Opublikowano
2019-02-04 18:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Victor Capesius – bestia z Auschwitz

(strona 3)

Był farmaceutą i głównym aptekarzem w Auschwitz. Uprzejmy przedstawiciel koncernów, a za bramą obozu bezwzględny potwór. Za popełnione zbrodnie spędził jedynie kilka lat w więzieniu.


Strony:
1 2 3

Pięćdziesięcioczteroletni Schul miał stanąć przed Capesiusem jako pierwszy. Widząc wyraz twarzy Capesiusa, wszyscy trzej nie mieli wątpliwości, że ich poznał, choć tego po sobie nie pokazywał. Zanim Schul znalazł się na początku kolejki, Capesius nie odezwał się ani słowem do żadnego z nowo przybyłych, jedynie pokazując ręką, że mają iść na lewo lub na prawo. Za to do trzech mężczyzn, którzy przed wojną byli jego klientami, miał pytania.
 – Lubisz pracować? – spytał Schula po niemiecku.
 – Już nie jestem w stanie pracować – odpowiedział Schul. – Jestem za stary.
Capesius wskazał na lewo. Dziecięce ofiary eksperymentów pseudomedycznych w niemieckim obozie Neuengamme. Wszystkie zostały później zamordowane (domena publiczna)
Przyszła kolej na Ehrenfelda.
Tym razem Capesius spytał po węgiersku:
 – I ty tutaj? Lubisz pracować?
 – Tak – odrzekł Ehrenfeld.
Capesius skierował go na prawo.
Następny był Glück.
Capesius zapytał go też po węgiersku:
 – A ty lubisz pracować?
 – Tak.
„Capesius nie powiedział nic więcej – opowiadał później Glück – i posłał mnie na prawo”.
Glück i Ehrenfeld dołączyli do grupy około 130 mężczyzn (z owego transportu z Rumunii, który liczył 2800 osób, ocalało jedynie 350).
Po selekcji mężczyzn przyszła kolej na kobiety. Choć Capesius skierował żonę i szwagierkę Glücka na prawo, Glück nigdy więcej ich nie zobaczył. Jego dzieci, bliźnięta, zostały od razu wysłane do gazu. „Nie miałem pojęcia, dokąd idziemy” – mówił Glück.

Nowe życie doktora Mengele

Nazywano go „Aniołem Śmierci”. Josef Mengele po II wojnie światowej ukrywał się w Ameryce Południowej. Nigdy nie stanął przed sądem.



Czytaj dalej...

Bezduszność Capesiusa na rampie, na której przeprowadzano selekcje, dziwiła najważniejszego z podległych mu więźniów będących farmaceutami, Jana Sikorskiego, który powiedział o swoim przełożonym: „Traktował mnie jak człowieka”. Sikorski uważał, że relacje o tym, jak Capesius zachowywał się na rampie, świadczyły po prostu o jego dwulicowej naturze „doktora Jekylla i pana Hyde’a”. Sikorski był kimś w rodzaju kapo – starannie wyselekcjonowanego egzekutora, a także jedynym więźniem, który później miał coś dobrego do powiedzenia o farmaceucie. Za to ci, których Capesius oszczędził na rampie, widzieli w nim tylko okrutnego Hyde’a.
Po tym, jak posłał całą rodzinę Adrienne Krausz do komory gazowej, a ją oszczędził, dołączyła ona do setek innych kobiet w łaźni; „ogolono [nas] [...]. Gdy jeszcze stałyśmy nago w rzędzie, przez łaźnię przeszedł dr Capesius. Stałam obok pani Stark, starszej kobiety, która też znała Capesiusa jeszcze z kraju. Rudolf Höß, komendant niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau w latach 1940–1943 (domena publiczna) Zagadnęła go i zapytała: «Panie doktorze, co z nami będzie?», albo jakoś podobnie, nie mogę już sobie przypomnieć. Odepchnął ją tak, że upadła na śliskiej podłodze. To był ostatni raz, kiedy widziałam dr. Capesiusa”.
Ella Böhm widziała „wujka aptekarza”, kiedy przyszedł do jej bloku. Próbowała słomą zakryć brzuch dziewczyny, która była w ciąży: „wypchnął mnie i kijem zrzucił słomę z ciężarnej kobiety; nigdy już nie widziałyśmy będącej przy nadziei współwięźniarki!”.
Fabrykant Josef Glück widywał Capesiusa „w różnych sytuacjach”, często w towarzystwie doktora Mengelego podczas „selekcji w obozie”. Pewnego razu Capesius i Mengele oraz dwaj inni oficerowie SS pojawili się w niesławnym bloku 11, w którym przebywało wielu nastoletnich Żydów w wieku od szesnastu do osiemnastu lat.
„Chyba przeczuwali, czego tamci chcą, i się pochowali – opowiadał Glück. – Niedługo potem kierownik obozu wyłapał wszystkich z pomocą psów. Działo się to w dniu święta żydowskiego. Dwa dni później przyjechały furgony i tych chłopców wsadzono do środka, i wywieziono do gazu. Ci, którzy to zrobili, śmiali się. Pewnie bardzo ich bawiło, że te dzieci płaczą do swoich matek”.
Wśród pojmanych był szesnastoletni siostrzeniec Glücka. Zanim SS go zabrało, zdołał naciąć sobie ramię i krwią z rany napisać na tylnej ścianie baraku: „Andreas Rappaport – żył lat szesnaście”.
Glück był też świadkiem, jak 6 sierpnia SS zlikwidowało „obóz familijny dla Cyganów”, posyłając 3000 kobiet, dzieci i osób w podeszłym wieku do zagazowania. Według Glücka i w tym przypadku wśród osób zarządzających selekcjami byli Mengele i Capesius. Tamtej jesieni Glück naprawiał rurę wodociągową w obozie dla kobiet, kiedy Mengele i Capesius kolejny raz przyjechali przeprowadzić selekcję. „Wysłano do gazu 85 kobiet [...] została wysłana między innymi moja żona”.

