Opublikowano
2014-06-17 09:15
Licencja
Wolna licencja

Zniszczyć redutę Ordona?

Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa chętnie buduje za publiczne pieniądze pomniki bolszewikom, ignoruje uroczystości pogrzebowe obrońców „odcinka Wizna”, ale łatwo podejmuje uzgodnienia związane z zabudową Reduty Ordona.


To już nie jest tylko bunt dwudziestolatków, którzy mówią „dość” obecnemu podejściu do historii i tradycji. To jest także bunt trzydziestolatków, którzy uważają, że czara goryczy się przelała.

Od dłuższego już czasu trwa „batalia” kilkunastu organizacji społecznych o należyte upamiętnienie i ochronę reduty nr 54, zlokalizowanej na warszawskiej Ochocie. Oficjalne plany Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa odbiegają jednak od oczekiwań społecznych. Dlaczego jest oficjalne przyzwolenie na zniszczenie tego legendarnego miejsca?

Uroczysty Apel Pamięci we wrześniu 2013 r. w wykonaniu żołnierzy batalionu reprezentacyjnego Wojska Polskiego

O „Redutę Ordona” walczył Adam Sikorski z ekipą programu „Było… nie minęło”. Dowiedziawszy się o możliwości zabudowania pozostałości szańca, zwołał grupę pasjonatów i zrealizował kilka odcinków programu na ten temat. W 2013 r. Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie przeprowadziło badania, które bezsprzecznie potwierdziły lokalizację umocnień. W pracach brali udział nie tylko archeolodzy, ale także pasjonaci z Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego „Exploratorzy.pl” oraz Stowarzyszenia „Wizna 1939”.

W maju tego roku badania nad Redutą Ordona zostały uhonorowane przez Muzeum Historii Polski. Projekt „Reduta Ordona. Odkrycie reliktów fortyfikacji obronnych Warszawy z czasów Powstania Listopadowego” zajął drugie miejsce w konkursie na Wydarzenie Historyczne Roku 2013. Do konkursu zgłoszenie wysłały dwie organizacje: Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich Oddział Warszawa oraz Stowarzyszenie „Wizna 1939”.

Symboliczny kamień uznany przez burmistrza Ochoty za samowolę budowlaną

Okazuje się, że to nie wystarczy, aby zachować dla przyszłych pokoleń ten unikatowy szaniec. Mickiewiczowskie dzieło, także już dziś nie robi na niektórych urzędnikach większego wrażenia. W zeszłym roku wrześniowe uroczystości przy symbolicznym kamieniu (ul. Na Bateryjce), zbojkotował także burmistrz Ochoty Maurycy Wojciech Komorowski, który oddawał honory przy obelisku błędnie uznanym za miejsce reduty nr 54.

W obronę szańca włączyło się już kilkanaście różnych organizacji złożonych z pasjonatów. Ze wszystkich sił próbują oni ratować to, co jeszcze da się zachować. Pomimo to, hiszpański deweloper jest coraz bliższy wybudowania w tym miejscu apartamentowca. Warto w tym miejscu zacytować wiadomość, którą otrzymał członek zarządu Fundacji „Patriotyzm i Niepodległość Naszych Ziem” od Naczelnika Wydziału Krajowego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa:

