Opublikowano
2016-03-02 13:27
Licencja
Wolna licencja

Wyklęci – temat nieprzepracowany

Wydawało się, że temat Żołnierzy Wyklętych jest zamknięty. Po latach zapomnienia wpisani zostali do panteonu bohaterów narodowych. Poświęcono im jeden dzień w roku, szereg tablic i pomników. Kierowcy pojechali alejami rotmistrza Pileckiego, a szkoły zaczęły zastanawiać się nad zmianami patronów. Nagle pojawiła się jednak sprawa Romualda Rajsa „Burego” i na pomniku ze spiżu pojawiła się rysa.


1 2

Zobacz też: Żołnierze Wyklęci – historia i pamięć

Opowieść o pierwszych powojennych latach nie jest prosta. Bardzo łatwo popaść w daleko idące uproszczenia zacierające prawdę o tamtej rzeczywistości. Z jednej strony koniec wojny i związana z tym próba powrotu do normalności, z drugiej zaś fala represji ze strony nowej władzy i instalacja niechcianego systemu. Nie jest proste opowiedzieć o wracających do Polski chłopach zesłanych na roboty do Niemiec czy uratowanych z Zagłady Żydach, otwieranych szkołach i instytucjach kultury jednocześnie mówiąc o nowej okupacji i braku wolności. Nie pomagają w tym różnorodne świadectwa świadków historii, a chęć stworzenia jednolitej narracji siłą rzeczy musiałoby wykluczyć emocje, wrażenia i wspomnienia wielu z nich. I nie chodzi tu wcale o tych, którzy związani byli z tworzącym się na ziemiach polskich systemem komunistycznym, ale przede wszystkim o tych, dla których rok 1945 był autentycznym końcem konfliktu zbrojnego i powrotem do normalnego życia. Jednocześnie nie da się udawać, że Polska po 1945 była normalnym i wolnym krajem, nie da się zamknąć oczu na tysiące ofiar represji komunistycznych, anonimowe groby czy tych, których młodość przerwała zsyłka na Kołymę. Niemożliwe jest mówienie o masowym oporze wobec komunizmu przy rosnących jednocześnie kadrach PPR, tak jak trudno mówić, że system komunistyczny pojawił się tu z woli i pragnienia mieszkańców ziem polskich. O ile okres II wojny jest w pamięci Polaków stosunkowo jednolicie rozumiany i interpretowany, o tyle z powojniem mamy dużo większy problem.

Henryk Wybranowski „Tarzan”, Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, Mieczysław Małecki „Sokół”, Stanisław Pakuła „Krzewina”, rok 1947 (domena publiczna).

Stworzenie pojęcia Żołnierzy Wyklętych, które opisywać miało tych wszystkich członków podziemia, których dotknęła fala powojennych prześladowań, a w szczególności tych, dla których odpowiedzią na instalację komunizmu był zbrojny opór, miało tę interpretacyjną schizofrenię uleczyć, lub przynajmniej złagodzić jej objawy. Panteon narodowych bohaterów uzupełnić mieli ci, którzy wbrew logice i sytuacji międzynarodowej postanowili dalej walczyć o wolną ojczyznę. Nie było to jednak proste przypomnienie zapomnianej historii, ale proces rehabilitacji tych, których propaganda komunistyczna nazywała „leśnymi bandami” i przypisywała działalność przestępczą. Z punktu widzenia logiki nowej władzy było to oczywiście zrozumiałe. Dla komunistów był to nowy porządek państwowy ukształtowany po II wojnie światowej, a ci którzy zbrojnie przeciwko niemu występowali byli pospolitymi bandytami destabilizującymi sytuację w kraju.

