Opublikowano
2016-05-17 17:54
Licencja
Wolna licencja

GROM – spadkobiercy Cichociemnych

Oddziały specjalne w dzisiejszym świecie stanowią niejako wizytówkę swoich armii. Jak wygląda nasza?


Strony:
1 2 3

Jednostka Wojskowa 2305 im. Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej, GROM, Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego. Pod wszystkimi tymi nazwami kryje się ta sama elitarna jednostka, jedna z kilku wchodzących w skład Wojsk Specjalnych. Nie jest najstarsza, bowiem tytuł ten należy do Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca, prawdopodobnie pozostaje jednak najsłynniejsza, z czego zresztą sami zainteresowani niekoniecznie muszą być szczęśliwi - oddziały specjalne z zasady cenią utajnienie swoich działań. Przyjrzyjmy się historii polskich „specjalsów”.

Oficjalne wideo promujące Jednostkę Wojskową GROM, 2014 rok.

Pomysł

Powszechnie uważa się, że twórcą GROM-u był generał, ówcześnie pułkownik, Sławomir Petelicki. Jest to prawda, jednak nie cała. Pierwszym wnioskodawcą utworzenia podobnej formacji okazuje się generał Edwin Rozłubirski, eks-dowódca 6 Pomorskiej Dywizji Powietrznodesantowej, który podniósł ten temat w latach 80. Po zajęciu polskiej ambasady w Bernie w 1982 roku przez ludzi podających się za Powstańczą Armię Krajową, zwrócił on uwagę na brak w Ludowym Wojsku Polskim formacji zdolnej poradzić sobie z pełnieniem funkcji oddziału specjalnego i jednostki antyterrorystycznej. Sztab Generalny nie był jednak zainteresowany powstaniem takowej i propozycję Rozłubirskiego odłożono do szuflady.

Kwestia powróciła jednak za sprawą pułkownika Petelickiego - człowieka wielce oddanego idei utworzenia w Polsce nowoczesnych oddziałów specjalnych. Po rozmowach z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych otrzymał on w końcu zgodę na sformowanie Jednostki Wojskowej 2305. Miało to miejsce 13 lipca 1990 roku.

Jak cię widzą…

Sławomir Petelicki - pierwszy dowódca GROM-u (fot. MON) Zatrzymajmy się tu na chwilę, by wyjaśnić dwie kwestie. Po pierwsze, nie ma jednoznacznego wyjaśnienia nazwy jednostki. Wątpliwości nie budzi tylko numer identyfikacyjny JW 2305, co zaś do określenia GROM, istnieje kilka teorii. Jedna mówi, że chodzi po prostu o zjawisko pogodowe. Druga wywodzi nazwę od imienia generała Gromosława Czempińskiego, który – jeszcze w stopniu podpułkownika – dowodził akcją wywiezienia z Iraku grupy amerykańskich oficerów wywiadu (za tytułem filmu Pasikowskiego zwana jest ona, niesłusznie, operacją „Samum”). W ramach podziękowania za akcję, Waszyngton zgodził się wtedy, między innymi, sfinansować powstanie GROM-u. Trzecia wreszcie, najpopularniejsza interpretacja, tłumaczy nazwę jako skrót Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego. Niewykluczone, że każda z tych wersji jest po trosze prawdziwa.

Kolejna kwestia to przyczyna powstania JW 2305. Widziano ją dwojako. Po pierwsze oczywiście, celem było utworzenie formacji zaspokajającej potrzebę posiadania nowoczesnych wojsk specjalnych. Chodziło jednak o coś jeszcze. Jednostkę sformowano nieco ponad rok po wyborach kontraktowych, a na rok przed pierwszymi wolnymi wyborami, w okresie przejściowym. Za Bugiem pomału obracał się w gruzy Związek Sowiecki; rozpadała się jego armia i bezpieka. Opozycja odniosła miażdżące zwycięstwo w wyborach, „wojna na górze” dopiero się zaczynała, nic nie zapowiadało powrotu komunistów do władzy.

Mimo dość dziwnych posunięć premiera Mazowieckiego (21 lutego 1990 zatwierdzono doktrynę obronną, uważająca za potencjalnego agresora… NATO i RFN), było już w zasadzie jasne, że Polska będzie musiała znaleźć się w NATO. Sęk w tym, że Sojusz znał nas wyłącznie jako dotychczasowego przeciwnika, przed którym miał bronić Danię. Wojsko Polskie, do niedawna Ludowe, musiało przekonać kraje członkowskie NATO i samą organizację z Manfredem Wőrnerem na czele, że mimo przedpotopowego uzbrojenia i taktyk, Polska zasługuje, by do nich dołączyć. W tym celu należało utworzyć nowy, reprezentacyjny oddział. Miało to nie tylko symbolizować zmianę, jaka zaszła w kraju, ale także zapobiec skojarzeniom dowódców NATO z armią, przed którą dotychczas planowali się bronić. Dlatego też minister Kozłowski dał zielone światło Petelickiemu. Ten zaś przystąpił do formowania swojej jednostki.

Nie mieszkał kątem, mieszkał kącikiem…

Prócz zielonego światła, Kozłowski nie dał specjalsom wiele więcej. U swego zarania JW 2305 zajmowała kawałek poligonu artyleryjskiego w Wesołej i pokoik w MSW. Urzędowała w nim pani Monika Kupczyk, na której barkach spoczywało herkulesowe zadanie zadbania o biurokrację i administrację. JW 2305 wchodziła wtedy w skład Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych, od których otrzymała, z dużą niechęcią i opóźnieniem, kolejnych kilka pomieszczeń.

