Opublikowano
2017-06-28 09:37
Licencja
Wolna licencja

„Chleba i wolności”. Poznański Czerwiec 1956 roku

28 czerwca 1956 roku robotnicy Poznania wyszli na ulice w sprzeciwie wobec niesprawiedliwości ekonomicznych. Robotniczy gniew szybko skierował się przeciw władzy komunistycznej, a protest przybrał cechy powstania. Co wydarzyło się wówczas w Poznaniu?


Strony:
1 2

Okres od 1955 roku do wiosny roku 1956 to czas gwałtownych wstrząsów, przez które przechodziła Polska Ludowa. U władzy wciąż była ekipa stalinowskich twardogłowych, na czele z Jakubem Bermanem, Hilarym Mincem oraz Bolesławem Bierutem. Ten ostatni zmarł w marcu 1956 roku w czasie trwania XX Zjazdu KPZR, a jego miejsce I sekretarza KC PZPR zajął inny stalinowiec – Edward Ochab. Wojskiem wciąż kierował radziecki marszałek Konstanty Rokossowski. Trudno było już jednak rządzić według recept znanych od 1948/1949 roku. Z ZSRR przyszła odwilż, nakierowana przeciwko twardogłowym stalinistom. Po ucieczce Józefa Światły i audycjach z jego udziałem emitowanych przez Radio Wolna Europa osłabieniu uległ aparat bezpieczeństwa – przeprowadzono czystkę kadrową i przekształcono struktury UB, co uderzyło w pewność siebie dotychczasowych „pretorian” systemu. Zmniejszono nacisk cenzorski i podjęto kontrolowaną próbę zwiększenia swobody krytyki prasowej, która szybko wymknęła się spod kontroli, a pisma i dziennikarze stali się forpocztą zmian. Coraz bardziej było też widać, że plan sześcioletni, mimo nakładów inwestycyjnych, nie okazał się aż takim sukcesem, a poziom życia był coraz niższy.

Robotniczy pochód z 28 czerwca 1956 roku (domena publiczna).

„Chleba”

Problem szczególnie dotknął Poznania i Wielkopolski, która choć była jednym z najlepiej rozwiniętych gospodarczo regionów kraju, to w ramach planu sześcioletniego była wyraźnie zaniedbywana – nakłady inwestycyjne (w przeliczeniu na jednego mieszkańca) wynosiły w Poznaniu 368 zł, gdy tymczasem w Warszawie 1276 zł, w Krakowie 1147 zł, a we Wrocławiu 505 zł. Nierównomiernie do wzrostu ludności rósł zasób mieszkaniowy, a średnie zarobki w Poznaniu były o 100 złotych niższe niż średnia krajowa. Dodatkowo w Wielkopolsce intensywnie realizowano program kolektywizacji rolnictwa. Robotnikom podwyższano normy produkcyjne, błędnie naliczano podatki oraz obniżano pensje. Do tego dochodziły problemy z BHP, organizacją pracy (przestoje), zaopatrzeniem i widoczne nierówności, sprzeczne z obowiązującą ideologią.

W wielu przedsiębiorstwach narastał gniew spowodowany sprawami ekonomicznymi. Wyróżnić można tu m.in. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, Zakład Naprawczy Taboru Kolejowego, Zjednoczenie Budownictwa Miejskiego czy przede wszystkim Zakłady Metalowe im. Stalina, znane jako ZISPO (wcześniej i później Hipolit Cegielski Poznań). Tam nastroje były najbardziej bojowe: już kilka dni przed 28 czerwca organizowano strajki, wysłano też delegację robotników do Warszawy, która 27 czerwca zdobyła obietnicę częściowego spełnienia postulatów pracowniczych. Ostatecznie jednak frustracja robotników narastała i protest wisiał w powietrzu. Robotniczy liderzy z ZISPO po latach wspominali, że nawiązywali kontakty z innymi zakładami, a umówionym sygnałem strajkowym miało być uruchomienie po godzinie 6:00 syreny fabrycznej w „Ceglorzu”. Protestowi miał sprzyjać fakt, że w mieście odbywały się Międzynarodowe Targi Poznańskie, na których gościło wielu cudzoziemców – ich obecność miała powstrzymywać władzę przed brutalną interwencją.

