Opublikowano
2016-03-02 13:27
Licencja
Wolna licencja

Wyklęci – temat nieprzepracowany

Wydawało się, że temat Żołnierzy Wyklętych jest zamknięty. Po latach zapomnienia wpisani zostali do panteonu bohaterów narodowych. Poświęcono im jeden dzień w roku, szereg tablic i pomników. Kierowcy pojechali alejami rotmistrza Pileckiego, a szkoły zaczęły zastanawiać się nad zmianami patronów. Nagle pojawiła się jednak sprawa Romualda Rajsa „Burego” i na pomniku ze spiżu pojawiła się rysa.


1 2

Zobacz też: Żołnierze Wyklęci – historia i pamięć

Opowieść o pierwszych powojennych latach nie jest prosta. Bardzo łatwo popaść w daleko idące uproszczenia zacierające prawdę o tamtej rzeczywistości. Z jednej strony koniec wojny i związana z tym próba powrotu do normalności, z drugiej zaś fala represji ze strony nowej władzy i instalacja niechcianego systemu. Nie jest proste opowiedzieć o wracających do Polski chłopach zesłanych na roboty do Niemiec czy uratowanych z Zagłady Żydach, otwieranych szkołach i instytucjach kultury jednocześnie mówiąc o nowej okupacji i braku wolności. Nie pomagają w tym różnorodne świadectwa świadków historii, a chęć stworzenia jednolitej narracji siłą rzeczy musiałoby wykluczyć emocje, wrażenia i wspomnienia wielu z nich. I nie chodzi tu wcale o tych, którzy związani byli z tworzącym się na ziemiach polskich systemem komunistycznym, ale przede wszystkim o tych, dla których rok 1945 był autentycznym końcem konfliktu zbrojnego i powrotem do normalnego życia. Jednocześnie nie da się udawać, że Polska po 1945 była normalnym i wolnym krajem, nie da się zamknąć oczu na tysiące ofiar represji komunistycznych, anonimowe groby czy tych, których młodość przerwała zsyłka na Kołymę. Niemożliwe jest mówienie o masowym oporze wobec komunizmu przy rosnących jednocześnie kadrach PPR, tak jak trudno mówić, że system komunistyczny pojawił się tu z woli i pragnienia mieszkańców ziem polskich. O ile okres II wojny jest w pamięci Polaków stosunkowo jednolicie rozumiany i interpretowany, o tyle z powojniem mamy dużo większy problem.

Henryk Wybranowski „Tarzan”, Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, Mieczysław Małecki „Sokół”, Stanisław Pakuła „Krzewina”, rok 1947 (domena publiczna).

Stworzenie pojęcia Żołnierzy Wyklętych, które opisywać miało tych wszystkich członków podziemia, których dotknęła fala powojennych prześladowań, a w szczególności tych, dla których odpowiedzią na instalację komunizmu był zbrojny opór, miało tę interpretacyjną schizofrenię uleczyć, lub przynajmniej złagodzić jej objawy. Panteon narodowych bohaterów uzupełnić mieli ci, którzy wbrew logice i sytuacji międzynarodowej postanowili dalej walczyć o wolną ojczyznę. Nie było to jednak proste przypomnienie zapomnianej historii, ale proces rehabilitacji tych, których propaganda komunistyczna nazywała „leśnymi bandami” i przypisywała działalność przestępczą. Z punktu widzenia logiki nowej władzy było to oczywiście zrozumiałe. Dla komunistów był to nowy porządek państwowy ukształtowany po II wojnie światowej, a ci którzy zbrojnie przeciwko niemu występowali byli pospolitymi bandytami destabilizującymi sytuację w kraju.

Romuald Rajs „Bury” (domena publiczna). Tworzeniu legendy Wyklętych towarzyszyć więc musiało negowanie zbrodniczego charakteru jej działalności. Doktor Tomasz Łabuszewski – naczelnik BEP IPN w Warszawie – w niedawnym wywiadzie dla portalu Muzeum Historii Polski powiedział: Przez te 45 lat narosły stereotypy tworzone przez historyków w służbie komunistycznej propagandy, które ugruntowały w sporej części społeczeństwa obraz „bandytów” albo w najlepszym razie ludzi nierozumiejących przemian dziejowych po drugiej wojnie światowej. Te stereotypy dotyczyły zwłaszcza środowisk lokalnych na terenach, na których powojenna partyzantka miała masowe poparcie i trwała wiele lat. Komunistom w wielu przypadkach udało się zniszczyć te środowiska, a zwłaszcza ich warstwy oświecone, i w ich miejsce zbudować społeczności „socjalistyczne”, gdzie bandytów nazywano bohaterami, a bohaterów – bandytami. Narracja tworzona wokół powojennego podziemia stała się więc spójna – byli to heroiczni bohaterowie, których ewentualne wady to wyłącznie wykwit komunistycznej propagandy, która chciała skompromitować ich w oczach ludności. Takie postawienie sprawy pozwoliło rozkwitnąć tematyce Żołnierzy Wyklętych czyniąc z niej nie tylko element odkłamywania historii, ale wręcz mody.

