Opublikowano
2015-07-05 15:54
Licencja
Wolna licencja

Jak Stettin stał się Szczecinem

„Nasz wysiłek, nasza praca i trudy nie poszły na marne (…) Szczecin jest polski!” – obwieścił Piotr Zaremba w lipcu 1945 roku. Zanim jednak pierwszy polski prezydent miasta mógł ogłosić tę wiadomość, losy Szczecina długo były niepewne…


Strony:
1 2

Leonard Borkowicz, podpułkownik Wojska Polskiego, pełnomocnik Rządu Tymczasowego na okręg Pomorze Zachodnie, pierwszy wojewoda szczeciński (domena publiczna). Dzieje tego miasta w 1945 roku przypominają wciągający film z kilkoma nagłymi zwrotami akcji. Żeby zrozumieć, dlaczego przez kilka miesięcy było niepewne swojej przyszłości, należy cofnąć się do początków 1945 roku. Już w lutym władze niemieckie rozpoczęły ewakuację mieszkańców. Z miasta wywożono także sprzęt, maszyny z fabryk oraz archiwalia. Głównymi kierunkami była Meklemburgia oraz Rugia. Władze miejskie przygotowywały miasto również do walk ulicznych: wznoszono barykady, budowano rowy przeciwczołgowe i tworzono pola minowe. 20 marca Szczecin ogłoszono miastem-twierdzą. Kiedy wojska radzieckie zajęły prawobrzeżną część Szczecina, zadecydowano o zaminowaniu portu oraz o zniszczeniu mostów na Odrze. Takie działania wstrzymały Armię Czerwoną na kilka tygodni i umożliwiły Niemcom ewakuowanie lewobrzeżnej części miasta. 25 kwietnia, już po sforsowaniu Odry na południe od Szczecina przez wojska 1. Frontu Białoruskiego, miasto opuścił gauleiter Pomorza Franz Schwede-Coburg. Dzień później, 26 kwietnia 1945 roku, miasto zdobyły wojska 65. Armii 2. Frontu Białoruskiego. Mimo przygotowania do starć ulicznych, Szczecin właściwie skapitulował bez walki. Wraz z jego zajęciem władzę na tym terenie objęła Komendantura Wojenna, na czele z pułkownikiem Aleksandrem Fiedotowem.

W głównych rolach: Borkowicz i Zaremba

Ogromny park pochował umarłych... Cmentarz Centralny w Szczecinie

Czytaj dalej...

W kwietniu 1945, po konferencji w Jałcie, było już wiadomo, że granica Polski przesunie się na zachód. Nic więc dziwnego, że władze polskie bardzo szybko zadecydowały o wysłaniu na „Ziemie Odzyskane” swoich przedstawicieli. Jedną z osób, którym Szczecin zawdzięczał „odzyskaną” polskość, był Leonard Borkowicz. Na początku kwietnia 1945 roku wyjechał w podróż inspekcyjną m.in. do Koszalina i Stargardu. Po powrocie skontaktował się z Bierutem i zwrócił uwagę na całkowite nieprzygotowanie administracji polskiej do przejęcia tych ziem. Przewodniczący KRN podzielił jego niepokój i mianował go Pełnomocnikiem Tymczasowego Rządu na Okręg Pomorze Zachodnie – Borkowicz przejął tę funkcję po Aleksandrze Karczosze–Józefskim, który został wiceministrem administracji publicznej.

Borkowicz szybko zabrał się do pracy: do Szczecina wysłał Piotra Zarembę (wyznaczonego na prezydenta miasta) oraz Wiktora Jaśkiewicza (zastępcę pełnomocnika). Sam Zaremba tak wspominał przyjazd do zdobytego miasta:

Przejazd przez Odrę. Dalej droga grząska w torfowiskach od wczoraj tylko kołami wyrobiona. Budowa mostów w toku. Jedziemy jako pierwsi przedstawiciele władz polskich. Defekt w trzęsawisku – rura wydechowa zaczepiła o gałąź. Popychamy. Dalej jazda drogą drewnianą, znów wjazd na szosę. Jeszcze jeden strzaskany most. Zasieki – jedziemy „na ciepło” zaraz za frontem. Objazd lejów bombowych. Pierwsze domy Szczecina.