Romuald Rajs „Bury” (domena publiczna). Tworzeniu legendy Wyklętych towarzyszyć więc musiało negowanie zbrodniczego charakteru jej działalności. Doktor Tomasz Łabuszewski – naczelnik BEP IPN w Warszawie – w niedawnym wywiadzie dla portalu Muzeum Historii Polski powiedział: Przez te 45 lat narosły stereotypy tworzone przez historyków w służbie komunistycznej propagandy, które ugruntowały w sporej części społeczeństwa obraz „bandytów” albo w najlepszym razie ludzi nierozumiejących przemian dziejowych po drugiej wojnie światowej. Te stereotypy dotyczyły zwłaszcza środowisk lokalnych na terenach, na których powojenna partyzantka miała masowe poparcie i trwała wiele lat. Komunistom w wielu przypadkach udało się zniszczyć te środowiska, a zwłaszcza ich warstwy oświecone, i w ich miejsce zbudować społeczności „socjalistyczne”, gdzie bandytów nazywano bohaterami, a bohaterów – bandytami. Narracja tworzona wokół powojennego podziemia stała się więc spójna – byli to heroiczni bohaterowie, których ewentualne wady to wyłącznie wykwit komunistycznej propagandy, która chciała skompromitować ich w oczach ludności. Takie postawienie sprawy pozwoliło rozkwitnąć tematyce Żołnierzy Wyklętych czyniąc z niej nie tylko element odkłamywania historii, ale wręcz mody.

Kiedy wydawało się, że nic nie stanie już na przeszkodzie świeckiej kanonizacji Wyklętych, pojawił się problem marszu w Hajnówce, który ku czci podziemia chcieli zorganizować lokalni nacjonaliści. Udało im się nawet uzyskać patronat prezydenta Rzeczpospolitej. Sęk w tym, że głównym bohaterem marszu miał się stać Romuald Rajs „Bury” – żołnierz AK i partyzant Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, który obok bohaterskiej walki przeciwko władzy komunistycznej, odpowiedzialny był za zbrodnie na ludności białoruskiej, w tym mord w Zaleszanach, Puchałach Starych, Zaniach, Szpakach i Końcowiznie. W sumie z rąk oddziałów „Burego” zginąć miało 79 cywilów. Fakty te trudno jest podważyć jako komunistyczny mit stworzony dla potrzeb propagandy. W śledztwie prowadzonym od 2002 roku przez Instytut Pamięci Narodowej udowodniono odpowiedzialność Rajsa za rzezie na ludności prawosławnej zamieszkałej na terenach działań NZW. W jednym z akapitów czytamy:

Dokonane zabójstwa furmanów, jak i skierowane ataki przeciwko mieszkańcom wsi były wymierzone w osoby cywilne, które realnie nie stanowiły zagrożenia dla oddziału. Brak jest danych, że osoby, które straciły życie działały w strukturach państwa komunistycznego, a ich działanie było wymierzone w rozbicie tej organizacji podziemnej. Mówienie o ewentualnym zagrożeniu jest zatem twierdzeniem czysto hipotetycznym i nie pozwalało na podjęcie działań zmierzających do ich fizycznej eliminacji. Nie może zmienić takiego stanowiska przyjęcie tezy, że wydarzenia te miały miejsce w wyjątkowym okresie, w którym dla wielu życie ludzkie nie miało znaczenia, że okrucieństwa niedawno zakończonej wojny wypaczyły psychikę wielu ludzi. Nigdy nie może to jednak determinować lub usprawiedliwiać takich działań w świetle podstawowych, a zarazem nadrzędnych norm prawych, norm które za najważniejszy cel stawiają ochronę najważniejszego dobra jakim jest życie ludzkie. Spośród wszystkich wymienionych powyżej motywów, które determinowały działania „Burego” i części jego podwładnych, czynnikiem łączącym było skierowanie działania przeciwko określonej grupie osób, które łączyła więź oparta na wyznaniu prawosławnym i związanym z tym określaniu przynależności tej grupy osób do narodowości białoruskiej. Reasumując zabójstwa, i usiłowania zabójstwa tych osób należy rozpatrywać jako zmierzające do wyniszczenia części tej grupy narodowej i religijnej, a zatem należące do zbrodni ludobójstwa, wchodzących do kategorii zbrodni przeciwko ludzkości.

