Wojciech Marcinkowski: Sztuka gotycka, inaczej niż poprzednie style czy tendencje artystyczne była międzynarodowa
Magdalena Mikrut-Majeranek: „Gotyk w Karpatach” to wystawa, która w sposób całościowy pokazuje fenomen sztuki późnego średniowiecza w regionie karpackim i dorobek średniowiecznych artystów. Skąd wziął się pomysł na zorganizowanie takiej ekspozycji?
Wojciech Marcinkowski: Sztuka gotycka, inaczej niż wszystkie poprzednie style, bądź tendencje artystyczne (romanizm, sztuka ottońska, karolińska) była międzynarodowa. Przykładowo – ta sama odbitka graficzna służyła za źródło inspiracji artystom w Skandynawii i na Półwyspie Iberyjskim. Wielcy, uznani artyści – Wit Stwosz, Hans Multscher, Tilman Riemenschneider – przyjmowali i realizowali zlecenia z najodleglejszych miejsc w Europie. Dzieła sztuki – alabastry angielskie, niderlandzkie ołtarze wypełnione drobnymi statuetkami, Piety z „praskiego wapienia”, salzburskie odlewy w sztucznym kamieniu, lubeckie wyroby brązowe – wszystko to cyrkulowało po całej Europie wchodząc w złożone relacje z lokalnymi dokonaniami. W konsekwencji tego badanie i omawianie sztuki gotyckiej ma sens jedynie w takiej właśnie, ponadnarodowej perspektywie.
Jest i drugi powód. Minęło już więcej niż trzy i pół dekady od wielkiego przełomu politycznego w roku 1989. Wtedy granice wprawdzie nie zniknęły, ale przestały dzielić. Jest to zatem stosowna pora, by zastanowić się, jaki użytek zrobiliśmy z wolności studiów, z tej nowej możliwości, jaka otwarła się przed nami w następstwie wolności podróżowania.
Udowadniają Państwo, że Karpaty stanowią obszar artystyczny o utrzymanej ciągłości rozwoju. Czy można wskazać „endemiczne” cechy twórczości artystycznej w tym regionie u schyłku średniowiecza?
Faktycznie, posługujemy się zapożyczonym z nauk przyrodniczych terminem „zjawisko endemiczne” w odniesieniu do dzieł sztuki występujących na ograniczonym, ściśle określonym terenie, nigdzie indziej niespotykanych. Na takie zjawiska natknęliśmy się podczas pracy nad „Gotykiem w Karpatach”. Choćby prezentowany w multimedialnej, wprowadzającej części wystawy niezwykły fenomen predelli ołtarzowych, których okoliczności powstania, a i programy ikonograficzne, nawiązują do aktualnych uwarunkowań politycznych, poza Karpatami ma tylko jeden, o wiek wcześniejszy, antecedens.
Inny przykład - niezwykły, schodkowy kształt nastawy z Szyby (Šlba) został być może powtórzony jeszcze w kilku miejscach po obu stronach Karpat, ale poza Karpatami już nigdzie indziej. I dalej – natknęliśmy się na warsztaty artystyczne czynne wyłącznie na obszarze karpackim. Choćby dzieła umownie związane z tzw. Mistrzem z Maciejowców, a także dokonania najpopularniejszego gotyckiego artysty Karpat, Mistrza Pawła, snycerza czynnego w Lewoczy. Z jego warsztatu wyszły liczne dzieła ale żadne z nich nie wykroczyło poza teren Karpat. Południową granicę zasięgu aktywności eksportowej Mistrza Pawła wyznacza Chyżne w Gemerze, północną Słowiańska Wieś u podnóża Magury Spiskiej. Jednak czy udało nam się wykazać tych endemicznych zjawisk wystarczająco wiele, by można było mówić o „gotyku karpackim”? To pozostawiam do rozstrzygnięcia widzom wystawy i czytelnikom katalogu. Istotne, że zasugerowaliśmy kierunek przyszłych studiów, postawiliśmy problem do przedyskutowania.
Stawiają Państwo tezę mówiącą o tym, że Karpaty nie dzieliły, tylko łączyły. Zgromadzone eksponaty ukazują „znaki utraconej wspólnoty”. Wspólnota ta została poddana licznym wyzwaniom, bowiem wraz z humanizmem w regionie Karpat pojawiło się poczucie odrębności narodowej. Kolejna zmiana nastąpiła w okresie reformacji, kiedy ukształtowało się poczucie odrębności konfesyjnej. Kolejny wstrząs to inwazja osmańska. Te trzy czynniki doprowadziły do rozpadu powiązań kulturowych regionu Karpat. Wystawa ta stanowi zatem restytucję pamięci o tej wspólnocie?
