Opublikowano
2018-05-12 15:58
Licencja
Wolna licencja

Zaginiony w trakcie wojny „Portret damy z wachlarzem” odnaleziony na aukcji w Berlinie

Dzieło Lovisa Corintha „Portret damy z wachlarzem” figuruje w ofercie berlińskiego domu aukcyjnego Grisebach GmbH. Obraz, zaginiony w trakcie II wojny światowej, znajduje się w polskim Katalogu strat wojennych.


O sprawie poinformował jako pierwszy Mariusz Pilus z Fundacji Communi Hereditate w serwisie ArtSherlock Magazyn. Na ślad dzieła trafił przypadkowo przeglądając katalog domu aukcyjnego.

„Portret damy z wachlarzem” („Dame mit Fächer”) został namalowany w 1906 r. przez Lovisa Corintha i przedstawia on hrabinę Finkh Eleonorę von Wilke. Dzieło znajdowało się w kolekcji Leo Smoschewera, niemieckiego przedsiębiorcy żydowskiego pochodzenia. Po jego śmierci trafiło do zbiorów Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu (ówczesny Breslau) i w trakcie II wojny światowej zaginęło.

Aukcja, na której ma zostać sprzedany obraz odbędzie się 30 maja. Cena wyjściowa wynosi ok. 50-70 tys. euro. Odpowiednia informacja została już przekazana do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które może w tej sprawie interweniować.

Lovis Corinth (1858-1925) był niemieckim grafikiem i malarzem. Oprócz portretów malował też m.in. pejzaże i obrazy o tematyce mitologicznej i religijnej.

Śląskie Muzeum Sztuk Pięknych Śląskie Muzeum Sztuk Pięknych w 1910 r. (domena publiczna).

Śląskie Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu istniało w latach 1880-1945. Pod koniec wojny zbiory instytucji zostały ewakuowane i ukryte w kilkudziesięciu różnych miejscach. Wiele dzieł sztuki uległo zniszczeniu lub zostało zagrabionych.

Zaginione, zrabowane, zniszczone – dzieła sztuki, które utraciliśmy [Galeria]

Portret Churchilla zniszczony na polecenie... jego żony. Obraz o kąpieli, który zatonął razem z „Titanikiem”. Słynny malunek Rafaela, zrabowany z Polski przez Niemców. Oto wybór dzieł sztuki, które utraciliśmy. Niektóre przepadły bezpowrotnie. Czy kilka z nich uda się kiedyś odzyskać?



Czytaj dalej...

Źródła: artsherlockamagazyn.pl, tvp.info, Katalog strat wojennych

Polecamy e-book: Paweł Rzewuski – „Wielcy zapomniani dwudziestolecia”

Autor: Paweł Rzewuski
Tytuł: „Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.1”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-0-8

Stron: 58

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

3,9 zł

(e-book)
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Janek |

w 1939 roku Wrocław nie znajdował się w granicach Polski. Nie wiem więc, jakim cudem obraz znalazł się w katalogu POLSKICH strat wojennych.



Odpowiedz

Sądzę, iż taki cytat, jak: "którą mu ukradli sowieccy komuniści zatrudnieni w PRL, więc odkupił ją od pasera" doskonale ilustruje poglądy Andrzeja. Jego sprawa, lecz określając oględnie, jest to bardzo "wycinkowe" widzenie historii naszego kraju np. w latach 1939 -45. W szczególności jest to zapominanie o tym, iż hitlerowcy wtedy ukradli nam cały kraj, w tym wszystkie cukrownie, huty, kolej, itp. a z rzeczy drobniejszych np. samochody, nawet radioodbiorniki i narty. Radio ojciec "odzyskał" jeżdżąc na szaber (mało chwalebne, lecz wtedy powszechne) a narty - oczywiście nie te same, też symbolicznie wróciły w postaci kupionych gdzieś polskich przedwojennych, tyle że z wypaloną pieczątką Wehrmachtu.
Do Atimesa: Z tymi doświadczeniami - w domyśle strasznymi - z Rosją bym nie przesadzał., zwłaszcza z jej zdolnościami do wynaradawiania. Gen. Rozwadowski w czasie wojny 1920 r. z pewną zadumą konstatowal, iż po wyjściu Rosjan z terenów np. zachodniej Białorusi wystarczyło zmienić tabliczki urzędowe i nikt by nie poznał, iż tu była Rosja a w Wielkopolsce dalej było widać (i slychać) iż tu były Niemcy.