Sprawa „Burego” rzuca więc cień na nieskazitelność Żołnierzy Wyklętych i podważa częściowo opinię, że ich zła sława była wyłącznie dziełem karnych politruków. W tym przypadku afera nie zakończyła się jedynie pojedynczymi protestami. Prezydent odwołał swój patronat, a uczestnicy marszu nie zostali wpuszczeni do kościołów na wcześniej zapowiadane Msze.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką” – Tom drugi!

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego t.2”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-930226-9-4

Oprawa: miękka

Liczba stron: 240

Format: 140×195 mm

21 zł

(papierowa)

6,9 zł

(e-book)

1 2

Gość: bartensteiner |

Bardzo dobry artykuł. Pozwolę sobie tylko na małą sugestię dotyczącą uzupełnienia go o wyjaśnienie, dlaczego dopiero teraz, 70 lat po opisywanych wypadkach, dochodzi do gloryfikowania "żołnierzy wyklętych", skoro już od ćwierćwiecza nie ma ku temu żadnych zakazów - zarówno formalnych, jak i moralnych. Sprawa wydaje się oczywista: właśnie teraz wymarli ostatni świadkowie czynów, często nie przynoszących chluby owym "żołnierzom", a którzy mogliby zakwestionować tych żołnierzy prawość. Potwierdzeniem tego jest, że wątpliwości co zasadności czczenia "żołnierzy wyklętych" istnieją wyłącznie (lub prawie wyłącznie) tam, gdzie pojawiają się publikacje dotyczące dokonań naszych bohaterów, np. autorstwa białostockiego oddziału IPN w sprawie "Ponurego".



Odpowiedz

Gość: JW |

@bartensteiner typowa twórczość jakiegoś TW co najmniej. Albo etatowca



Odpowiedz

Gość: Sclavania igitur... |

@bartensteiner: Trzeba mieć wyjątkowy brak pomyślunku, by nie wiedzieć czemu dopiero teraz zaczyna się mówić i gloryfikować "żołnierzy wyklętych". A czyż nie dlatego, że poprzednim władzom z magdalenkowego rozdania (komuszo-lewacko-solidarnościowy układ) nie zależało na mówieniu o nich, a tym bardziej na ich czczeniu? Czyż nie dlatego ich się dziś czci, bo jesienią 2015 r. zmieniła się władza z postkomuszej na polsko-patriotyczną? Ale sieroty po UB i PZPR jak zawsze mają swoją "teorię", kompletnie oderwaną od rzeczywistości...



Odpowiedz

Gość: Maciek |

"Udowodniono" na podstawie wymuszanych torturami UB zeznań i wspomnień bliskich od których ciężko wymagać by przyznali że ich rodziny były ormowcami czy donosicielami. Niestety pomordowani katyńskim strzałem w tył głowy, sami nie mogą się bronić.



Odpowiedz

Gość: Mim |

Kochane 'Żółte tygrysy": stara propaganda historyczna podaje masę informacji niewygodnych dla nowej ;).



Odpowiedz

Gość: Quentin |

@bartensteiner masz wiele racji' JW - nie heituj z przyzwyczajenia.



Odpowiedz

Gość: WK |

Niestety, nie można mieć złudzeń, że Wyklęci, czy ogólniej jakakolwiek formacja "leśnych ludzi" była pokojowo nastawioną grupką grywających na gitarach poetów, których jedynie zapach niemieckiej pasty do butów przemieniał w demony walki. Każda armia jest dokuczliwa dla swojej cywilnej bazy, a partyzanci szczególnie. Mały byłem a kult majora "Hubala" dość rozwinięty, gdy starsi ludzie przyciszonym głosem opowiadali, że hubalczycy urządzali rajdy na wsie, które nie dość ochoczo niosły im pomoc. Schemat był prosty - ludzi do jednej, dwóch stodół, objazd zagród w celu konfiskaty (zwyczajny rabunek) i odjazd. I mówię o relacjach uczestników, którzy jeszcze to pamiętali z własnego doświadczenia. Skoro tak to w 1939-40 wyglądało, to tym bardziej nie sądzę, że w 1947 Wyklęci się mieli utrzymać z datków na tacę. Nie ma się co czarować. Relacje o mannie z nieba także urywają się gdzieś w epoce brązu, za czasów Mojżesza.