Jak Niemcy rabowali polskie dzieci?

Bezwzględna machina III Rzeszy wybierała sobie dzieci z przeznaczeniem do germanizacji lub do zagłady. Niektórzy już nigdy nie poznają swoich korzeni...



Czytaj dalej...

Magda Szabó, rumuńska Żydówka, która przybyła do Auschwitz z rodziną w maju 1944 roku, chyba najtrafniej opisała Capesiusa takiego, jakim znali go więźniowie. Kiedy maszerowała w kierunku grupy esesmanów, usłyszała, jak jeden z nich mówi po węgiersku. Później w obozie dowiedziała się, jak brzmi jego nazwisko. „Twarzy doktora Capesiusa nie dało się szybko zapomnieć – opowiadała po wojnie. – Nie była to twarz typowego Niemca”.
Szabó trafiła do bloku 27 na odcinku C, skąd chorzy i słabi więźniowie byli często wysyłani do zagazowania. Dwoma oficerami SS, którzy przeprowadzali tam selekcje, byli Mengele i Capesius. „Zawsze ci sami” – wspominała. Kiedy Szabó została przeniesiona do komanda pracującego w kuchni, wraz z kilkunastoma więźniarkami przygotowywała „ohydną w smaku [...] zupę obozową”, która składała się głównie z wody z dodatkiem kilku ziemniaków, niewielkiej ilości mąki oraz „odrobiny margaryny”. Któregoś dnia u jednego z więźniów znaleziono trochę nadprogramowej margaryny. Capesius przeprowadził śledztwo. Rozkazał wszystkim więźniom wziąć do rąk duże kamienie leżące obok baraków i podskakiwać, czyli, jak sam mówił, „ćwiczyć”, aż padli z wycieńczenia.
„Jestem Capesius z Siedmiogrodu – wrzasnął do więźniów. – Dzięki mnie poznacie, co to szatan”.

Ten tekst jest fragmentem książki Patricii Posner „Farmaceuta z Auschwitz. Historia zwyczajnego zbrodniarza”:

Patricia Posner – „Farmaceuta z Auschwitz. Historia zwyczajnego zbrodniarza” – okładki Autor: Patricia Posner
Tytuł: „Farmaceuta z Auschwitz. Historia zwyczajnego zbrodniarza”
Wydawnictwo: WUJ
Przekład Michał Szymonik
Seria : Mundus
ISBN: 978-83-233-4350-9
rok: 2018
format: B5
stron: 320
oprawa: miękka
język publikacji: Polski / Polish
Cena: 45,99 zł
Kup ze zniżką w księgarni wydawnictwa!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.
Spodobał Ci się nasz materiał? Zapisz się do naszego newslettera!
Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Patricia Posner

(właściwie Trisha Posner) – amerykańska dziennikarka brytyjskiego pochodzenia. Współpracowała ze swoim mężem, Geraldem, przy pisaniu licznych książek z gatunku literatury faktu, w tym biografii doktora Josefa Mengele zwanego Aniołem Śmierci. Publikowała artykuły w takich czasopismach, jak „The Huffington Post”, „Salon” i „The Daily Beast”.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org