Szanowny Panie, pragnę poinformować, że zarówno Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, jak Wojewoda Mazowiecki zostali poinformowani o odnalezieniu i wydobyciu z terenu reduty 54, tzw. Reduty Ordona, szczątków poległych żołnierzy polskich i rosyjskich. Prowadzone były w tej sprawie konsultacje z udziałem dyrektora Muzeum Archeologicznego w Warszawie, władzami dzielnicy Ochota i Biurem Stołecznego Konserwatora Zabytków.
Badania archeologiczne prowadzone przez Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie od 2010 r. ostatecznie potwierdziły lokalizację tego legendarnego dzieła obronnego z okresu powstania listopadowego. Niestety północno-wschodnia część fortyfikacji uległa bezpowrotnemu zniszczeniu podczas budowy Alej Jerozolimskich. Należy pamiętać, że proces dewastacji reduty rozpoczął się niemal natychmiast po zajęciu Warszawy przez Rosjan we wrześniu 1831 r., w ramach likwidacji fortyfikacji powstańczych. Reduta, jako obiekt, faktycznie nie istnieje, jej wał został całkowicie splantowany. Prace archeologiczne odsłoniły jedynie jej pozostałości zlokalizowane poniżej poziomu gruntu: fragmenty fosy i wilczych dołów. Prowadzone badania miały charakter ratunkowy i objęły pozostałą, południowo-zachodnią część fortyfikacji. Celem tych działań było sporządzenie dokumentacji odsłoniętego obiektu oraz wydobycie wszelkich pozostałych zabytków, zwłaszcza, że teren był zdewastowany przez częste rabunkowe, nielegalne wykopaliska.
Organem właściwym do ustanowienia cmentarza wojennego, zgodnie z Ustawą z dnia 28 marca 1933 r. o grobach i cmentarzach wojennych jest Wojewoda Mazowiecki. Jednakże w trakcie prowadzonych prac archeologicznych z badanego terenu zostały wydobyte szczątki poległych żołnierzy obu stron konfliktu. Zostaną one pochowane w mogile wojennej na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Nie ma więc przesłanek, aby obszar, z którego wydobyto szczątki ludzkie otrzymał status cmentarza wojennego. Powszechnie akceptowaną praktyką jest przenoszenie odnalezionych szczątków poległych żołnierzy i cywilnych ofiar wojen na właściwe cmentarze wojenne. To cmentarze wojenne dają gwarancję zapewnienia ochrony i poszanowania szczątków ofiar wojen, a zastrzeżenia mogłoby budzić pozostawienie pochówków przy ruchliwej arterii komunikacyjnej, jaką są Aleje Jerozolimskie, pomiędzy planowanymi i realizowanymi inwestycjami budowlanymi.

Kamień przy błędnej lokalizacji Reduty nr 54 - stacja Warszawa Reduta Ordona.

Centrum Kultury Muzułmańskiej i teren przylegający, na który nawożony jest piasek, który znacznie utrudni w przyszłości ewentualne badania archeologiczne

Nie ma przesłanek do zachowania tego co zdołano odkryć? Czy naprawdę system tzw. wilczych dołów, idealnie zachowana część fosy, miejsce wysadzenia polowego magazynu i wiele innych części szańca nie zasługują na pozostawienie dla przyszłych pokoleń? Teren, o którym mowa sąsiaduje z Ośrodkiem Kultury Muzułmańskiej, który prawdopodobnie był częścią umocnień. Przy budowie powołano nadzór archeologiczny, który nie zgłaszał odnalezienia żadnych artefaktów. Ziemia wydobyta przy budowie obiektu została wywieziona w nieznanym kierunku i zastąpiona inną.

Część historycznego „szańca Ordona” należy także do dzielnicy Ochota. Od Al. Bohaterów Września wzdłuż ul. Na Bateryjce, aż do symbolicznego kamienia (uznanego prze burmistrza Ochoty za samowolę budowlaną), potrzeby fizjologiczne załatwiają robotnicy budowlani, korzystając z odrobiny zieleni. Miejscowi bezdomni, którzy dostarczają nierzadko mocnych wrażeń mieszkańcom, obrali sobie ruiny niedalekiego budynku jako miejsce schronienia.

Wilczy dół i szczątki żołnierzy z okresu Powstania Listopadowego

Pomnik bolszewików pod Ossowem zrealizowany przez Radę Ochrony Pamięci, Walki i Męczeństwa (koszt około 53 tys. zł).

Tak właśnie wygląda rzeczywistość na warszawskiej Ochocie, pomimo tego, że „Reduta Ordona” stała się symbolem dla wszystkich Polaków. Tam, gdzie burmistrz dzielnicy powinien stać „na czele batalii” o upamiętnienie naszych rodaków walczących o wolność, stał się zwolennikiem jej zabudowania. Nawet nie podejmuje się rozmów o wykupieniu terenu od dewelopera.