Odpowiedz

@WK Ostatnimi czasy sporo jest powtarzanych tego typu kłamliwych zarzutów pod adresem Żołnierzy Wyklętych. To sprawia wrażenie, jakby po 1989 propaganda prlowska miała się dobrze i nie chciała zamilknąć.



Odpowiedz

Gość: JW |

dlaczego teraz ? Nie, nie teraz. Kto znał prawdę już dawno honorował tych żołnierzy. Nie było tego do tej pory w przestrzeni publicznej ale jak miało być ? Komuniści doprowadzając Polskę do ruiny nie oddali władzy. Dlaczego Kiszczak dalej był ministrem MSW ? Kto przejął przedsiębiorstwa ? Michnik drukujący GW razem z Trybuną Ludu miał o tym pisać ? Przecież wiadomo jaką postawę prezentuje. Dla niego Kiszczak to "człowiek honoru" a od Jaruzelskiego to się "odpieprzcie". W jakich mediach miało być. Polsacie, który założył TW. TVNie innego TW ? Kto miał o tym mówić ? Kwaśniewski czy Komorowski, nie wspominając Jaruzelskiego i Wałęsy ? A może Geremek, który w rozmowie z Hanną Krall mówił "czy ja nie lubię Polaków ? Ja ich nienawidzę"? Mazowiecki autor paszkwili już w latach 50 i 60 na "leśnych bandytów" ? Czy Urban vel Urbach witający 17 września Armię Czerwoną z wielką atencją?



Odpowiedz

Gość: Lotnik |

@JW Bzdury piszesz jak za czasów poprzedniego systemu poprzednia władza. Twój wybór. Faktem jest natomiast, że ci ,,lęsni bohaterowie" mają niewinną ludzką krew na rękach.



Odpowiedz

@Lotnik: Kłamliwy zarzut.



Odpowiedz

Gość: JW |

@ L ot argumenty



Odpowiedz

Gość: komar |

JW napisał: "Komuniści doprowadzając Polskę do ruiny..." Wspaniale! To jest właśnie objawiona nam przez antykomunistów "prawda historyczna": Polska okresu międzywojennego była państwem dobrobytu - hitlerowcy doprowadzili Polskę do pełnego rozkwitu - a potem przyszli komuniści i wszystko zniszczyli, doprowadzając Polskę do ruiny.



Odpowiedz

Gość: JW |

@komar nie opublikowali więc piszę jeszcze raz. Ano tak właśnie było. Komuniści doprowadzili polską gospodarkę do ruiny. Zobacz sobie dziecko lata 80-te. A zaraz później rozkradli resztki majątku. I porównaj to z Niemcami. Albo Niemcy Zachodnie ze Wschodnimi.



Odpowiedz

Gość: komar |

JW - jestem z ostatniego pokolenia, które jeszcze na własne oczy oglądało ruiny Warszawy. Więc jeśli ktoś twierdzi, że to komuniści doprowadzili Polskę do ruiny, to po prostu chce mi się śmiać. To nie komuniści po roku 1989 zamykali zakłady pracy, wyrzucali miliony ludzi na bruk i zmuszali do emigracji. Wracając do tematu: te artykuły, które próbują odejść od patosu w opisie antykomunistycznego podziemia, przypominając zbrodnie Rajsa i innych, kojarzą mi się z publikacjami agitatorów PZPR po październiku 1956 roku, tłumaczącymi ujawnione wtedy zbrodnie okresu stalinowskiego. Że to były błędy i wypaczenia, natomiast ogólny kierunek był słuszny. Zastanówmy się więc nad głównym kierunkiem działalności "żołnierzy wyklętych". Żołnierze wyklęci podjęli walkę przeciwko ZSRR - przeciwko głównemu uczestnikowi koalicji antyhitlerowskiej - latem 1944 roku. Wtedy, gdy jeszcze pracowały komory gazowe KL Auschwitz - Birkenau. Gdy jeszcze trwały masowe egzekucje Polaków dokonywane przez Niemców. To pokazuje miejsce żołnierzy wyklętych w układzie sił militarnych pod koniec II wojny światowej. Żołnierze wyklęci walczyli o unieważnienie politycznych decyzji alianckich podjętych w Teheranie, Jałcie i podczas innych spotkań przywódców koalicji antyhitlerowskiej. Żołnierze wyklęci przeciwstawiali się wypracowanej przez aliantów koncepcji powojennego ładu pokojowego. Ich nadzieją była trzecia wojna światowa, w której zginęłoby kolejnych parę milionów Polaków. To pokazuje miejsce żołnierzy wyklętych w układzie sił politycznych po II wojnie światowej.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

