Opublikowano
2017-05-04 20:02
Licencja
Wolna licencja

Zabijać i burzyć. Rewolucja francuska a księża

Rewolucja francuska przez niektórych uważana jest za chlubną kartę w historii Francji. W teorii przyniosła wszak wiele zmian. Zapomina się jednak o mordach i zniszczeniach, które ze sobą niosła. Jednym z jej głównych celów była walka z katolicyzmem.


Strony:
1 2

Oczywiście, pamięta się o niektórych krwawych zajściach, takich jak ścięcie króla. Skala mordów została jednak zapomniana. Tymczasem rewolucja francuska była równie brutalna co wielka czystka w ZSRR – różniła się przede wszystkim skalą, związaną z ograniczeniami technicznymi.

Przy wszelkiego rodzaju rewolucjach szczególnie narażeni są przedstawiciele różnych religii, w szczególności zaś Kościół katolicki. Przez swoją bardzo konkretną formę oraz programowe bliskie związki z Watykanem stawał się on niebezpieczny. Rewolucja sama pragnie narzucać innym swoją formę, a jakakolwiek siła, która może mu się przeciwstawić jest uznawana za z gruntu wrogą. Rzadko kiedy zaś w kraju, w którym większość stanowią katolicy, znaleźć można silniejszą strukturę niż Kościół.

Zbezczeszczenie kościoła w czasie rewolucji francuskiej (aut. Joseph-François Schwebach, 1794, domena publiczna).

Wiele z modeli zachowań w stosunku do Kościoła, takich jak na przykład desakralizacja przestrzeni publicznej, ma swoje korzenie właśnie w rewolucji. Stały się one fundamentem laickiej Francji.

Antyklerykalne Oświecenie

W przypadku rewolucji, która wybuchła pod koniec XVIII wieku, duży wpływał miała na nią ideologia Oświecenia, będąca programowo antyklerykalną. Właśnie Francja, dawna pierwsza z cór Kościoła, stała się matecznikiem oświeceniowej wiary w rozum odrzucający zabobony religianctwa.

Czy można w prosty sposób powiedzieć, że Wolter, Diderot, Condilliac czy Rousseau mieli krew na rękach, ponieważ ich idee rozpaliły rewolucjonistów? To nie do końca tak, chociaż bezsprzecznie filozofia Oświecenia dawała im niemało inspiracji. Chyba najwięcej dostaje się Janowi Jakubowi Rousseau, którego idee w zbarbaryzowanej formie, dosyć często zupełnie oderwanej od głównych złożeń dzieła, stały się usprawiedliwianiem konkretnych działań. Należy przypomnieć chociażby o tym, że autor Umowy społecznej był obrońcą konfederacji barskiej, która z myślą rewolucyjną i antyklerykalną miała tak mało wspólnego jak to tylko możliwe.

Jan Jakub Rousseau (domena publiczna). W przypadku innych autorów sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Nieraz na kartach swoich dzieł pisząc o konieczności walki z zabobonem nie przebierali oni w środkach, a ostre słowa wypowiadane przez intelektualistów łatwo stają się czynem rewolucjonistów. Dechrystianizacja była jednym z ważniejszych punktów działań rewolucji, niejako wręcz podstawa jej programu. Padła na dobry grunt jakim były nierówności społeczne i poczucie daleko idącej niesprawiedliwości ze strony trzeciego stanu.

Prawdą jest, że Kościół, a szczególnie jego hierarchia, symbolizowały arystokrację i szlachtę. Arcypasterze zbyt często byli ludźmi, w których żyłach płynęła błękitna krew. Kościół był bogaty, a mówiąc precyzyjniej bajecznie bogaty. Należy też dodać, że napięcie nie przebiegało jedynie między klerem a ludem. Wyraźny podział istniał również między klerem niższym, rekrutującym się zazwyczaj z plebsu, a kościelną arystokracją.

Burzyć, burzyć, jeszcze raz burzyć

Kiedy pisarze romantyczni tworzyli swoje poematy dziejące się w katedrach, z zasady były to miejsca mroczne i ponure. A przecież pierwotnie, szczególnie w wypadku kościołów gotyckich, były to świątynie światła. Tymczasem Mickiewicz, Słowacki i cała reszta romantycznych poetów widziało w nich monumentalne świątynie ciemności. Dlaczego? Przyczyna była prosta: w najlepszym wypadku francuskie kościoły straciły wszystkie witraże, a w ich miejsce wstawiano deski. Była to najłagodniejsza z form działania antyklerykalnych rewolucjonistów.

Francja: archetyp rewolucyjnego terroru

Czytaj dalej...

Francja do dziś uchodzi za jeden z najpiękniejszych krajów na świecie. Niezwykłe bogactwo architektury i dzieł sztuki, Wersal czy niezliczone zamki pamiętające niekiedy narodziny chrześcijańskiej Europy robią wrażenie. Wszystko to prawda, jednak Francja mogła być jeszcze piękniejszą, gdyby nie zapał do przebudowy krajobrazu przez rewolucjonistów.

