Autor: Tomasz Leszkowicz
Tagi: Polska, 1945-1989, Historia polityczna, Ciekawostki i rocznice
Pierwsza publikacja: 2013-03-19 15:02, aktualizacja: 2020-03-19 08:02
Licencja: wolna licencja

Marzec 1968: Jak „Wiesław” zgromił w Sali Kongresowej studentów, literatów i syjonistów?

Na ten wiec czekali wszyscy. Tak zwane wydarzenia marcowe 1968 r. rozgrywały się pełną parą, a Władysław Gomułka wciąż milczał. Przemówił wreszcie 19 marca podczas wiecu warszawskiego aktywu partyjnego.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Marzec 1968 – Co zabrał Marzec 1968? - wspomnienie osobiste

Do najważniejszych wydarzeń Marca ’68 zaliczyć można dwa wydarzenia: zebranie Warszawskiego Oddziału Związku Literatów Polskich z 29 lutego oraz wiec studentów na Uniwersytecie Warszawskim z 8 marca. Pierwsze z nich było reakcją na zawieszenie spektaklu Dziady w reżyserii Kazimierza Dejmka i oznaką oporu części środowiska intelektualnego wobec polityki kulturalnej państwa. Przyczyną drugiego było rozbicie manifestacji studenckiej z 30 stycznia, w wyniku której aresztowano kilkudziesięciu studentów, dwóch zaś (Henryka Szlajfera i Adama Michnika) relegowano z Uniwersytetu Warszawskiego. Pokojowy wiec z 8 marca, brutalnie stłumiony przez milicję, był początkiem manifestacji i strajków okupacyjnych (przede wszystkim studenckich) w największych miastach kraju.

Władysław Gomułka

Wkrótce na nowo odżyła też kampania antysemicka, rozpoczęta jeszcze w 1967 r. przy okazji wojny izraelsko-arabskiej - pod maską walki z „syjonizmem” przeprowadzano bezlitosny atak na przeciwników politycznych znajdujących się jeszcze w partii lub dawniej z nią związanych. Nagonkę na nowo rozpoczął dziennik PAX „Słowo Powszechne”, który 11 marca opublikował artykuł pt. Do studentów Uniwersytetu Warszawskiego, w którym genezy zamieszek szukano w antypolskim spisku Izraela i NRF, prowodyrów zamieszek opisywano zaś jako rodzinne i duchowe potomstwo zbankrutowanych politycznie syjonistów. Kolejne dni przyniosły dalszy ciąg tej kampanii.

19 marca w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki miał odbyć się wiec warszawskiego aktywu partyjnego z udziałem przedstawicieli Biura Politycznego PZPR. Organizatorem wiecu miał być I sekretarz stołecznej organizacji partyjnej Józef Kępa, aktywny uczestnik ówczesnych rozgrywek wewnątrz „przewodniej siły Narodu”. Celem spotkania miało być przedstawienie stanowiska kierownictwa partyjnego wobec wydarzeń ostatnich dni. Przed wiecem odbyło się zebranie Biura Politycznego, w którym wzięła udział czołówka najwyższych dygnitarzy partyjnych. W trakcie dyskusji przeciwko części ostrych stwierdzeń przedstawionych w projekcie wystąpienia Gomułki zaprotestował Edward Ochab, który niedługo potem zrezygnował z zajmowanych przez siebie stanowisk partyjno-państwowych.

Wiec zgromadził ok. trzech tysięcy aktywistów partyjnych z Warszawy – sekretarzy komitetów zakładowych, działaczy organizacji młodzieżowych, ormowców i wojskowych. Za stołem prezydialnym zasiedli członkowie Biura Politycznego i Sekretariatu KC. Na transparentach widniały hasła Precz z agenturą imperializmu – reakcyjnym syjonizmem, Niech żyje towarzysz Gomułka, Żądamy pełnego zdemaskowania i ukarania politycznych wichrzycieli, Wierzymy w Ciebie Wiesławie, Kto za Polską ten za Gomułką, Każdy ma tylko jedną Ojczyznę. Całość wydarzenia transmitowała telewizja i radio. Pojawienie się przywódców partyjnych powitano kilkuminutowymi okrzykami Wiesław, Wiesław. Spotkanie otworzył Józef Kępa, po krótszych wystąpieniach m.in. Edwarda Gierka głos zabrał I sekretarz KC PZPR, Władysław Gomułka.