Myślę, że ta wystawa wpisuje się w dyskusję o cywilizacyjnej spójności Europy Środkowo-Wschodniej. Jakoś tę spójność intuicyjnie odczuwamy czując się „u siebie” w Ostrzyhomiu, Ołomuńcu, nawet w odległym Sybinie. Być może uchwyciliśmy tu moment powstania tej kulturowej wspólnoty.
Przygotowanie wystawy „Gotyk w Karpatach” to dość karkołomne zadanie. Prezentują Państwo bowiem prawie sto obrazów i rzeźb pochodzących z dziesięciu krajów. Jak wyglądała współpraca z partnerami z zagranicy, np. z Galerią Narodową na Słowacji i jakie znaczenie dla promocji dziedzictwa kulturowego regionu ma taka międzynarodowa współpraca?
Z perspektywy przeszło sześciu lat to przedsięwzięcie jawi mi się jako absolutnie szalone. Tuż po podjęciu przeze mnie pomysłu dyrektora Andrzeja Szczerskiego bym objął kuratelę nad – określoną jeszcze wtedy ogólnikowo - wystawą sztuki gotyckiej, przeszła po nas pandemia SARS Cov-2, na długi czas ograniczając naszą mobilność. Potem przyszły kryzysy ekonomiczne i polityczne w kolejnych krajach partnerskich, zmuszając nas do gruntownych zmian koncepcji zespołu realizującego. Praca nad wystawą była wieczną improwizacją, ponieważ nikt wcześniej w Muzeum Narodowym nie szedł tą drogą.
Owszem, gościliśmy tu duże wystawy sztuki dawnej, choćby pamiętne „Maria Mater Misericordiae” (2016), bądź „Skarby baroku. Między Bratysławą a Krakowem” (2017), jednak były to produkty dostarczone nam w mniej lub bardziej skończonym stanie przez zewnętrznych kuratorów. Natomiast w tym przypadku musieliśmy sami zadbać o pozyskanie zagranicznych eksponatów w skomplikowanym procesie negocjacyjnym, opanować formalno-prawne „modi operandi”, różne w różnych krajach, często też wytworzyć brakujący materiał ilustracyjny.
Najnowsza ekspozycja stanowi wyjątkową okazję do zobaczenia dzieł niepokazywanych dotąd publicznie. Jakie perełki zostaną udostępnione?
Jeśli zainteresował Cię nasz materiał, odwiedź wystawę, a więcej informacji o niej znajdziesz tutaj!
Do tej kategorii należy torso, jedyny przechowany fragment Krucyfiksu Ostrzyhomskiego, przez blisko siedemdziesiąt lat o nieokreślonym miejscu przechowania. Inne eksponaty, jak choćby Archanioł Gabriel z Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie, wydobyte zostały spod grubej warstwy przemalowań i szpecących przekształceń dzięki nadzwyczajnej pracy konserwatorów Muzeum Narodowego. Prawdziwym unikatem jest zestawienia obok siebie, na sali wystawowej, projektu i jego realizacji. Chodzi o Śmierć Matki Boskiej. Rysunek znajduje się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Erlangen, a obraz ołtarzowy w Kaplicy Zapolskich przy kościele parafialnym w Spiskim Czwartku (Spišský Štvrtok).
A które z prezentowanych dzieł są dla Pana szczególnie ważne lub które z nich mogą stanowić największą atrakcję dla zwiedzających?
Absolutnym highlight’em wystawy jest Krucyfiks z kościoła franciszkanów (pierwotnie trynitarzy) na Alserstrasse we Wiedniu. Jest to najdoskonalsza późnogotycka rzeźba w Siedmiogrodzie, sprowadzona do Wiednia w 1708 roku, gdzie stała się na blisko wiek najbardziej popularnym obiektem kultu. Powstało wtedy kilkadziesiąt naśladownictw tego Krucyfiksu, niektóre tak świetnie wykonane, że uważano jest do niedawna za gotyckie repliki dzieła w kościele na Alserstrasse. Krucyfiks opuścił Wiedeń po raz pierwszy od przeszło trzech wieków. Zawdzięczamy to życzliwemu podejściu zarówno ojca gwardiana franciszkanów, jak i zarządu Archidiecezji Wiedeńskiej, a i Związkowego Urzędu Konserwatorskiego (Bundesdenkmalamt).
Wystawa została podzielona na trzy główne sekcje. Jaka jest ich narracja i co łączy pokazane w nich dzieła?
