania: I
Oprawa: zintegrowana
Wymiary: 145×207
Data wydania: październik 2016
EAN: 9788308062074
Liczba stron: 288
ISBN: 978-83-08-06207-4
Cena: 38,00 zł
Kup ze zniżką w księgarni Wydawcy!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Makarjan |

Dwa tygodnie na Ukrainie,było świetnie.Lwów ,Odessa,Zatoka.Wejscie do restauracji "Kryjówka".Dzień po dniu kolejka,wchodzisz jak powiesz hasło:Sława Ukrainie.Qrwa ale Polacy stali w tej kolejce i na wejciu krzyczeli:sława ukrainie........



Odpowiedz

Gość: PePeSza |

Dobry tekst, można też napisać więcej o zamiłowaniu do UPA które na Ukrainie się niestety rozpowszechniło a konkretnie że jest analogia ich kultu do obecnego u nas kultu "żołnierzy wyklętych". Jedni i drudzy w swoich krajach nie znają szerszego kontekstu historycznego a traktują jako "symbol walki o wolność", jedni i drudzy wykorzystują symbol wilka("żyli prawem wilka") oraz reagują alergicznie gdy ktoś chce podważać ich mit(wspominając np. o zbrodniach burego czy rzezi wołyńskiej). Sam kiedyś natrafiłem na anglojęzyczny komentarz w którym jednocześnie ktoś czcił UPA i traktował Polaków jako "słowiańskich braci".



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Pisanie o Banderze, że znalazł się w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen, bez wyjaśnienia, że jadał tam w stołówce dla SS-manów, mógł przyjmować odwiedzające go osoby w przydzielonym mu pokoju gościnnym, wielokrotnie podróżować do Berlina itp., jest zniekształcaniem rzeczywistości, służącym raczej gloryfikacji tej ponurej postaci, niż użyteczną informacją historyczną. Innym mankamentem tego opracowania jest zupełne pominięcie terroru, jaki uprawiały UWO/OUN w okresie międzywojennym, wspomagane przez Niemców, Litwinów, Czechów i Rosjan. No i najważniejsze: komentowanie ludobójstwa bez zaznaczenia, że wziął w nim udział najwyżej 1% Ukraińców, którzy również byli mordowani przez Służbę Bezpeky, nie służy zarówno prawdzie historycznej, jak i ewentualnemu pojednaniu między naszymi narodami. Tylko, że gdyby to napisano, nie można byłoby uznać OUN/UPA za organizacje narodowo-wyzwoleńcze.



Odpowiedz

@bartensteiner Dziękuję za uwagi. Co do międzywojnia, to w artykule chciałem się skupić bardziej na okresie II WŚ i latach późniejszych.



Odpowiedz

Gość: fghyy |

@ Gość: bartensteiner
A dwóch braci Bandery zamordowanych przez hitlerowców, to co?



Odpowiedz

Gość: Tomasz |

Koszula uczestnika procesji nie była w "barwach banderowców", jak chciałby Autor, a była to prostu kolorystyka ukraińskiej haftowanej koszuli - wyszywanki - charakterystyczna dla Galicji, czy też szerzej ujmując - Zachodniej Ukrainy. Przed napisaniem artykułu zalecałbym poszerzenie wiedzy zamiast prostego powtarzania tez narodowców. Przypomina to insynuacje, które pojawiły się jakiś czas temu, jakby zespół Enej wziął swoją nazwę od pseudonimu jednego z dowódców UPA Petra Olijnyka, a nie od bohatera ukraińskiej "Eneidy". A tu ciekawa mapa z wzorami ukraińskich wyszywanek z podziałem na regiony: https://uk.wikipedia.org/wiki/%D0%92%D0%B8%D1%88%D0%B8%D0%B2%D0%B0%D0%BD%D0%BA%D0%B0#/media/File:Embroidered_Ukrainian_Map.jpg



Odpowiedz

@Tomasz Nie chodziło mi o powtarzanie niczyich tez. Faktem jest, że jeden z uczestników procesji miał koszulę w barwach czerwono - czarnych, a to sprowokowało drugą stronę do starcia, bo kolory te (co w artykule podałem dla objaśnienia) kojarzą się mocno z UPA. Być może konstrukcja zdania sugeruje, że opowiedziałem się po którejś ze stron, nie będąc na miejscu i nie znając wszystkich motywów. Zaręczam, że nie to było moim celem.