Odpowiedz


Ciekawe, czy kiedyś znajdą się "zaginione" podczas wojny groty włóczni z napisami runicznymi (prawdopodobnie gockimi) z Suszyczna i Rozwadowa. Bo gdzie są, łatwo się domyśleć.

Może jakiś prawnuk opamięta się i odda do muzeum, albo przynajmniej będzie chciał sprzedać na aukcji.



Odpowiedz

Gość: Julia |

Szczerze mówiąc nie znam sie na prawie jakie obowiązuje utracone dzieła sztuki, ale mógłby mi ktoś wytłumaczyć czemu ten obraz jest „utracony” przez Polskę skoro znajdował sie w niemieckim muzeum w niemieckim mieście?



Odpowiedz

@ Gość: Julia To samo miałem napisać. Należał do niemieckiego przedsiębiorcy i był w czasie wojny w niemieckim muzeum. A czy czasami właściciel nie zabrał go po prostu ze sobą? W tej sytuacji troche dziwne mi się wydaje, by Niemcy mieli go oddać.



Odpowiedz

Gość: |

@Rzeczywiscie to zastanawia.:) Gość: Julia



Odpowiedz

Gość: Andrzej |

@ Gość: Julia Historia z innej beczki. Niemiecki przedsiębiorca założył przed wojną w okolicach Wrocławia prywatną cukrownię. Miał również inne przedsiębiorstwa na zachodzie Niemiec, więc był majętny. Po wojnie musiał porzucić podwrocławski majątek. Cukrownię znacjonalizowało Komunistyczne Państwo "Polskie". Po przemianach ustrojowych w Polsce cukrownia została sprywatyzowana. Następnie spadkobierca pierwszego właściciela ODKUPIŁ tę sprywatyzowaną cukrownię za swoje prywatne pieniądze, nie dochodząc w sądach świętego prawa własności. Chciał mieć po prostu swoją cukrownię, którą mu ukradli sowieccy komuniści zatrudnieni w PRL, więc odkupił ją od pasera.



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Andrzej -
Skąd we współczesnej Polsce biorą się tacy sympatycy hitlerowców, jak Andrzej? "Ci biedni hitlerowcy, których okradli ci straszni sowieccy komuniści zatrudnieni w PRL". Kapitalne! Parteigenosse Andrzej albo nie wie, albo nie chce przyjąć do wiadomości, że majątek poniemiecki miał być rekompensatą strat, jakie Polska poniosła w wyniku wojny i okupacji. Taka była wspólna decyzja aliantów - i tę decyzję uznawali dotychczas wszyscy Polacy, zarówno komuniści, jak też antykomuniści, a także ci Polacy, którzy mieli obojętny stosunek do jakiejkolwiek ideologii.



Odpowiedz

@ Gość: Nie sądzę, by Andrzej był sympatykiem III Rzeszy. Według mnie, on po prostu jest tzw. ideowym antykomunistą, czyli wrogiem wszystkiego, co przychodziło do nas z Rosji a jeszcze bardziej ogólnie, wszystkiego tego, co przychodziło z jakiegokolwiek wschodu. Przypuszczam, iż gdyby tym czymś nie był komunizm a np. kapitalizm, to równie gorliwie by go nienawidził. Taka już skala wartości.



Odpowiedz

Gość: Komar |

@ Marek Baran - ja nie wiem, czy Andrzej jest antykomunistą. Znam antykomunistów, którym antykomunizm nie odebrał rozumu. Wiem natomiast, że Andrzej jest wrogiem Polski, skoro uważa, że Polska nie miała prawa do majątku Niemiec i że zawładnięcie poniemieckim majątkiem przez Polskę - to była kradzież.



Odpowiedz

@ Marek Baran "Przypuszczam, iż gdyby tym czymś [ze Wschodu] nie był komunizm a np. kapitalizm, to równie gorliwie by go nienawidził. Taka już skala wartości."

- A nie przypuszczasz, że to może być tez skala doświadczeń czy wiedzy o nich?



Odpowiedz

Gość: emma |

Jak cena wyjściowa może być w widełkach? Cena, od której zaczyna się aukcję powinna być konkretna, estymacja może być w widełkach, chyba, że ten dom aukcyjny rządzi się swoimi prawami
Fajnie, że piszecie o takich sytuacjach, miło się czyta o odzyskiwanych obrazach, oby tylko potem nie zalegały w magazynach muzealnych! wcześniej nawet nie słyszałam o tym obrazie, a robi wrażenie



Odpowiedz
Paweł Czechowski

Ukończył studia dziennikarskie na Uniwersytecie Śląskim. W historii najbardziej pasjonuje go wiek XX, poza historią - piłka nożna.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org