@komar. Chyba pomyliłeś definicje. Żołnierzami wyklętymi nazywa się obecnie tylko tych członków ruchu oporu, którzy nie zaprzestali walki, pomimo otrzymania takiego rozkazu od swych przełożonych z AK lub odezwy cywilnych organów państwa podziemnego w 1945 r. Walka zbrojnego podziemia w 1944 r. z ZSRR lub OUN/UPA miała zupełnie inny charakter - przeważnie obronny.



Odpowiedz

Gość: JW |

owswzem Warszawa została zrujnowana. I prywatni właściciele odbudowali swoje kamienice a komuniści je im pozabierali. To właśnie komuniści doprowadzili do tego, ze gospodarka była niewydolna i nic nie było. Tak to właśnie komuniści po 89 rozkradli resztki zakładów pracy. Zobacz kto przejmował to i zwalniał ludzi. Sami aparatczycy. Balcerowicz, komuch. Co do "żołnierzy wyklętych". Podjęli walkę przeciwko ZSRS. Tylko nie oni ją wydali. Proces szesnastu mówi ci coś ? NKWD, Smiersz, którzy aresztowali, zabijali i wywozili Polaków, grabili Polskę. Przeciwko temu stawali. Przeciwko okupantowi.



Odpowiedz

Gość: ffamousffatman |

Gość: bartensteiner Bo autorom "polityki historycznej" nie chodziło o prawdę historyczną a o zbudowanie, nawet wbrew protestom "wyklętych" (były takie), a o zbudowanie platformy wyborczej. I po 25 latach systematycznego kłamstwa - sukces! Mimo prawdy historyczne IPN-owskiej! Mimo prawdy historycznej przedipeenowskie! Wszystko furt! Koniec wstydu. Nawet członkowie mojej rodziny (Nie zostaliśmy ofiarami Burego i innych PODWŁADNYCH Łupaszki, bo uciekliśmy na zachód na Ziemie Północzne.) uczą teraz słusznie narodowych bzdur w polskiej szkole. Wszyscy, furt, przekabaceni.



Odpowiedz

@ffamousffatman No ja bym raczej w ocenie Żołnierzy Wyklętych zaufał IPNowi, a nie takim rewelacjom, które tutaj wypisujesz.



Odpowiedz

Gość: komar |

Bartensteiner - w różnych publikacjach o żołnierzach wyklętych spotykałem traktowanie ich historii od roku 1944 do późnych lat powojennych jako ciągłość wydarzeń. Ja sam uważam, że rozgraniczenie tych wydarzeń datą rozwiązania Armii Krajowej ma charakter formalny i nie jest jakąś rzeczywistą cezurą. Oczywiście, jeśli ktoś tak uważa, może w ten sposób dzielić lata czterdzieste na różne okresy historyczne. Dla żołnierzy AK, dla oddziałów Armii Krajowej prawdziwą cezurą było każdorazowe przejście frontu i znalezienie się ich na terenach kontrolowanych przez Armię Czerwoną. To wtedy musieli dokonać samookreślenia, a nie wtedy, gdy Okulicki rozwiązał AK. To wtedy część z nich wybrała los żołnierzy wyklętych. Odnośnie tego, co pisze JW - wybacz, JW, ale swoimi tekstami zamieniasz ten portal w kabaret. Próbujesz nas przekonać, że zagraniczni właściciele współczesnych polskich firm - fabryk, banków, firm transportowych itp, którzy te firmy przejęli po roku 1989, ci wszyscy Niemcy, Francuzi, Włosi, Brytyjczycy, Amerykanie, Ukraińcy czy Hindusi (tak, tak, właścicielem Huty Katowice jest Hindus) - że oni wszyscy - to są komuniści.