Odpowiedz

Gość: |

@Tomasz: Koszula była w barwach banderowców i słusznie została zdarta. Wszelkie przejawy banderyzmu, w tym koszule w barwach czerwono-czarnych powinny być ostro potępiane na polskiej ziemi. Zdecydowane przeciwstawienie się szerzenia banderyzmu podczas marszu w Przemyślu przynosi chwałę tym młodym, dzielnym ludziom, którzy na własną rękę (często wbrew państwu) dają odpór ukraińskiemu faszyzmowi. We wcześniejszych latach uczestnicy tego "marszu faszystów" jawnie maszerowali z flagami czerwono-czarnymi. W tym roku nastąpił tego kres i niech każdy uczestnik tej zbieraniny wie, że żadne barwy zbrodniczej, zdegenerowanej organizacji nie przejdą na polskiej ziemi. W pełni popieram protest młodych polskich patriotów, którzy wystąpili wreszcie przeciwko czczeniu ukraińskiego faszyzmu w polskich miastach. Tak samo jak popieram niszczenie bezprawnej samowoli budowlanej środowisk banderowskich na polskiej ziemi. Jeśli zajdzie taka potrzeba, sam jawnie, pod własnym nazwiskiem będę popierał tę faszystowskie samowole budowlane, postawione wbrew polskiemu prawu i wbrew polskiemu społeczeństwu. Co do nazwy zespołu Enej, top zgadzam się z przedmówcą. Zespół ten swojej nazwy nie wywodzi od bandyty z UPA, ale od legendarnego bohatera ukraińskich opowieści ludowych. Mówił o tym swego czasu lider zespołu Enej, stanowczo odcinając się od ukraińskiego szowinizmu. I nie ma powodów, by mu nie wierzyć.



Odpowiedz

Gość: PePeSza |

@Gość: fajnie a skąd ci "patrioci" wiedzieli że będzie tam koleś z koszulą w barwach banderowskich? Przecież to nie był zdane marsz UPA na które niektórzy niestety pozwalają. Co jak to określacie "patrioci" czy narodowcy nie zostali sprowokowani przez koszulę tylko przybyli na ten marsz właśnie w celu zrobienia rozróby bo dla nich Ukraińcy z definicji są banderowcami. PS. Nienawidzę baderyzmu i popieram zakaz jego propagowania na ziemiach polskich i deportacje osób które te symbolikę(np. flagi) rozpowszechniają ale polscy nacjonaliści wcale nie są lepsi od ukraińskich.