Rewolucja niszczyła pałace i dwory szlacheckie, ale to kościoły był pierwszą z jej ofiar. Już 10 lipca, czyli kilka dni przed zdobyciem Bastylii, podpalono pierwszy klasztor w Paryżu. Droga Oświecenia kazała zlikwidować zabobon w postaci życia zakonnego, dlatego też dekretem postanowiono zlikwidować wszystkie zakony kontemplacyjne i odebrać ich majątki.

Wywożono więc obrazy, rzeźby, stroje liturgiczne i naczynia. Tłuszcza wdzierała się do świątyń, aby potem przebrana w szaty liturgiczne paradować w przedziwnych procesjach imitujących obrzędy religijne. Zaskakująca jest gorliwość ludu Francji, który sam z siebie brał udział w tych zabawach. Przeciwstawić im można Rosjan, którzy po 1917 roku zachowywali się raczej biernie, oddając inicjatywę działania komisarzom. Prawdą jest jednak, że cerkiew cieszyła się większym poparciem ludu niż Kościół katolicki.

Opactwo w Mont-Saint-Éloi, zniszczone w czasie rewolucji (fot. Pir6mon, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 1.0). Niczym w hitlerowskich Niemczech płonęły stosy książek, z tą różnica, że nie były one żydowskie tylko katolickie i towarzyszyły im ambony, konfesjonały, ozdobne szaty a niekiedy, jak na przykład 4 maja 1791 roku, zwieńczeniem stosu była figura papieża. Dzwony przetapiano zaś na armaty.

W kościołach, tak jak to potem stało się w przypadku cerkwi w Rosji radzieckiej, urządzono spichlerze, sale klubowe czy przytułki. Niekiedy rewolucjoniści najpierw zamykali kościelne przytułki, aby po kilku tygodniach zawieruchy ponownie urządzać w nich noclegownie.

Architekci rewolucji nie chcieli oszczędzać żadnego z przesądu religii – zniszczone miały być nawet figury świętych i sztukaterie. Do dziś podziwiana katedra Notre-Dame uniknęła zburzenia przypadkiem, bowiem obawiano się, że jej wyburzenie może doprowadzić do zniszczenia sąsiednich budynków. Jako Świątynia Rozumu musiała być ogołocona z większości ozdób i płaskorzeźb dzięki zaradnemu paryskiemu murarzowi, niejakiemu Varinie, który zdewastowane elementy używał potem jako fundamentów dla nowych budynków. Wiele z kościołów i klasztorów nie miało tyle szczęście co katedra i zostało zburzonych. Za burzeniem świątyń szedł jednak również terror w stosunku kleru.

Artykuł inspirowany książką „Wolność, równość, morderstwo” Horsta Gebharda:

Tytuł: Wolność, równość, morderstwo
Podtytuł: Zbrodnie Rewolucji Francuskiej
ISBN: 978-83-7864-741-6
Okładka: twarda
Ilość stron: 336
Wymiary: 170 × 240 mm
Autorzy: Horst Gebhard
Rok wydania: 2017
Wydawca: Wydawnictwo AA
Cena: 49,90 zł
Kup ze specjalną zniżką w księgarni Historia Moja Pasja!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: |

Piękny tekst.
A nie dałoby się go napisać powtórnie, tym razem w języku polskim?



Odpowiedz

To wszystko prawda, lecz może warto by dodać do Rewolucji Francuskiej wcześniejsze i szersze tło. Poprzedziły ją gigantyczne afery jezuickie, markiz de Pombal w Portugalii, czy jedna z największych w dziejach - co prawda nie barbarzyńska a oficjalna i urzędowa -grabież mienia kościelnego w Austrii za Józefa II, czy wcześniej w Anglii. To narastało. U nas swoją cegiełkę do fatalnego wówczas obrazu, a i stanu, nazwijmy to organizacyjno-ideowego, kościoła katolickiego dołożył prymas Gabriel Podoski.



Odpowiedz

@ Marek Baran ,
Po co to "tło"? Na pewno tło?



Odpowiedz

Gość: Jb |

Gujana afrykańska??????



Odpowiedz

No cóż. Autor recenzji wyraźnie pisze: "Dechrystianizacja była jednym z ważniejszych punktów działań rewolucji, niejako wręcz podstawą jej programu. Padła na dobry grunt, jakim były nierówności społeczne i poczucie daleko idącej niesprawiedliwości ze strony trzeciego stanu." Każda rewolucja ma swoje - najczęściej bardzo głębokie i prawdziwe przyczyny i raczej o to nalezy pytać a nie o jej nieobliczalne skutki. Wiem, iż spora część historii Kościoła, to obecnie niemodny, wręcz "wygumkowany" temat, a najlepszym (u nas) dowodem na to zjawisko, jest usunięcie z życiorysu Witosa w Wikipedii wszelkich wzmianek na temat jego zatargów z hierarchią kościelną. Kilka lat temu jeszcze można było "coś" o tym przeczytać. A czy W. Witos był rewolucjonistą, socjalistą, ateistą?