Władze cywilną w mieście Polacy przejęli 28 kwietnia 1945 roku. Dwa dni później, o godzinie 8.15, na Wałach Chrobrego (wcześniej: Hakenterasse) została wciągnięta na maszt biało-czerwona flaga. Tego samego dnia Zaremba przygotował apel do Polaków przebywających w Szczecinie:

Polacy
W ciężkiej pracy nad przywróceniem polskości potrzebna jest pomoc każdego, chwilowo lub stale przebywającego w Szczecinie. Oczekuję od każdego z was współpracy. Otwarta jest każdemu droga do Milicji Obywatelskiej, Straży Pożarnej, urzędów i zakładów.
Zapisy i informacje uzyska się w szczecińskim Urzędzie Wojewódzkim, Wały Chrobrego (dotąd Hakenterasse) nad Odrą. Tam już czynne są kuchnie zbiorowe.
Szczecin, dnia 30 kwietnia 1945 r.
(-) inż. Piotr Zaremba
Prezydent Miasta Szczecina

Jak widać, już od początku administracja polska starała się wpoić ludności, że Pomorze Zachodnie to prastare polskie ziemie. To miała być również ta informacja, która na tereny te miała przyciągnąć polskich osadników. Jedna z kobiet przybywających do miasta w swoich wspomnieniach odnotowała:

Ojciec nasz wrócił po sześciu latach z obozu koncentracyjnego i zaczarował nas jednym słowem: Szczecin. Nikt z nas nie wiedział, gdzie to jest, wiedzieliśmy tylko, że to prastare polskie ziemie, po wiekach odzyskane. Znajome dzieci, którym powiedziałam, że wyjeżdżamy całą rodziną do nowego miasta, bardzo mi zazdrościły.

„Ogromnie trudna sytuacja”

A jednak przybycie polskich władz do Szczecina nie oznaczało wcale, że miasto to przypadnie Polsce. Mimo tej niepewności Zaremba i jego współpracownicy starali się utrzymać porządek w mieście. Nie było to łatwe. W Szczecinie pozostało około 6 tysięcy Niemców; codziennie wybuchało kilkadziesiąt pożarów, a sytuacji wcale nie ułatwiało stacjonowanie wojsk radzieckich. Nie można było kontrolować miasta chociażby ze względu na małe zasoby ludzkie po stronie polskiej – dlatego Zaremba szczególnie apelował do Polaków wracających z robót w Niemczech, aby pozostali w Szczecinie.

Zniszczone ulice Szczecina w 1945 r. (domena publiczna).

Sytuację komplikowała także ludność niemiecka. 5 maja Fiedotow udzielił zgody na powstanie w mieście niemieckiego cywilnego zarządu administracyjnego: Deutcher Bezirk Zabelsdorf, który początkowo obejmował tylko Niebuszewo, jednak później zaczął obejmować całe miasto i przekształcił się w Szczeciński Zarząd Miejski (Stettiner Stadtverwaldung). Po zakończeniu wojny wielu Niemców decydowało się na powrót do rodzinnego miasta. Jedna z niemieckich mieszkanek miasta wspominała:

kiedy wojna się skończyła, nie dali nam tam (w Stralsundzie) nic do jedzenia, powiedzieli, że każdy musi wrócić tam, gdzie się urodził. Stałam z mamą trzy dni i trzy noce po bilet na barkę, która miała nas przewieźć do Szczecina.

Jednym z pierwszych kroków niemieckiego Zarządu miasta było wystosowanie odezwy do Niemców znajdujących się w Szczecinie. Na narożnikach ulic rozlepiono ogłoszenia o następującej treści:

Jak straszne jest to dziedzictwo, które pozostawili nam naziści, jak wielka jest bieda i nędza, w której jesteśmy zmuszeni żyć. Nie wolno nam jednak narzekać i skarżyć się. Musimy połączyć swoje wysiłki, a wówczas znowu wszystko pójdzie lepszą drogą. Początek w Szczecinie już zrobiliśmy.