Odpowiedz

Gość: |

@PePeSza: Gdyby Kolega miał wiedzę na temat tych marszów, to by Kolega wiedział, że w marszach tych w poprzednich latach szli byli "kombatanci" UPA z banderowskimi, czerwono-czarnymi flagami. Robili to jawnie, prowokując polskie społeczeństwo i kpiąc sobie z państwa i prawa polskiego. Pomni tych bezczelności, młodzi polscy patrioci zorganizowali w tym roku kontrmarsz, aby tym razem nie dopuścić do tego typu czczenia faszystowskiej, zbrodniczej ideologii i organizacji. Flag UPA w tym roku nie było, bo Polacy zapowiadali, że będą na tym marszu, więc z obawy o rozróby z flag zrezygnowano. Niestety nie zrezygnowano z grania banderowskich pieśni, a w marszu dalej szli kombatanci faszystowskich ukraińskich organizacji z upowskimi emblematami. Akurat w dyskusję z polską młodzieżą wdał się Ukrainiec w koszuli w barwach czerwono-czarnych, co tylko sprowokowało tych pierwszych. I bardzo dobrze się stało, bo następnym razem Ukraińcy będą wiedzieć, że tego typu kolorystyka przy okazji marszów, na których jawnie lub cichaczem gloryfikuje się ustrój totalitarny i zbrodnicze organizacje, nie przejdzie na polskiej ziemi i czczenie zbirów z OUN-UPA będzie zawsze prowokowało do zamieszek. W poprzednim moim wpisie jest błąd w jednym zdaniu wypaczający jego sens. Dlatego tutaj podaję zdanie prawidłowo skonstruowane: "Tak samo jak popieram niszczenie bezprawnej samowoli budowlanej środowisk banderowskich na polskiej ziemi. Jeśli zajdzie taka potrzeba, sam jawnie, pod własnym nazwiskiem będę popierał niszczenie tych faszystowskich samowoli budowlanych, postawionych wbrew polskiemu prawu i wbrew polskiemu społeczeństwu". Na koniec stwierdzam, że społeczeństwo ukraińskie pozbawione jest mądrych i dojrzałych elit. Ci ludzie niczego nie zrozumieli z historii. Ci ludzie zachowują się jak smarkacze, którzy widzą tylko winy u innych, a nigdy u siebie. Tylko smarkacz nie liczy się z odczuciami innych, bo sam ma na tyle słabo wyrobiona wyobraźnię i empatię, że nie jest w stanie pojąć cierpienia innych osób / narodów. Brak wrażliwości ze strony ukraińskich "elit" odbieram jako brak dojrzałości, jako polityczna i społeczną smarkaterię. To, że ich elity są skrajnie niedojrzałe, świadczy też fatalny stan ich państwa i niechęć sporej części ich własnego społeczeństwa, do państwa jakie stworzyli. Być może naród ukraiński nie dojrzał jeszcze do demokracji, do rodziny narodów europejskich. Być może nie dojrzał do uczciwości, do gospodarki rynkowej, do pojednania z sąsiadami. Niektórzy uważają, że nie dojrzał też do własnej państwowości. I w dużej części mają rację. Boli, że nasze polskie elity nie pomagają tym ludziom zbudować normalnego i uczciwego państwa, tylko wspierają u nich kult faszyzmu i faszystowskiego państwa, w którym niezmiennie rządzi oligarchia, złodziejstwo, nieróbstwo, nieudolność. Co nasze polskie elity zrobiły, aby pokazać Ukraińskim elitom jaką drogą należy iść, by stać się normalnym, cywilizowanych, europejskim państwem i społeczeństwem? Czy pozwalając na banderowskie wybryki polskie elity cywilizują swych ukraińskich kolegów? Czy zbliżają ich do pojednania z Polakami i innymi sąsiadami? Czy wspierając nielegalną oligarchiczną juntę, która przejęła władzę w wyniku krwawego puczu rękoma faszystowskich organizacji, polskie elity budują w ukraińskim społeczeństwie szacunek do demokracji, do wolnych wyborów? Pytań jest wiele... Póki tak wygląda demokracja po ukraińsku, póki kult bandyckich, zbrodniczych organizacji się szerzy, póki mordowani są przez faszystowskich najemników mieszkańcy Donbasu, póty państwo ukraińskie nie będzie stabilne, zasobne, ani demokratyczne. Polskie elity popierając kijowską juntę i banderyzm tylko szkodzą Ukrainie, a nie pomagają. A może to jest prawdziwym celem? Szkodzenie Ukrainie?...



Odpowiedz

Gość: Tomasz |

@Gość: Kto atakuje spokojnie idących ludzi, a tym bardziej procesję religijną (a tym był ten pochód, a nie marszem politycznym), jest bandytą, a nie dzielnym człowiekiem. I właśnie nikim więcej niż bandytami są ci narodowcy. Ocierającymi się nieustannie o prawdziwy, a nie wymyślony faszyzm i odczuwający wyraźne ciągoty do Rosji Putina. Ale nie mają monopolu na patriotyzm i mówienie, co komu wolno, a co nie. Wróci jeszcze kiedyś normalność, kiedy te śmieszne narodowe organizacje spod hinduskiego znaku szczęścia zostaną zdelegalizowane.