Kiedy wydawało się, że nic nie stanie już na przeszkodzie świeckiej kanonizacji Wyklętych, pojawił się problem marszu w Hajnówce, który ku czci podziemia chcieli zorganizować lokalni nacjonaliści. Udało im się nawet uzyskać patronat prezydenta Rzeczpospolitej. Sęk w tym, że głównym bohaterem marszu miał się stać Romuald Rajs „Bury” – żołnierz AK i partyzant Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, który obok bohaterskiej walki przeciwko władzy komunistycznej, odpowiedzialny był za zbrodnie na ludności białoruskiej, w tym mord w Zaleszanach, Puchałach Starych, Zaniach, Szpakach i Końcowiznie. W sumie z rąk oddziałów „Burego” zginąć miało 79 cywilów. Fakty te trudno jest podważyć jako komunistyczny mit stworzony dla potrzeb propagandy. W śledztwie prowadzonym od 2002 roku przez Instytut Pamięci Narodowej udowodniono odpowiedzialność Rajsa za rzezie na ludności prawosławnej zamieszkałej na terenach działań NZW. W jednym z akapitów czytamy:

Dokonane zabójstwa furmanów, jak i skierowane ataki przeciwko mieszkańcom wsi były wymierzone w osoby cywilne, które realnie nie stanowiły zagrożenia dla oddziału. Brak jest danych, że osoby, które straciły życie działały w strukturach państwa komunistycznego, a ich działanie było wymierzone w rozbicie tej organizacji podziemnej. Mówienie o ewentualnym zagrożeniu jest zatem twierdzeniem czysto hipotetycznym i nie pozwalało na podjęcie działań zmierzających do ich fizycznej eliminacji. Nie może zmienić takiego stanowiska przyjęcie tezy, że wydarzenia te miały miejsce w wyjątkowym okresie, w którym dla wielu życie ludzkie nie miało znaczenia, że okrucieństwa niedawno zakończonej wojny wypaczyły psychikę wielu ludzi. Nigdy nie może to jednak determinować lub usprawiedliwiać takich działań w świetle podstawowych, a zarazem nadrzędnych norm prawych, norm które za najważniejszy cel stawiają ochronę najważniejszego dobra jakim jest życie ludzkie. Spośród wszystkich wymienionych powyżej motywów, które determinowały działania „Burego” i części jego podwładnych, czynnikiem łączącym było skierowanie działania przeciwko określonej grupie osób, które łączyła więź oparta na wyznaniu prawosławnym i związanym z tym określaniu przynależności tej grupy osób do narodowości białoruskiej. Reasumując zabójstwa, i usiłowania zabójstwa tych osób należy rozpatrywać jako zmierzające do wyniszczenia części tej grupy narodowej i religijnej, a zatem należące do zbrodni ludobójstwa, wchodzących do kategorii zbrodni przeciwko ludzkości.

Sprawa „Burego” rzuca więc cień na nieskazitelność Żołnierzy Wyklętych i podważa częściowo opinię, że ich zła sława była wyłącznie dziełem karnych politruków. W tym przypadku afera nie zakończyła się jedynie pojedynczymi protestami. Prezydent odwołał swój patronat, a uczestnicy marszu nie zostali wpuszczeni do kościołów na wcześniej zapowiadane Msze.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką” – Tom drugi!

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego t.2”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-930226-9-4

Oprawa: miękka

Liczba stron: 240

Format: 140×195 mm

21 zł

(papierowa)

6,9 zł

(e-book)

1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Jak teraz chcecie wychować obywateli w szkołach imienia? Że wolno? Że sprawa usprawiedliwia? Że można zdradzać, zmieniać strony jak onuce?



Odpowiedz

Bezczelnie wykorzystano przy tym serwilizm sądów wojskowych z początku lat 90. (Rutenocyd przed polskimi sądami NIGDY nie znalazł tyle "zrozumienia, co wyimaginowany afganocyd.)



Odpowiedz

Nie nagle i nie tylko "Burego". Rzeczy są udokumentowane w wielu przypadkach dobrze przez IPN. Z dwóch obozów ostatniego ćwierćwiecza, obóz "Nie tykajmy spraw trudnych" zezwolił obozowi "Dumy i Nieprzepraszania" na dopisywanie bandyterki jako towarzyszy broni Nilowi, Pileckiemu Skalskiemu. Wbrew chłopskiej krzywdzie i wbrew b. jeńcom i b. partyzantom, którzy prost z wojny, zamiast rabować wiejskie sklepy, szli do "komunistycznych" urzędów odbudowywać stolicę i zagospodarowywać Ziemie Odzyskane, pozwolono przemielić świadomość narodową na pty sondażowe.



Odpowiedz

Gość: antemurale |

To były przede wszystkim sieroty po II RP. Nie będzie już drugiego takiego państwa polskiego, które tak umiało wychować obywateli, że byli w stanie za nie oddawać życie jeszcze 6 i więcej lat po jego unicestwieniu... i to jest zdumiewający fenomen "żołnierzy wyklętych"



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Nie będąc hipokrytą, a chcąc czcić naszych "wyklętych" en gros, należy uznać prawo Ukraińców do gloryfikowania Bandery, Szuchewycza, Łebed'a i innych rezunów z OUN/UPA, na co zapewne nie ma zgody.



Odpowiedz

@bartensteiner Czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego jak nieprzyzwoite jest Twoje porównanie? Porównujesz niezłomnych patriotów, którzy podjęli samotną walkę przeciwko totalitaryzmowi z jakimiś bandami OUN/UPA-owskimi, które są winne zbrodni ludobójstwa, gdzie w ramach czystek etnicznych zamordowano ok. 60 tys. Polaków. Naprawdę nie widzisz absurdu takiego porównania?



Odpowiedz
Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org