Odpowiedz

Gość: Xyz |

komunikat Białostockiego IPN w sprawie Burego nie jest obiektywny, pomija wiele dokumentów historycznych i dlatego wyciąga błędne wnioski. Na szczęście Sąd zrechabilitował Burego, a opinia IPN Białystok zmusiła historyków do głębszej analizy. Prawosławny zastępcą Burego też strzelał do ludzi bo byli prawosławni ? Trochę rzetelności.



Odpowiedz

Gość: Turu |

Dlaczego teraz? Bo taka moda się pojawiła. Miejsca upamiętnienia: pomniki i nazwy ulic związanych z "Wyklętymi" są już z nami od jakiś 10-15 lat (nawet tych bardzo kontrowersyjnych jak np. "Ogień") - lokalne społeczności się tym zajęły. Dopiero moda wśród kibiców (kreujących się na "nowych partyzantów") połączona z rozwojem ideologii narodowców (którym chyba brakowało własnych bohaterów) wyniosła ten epizod naszej historii na plan pierwszy (dziś chyba są czołową podziemną "organizacją" w naszej historii). A co do Burego - sąd zrehabilitował go w 1995 (głównie chodziło o uchylenie wyroku komunistów), IPN swoje śledztwo zakończył 10 lat później. Oczywiście, można poddać ich wyrok w wątpliwość, bo może "się nie znają". Ale jeśli się nie jest naukowcem specjalizującym się w tej dziedzinie, to tylko puste słowa ;)



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Nie będąc hipokrytą, a chcąc czcić naszych "wyklętych" en gros, należy uznać prawo Ukraińców do gloryfikowania Bandery, Szuchewycza, Łebed'a i innych rezunów z OUN/UPA, na co zapewne nie ma zgody.



Odpowiedz

@bartensteiner Czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego jak nieprzyzwoite jest Twoje porównanie? Porównujesz niezłomnych patriotów, którzy podjęli samotną walkę przeciwko totalitaryzmowi z jakimiś bandami OUN/UPA-owskimi, które są winne zbrodni ludobójstwa, gdzie w ramach czystek etnicznych zamordowano ok. 60 tys. Polaków. Naprawdę nie widzisz absurdu takiego porównania?



Odpowiedz

Gość: antemurale |

To były przede wszystkim sieroty po II RP. Nie będzie już drugiego takiego państwa polskiego, które tak umiało wychować obywateli, że byli w stanie za nie oddawać życie jeszcze 6 i więcej lat po jego unicestwieniu... i to jest zdumiewający fenomen "żołnierzy wyklętych"



Odpowiedz

Nie nagle i nie tylko "Burego". Rzeczy są udokumentowane w wielu przypadkach dobrze przez IPN. Z dwóch obozów ostatniego ćwierćwiecza, obóz "Nie tykajmy spraw trudnych" zezwolił obozowi "Dumy i Nieprzepraszania" na dopisywanie bandyterki jako towarzyszy broni Nilowi, Pileckiemu Skalskiemu. Wbrew chłopskiej krzywdzie i wbrew b. jeńcom i b. partyzantom, którzy prost z wojny, zamiast rabować wiejskie sklepy, szli do "komunistycznych" urzędów odbudowywać stolicę i zagospodarowywać Ziemie Odzyskane, pozwolono przemielić świadomość narodową na pty sondażowe.



Odpowiedz

Bezczelnie wykorzystano przy tym serwilizm sądów wojskowych z początku lat 90. (Rutenocyd przed polskimi sądami NIGDY nie znalazł tyle "zrozumienia, co wyimaginowany afganocyd.)



Odpowiedz

Jak teraz chcecie wychować obywateli w szkołach imienia? Że wolno? Że sprawa usprawiedliwia? Że można zdradzać, zmieniać strony jak onuce?



Odpowiedz
Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org