Odpowiedz

Gość: |

@Tomasz: Widzę, że "kolega" ma totalitarne zapędy i chce delegalizować patriotyczne organizacje, które akurat nie czczą słowiańskiego symbolu szczęścia, gdyż symbol ten został splamiony hańbą przez niemieckich nazistów. Typowe zachowanie banderowca lub "tolerancyjnego" lewaka spod znaku sierpa i młota. Widzę także, że koledze nie przeszkadzają symbole ukraińskiego zbrodniczego faszyzmu, ale za to przeszkadzają polskie symbole narodowe u polskiej patriotycznej młodzieży. Śmierdzi mu polskość, ale nie śmierdzi mu zbrodnicza symbolika zdegenerowanej organizacji ukraińskich faszystów, odpowiedzialnej za masowe mordy na polskich (i nie tylko) kobietach i dzieciach. Świadczy to, że "kolega" albo sam jest banderowcem albo został wyleczony z logicznego myślenia przez lewicowe, upadające propagandówki, jak choćby michnikowa GW. Zatem posłuchaj banderowcu! Banderowski faszyzm w Polsce nie przejdzie. Bez względu czy będzie promowany pod postacią niby procesji religijnej czy niby wieczorków literackich bandyty z batalionu OUN.



Odpowiedz

Gość: Szanowny pan słyszał hasło podnoszone przez bander |

Panowie koszula koszulom a hasło banderowców "Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi" w czsie owej procesji pono religijnej jest wedle was wporządku? Opluwają Nas Lachów w naszym Polskim domu , a wy poprawni , deszczyk pada. Polscy Patrioci stanęli na wysokości zadania, dla was kibole dla mnie panowie godni szacunku.



Odpowiedz

Gość: PePeSza |

@Gość: "Kolega wiedział, że w marszach tych w poprzednich latach szli byli "kombatanci" UPA z banderowskimi, czerwono-czarnymi flagami" W tym też? Bo ja wielu ich nie widziałem poza jednym idiotą. "czczenie zbirów z OUN-UPA będzie zawsze prowokowało do zamieszek" Mhm bo procesja religijna z okazji utworzenia przez Petlurę państwa ukraińskiego miała na celu czczenia UPA. :) "Ci ludzie niczego nie zrozumieli z historii. Ci ludzie zachowują się jak smarkacze, którzy widzą tylko winy u innych, a nigdy u siebie" No akurat tutaj nacjonaliści niczym się od siebie nie różnią, nieważne w z jakiego kraju bo w Polsce mamy to samo. "ma totalitarne zapędy i chce delegalizować patriotyczne organizacje" Jak już to "patriotyczne" które uważają że prawdziwy Polak to zuniformizowany klon Seby z koszulą "RedisBadAss". Zresztą wcale nie trzeba wiele szukać by znaleźć zdjecia "patriotów" zamawiajacych 5 piw. ;) Co do delegalizacji to jestem przeciw, nacjololo to objaw choroby a nie jej przyczyna. "Panowie koszula koszulom a hasło banderowców "Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi" w czsie owej procesji pono religijnej jest wedle was wporządku?" Cała procesja czy jeden ukraiński idiota po tym jak pojawiła się zgraja idiotów polskich? :) "Polscy Patrioci stanęli na wysokości zadania, dla was kibole dla mnie panowie godni szacunku. " Czy ludzie którzy na co dzień demolują przystanki i parki oraz zaczepiają ludzi na ulicy a i podbiją tylko za to że kibicujesz nie temu klubowi co trzeba są godni szacunku? "póki mordowani są przez faszystowskich najemników mieszkańcy Donbasu" Faszyści są tam po obu stronach, z jednej strony prawoseki z drugiej batalion "Rusicz". Zgadzam się z tobą tylko w tym że Euromajdan był niepotrzebny ale na Ukrainie żądzą oligarchowie którzy podlizują się banderowskim modnisiom ale sami faszystami nie są.



Odpowiedz

Gość: Spokój |

@Gość: "Kolego", żaden faszyzm w Polsce nie przejdzie! Ani ukraiński, ani swojski. Żaden!



Odpowiedz

Gość: |

@Spokój: Zgadzam się, że żaden faszyzm w Polsce nie przejdzie. Lewacki ani islamski też nie. Pełna zgoda.



Odpowiedz
Paweł Czechowski

Ukończył studia dziennikarskie na Uniwersytecie Śląskim. W historii najbardziej pasjonuje go wiek XX, poza historią - piłka nożna.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org