Swoje przemówienie rozpoczął od stwierdzenia, że linia podziałów w czasie ostatnich zajść nie przebiegała wzdłuż linii robotnicy-studenci, ale pomiędzy zwolennikami socjalizmu i jego zajadłymi przeciwnikami – z jednej strony przywódca rozgrzeszał część biorących udział w manifestacjach studentów jako „nieświadomych”, z drugiej zaś przeciwko ich liderom wytaczał najcięższe działa. Następnie przeszedł do omówienia sprawy Dziadów w reżyserii Dejmka, zarzucając temu przedstawieniu celowe przemycanie antyradzieckich treści. Przy tej okazji zaatakował literatów aktywnych w czasie uchwalania rezolucji z 29 lutego. Stefana Kisielewskiego nazwał jaśnie oświeconym wrogiem Polski Ludowej, polemizował też z jego stwierdzeniem o dyktaturze ciemniaków. Szczególnie brutalnie uderzył też w Janusza Szpotańskiego, satyryka skazanego w 1967 r. za napisanie sztuki Cisi i gęgacze, będącej pamfletem wyśmiewającym rządy „Wiesława”:

Kisielewski podjął także na tym zebraniu obronę niejakiego Szpotańskiego, który został skazany na 3 lata więzienia za reakcyjny paszkwil, ziejący sadystycznym jadem nienawiści do naszej partii i do organów władzy państwowej. Utwór ten zawiera jednocześnie pornograficzne obrzydliwości, na jakie może się zdobyć tylko człowiek tkwiący w zgniliźnie rynsztoka, człowiek o moralności alfonsa.

Najbardziej dotkliwy był jednak atak na Pawła Jasienicę, równie aktywnego w czasie zebrania OW ZLP. Gomułka z ogromnym zaangażowaniem zlustrował publicznie jego życiorys:

Jego prawdziwe nazwisko brzmi inaczej. Nazywa się on Leon Lech Beynar. Co to za osobnik?

W lipcu 1948 r. Paweł Jasienica został aresztowany w Krakowie. W toku śledztwa udowodniono mu przynależność do bandy „Łupaszki”, do której wstąpił po zdezerterowaniu z Wojska Polskiego i w której pozostawał do sierpnia 1945 r., pełniąc początkowo funkcję adiutanta, a następnie zastępcy dowódcy bandy. Banda ta grasowała na terenach województwa białostockiego, dokonywała z bronią w ręku napadów na posterunki Milicji Obywatelskiej, na placówki Wojska Polskiego i na ludność cywilną podejrzaną o sympatyzowanie z Polską Partią Robotniczą.

W szczególności w śledztwie zebrano dowody wskazujące na to, że Jasienica w kwietniu 1945 r., kierując grupą dokonał napadu na miejscowość Narewkę, podczas którego rozbrojono kilku milicjantów i zrabowano broń z posterunku Milicji Obywatelskiej, zamordowano 4 członków Polskiej Partii Robotniczej i obrabowano spółdzielnię. [...]

W toku śledztwa Jasienica przyznał się, że działał w bandzie „Łupaszki” i że dopuścił się zarzuconych mu zbrodni.

W dniu 3 maja 1949 r. śledztwo przeciwko Jasienicy zostało umorzone z powodów, które są mu znane. Został on zwolniony z więzienia.

Należy dodać, że „Łupaszko” i wielu członków jego bandy zostało aresztowanych i skazanych przez sąd na karę śmierci.

Powyższa wypowiedź mówi nie tylko o udziale opozycyjnego pisarza w działalności „bandy” – sugeruje również współpracę z UB, która miała uchronić Beynara przed aresztowaniem. Atak ten bez wątpienia miał zmieszać Pawła Jasienicę z błotem i odebrać mu resztki autorytetu w środowisku.

Polecamy e-booka „Z Miodowej na Bracką” – Tom drugi!

