Opublikowano
2019-07-21 21:57
Licencja
Wolna licencja

Zardzewiała śmierć. Rozminowanie ziem polskich po II wojnie światowej

Rozminowanie terenu Polski po ostatniej wojnie było ogromną akcją, w którą zaangażowanych było tysiące żołnierzy. Wielu z nich przypłaciło to zdrowiem i życiem. Wypisane kredą lub farbą słowa „min nie ma” były jednak przepustką do pokojowego życia...


Strony:
1 2 3 4 5

Zakończenie II wojny światowej było dla Polaków skomplikowanym momentem. Państwo polskie utraciło znaczne obszary Kresów Wschodnich i musiało zmierzyć się z wyzwaniem zagospodarowania Ziem Zachodnich i Północnych. Komuniści powoli, ale stanowczo umacniali swoją dyktatorską władzę, likwidując przy tym brutalnie podziemie niepodległościowe. Do zniszczonych miast i wiosek wracali ich mieszkańcy. Na terenie całego kraju panowała nie tylko bieda i głód, ale też poczucie lęku i braku stabilności. Jednocześnie po prawie sześciu latach wojny i okupacji mogło odrodzić się życie – odbudowywano swoje domy, dzieci wracały do szkoły, rozpoczynano pokojową pracę. Elementem tej trudnej pracy nad radzeniem sobie ze skutkami światowego konfliktu była podjęta przez wojsko akcja rozminowywania obszaru kraju.

Pomnik Chwała Saperom w Warszawie (fot. Patryk Korzeniecki, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

Minowa zapora III Rzeszy

W czasie drugiej wojny światowej rozwinęła się technika inżynieryjna i metody jej masowego wykorzystywania w działaniach militarnych. O ile w pierwszych kampaniach konfliktu, np. w Polsce w 1939 roku i Francji rok później, minowanie terenu było używane na niewielką skalę, o tyle od 1942 roku zapory z materiałów wybuchowych odgrywały coraz większą rolę. Wpływ na to miała przede wszystkim zmiana położenia Wehrmachtu na froncie wschodnim. Po klęsce ofensywy na Moskwę Niemcy przeszli do obrony na znacznej części frontu, a od drugiej połowy 1943 roku w zasadzie toczyli tylko mniej lub bardziej elastyczne działania defensywne. Zbliżanie się Armii Czerwonej do ziem III Rzeszy oznaczało dla dowództwa niemieckiej armii intensyfikację przygotowań obronnych. Rozwijające się techniki minowania i tworzenia zapór inżynieryjnych miały odegrać tu jedną z ważniejszych ról.

Kluczową niemiecką rubieżą obronną na terenie współczesnych ziem polskich była (w przybliżeniu) linia oparta o przeszkody wodne: Kanał Augustowski – Biebrzę – Narew – Wisłę i Wisłokę. To właśnie na niej latem i jesienią 1944 roku zatrzymała się ofensywa radziecka z terenów Białorusi i Ukrainy, dając wojskom obydwu stron czas na przygotowanie się do ostatecznej bitwy o Berlin. Zarówno jedna, jak i druga strona używała zapór minowych do obrony swojej pozycji. O ile jednak Niemcy umocnili całą linię frontu, o tyle Armia Czerwona skupiła swój wysiłek inżynieryjny głównie w rejonie przyczółków, które miały być punktem wyjścia głównych uderzeń na zachód. Za główną rubieżą Niemcy przygotowali też kolejne linie obrony: tyłową (na Bzurze, Rawce, Pilicy i Rabie), nadwartecko-nadwiślańską oraz poznańską.

Za nimi znajdowały się przedwojenne jeszcze umocnienia, zabezpieczające tereny III Rzeszy przed ewentualnym atakiem polskim: Wał Pomorski (od Szczecinka do Gorzowa Wielkopolskiego), Międzyrzecki Rejon Umocniony (od Skwierzyny do Odry) oraz Linia Środkowej Odry (od Krosna Odrzańskiego do Opola i dalej Raciborza). Za nią znalazła się także sudecka linia obrony między Zgorzelcem a Niemodlinem. Oddzielnie wymienić należy też fortyfikacje w Prusach Wschodnich, rozciągające się od Kłajpedy do Pisza i następnie do Malborka. Poza przedwojennymi stałymi dziełami fortyfikacyjnymi były to w większości linie oparte o pozycje polowe, starano się jednak wykorzystywać przeszkody naturalne (rzeki, jeziora, wzniesienia), obficie uzupełniając je polami minowymi. W czasie działań odwrotowych zimą 1945 roku Niemcy próbowali też tworzyć improwizowane zapory minowe a także wysadzać mosty i ważne obiekty przemysłowe oraz niszczyć drogi.