Odpowiedz

Gość: |

@ Marek Baran - jak przystało na racjonalistę - próbuje zracjonalizować społeczne przejawy nienawiści, doszukując się ich racjonalnych przyczyn. A nienawiści nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Nienawiść jest jednym z pierwotnych odruchów ludzkich i uzewnętrznia się, gdy ktoś - pojedynczy człowiek lub grupa społeczna - wymyka się spod kontroli (samokontroli lub kontroli władz). Przykładem może być sprawa księdza Popiełuszki, którą znamy i śledziliśmy na bieżąco. Kapitan Grzegorz Piotrowski, kierowany nienawiścią do Kościoła i religii, skierował swoją agresję przeciwko Popiełuszce, który w środowisku Solidarności - jako opozycjonista - odgrywał rolę drugorzędną, a nie - na przykład - przeciw Wałęsie. Piotrowski nie chciał zabić Popiełuszki - on chciał się nad nim pastwić, aby wyładować na nim swoją potrzebę bestialstwa. Równie dobrze można by próbować racjonalizować postępowanie Niemców wobec Żydów i zastanawiać się - co takiego strasznego musieli zrobić Niemcom ci okropni Żydzi, że Niemcy tak okrutnie mścili się na Żydach, mordując ich w komorach gazowych.



Odpowiedz

@ Gość: Diagnoza słuszna, tyle iż według mnie, dotyczy raczej pojedynczych ludzi, czy małych grup. W ówczesnej sytuacji Francji -najliczniejszego wtedy państwa europejskiego - to musiało być coś grubo, grubo większego. Za jedną z podstawowych przyczyn (na ten i podobne tematy napisano już kilka bibliotek, ale nie u nas) uważam zawłaszczenie wszelkich możliwości awansu przez arystokrację i tożsame z nią wyższe duchowieństwo. Szklany sufit - ozdobiony liliami i tytułami - za czasów Ludwika XVI objawił się na przykład całkowitą blokadą dostępu do stopni oficerskich tym, którzy nie mogli udowodnić swego szlachectwa od pięciu pokoleń. Awanse na wyższe stopnie dostępne były tylko zgodnie z noszonym tytułem. Na tak samobójczy pomysł nie wpadł nikt w Europie, gdzie właśnie za dzielność przyznawano stopnie i nadawano szlachectwo. I tak absolutna pycha arystokracji, czyli też i biskupów i prałatów, zderzyła się z nienawiścią ludu a skutki przerosły przyczyny.



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Jb
To jest tak źle napisane, że afrykańska Gujana jest tylko wisienką na szczycie wielkiej kupy ;)



Odpowiedz

Szanowny Autorze!
Dekrety Legislatywy, a później Konwencji, dotyczące represji wobec księży to najwcześniej jesień 1791. Nie wiem, czy Szanowny Autor wie, ale jeszcze w maju 1791 wprowadzono nakaz tolerowania obok księży zaprzysiężonych, konstytucyjnych tych niezaprzysiężonych, wiernych Watykanowi. Pytanie rodzi się takie: czy w 1789 mamy do czynienia z rewolucją czy nie? Jeżeli tak, to daleko idącym uproszczeniem jest zakwalifikowanie do tego samego wydarzenia zarówno okresu reform 1789-1791 i na przykład okresu rządów drugiego Komitetu Ocalenia Publicznego. Kolejnym zarzutem jest bibliografia. Zdaję sobie sprawę, że artykuły na histmagu nie muszą spełniać kryteriów artykułu naukowego, ale jak można umieścić na końcu trzy książki, z których wyłącznie jedna - praca Sechera - jest pracą spełniającą jakiekolwiek wymogi rzetelności historycznej. Może niedługo doczekamy się w artykułach o okresie napoleońskim bibliografii, w której znajdziemy prace "Najpiękniejsze kochanki Napoleona"? Chciałbym też podkreślić, że to nie jest komentarz, który ma w założeniu uderzyć w autora, ale stawianie odważnych tez, przynajmniej przy takiej bibliografii, jest bardzo ryzykowne.



Odpowiedz
Paweł Rzewuski

Absolwent filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Publikował w „Uważam Rze Historia”, „Newsweek Historia”, „Pamięć.pl”, „Rzeczpospolitej”, „Teologii Politycznej co Miesiąc”, „Filozofuj”, „Do Rzeczy” oraz „Plus Minus”. Tajny współpracownik kwartalnika „F. Lux” i portalu Rebelya.pl. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel Jacka Kaczmarskiego i Iron Maiden.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org