Sytuacja w mieście była na tyle trudna, że 12 maja Leonard Borkowicz zdecydował się na wystosowanie noty do Rządu. Pisał w niej m.in. o tym, że w Szczecinie „wytworzyła się ogromnie trudna sytuacja”, donosił, że władze sowieckie nie pozwalają na osiedlanie się Polaków oraz że „nie robią różnicy pomiędzy Polakami a Niemcami”. Borkowicza niepokoił również fakt, że w mieście stacjonują żołnierze radzieccy, nad którymi dowództwo nie panuje: sołdaci plądrują miasto oraz gwałcą kobiety. Pełnomocnik kończył swoją wiadomość: „Daleki jestem od panikarstwa, robotę robimy, ale bez Waszej pomocy nie może być mowy o wykonaniu zadań na Pomorzu Zachodnim”.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Tobi |

Bardzo przyjemny tekst, historia Szczecina jak i Szczecin w Polsce są niezbyt znane. Warto pisać o tym więcej!



Odpowiedz

Gość: RUDI |

Na konferencji w Poczdamie ustalono, że pod administrację polską przejdą tereny położone "Od Morza Bałtyckiego bezpośrednio na zachód od Swinemünde [Świnoujścia) i stąd wzdłuż Odry aż do ujścia zachodniej Nysy [Łużyckiej], dalej wzdłuż zachodniej Nysy aż do granicy czechosłowackiej. Przejście pod polską administrację nie oznaczało automatycznie ostatecznego przyznania konkretnych terenów Polsce. Ostateczna granica miała zostać ustalona podczas konferencji pokojowej, do której jednak nie doszło. Jako że na północ od Szczecina ujście Odry jest dość rozległe i nieco pogmatwane, w jego skład wchodzą jezioro Dąbie, Zalew Szczeciński, który łączy się z Bałtykiem przez 3 cieśniny: Pianę, Świnę i Dziwnę. szczegółowy przebieg granicy terenów administracji polskiej i sowieckiej strefy okupacyjnej miał być i został wytyczony po Konferencji Poczdamskiej. Ówczesny Stettin, a w zasadzie jego ruiny leżał prawie w całości po zachodniej stronie Odry, więc oddanie (ruin) miasta wraz z terenami leżącymi na zachód od niego pod administrację polską nie było raczej zgodne z postanowieniami Konferencji Poczdamskiej, jednak stało się faktem od czasu do czasu kwestionowanym przez NRD lub ZSRR. Dopiero od ratyfikacji traktatu granicznego z 14 listopada 1990 r. sprawę można uznać za ostatecznie zamkniętą. Traktat ten zastępował konferencję pokojową, o której była mowa w Poczdamie. Dla Polski obecność Szczecina w granicach państwa miało znaczenie strategiczne - niewiele by się zdało kontrolowanie awanportu w Świnoujściu bez posiadania właściwego portu w Szczecinie. Dla Niemiec utrata Szczecina oznaczała radykalną peryferyzację okolicznych terenów odciętych granicą od aglomeracji, czego skutkiem jest ich dalsze wyludnianie i zubożenie. Korzystają na tym dziś Polacy, którzy je sukcesywnie zaludniają. Ciekawy artykuł na temat Szczecina w Polsce można znaleźć tutaj: https://www.historia.uwazamrze.pl/artykul/858278/szczecin-z-woli-stalina.