Maciej Bernhardt
„Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego t.2”
Wydawca: Histmag.org
Okładka: miękka
Liczba stron: 240
Format: 140x195 mm
ISBN: 978-83-930226-9-4

Następnie Gomułka przeszedł do opisu wiecu na UW i przygotowań do niego. Cała narracja utrzymana była w klimacie spisku, I sekretarz starał się także obarczyć winą za spowodowanie zamieszek studentów:

3 marca br. w mieszkaniu Jacka Kuronia zebrała się kilkunastoosobowa grupa ludzi, głównie studentów pochodzenia żydowskiego, znanych z rewizjonistycznych wystąpień i poglądów. W czasie tego spotkania omawiano sprawę zorganizowania demonstracji na UW w dniu 8 marca. Dzień ten wybrano dlatego, że jest to dzień Święta Kobiet, co miało ułatwić organizację demonstracji i spowodowanie zamętu [...] Akcja była ściśle skoordynowana [...]

W dniu 8 marca br. na dziedzińcu UW zebrało się ok. 1500 studentów nie mając na to zezwolenia władz uczelnianych [...] elementy najbardziej aktywne nadawały zgromadzeniu agresywny i wichrzycielski charakter. Wznoszono tam hasła o wrogiej i demagogicznej treści. Wspomniana już Irena Lasota odczytała rezolucję protestującą przeciwko relegowaniu z UW Michnika i Szlajfera oraz popierającą uchwałę zebrania Oddziału Warszawskiego ZLP. Następnie zebrani udali się pod siedzibę rektora UW. Prorektor prof. Rybicki wezwał studentów do rozejścia się, do rozwiązania tego nielegalnego wiecu. Demonstrujący nie usłuchali tego wezwania i nadal wznosili wrogie hasła i okrzyki.

W tej sytuacji na dziedziniec uniwersytetu wszedł aktyw robotniczy, zmobilizowany uprzednio przez kierownictwo warszawskiej organizacji partyjnej, które znało zamierzenia organizatorów wiecu i słusznie żywiło obawę, aby nie doprowadzili oni do zaburzeń.

Robotnicy spotkali się z obelgami i prowokacyjnymi okrzykami. Aktywowi robotniczemu nie udało się przekonać studentów. Podżegania agresywnej grupy prowodyrów doprowadziły do zaatakowania robotników. W tej sytuacji wprowadzono na teren uniwersytetu grupę ormowców. Jeszcze bardziej rozjątrzyło to prowodyrów awantur. Doszło do incydentów, w których byli poturbowani zarówno studenci, jak i ormowcy. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta i niebezpieczna. Pragnąc ją opanować, kierownictwo zespołu czuwającego nad porządkiem publicznym zdecydowało się na użycie Milicji Obywatelskiej, która przywróciła porządek.

Wiele miejsca przywódca partii poświęcił też rozważaniom historiozoficznym. Przypomniał, że Polska traciła dwukrotnie niepodległość (w 1795 i 1939) przez nieodpowiedzialną politykę klas posiadających. Tylko komuniści mieli w czasie II wojny światowej dostrzec drogę pomyślnego rozwoju Ojczyzny poprzez socjalistyczne przemiany i sojusz z ZSRR gwarantujący pokój oraz granice na Odrze, Nysie i Bałtyku. Walka z rządami partii, jaką podjęli prowodyrzy aktualnego konfliktu, miała być też skierowana w fundamenty bytu narodowego Polski. Jak widać, Gomułka używał do dewaluacji przeciwnika najcięższych argumentów.

Po ataku na niektórych rewizjonistycznych naukowców (m.in. Leszka Kołakowskiego i Bronisława Baczkę) przyszedł wreszcie czas na odniesienie się przez „Wiesława” do sprawy syjonistów. Obywateli Polski żydowskiego pochodzenia dzielił on na trzy grupy: nacjonalistów, kosmopolitów oraz tych, dla których Polska stała się jedyną ojczyzną. W kontekście pierwszej z tych grup mówił:

Nie ulega wątpliwości, że ta kategoria Żydów – obywateli polskich, uczuciowo i rozumowo nie jest związana z Polską, lecz z państwem Izrael. Są to na pewno nacjonaliści żydowscy. Czy można mieć do nich za to pretensje? [...] Przypuszczam, że ta kategoria Żydów wcześniej lub później opuści nasz kraj.

W swoim czasie otworzyliśmy szeroko nasze granice dla wszystkich, którzy nie chcieli być obywatelami naszego państwa i postanowili udać się do Izraela. Również i dziś tym, którzy uważają Izrael za swoją ojczyznę, gotowi jesteśmy wydać emigracyjne paszporty.

