Opublikowano
2018-03-26 20:49
Licencja
Wolna licencja

Za Polskę u boku... zaborcy

Gdy 1 grudnia 1916 roku Legiony Polskie wkraczały do Warszawy, żołnierze słyszeli ze strony mieszkańców zarówno wiwaty, jak i gwizdy potępienia. Czy można było, w imię walki o wolność, bratać się z agresorem i zabijać rodaków, którzy zostali wcieleni do armii rosyjskiej?


Strony:
1 2 3

11 listopada 1918 i odzyskanie niepodległości przez Polskę

Czytaj dalej...
Na początku XX wieku rosnące w Europie napięcia międzynarodowe zrodziły nadzieję Polaków na odzyskanie niepodległości. Szansą miał być konflikt, w którym zaborcy wykrwawią się i osłabią wzajemnie. Rzeczywiście, wraz z wybuchem w 1914 roku I wojny światowej naprzeciw siebie stanęły armie współpracujących dawniej Prus, Austro-Węgier oraz Rosji. Jednak w tryby machiny wojennej imperia musiały włączyć cały swój potencjał, w tym także znajdujących się wówczas pod ich panowaniem Polaków. Stąd po obu stronach konfliktu krew za cudzą sprawę przelewało łącznie prawie trzy miliony żołnierzy pochodzenia polskiego. Większość z nich została wcielona do wojska jeszcze w czasie poboru latem 1914 roku. Co szósty nie wrócił już do domu. Wśród nich niespełna sto tysięcy miało szczęście walczyć w jednostkach stricte polskich, formowanych u boku każdego z trzech okupantów oraz Francji.

Polaków różnych zaborów i poglądów politycznych łączyła jedna koncepcja – odbudowa niepodległego Państwa Polskiego. Zgadzano się, że w nadchodzącym konflikcie zbrojnym trzeba będzie opowiedzieć się za jednym z walczących okupantów, by pod jego kuratelą stworzyć zalążki armii, która nie tylko będzie w stanie odbijać tereny dawnej Rzeczypospolitej z rąk pozostałych agresorów, ale również po zakończeniu wojny stanie się siłą, która pozwoli utrzymać niezależny byt polityczny państwu.

Ćwiczenia Strzelców w 1913 roku w Zakopanem (domena publiczna).

„Legiony to...”

Rozumiejąc potrzebę udziału w walce, Polacy jeszcze na lata przed rozpoczęciem wojny tworzyli organizacje paramilitarne, takie jak Związek Walki Czynnej, Związek Strzelecki, Drużyny Bartoszowe, czy Polskie Drużyny Strzeleckie. Obok nich funkcjonowały również, nieco inaczej sprofilowane, lecz także zaangażowane w pracę na rzecz niepodległości, grupy w rodzaju Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, czy Skautów. Wielu ich członków dołączyło z resztą później do walki zbrojnej. U progu wojny młodzież była pełna zapału i czym prędzej chciała znaleźć się w ogniu walki, o czym pisze uczestnik tamtych wydarzeń, Wacław Lipiński:

Nikt się jej owego lata 1914 r. nie spodziewał, ale byłoby nieprawdą, gdybym napisał, że wybuch wojny zastał nas nieprzygotowanych. Pierwszego dnia mobilizacji rosyjskiej Jurek Szletyński natomiast nas, drużynowych, ściągnął alarmowym rozkazem do Łodzi. Plecaki nasze i cały rynsztunek „bojowy” był od dawna na wszelki wypadek spakowany – ale w pierwszych dniach sierpnia okazał się jeszcze niepotrzebny. Na razie postanowiliśmy czekać na rozkazy z Warszawy, lecz ponieważ godziny mijały, a rozkazy nie nadchodziły – postanowiliśmy sami ich zażądać. 1 sierpnia wieczorem jechałem już w tym celu do Warszawy – ale niestety, tam nic konkretnego nie powiedziano. Robić wywiad wojska rosyjskiego, przeszkadzać w mobilizacji, pracować nad wyrobieniem odpowiednich nastrojów – i czekać na dalsze rozkazy. Rzecz prosta, nie wystarczyło nam to na długo.

Ułańska siódemka Kompanii Kadrowej, sierpień 1914 roku (domena publiczna).