Zapora przeciwczołgowa, tzw. smocze zęby, część MRU w rejonie Pniewa (fot. Jarosław Baranowski, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

Terenami szczególnie nasyconymi materiałami wybuchowymi (minami i amunicją) były wspomniane już przyczółki, utworzone w czasie walk w 1944 roku: pułtuski, warecko-magnuszewski, puławski i baranowsko-sandomierski – zajęte przez Armię Czerwoną – oraz modliński na wschodnim brzegu Wisły przy ujściu Narwi, utrzymany przez Niemców. Obydwie strony prowadziły tu intensywną działalność minerską – wojska radzieckie chcąc zabezpieczyć cenną zdobycz przed próbami kontrataków, niemieckie zaś spodziewając się wyjścia z nich głównych uderzeń przyszłej ofensywy. „Tykającą bombę” stanowiły też miasta-twierdze, według poleceń Hitlera przygotowywane (i często wykorzystywane) do uporczywej obrony w okrążeniu. Miasta takie jak Warszawa, Wrocław, Kostrzyn czy Kołobrzeg były przygotowywane do obrony m.in. przy pomocy pól minowych, jednocześnie zaś intensywne bombardowania pozostawiły po sobie wiele niewybuchów.

Rozminowanie Polski: saper myli się tylko raz...

Rozminowaniem terenów polskich w czasie wojny i po jej zakończeniu zajmowały się przede wszystkim jednostki sapersko-inżynieryjne Ludowego Wojska Polskiego. Ich trzon stanowiły cztery brygady, każda składająca się z czterech batalionów (ok. 1500 ludzi): 1. Brygada Saperów (sformowana w Sumach na Ukrainie wiosną 1944 roku, przydzielona do 1. Armii WP), 4. Brygada Saperów (sformowana we wschodniej Polsce jesienią 1944 roku, przydzielona do 2. Armii WP) oraz 2. i 5. Brygada Saperów (sformowane we wschodniej Polsce jesienią 1944 roku, znajdujące się w Odwodzie Naczelnego Dowództwa WP). Ich uzupełnieniem były bataliony saperskie znajdujące się przy dywizjach piechoty i korpusie pancernym, 2. Zapasowy Pułk Saperów oraz bataliony i pododdziały formowane już w 1945 roku.

Glasmine 43, niemiecka mina przeciwpiechotna wykonana ze szkła (domena publiczna).

Skład oddziałów saperskich był typowy dla całego wojska tworzonego pod egidą komunistów polskich. Ich trzon tworzyli szeregowi i podoficerowie – Polacy werbowani w Rosji, Kresach Wschodnich oraz na powojennych ziemiach Rzeczpospolitej, zarówno ochotnicy jak i żołnierze zmobilizowani w ramach kolejnych fal poboru do armii. Bardziej skomplikowana sytuacja miała miejsce w korpusie oficerskim. Polacy, w stopniu chorążych i podporuczników, wypromowani w szkołach w Bolszewie pod Moskwą, Riazaniu oraz Oficerskiej Szkole Saperów w Przemyślu, zajmowali niższe stanowiska dowódcze (w plutonach) oraz w korpusie polityczno-wychowawczym. Kompaniami, batalionami oraz brygadami dowodzili oficerowie wywodzący się z Armii Czerwonej, zarówno polskiego pochodzenia jak i niezwiązani w żaden sposób z Polską. W 1945 roku, wraz z promocją nowych kadr polskich oraz powrotami do armii radzieckiej, proporcje narodowościowe zaczęły się zmieniać. Przykładowo, na początku 1945 roku w 5. Brygadzie Saperów aż 80% oficerów wywodziła się z ZSRR, natomiast już w październiku było ich 38%, obsadzali jednak wyższe stanowiska.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite! Dowiedz się więcej!

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite, a jego temat został wybrany przez naszych Patronów. Wesprzyj nas na Patronite i Ty też współdecyduj o naszych kolejnych tekstach! Dowiedz się więcej!

Strony:
1 2 3 4 5
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Marek Baran |

Dołączam do pochwał poprzednika.
PS A tak z czystej złośliwości - jak wyglądałby artykuł na ten sam temat, tylko że opracowany przez IPN?



Odpowiedz

Gość: Misza |

Panie Tomaszu kawał solidnej roboty. Bardzo dobrze opracowany artykuł. Dziękuję



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org