Żołnierze GROM-u i U.S. Navy SEALs na wspólnych ćwiczeniach, 2009 rok (domena publiczna)

Z czasem miejsce Amerykanów zajęli Brytyjczycy i za szkolenie wzięła się legendarna SAS (Special Air Service). Jej operatorzy z kolei zazdrościli nam sprzętu, ponieważ dzięki wsparciu USA żołnierze GROM-u wyposażeni byli w świeżo kupiony sprzęt. Oni sami musieli używać ekwipunku nieco przestarzałego (przykładowo, gdy Polacy mocowali latarki do broni przy pomocy szyny Picatinny, Brytyjczycy używali taśmy klejącej).

Szkolenie z SAS uznano za znacznie wartościowsze od amerykańskiego. Po pierwsze, The Regiment szkolony był do wszechstronnego zastosowania zarówno na polu walki, jak i poza nim, co również pozostawało ambicją Petelickiego. Po drugie zaś, brytyjska jednostka cieszyła się zasłużonym szacunkiem ekspertów od tzw. „czarnej taktyki”, czyli walki w terenie zurbanizowanym, uważaną za najcięższą. Z czasem szkoleniem zajęli się sami Polacy, jednak po dziś dzień GROM chętnie czerpie z doświadczeń innych jednostek specjalnych i wielokrotnie przeprowadzał z nimi wspólne ćwiczenia.

Więcej o spadochroniarzach Armii Krajowej, m.in. sylwetki Adolfa Pilcha, Bolesława Kontryma, Elżbiety Zawackiej, Jana Piwnika i innych w Pomocniku Historycznym Polityki Spadochroniarze Armii Krajowej Cichociemni:

Pomocnik Historyczny POLITYKI:
„Spadochroniarze Armii Krajowej - Cichociemni”
Oprawa: klejona
Liczba stron: 164
Format: A4
Wydanie: 1
Rok wydania: 2016
Wydawca: Polityka
Cena: 24,99 zł
Kup w sklepie Polityki!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Kl |

Polska ambasada w Bernie........To i moze "polska" SB........
To nie byla polska ambasada bo nie bylo wtedy Panstwa Polskiego (nie liczac symbolicznego rzadu RP na wychodzctwie w Londynie)
Byla za to tzw. PRL. Tak jak Krolestwa Polskiego pod berlem cara nie uwaza sie za panstwo polskie, tak PRL nie powinna byc uwazana za takie panstwo.



Odpowiedz

Gość: Komar |

@ Gość: Kl - nikt bardziej nie dokopie Polsce, niż prawdziwi Polacy.
Kilka dni temu sekretarz stanu USA ponowił żądanie, aby Polska wypłaciła Stanom Zjednoczonym kilkaset miliardów dolarów odszkodowania za mienie obywateli USA (i ich spadkobierców) pozostawione w Polsce po wojnie. Premier Morawiecki odpowiedział, że sprawa jest nieaktualna, bo w roku 1960 zawarte zostało porozumienie między władzami USA a władzami PRL które uregulowało tę sprawę. Ze swojej strony przypomnę, że w wyniku tego porozumienia PRL wypłaciła władzom USA 40 milionów ówczesnych dolarów amerykańskich na poczet roszczeń obywateli USA, a władze USA zadeklarowały, że na przyszłość rezygnują z jakichkolwiek roszczeń z tego powodu pod adresem Polski.
A gościu Kl przekonuje nas, że obecne roszczenia amerykańskie są słuszne i Polska powinna zapłacić Amerykanom żądaną kwotę (przypominam: kilkaset MILIARDÓW dolarów USA), bo porozumienie z roku 1960 jest nieważne, gdyż władze PRL nie miały prawa reprezentować Polski.



Odpowiedz

Gość: lacki2000 |

pitu pitu... GROM nie ma wiele wspólnego z Cichociemnymi - ci drudzy byli głównie szkoleni do działań dywersyjnych i wywiadowczych w pojedynkę. Poza tym GROM powstał specjalnie do operacji Most (Grupa Rozpoznania Operacji Most :P) - był finansowany oficjalnie przez Amerykanów, wiadomo jakiego pochodzenia a szkolony był na początku całkowicie przez Mosad i bezpośrednio im podlegał podczas eskortowania Żydów do Izraela. Samoloty z Okęcia w latach 1990-91 latały ponoć co noc! Ponad 100tys. ludzi tak przetransportowali. Szefów Art-B nie ujęli, bo oni pośrednio też ich finansowali, więc byłoby to bardzo nieładne zachowanie. No a po akcji Most coś trza było z nimi zrobić, bo szkoda było ich tak rozwiązać.



Odpowiedz
Przemysław Mrówka

Absolwent Instytut Historycznego UW, były członek zarządu Koła Naukowego Historyków Wojskowości. Zajmuje się głównie historią wojskowości i drugiej połowy XX wieku, publikował, m. in. w „Gońcu Wolności”, „Uważam Rze Historia” i „Teologii Politycznej”. Były redaktor naczelny portalu Histmag.org. Miłośnik niezdrowego trybu życia.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org