Rozkazem, wydanym 3 sierpnia 1914 roku na krakowskich Oleandrach, komendant Józef Piłsudski zniósł formalnie paramilitarne organizacje strzeleckie z zaboru austro-węgierskiego i utworzył słynną Pierwszą Kompanię Kadrową. W skład „Kadrówki” weszło prawie 170 żołnierzy. Jeszcze tego samego dnia siedmioosobowy patrol ułanów (choć jeszcze bez koni) przekroczył granicę zaboru rosyjskiego, prowadząc rekonesans w kierunku Miechowa. 6 sierpnia Kompania Kadrowa, już z konnymi ułanami w swoim składzie, stoczyła swój pierwszy bój. Choć celu, którym było wywołanie zbrojnego powstania na terenie Królestwa Kongresowego, nie udało się osiągnąć, to jednak początkowe sukcesy nagłośniły sprawę Piłsudskiego. Dzięki temu w połowie sierpnia oddział Komendanta rozrósł się do pięciu batalionów, a 16 sierpnia Parlamentarne Koło Polskie w Krakowie uchwaliło decyzję o sformowaniu Legionów Polskich, które miały walczyć wraz z Austro-Węgrami przeciw Rosji.

Mundur ułana Legionu Puławskiego (fot. Maciej Szczepańczyk, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0). Jednak wbrew obiegowej opinii nie wszystkim środowiskom politycznym Galicji podobała się koncepcja walki u boku Państw Centralnych. Część działaczy prawicowych doprowadziła nawet do zablokowania powstającego we Lwowie Legionu Wschodniego. Również w Królestwie Kongresowym legionistów często postrzegano nie jako oddział polski, lecz przez pryzmat żołnierzy monarchy Austro-Węgier. Sprawy nie ułatwiała przysięga na wierność cesarzowi Franciszkowi Józefowi Pierwszemu, do której Austriacy zobowiązali Legiony Polskie. Ten gorzki obowiązek osładzał walczącym fakt, że służą w jednostce o rzeczywiście polskim charakterze.

W kręgu prorosyjskim

Tymczasem w Kongresówce Komitet Narodowy Polski, który przeciwny był Piłsudskiemu i dążył do związania się z carską Rosją, podjął próby stworzenia własnej jednostki narodowej. Udało się to dopiero na przełomie jesieni i zimy 1914 roku. Powstał wówczas 1. Legion Polski, nazywany częściej od miejsca sformowania – Puławskim. Rosjanie jednak dość szybko, bo już w marcu 1915 roku wycofali swoje poparcie dla tworzenia oddziałów o charakterze narodowym. Zaprzestano organizowania nowych formacji, a już istniejące przemianowywano. I tak 1. Legion Polski stał się 739 Nowoaleksandryjską Drużyną, a 2. Legion (Lubelski) – 740 Lubelską Drużyną. Obie jednostki wraz ze szwadronami kawalerii uznane zostały (z resztą podobnie jak Legiony Piłsudskiego przez Austriaków) nie za pełnoprawne wojsko liniowe, lecz pospolite ruszenie i pod dowództwem sztabu 104. Brygady Pospolitego Ruszenia skierowane do walki przeciwko Niemcom.

Jak wyglądała polska droga do odzyskania Niepodległości? Dowiedz się więcej z serią wydawniczą „Publikacje niepodległościowe PWN”!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Tomasz |

Dobry artykuł na ww. temat to "Wojsko Polskie w okresie I wojny światowej" profesora Wieczorkiewicza



Odpowiedz

Legiony, legiony - narzeka TOR. Jednak to I Brygada spowodowała przełom w sprawie polskiej. Uważam, iż ciągle lekcewazymy datę 5 listopada. To wtedy naprawdę wypłynęła sprawa Polski a sama decyzja, choć w pewnym sensie ułomna, ale trudno deklarować sprawę granic w trakcie wojny, była rodzajem politycznego "gromu z jasnego nieba" dla Ententy. I wątpię, by bez niej wyzwolilibyśmy się z obkjęć Rosji.



Odpowiedz

Gość: TOR |

@ Marek Baran To przypomnę koledze Krechowce i 1 Pułk Ułanów Polskich. Z obrone Stanisławowa i szarżę pod Krechowcami przewodniczący francuskiej misji wojskowej płk. Tabuohis w 1917r odznaczył dowódcę pułku płk.Bolesława Mościckiego Krzyżem Wojennym „Croix de Guerre” z palmą , dwóch oficerów krzyżami wojennymi , oraz dziesięciu ułanów medalami wojennymi . Legiony były wtedy po drugiej stronie frontu jeżeli o tym nie pamiętasz. Dmowski i Paderewski organizując Komitet Narodowy Polski w Paryżu spotykali się z nieufnością ze strony polityków Ententy ,gdyż po stronie Prusaków działała właśnie I Brygada. To te słynne legiony były główną przeszkodą w uzyskaniu Niepodległości. Propaganda sączona od lat dwudziestych działa.