Tabliczka z ZISPO z 1952 r. (fot. Pudelek (Marcin Szala), opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

„Wolności”

28 czerwca robotnicy Zakładów im. Stalina przerwali pracę, ogłosili strajk, uruchomili syrenę fabryczną i sformowali pochód, który udał się do centrum Poznania, na plac Stalina (dzisiaj: Mickiewicza) i pod Zamek cesarski, który był siedzibą Miejskiej Rady Narodowej. Z fabryki wyszło ok. 80% robotników. Wkrótce do pochodu dołączali pracownicy z kolejnych zakładów oraz mieszkańcy Poznania. Około godz. 9:00 na placu rozpoczął się wiec, w którym mogło wziąć udział nawet ok. 100 tys. osób. W czasie przemarszu i wiecu wznoszono najpierw hasła o charakterze ekonomicznym, np. „Chcemy chleba”, „Precz z wyzyskiem świata pracy”, „Precz z czerwoną burżuazją”, „Mniej pałaców, a więcej mieszkań”. Szybko jednak zaczęły pojawiać się też treści polityczne („My chcemy wolności”, „Precz z bolszewikami”, „Niech żyje Mikołajczyk”), narodowe („Precz z Ruskimi”, „Precz z Rucholami”) czy religijne („My chcemy Boga”). Śpiewano pieśni religijno-narodowe, w tym „Boże coś Polskę” oraz „Rotę”, w której miejsce Niemców zajęli Rosjanie. W tej pierwszej fazie protest miał charakter wybuchu wolności, a język narodowy pomagał w zawiązaniu wspólnoty. Protest cieszył się poparciem nie tylko mieszkańców Poznania – co ciekawe, zachowało się wiele świadectw mówiących, że neutralność lub sympatię okazywali również np. milicjanci.

W walce o prawdę. Opozycja demokratyczna w PRL wobec zbrodni katyńskiej

Czytaj dalej...

W czasie demonstracji na placu Stalina wysuwano żądanie nawiązania rozmów z protestującymi przez delegację rządową. Gdy jakiekolwiek rozmowy okazały się niemożliwe, nastroje zaczęły stawać się coraz bardziej burzliwe – zwiększano własne postulaty, demonstranci zaczęli wdzierać się też do budynków publicznych. Najpierw „zajęto” Zamek jako siedzibę MRN, później zaś pobliski gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR (do niedawna siedzibę Wydziału Historycznego UAM) oraz inne miejsca, np. sąd. Wejście demonstrantów do KW miało cechy archetypicznego wejścia rewolucyjnego ludu do pałaców władzy – gmach zdemolowano, ujawniono przywileje aparatu (dobrze zaopatrzony „sklep za żółtymi firankami”) oraz symbolicznie przejęto w posiadanie „klasy robotniczej”. Na gmachu pojawił się nawet napis „Mieszkania do wynajęcia”, który był krytyką przepychu władzy i przeznaczania pieniędzy na gmachy partyjne, nie zaś na potrzeby ludności. Na gmachu ZUS-u protestujący zrzucili z dachu aparaturę zagłuszającą zachodnie radiostacje.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Autor: Tomasz Leszkowicz
Tytuł: „Oblicza propagandy PRL”

ISBN: 978-83-65156-05-1

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 116

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Poznaniak |

Kolejny mit nie wytrzymujący konfrontacji z faktami. Robotnicy pracowali wówczas w fabrykach. Owszem, zastrzelono kilku oszalałych nienawiści do Polski Ludowej i socjalizmu osobników. A i to przecież w stanie wyższej konieczności. Nie było ich zresztą zbyt wielu. Jedni mówią, że były to ofiary komunizmu, naprawdę zaś własnej głupoty.



Odpowiedz

Gość: AWU |

Chyba warto pamiętać iż ten najbardziej krwawy zryw robotniczy z okresu komuny nie rozlał się na inne regiony kraju. Było to w dużej mierze zasługą sekcji polskiej RWE. Wynikało to chyba z doświadczeń Powstania Warszawskiego i rozgłośnia bardzo mocno dawała do zrozumienia iż nie ma szans na interwencję Wolnego Świata.W Przypadku Węgier ich sekcja zapewniała iż świat patrzy na Budapeszt co w kontekście trwającego konfliktu suezkiego było absolutną nieprawdą. Inna rzecz Węgrzy pałali chęcią zemsty za orgię gwałtów morderstw i rabunku popełnioną przez Sowietów po zdobyciu Budapesztu. Różnica polegała na tym iż w Warszawie gwałcili i mordowali Sowieci w niemieckich mundurach podczas gdy ich rosyjscy ziomkowie pod dowództwem przełożonych którzy w czerwcu 1956 wysłali czołgi i planowali bombardowanie miasta przez Ludowe Wojsko "Polskie" patrzyli na agonię miasta bezczynnie.



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org