Odpowiedz

Gość: Niemieckie zakłamywanie rzeczywitości |

Jak czytam bzudry typu Stettin stał się Szczecinem to ręce mi opadają. Propaganda pro niemiecka wciąż działa, i próbuje wmawiać Polakom że ten teren jest czysto niemiecki, i został spolszczony. A więc moi drodzy, Szczecin początkowo był grodem SŁOWIAŃSKIM - z tego co wiem niemcy mają ze Słowianami tyle wspólnego, co Polak w czasach powojennych z bogactwem. Pomorzanie byli ludem SŁOWIAŃSKIM. Zach.Pomorze było SŁOWIAŃSKIE do cholery. Przyczanie byli Słowianami, Wolinianie byli Słowianami. Szczecin,Stargard,Pyrzyce itd to były grody SŁOWIAŃSKIE - nie germańskie! Idźmy dalej. Za Piastów Zach. Pomorze należało do...POLSKI, nie niemiec. Pod Cedynia daliśmy im łupnia, zach.pomorze zostało w Polsce. To, że potem straciliśmy ten teren, to prawda. Ale dalej Pomorzanie byli lennikami Polski, i byli Słowianami. Dopiero później chyba za czasów rozbicia dzielnicowego w Polsce, Zach.Pomorze zajeły szwaby i odzyskaliśmy je dopiero po około niecałym tysiącu lat w 1945. Ok, przez ten czas były to Niemcy, miasta były niemieckie. Ale pierwotnie były to tereny Słowiańskie,a swego czasu Polskie i po latach z powrotem stały się Polskie. Moim zdaniem to jest celowe propagowanie wśród Polaków mitu Szczecina jako własności Niemiec z którą Polska nie ma nic wspólnego. A to nie jest prawda.



Odpowiedz

Gość: Adam.F |

Hm ,czesi,rosjani,slowacy jugole,polacy,to ktorzy zdobyli Sz-cin-Stettin?



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Niemieckie zakłamywanie rzeczywitości

Owszem. Było polskie. W XII wieku. Takie porównanie to tak jakby rzec, że ziemie leżące u granic Turcji, a należące do polski w XVI wieku to też ziemie czysto słowiańskie/polskie etc. Historia to skomplikowana sprawa. Jako mieszkaniec Szczecina postrzegam go głównie przez pryzmat ostatnich 500 lat, gdzie Szczecin był pruski, szwedzki, niemiecki. Głównie uważam go za miasto niemieckie. Ale to moje miasto. Narodowość nie ma w tym wypadku znaczenia. Przyjedź kiedyś do nas to zrozumiesz.



Odpowiedz

Gość: Paweł Broda |

Bardzo ciekawy tekst.
Serdecznie gratuluję autorce.
Pożyteczny i na czasie.

Zdaje się, że Szczecnin wciąż jeszcze się rozbudowuje ?
(Mam na myśli nowe mosty, trasy przelotowe i małe dzielnice domków jednorodzinych oraz sporo nowych osiedli ?)



Odpowiedz

Pierwotnie Szczecin miał pozostać w amerykańskim sektorze okupacyjnym pokonanych Niemiec i stąd poniekąd te przepychanki z wielokrotną wyprowadzką polskich władz.Osobna sprawa to jest to,że jeszcze za czasów sowieckiej komendantury miasta jak i długo póżniej ludność niemiecka była większością etniczną w mieście-z racji mas przesiedleńców z całego Pomorza,dawnych Prus Wsch. czy Wrocławia.Dla tych ludzi były oficjalnie cztery obozy przejściowe w drodze do Niemiec.Duża liczba rdzennych szczecinian która nie uciekła przed frontem-dzisiejsze Niebuszewo to coś na kształt niemieckiego getta owych czasów.Spora liczba byłych polskich robotników przymusowych nie wpływała znacząco na liczbę Polaków w mieście.Dopiero transporty repatryjantów z naszych Kresów zmieniły w sposób znaczący owe statystyki.Moja rodzina;Dziadkowie -trafili tutaj 6-tym transportem z Wilna w kwietniu 46go i zamieszkali w dawnym Frauendorf obecny Golecin.I całe szczęście że tutaj a nie w kierunku zgoła przeciwnym,na wschód od Ich Wilna.............



Odpowiedz
Agata Łysakowska

Studentka Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Społecznych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się historią nowożytną (ze szczególnym uwzględnieniem dziejów Pomorza Zachodniego), a także historią filmu. Jest również miłośniczką kultury hiszpańskiej.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org