Odpowiedz

Gość: Tomasz |

@ Gość: TOR Tylko, że w 1914 roku nikt nie był w stanie stwierdzić, jaki będzie wynik wojny, więc sorry, ale chwała tylko prozachodnim politykom to pomyłka. Poza tym może i legiony nie odegrały tak znaczącej roli, ale niepodległość przejęliśmy ze strony władz Austrii i Niemiec. Wpływ Francji na sprawę polską był taki, że dzięki politykom prozachodnim jak Paderewski umieścili nas w obozie zwycięzców



Odpowiedz

@ Gość: TOR
Cytuję: "Propaganda sączona od lat dwudziestych działa" - jeśli już, to od ponad dziewięćdziesięciu lat, z przerwą na okres II wojny i pierwszych lat PRL. Po drugie, to bardzo przepraszam, lecz nie o tym napisałem a o ówczesnej polityce. W dalszym ciągu twierdzę, iż gdyby nie 5 listopada, to w dającej się wtedy (wtedy a nie dzisiaj, czy pod koniec 1918 r.) przewidzieć przyszłości po zwycięskiej dla Ententy wojnie zostalibyśmy dosłownie sprzedani Rosji. I nie pomogły by żadne (na każdej wojnie licznie rozdawane), tu znowu cytuję: "Krzyże Wojenne "Croix de Guerre"".



Odpowiedz

Gość: TOR |

Nie odrobił Pan lekcji autorze. Jak zwykle Legiony,legiony i jeszcze raz legiony. Radzę zajrzeć do wspomnień J.Dowbor-Musnickiego (niedawno wydane) czy też do opracowania H.Bagińskiego "Wojsko Polskie na Wschodzie 1914-1920" co prawda wydane w Warszawie w 1920 r ale w bibliotece UW można ją przeczytać. Pan J.Woyno w 2012 r opublikował dogłębne opracowanie oparte na dokumentach CAW pt. Materiały archiwalne do dziejów polskich formacji wojskowych w Rosji 1914-1920. Na zakończenie pragnę przypomnieć Panu jeszcze o Armii Polskiej we Francji, o której też Pan zapomniał.



Odpowiedz

Gość: Krieg |

A od kiedy to Błękitna Armia walczyła u boku zaborcy?



Odpowiedz

@ Gość: TOR Nie tyle nie odrobiłem, co ciężko jest w dość krótkim, przekrojowym artykule o walce Polaków u boku zaborcy opisać losy każdej formacji. Niemniej dwa obszerne akapity na temat funkcjonowania Polaków u boku Rosjan są, więc nie zgadzam się z zarzutem, że tylko "Legiony i Legiony". ;) Co do Błękitnej Armii odpowiedział już Krieg. Pozdrawiam!



Odpowiedz

@ Gość: TOR A, zapomniałbym - bardzo dziękuję za podesłanie namiarów na te publikacje, będę musiał koniecznie do nich zajrzeć! I może w przyszłości powstanie artykuł, koncentrujący się na formacjach walczących u boku Rosjan, kto wie? :)



Odpowiedz

Gość: TOR |

@ Mateusz Balcerkiewicz . Artykuły już się napisały. Pełno jest w sieci informacji o Korpusach. Niestety od lat dwudziestych trwa propaganda o legionach.



Odpowiedz

Gość: TOR |

@ Gość: Krieg To przypomnij sobie skąd Francuzi brali poborowych do Błękitnej Armii. Najpierw z obozów jenieckich dla żołnierzy austriackich i pruskich, a po wybuchu rewolucji w Rosji, Polacy z rosyjskiego kontyngentu walczącego we Francji przeszli do organizującego się polskiego wojska .Oczywiście nie można zapomnieć że byli i ochotnicy z USA. Do Błękitnej Armii ,po likwidacji Korpusów w Rosji przedzierali się Polacy przez Murmańsk do Francji, z poparciem finansowym Francji i Anglii. Na Syberii powstała Dywizja syberyjska wyposażona i umundurowana właśnie przez Francuzów i nosząca numer będący kontynuacją numeracji z Armii Hallera. Przypomnij sobie też skąd wyruszył gen. Haller żeby objąć dowództwo Armii Polskiej we Francji. Na Kaukazie powstała dywizja polska pod dowództwem gen.Żeligowskiego i później przez Odessę i Besarabię dotarła do kraju z bronią i wyposażeniem , a numer jej tak jak dywizji syberyjskiej też był kontynuacją numeracji z Armii Polskiej we Francji . To wszystko łączy się pod wspólny nawias będący tytułem artykułu.



Odpowiedz
Mateusz Balcerkiewicz

Student historii na Uniwersytecie Warszawskim, lektor w Parafii Bożego Ciała na Kamionku. Hobbystycznie członek grupy rekonstrukcyjnej Towarzystwo Historyczne Rok 1920 i lider heavymetalowego zespołu Komandos.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org