Trudno byłoby wymieniać wszystkich zaangażowanych ludzi, którzy ze złością i goryczą patrzą na to, co się dzieje się w tej sprawie. Stowarzyszenie „Reduta Ordona” oraz warszawski oddział Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Polskich z determinacją dokonują wyrw w „murze niesprawiedliwości”.

Swój tekst kończę prośbą: poprzyjcie nas w walce o pozostawienie tego miejsca dla przyszłych pokoleń Polaków zafascynowanych historią. Pokażmy wspólnie, że inicjatywy społeczne muszą znajdować poparcie państwa, bo takie są zasady demokracji. Nie mieszajmy do tego polityki, pieniędzy i nie realizujmy fasadowego patriotyzmu. Po prostu stańmy po stronie słusznej sprawy.

Więcej znajdziecie na profilu Stowarzyszenia Wizna

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”.

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Piotr Małecki |

Autor napisał ,,pomniki" a ja widzę POMNIK. Więc robienie wielkiej afery z powodu jednego pomnika, który znajduje się de facto na odludziu a nie w centrum miasta, jest dla mnie niezrozumiałe. Widziałem we Frankfurcie nad Odrą Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej, i w Kirkenes Pomnik Żołnierzy Rosyjskich Poległych Przy Wyzwalaniu Miasta w 1944 roku. W obydwu miejscowościach mieszkańcy szanują te pomniki, nikomu nie przychodzi do głowy barbarzyński pomysł na oblanie go czerwoną farbą. Ale tu jest Polska i trochę inna cywilizacja. Mirosław Drzewiecki coś na temat tego kraju mówił i z czasem myślę że miał rację.



Odpowiedz

Gość: Marcin Sochoń |

Chodzi właśnie o pomnik bolszewików pod Ossowem, który został przedstawiony na zdjęciu i podpisany (ostatnia fotografia w tekście).



Odpowiedz

Gość: Piotr Małecki |

Autor artykułu napisał na wstępie, że ,,Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa chętnie buduje za publiczne pieniądze pomniki bolszewikom", może by podał Pan tak jakiś przykład? Bo ogólnikami pisać może każdy, a wypadałoby przedstawić dowody.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

Ciekawe jak to jest w Warszawie, lecz w innych i małych i dużych gminach w planach zagospodarowania przestrzennego obowiązkowym jest rozdział pod tytułem: "Ustalenia dotyczące zasad ochrony dziedzictwa kulturowego i zabytków". Plan zagospodarowania, jak mówi ustawa jest "prawem gminnym". Być może i w przypadku Reduty Ordona jest coś w planie.



Odpowiedz

Gość: Juliusz Zalesiński |

Została jeszcze dosyć ważna kwestia. Jak to wygląda w liczbach? Jakich kwot potrzebują stowarzyszenia, żeby zadbać o upamiętnienie reduty (nawet w wariancie ze zmianą miejsca). Choć niechętnie, to jest to jakaś możliwość działania. Jakich wpływów spodziewa się dzielnica z tej inwestycji? Jaka jest odpowiedź dewelopera w sprawie partycypacji w kosztach upamiętnienia reduty?



Odpowiedz
Marcin Sochoń

Zawodowo i z zamiłowania oficer Wojska Polskiego a także prezes Stowarzyszenia „Wizna 1939”. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie oraz Podyplomowe Studium Przygotowania Pedagogicznego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. Obecnie w trakcie pisania pracy magisterskiej na Akademii Obrony Narodowej w Warszawie. Interesuje się historią wojskowości, w szczególności historią II wojny światowej. Uwielbia rocka patriotycznego i przekaz jaki niesie za sobą, kształtując nowe pokolenie patriotów (np. zespoły Forteca, Sabaton, węgierska Karpatia).

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org