Zasadnicza część wystawy odpowiada trzem poziomom struktury dzieła sztuki: forma – treść – funkcja. W lewej nawie (sala wystawowa przypomina strukturę przestrzenną trójnawowego kościoła) zgromadziliśmy dzieła sztuki odnoszące się do treści, do warstwy znaczeniowej. Stawiamy tu pytanie, czy w sposobie interpretowania typowych tematów sztuki sakralnej dostrzec można specyfikę regionu karpackiego? Koncentrujemy się na trzech zakresach tematycznych: chrystologicznym, mariologicznym i hagiograficznym.
Na zamknięciu naw i w „prezbiterium” zgrupowaliśmy dzieła ilustrujące podstawowe „zadania” sztuki gotyckiej – nastawy ołtarzowe, przedstawienia dewocyjne, przedstawienia upamiętniające (epitafia) i rekwizyty dramatyczne, ubarwiające liturgię Wielkiego Tygodnia. Na koniec, w prawej „nawie” umieściliśmy segment naszej wystawy odnoszący się do ewolucji stylu, do formy dzieł sztuki. Chcieliśmy tu zobrazować kierunki rozchodzenia się inspiracji artystycznych prezentowanych na zasadzie studiów przypadków. W toku prac nad wystawą uzmysłowiliśmy sobie zmienność tych kierunków „kulturowego pulsowania”. Znaczenie poszczególnych lokalnych centrów okazuje się, na osi czasu, raz słabsze, raz silniejsze. Wszystko to oddala nas ostatecznie od tezy o „cywilizacyjnym przodownictwie” jakiejś rasy, nacji bądź państwa.
Czy może Pan opowiedzieć o idei scalania dzieł sztuki, których elementy zostały niegdyś rozproszone?
Wystawa jest okazją dla chwilowego choćby połączenia rozproszonych całości. I tak wspaniałe trzy figury tzw. „z Iwanowic” – centralna w Iwanowicach, na miejscu w kościele i dwie figury świętych w Muzeum Narodowym w Krakowie – prezentujemy obok siebie. Z kolei nastawa ołtarzowa ze Starego Żywca, scalona została z fragmentów w Żywcu-Moszczanicy (rzeźby korpusu nastawy) i w Muzeum Narodowym w Krakowie (skrzydła).
Przygotowania do wystawy wpłynęły też na prace konserwatorskie. Czy ujawniły one jakieś nowe, nieznane wcześniej szczegóły dotyczące dzieł?
Dwoma „lokomotywami” wystawy są dwa odkrycia konserwatorskie w ostatnich latach. W Cierlicku (Těrlicko) na czeskim przedgórzu Beskidów Morawsko-Śląskich odsłonięty został spod przemalowań obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem w półpostaci, który bez wahania przypisałem Janowi z Nysy, krakowskiemu malarzowi, czynnemu przy klasztorze augustianów-kanoników na Kazimierzu. Niestety nagłe pogorszenie stanu obrazu wykluczyło jego wypożyczenie na wystawę, w związku z czym pokazujemy jedynie fotografię.
Z kolei kamienna Pieta w podkrakowskich Świątnikach Górnych, wzmiankowana dotychczas jedynie w materiałach inwentaryzacyjnych, została – po analizach fizyko-chemicznych (Muzeum Narodowe w Krakowie - Laboratorium Analiz i Nieniszczących Badań Obiektów Zabytkowych) i petrograficznych (Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie - Wydział Geologii) zidentyfikowana przez nas jako kolejne dzieło w obrębie licznej grupy rzeźb wykonanych ze specyficznej odmiany wapienia, dostępnej jedynie w Środkowych Czechach, szeroko eksportowanych około roku 1400 z Pragi.
Czy planowane są wydarzenia towarzyszące wystawie, takie jak oprowadzania kuratorskie, wykłady czy warsztaty oraz czy dla zwiedzających przygotowano materiały edukacyjne lub katalog, który pozwoliłby im zgłębić temat?
Katalog wystawy liczący 367 stron i ok. 180 ilustracji barwnych jest już wydany i będzie dostępny od dnia premiery wystawy. Na oprowadzania kuratorskie można już zapisywać się pod tym linkiem.
Przewiduje się też specjalne oprowadzania konserwatorskie, poświęcone historycznym technikom i technologiom, jak również konkretnym procedurom konserwatorskim zastosowanym podczas transportów i przygotowania eksponatów do wystawy. Bogaty program edukatorski będzie mieć kulminację podczas „Weekendu gotyckiego” 28 czerwca. Dalsze informacje można znaleźć na internetowej stronie Muzeum Narodowego w Krakowie, w zakładkce Edukacja.
Dziękuję serdecznie za rozmowę!
Materiał powstał we współpracy z Muzeum Narodowym w Krakowie.