Sprawę żydowskich kosmopolitów I sekretarz zilustrował fragmentem... felietonu Antoniego Słonimskiego z „Wiadomości Literackich” z 1924 r., w którym przyznawał, że nie czuje się ani Polakiem ani Żydem. „Wiesław” stwierdzał także:

Z racji swych kosmopolitycznych uczuć ludzie tacy powinni jednak unikać dziedzin pracy, w których afirmacja narodowa staje się rzeczą niezbędną.

Ostatnią grupę Gomułka wziął w obronę, podkreślając ich zasługi dla budowy Polski Ludowej. Całość wywodu w sprawach żydowskich podsumował on stwierdzeniem, że jedynym miernikiem oceny obywatela polskiego jest jego postawa wobec socjalizmu i żywotnych interesów państwa i narodu.

„Wiesław” mówił przez ponad dwie godziny, jak zwykle w sposób bardzo monotonny. Kontrastowało to z podnieceniem sali, która co chwila przerywała wystąpienie przywódcy oklaskami i okrzykami. Aktyw szczególnie zapalił się w czasie fragmentu poświęconego syjonistom, wznosząc okrzyki śmielej, śmielej (podobnie, gdy Gomułka wspomniał o emigracji, słuchacze mieli dać do zrozumienia, że może zacząć się ona natychmiast). Co jednak ważne, można było odnieść wrażenie, że działacze chcieli mocniejszych, bardziej bezkompromisowych stwierdzeń i (przede wszystkim) wskazania konkretnych nazwisk wrogów. Gomułka zmiękczający retorykę antysemicką nie zadowalał w pełni oczekiwań aktywu.

Sala Kongresowa, widok współczesny (fot. Przemysław Jahr, domena publiczna).

W czasie przemówienia doszło do sytuacji niewyobrażalnej w systemie komunistycznym w normalnym czasie – z sektora zajmowanego przez przedstawicieli Komitetu Dzielnicowego PZPR na Woli rozległy się okrzyki Gierek, Gierek! (obok skandowanego ciągle Wiesław, Wiesław!). Obecny na sali aktyw oraz widzowie i słuchacze w całym kraju mogli zobaczyć, że w kierownictwie rządzącej partii tworzy się frakcja, która ma już własnego lidera. Okrzyków na cześć I sekretarza z Katowic nie podchwycono, wydaje się jednak, że cała sytuacja była nieprzypadkowa – szefem partii na Woli był wówczas Jerzy Łukaszewicz, człowiek, który po objęciu władzy przez Gierka został Sekretarzem KC i odpowiadał w jego ekipie za propagandę.

Przemówienie Gomułki w Sali Kongresowej było jednym z kluczowych momentów Marca ’68. Kierownictwo PZPR świadomie zorganizowała spektakl nienawiści, w którym główną kwestię wygłosił lider partii, obrażający niepokornych literatów, demaskujący prowokatorów wśród studentów i mówiący o Żydach w Polsce, którym nie można ufać. Szczególnie ciekawy jest ten ostatni aspekt – „Wiesław”, nie będący raczej antysemitą, ponownie stanął na czele antysemickiej nagonki, starając się jednak hamować jej główne, najbardziej radykalne ostrze. Wiedział, że do zasadniczej rozprawy z Żydami dąży frakcja, która miała na celu jego obalenie. Podchwytując jej hasła, starał się więc je przytemperować i pokazać, że to nadal on jest numerem jeden.

Marcowy wiec był wydarzeniem szczególnym, które na trwałe weszło do historii PRL, stając się kolejną ciemną jej kartą...

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Tomasz Leszkowicz
„Oblicza propagandy PRL”
Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron: 116
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-05-1

Bibliografia:

  • Eisler Jerzy, Polski rok 1968, IPN, Warszawa 2006;
  • Osęka Piotr, Syjoniści, inspiratorzy, wichrzyciele. Obraz wroga w propagandzie marca 1968, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 1999;
  • Stola Dariusz, Kampania antysyjonistyczna w Polsce 1967-1968, ISP PAN, Warszawa 2000.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Tomasz Leszkowicz
Doktor historii, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Autor artykułów w czasopismach naukowych i popularnych. W czasie wolnym gra w gry z serii Europa Universalis, słucha starego rocka i ogląda seriale.

Wszystkie teksty autora

Sonda!
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy