Autor: Redakcja
Tagi: Ciekawostki i rocznice, Historia społeczna, Historia kultury i sztuki, Polska
Opublikowany: 2021-02-15 07:14
Licencja: wolna licencja

6 unikalnych tradycji regionalnych, o których nie słyszałeś

Siuda Baba, Przywołówki Szymborskie, pańska skórka czy Święto Ogniowe - to tylko niektóre z lokalnych polskich tradycji, kultywowanych od wielu dekad, o których mieszkańcy pozostałych regionów Polski nie mają pojęcia. A jakie unikatowe zwyczaje znane są w Waszym miejscu zamieszkania?
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Na zdjęciu Siuda Baba i Cygan w Lednicy Górnej (fot. Nova, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0Polska)

Siuda Baba

Paskudna, niechlujna, w podartej spódnicy i umorusana czarną sadzą postać co roku w Lany Poniedziałek nawiedza domostwa gospodarzy z Lednicy Górnej w poszukiwaniu niezamężnych dziewcząt. Te, przed nieproszonym gościem może uratować jedynie wykup w postaci wolnego datku wrzuconego do garnuszka lub buziak. Owym nieproszonym gościem jest Siuda Baba, nią zaś – chłop przebrany za babę. Skąd wziął się ten szczególny zwyczaj i co symbolizuje?

Korzeni tej niezwykłej tradycji należy szukać w prastarych słowiańskich obrzędach wypędzania zimy. Legenda głosi, że w dawno temu, na obszarze podwielickiej miejscowości o nazwie Lednica Górna, dokładniej zaś pod Kopcową Górą, znajdowało się święte źródło oraz drewniana świątynia wzniesiona ku czci bogini Ledy. W świątyni tej płonął wieczny ogień strzeżony przez kapłankę, która raz w roku – wraz z nadejściem wiosny – opuszczała świątynię w poszukiwaniu swej następczyni. Usmolona ogniem, brudna, w podartych szatach i na wpół oszołomiona po całorocznej służbie, wpadała od domu do domu, aby znaleźć inną dziewicę na swoje miejsce. Panna wyznaczona przez usmoloną kapłankę nie miała żadnej możliwości wykupu ani uniknięcia służby przy wiecznym ogniu, stąd też dziewczęta chowały się zwykle gdzie popadło, aby umknąć uwadze nieproszonego gościa.

Uosobieniem tejże kapłanki jest dzisiaj Siuda Baba. Zgodnie z tradycją, w jej postać wciela się mężczyzna, który raz w roku, w orszaku składającym się z Cygana oraz czterech lub sześciu krakowiaków, zagląda od domu do domu lednickich gospodarzy. Co ważne, w widowisku mogą brać udział jedynie kawalerowie, podobnie jak obiektem ich poszukiwań są wyłącznie niezamężne dziewczęta. Najciekawszym aspektem jest tu niewątpliwie wygląd Siudej Baby i jej towarzyszy. Odtwórca roli legendarnej kapłanki ma na sobie podarte, brudne i niechlujne ubrania, jego szyję zdobią korale - z ziemniaków, kasztanów lub drewniane - a w przewieszonej przez ramię chuście znajduje się pudełko z sadzą. Cygan zakłada czarny kapelusz oraz czarną bluzę i spodnie przyozdobione kolorowymi skrawkami materiału, a w ręce dzierży bat. Krakowiacy zaś wkładają tradycyjne stroje krakowskie oraz zabierają ze sobą wózek z figurką Jezusa, do którego zbierają datki od miejscowych panien.

Obrzędy związane z Siudą Babą odbywają się w Lany Poniedziałek. Osobliwy orszak ze śpiewem na ustach wyrusza na ulice Lednicy Górnej oraz pobliskiej Wieliczki, zaglądając do domów w poszukiwaniu dziewcząt. W przeciwieństwie do legendy – współcześnie mają one możliwość wykupu i uwolnienia domu od obecności osobliwej kapłanki. Mogą to zrobić poprzez wolny datek wrzucony do jej garnuszka lub buziaka. Co przy tym istotne – zgodnie z tradycją naznaczenie dziewczyny sadzą przez Siudą Babę jest zwiastunem jej szybkiego zamążpójścia.

Przywołówki Szymborskie

„Potrzeba tam na nią (…)

Atlantyk wody i dwie grace,

niech sobie tam wykołacze

ta co obcych kawalerów szanuje,

a Szymborskich chłopców krytykuje”.

Tak brzmi jeden ze starszych zachowanych tekstów Przywołówek Szymborskich. Trudno precyzyjnie wskazać datę, kiedy zorganizowano je po raz pierwszy. Ich początków etnografowie dopatrują się już w pierwszej połowie XIX wieku, najprawdopodobniej w 1832 lub 1833 roku. Początkowo, szeroko rozpowszechnione na Kujawach – służyły zachowaniu tradycji ludowej i obronie przed germanizacją. Obecnie kultywowane są już wyłącznie w Szymborzu, dawnej wsi, dziś dzielnicy Inowrocławia. Na czym polega ów zwyczaj?

Przywołówki Szymborskie związane są z obchodami Świąt Wielkanocnych. Przygotowania do nich zaczynają się już jednak w okresie Wielkiego Postu. Wówczas to wszyscy członkowie Stowarzyszenia Klubu Kawalerów – odpowiedzialnego za organizację obchodów – zbierają się, aby ułożyć treść tzw. przywołówek, a więc krótkich rymowanych wierszyków wychwalających zalety lub ganiących wady młodych mieszkanek Szymborza. To, jaki wydźwięk przybierze przywołówka, zależy od narzeczonych, ojców lub braci owych panien. Na dwa tygodnie przed Wielkanocą w byłej wsi rozlega bowiem dźwięk trąbki, sygnalizujący, że nadszedł czas wykupu panien. Jeśli dziewczęta zostaną wykupione – najczęściej przez drobną opłatę - mogą spodziewać się pochlebnych słów pod swoim adresem, w przeciwnym wypadku treść wierszyków będzie miała negatywny wydźwięk. O tym jednak dowiadują się one dopiero w Niedzielę Wielkanocną.

Obchody Przywołówek rozpoczyna uroczysta Msza Święta ofiarowana w intencji zmarłych członków Klubu Kawalerów, po niej zaś obecni członkowie, w orszaku Orkiestry Inowrocławskich Kopalni Soli, mieszkańców dzielnicy i innych przybyłych gości, udają się w kierunku centralnego punktu Szymborza. Tam, z szubienicy – a więc specjalnie przygotowanego podestu – przywołują panny, odczytując przygotowane uprzednio wierszyki. Z założenia Przywołówki mają mieć charakter nie tylko zalotny czy towarzyski, ale i wychowawczy – poprzez publiczne chwalenie pozytywnych postaw i zachowań oraz piętnowanie negatywnych. Przywołówki trwają zwykle do późnych godzin wieczornych, w następny dzień zaś – Poniedziałek Wielkanocny - kawalerowie odwiedzają domy panien, gdzie zapraszani są na poczęstunek.

Za Organizację Przywołówek od samego początku odpowiada Stowarzyszenie Klubu Kawalerów. Jak wskazuje sama nazwa – jego członkami mogą być jedynie kawalerowie, o nienagannej opinii. Za zasługi dla kultury ludowej stowarzyszenie to otrzymało w 2004 r. od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego nagrodę honorową i medal im. Oskara Kolberga. W 2016 r. zaś Przywołówki zostały wpisane na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.

Pańska skórka w różnych smakach sprzedawana przy cmentarzu Bródnowskim w Warszawie (fot. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL)

Warszawska „Pańska skórka”

Słodki cukierek w odcieniach bieli i różu wyglądem przypomina krówkę, choć jest od niej sporo twardszy - zwłaszcza przy ujemnych temperaturach. Dziś spróbować go można u bram warszawskich cmentarzy, gdzie sprzedawany jest tradycyjnie w dniu Uroczystości Wszystkich Świętych i w Zaduszki. W innym terminie ciężko zaopatrzyć się w „pańską skórkę”, a poza okolicami stołecznych nekropolii jest to praktycznie niemożliwe. To przysmak niezwykle tajemniczy – prawdziwa receptura i sposób przygotowania „pańskiej skórki” wciąż stanowią pilnie strzeżony sekret, a wytwarzaniem jej zajmują się nieliczni.

Mówi się, że przepis na „pańską skórkę” przywędrował do Warszawy z Francji. Nie wiemy kiedy dokładnie cukierek pojawił się w mieście, jednak wspomina o nim już IV tom wydanego w 1908 roku „Słownik Języka Polskiego”. Według autorów „pańska skórka” zaczynała swoją przygodę na rynku jako lekarstwo na kaszel. Jednak mocno słodki smak okazał się o wiele ważniejszym walorem produktu, niż jego wątpliwe właściwości lecznicze. „Pańską skórkę” dawniej zwano „skórką panieńską” - ze względu na gładkość lub kolor cukierka, które komuś skojarzyły się ze skórą młodych dziewcząt. Niezależnie od obowiązującej nazwy, przysmak zachwycał i wciąż zachwyca całe pokolenia Warszawiaków. „Pańska skórka” została nawet wpisana na listę produktów tradycyjnych w województwie mazowieckim. Najstarsi „znawcy tematu” twierdzą, że jej smak nie zmienił się, odkąd pamiętają.

Polecamy e-book: Paweł Rzewuski – „Wielcy zapomniani dwudziestolecia”

Paweł Rzewuski
„Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.1”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 58
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-0-8

Dudy wielkopolskie (mężczyzna – dudziarz Tomasz Kiciński) i kozioł czarny - kobieta (fot. Karol Michalewicz, CC BY-SA 3.0)

Wielkopolskie dudy

Dudy są instrumentem charakterystycznym nie tylko dla Szkotów! Choć te z Wielkopolski wyglądają nieco inaczej, niż ich szerzej znany wyspiarski odpowiednik. Właściwie w Wielkopolsce można znaleźć aż pięć ich wzorów: gostyńsko-rawickie, kościańsko-bukowskie, kozioł weselny, kozioł ślubny i sierszenki. Unikalny jest zarówno repertuar, jak i pewne maniery wykonawcze typowe dla słowiańskiego folkloru muzycznego.

Gra na dudach jest trudna - wymaga sporej siły fizycznej i dużych umiejętności posługiwania się instrumentem. Te przekazywane są w ramach tradycyjnej relacji mistrz-uczeń. Dudy są częścią kapeli, na którą składają się również między innymi: skrzypce, skrzypce podwiązane, mazanki czy klarnet. Muzyka wielkopolskich dudziarzy wyrasta z życia codziennego – wykonywano ją podczas różnego rodzaju zabaw i świąt. Stąd też przybierała formy wiążące się z tańcami, jednogłosowymi przyśpiewkami oraz pieśniami obrzędowymi i cechowała się skocznością, oraz bogatym „zdobnictwem” melodii.

Zapusty w Podmoklach Wielkich – lata 50 (domena publiczna)

Wodzenie niedźwiedzia

Przyjmuje się, że to karnawałowa tradycja, która była niegdyś znana na terenie całej Słowiańszczyzny. Józef Lompa przypuszczał, że zwyczaj ten znany był już od XIV wieku. Z biegiem lat został zapomniany. Tradycja ta nadal kultywowana jest na Opolszczyźnie i woj. śląskim, gdzie ostatnie dni karnawału jeszcze kilka dekad temu miały szczególnie huczny charakter. Jednym z celebrowanych zwyczajów było wodzenie niedźwiedzia, czyli parada, której główną postacią była ciągnięta od wioski do wioski osoba w przebraniu groźnego misia.

Na czym polega wodzenie niedźwiedzia? W ostatnią sobotę karnawału przez wsie, od domu do domu, chodzi barwny korowód, składający się z przebierańców - młodej pary, kominiarza, lekarza, leśnika, diabła, księdza, aptekarza, cyganki, policjanta czy rzeźnika i muzykantów, spośród których jedna osoba prowadzi na postronku niedźwiedzia. Postać ta ma przytroczone do ciała grochowiny, słomiane powrósła plecione w warkocze, z kolei jej głowę zdobi słomiana czapeczka z dzwoneczkiem. Każdy z członków korowodu ma wyznaczone zadanie.

Kiedy orszak odwiedza poszczególne domostwa, gospodyni zobowiązana jest to zatańczenia z niedźwiedziem, dzięki czemu zapewni sobie szczęście na cały rok. Natomiast gospodarz winien ugościć niedźwiedzia wódką. Gdy nie dopełnią swoich obowiązków, diabeł posmaruje ich twarze sadzą. Dlaczego niedźwiedź odwiedza gospodarstwa? Dawniej wierzono, że zwierzę to symbolizuje nieograniczoną siłę i agresję. Przypisywano mu także moc odwracania lub odpędzania zła. Odwiedzając chaty, odpędzał panujące w nich zło. Z kolei wieczorem, gdy korowód odwiedzi już wszystkich, organizowana jest zabawa ostatkowa, podczas której odbywa się sąd nad niedźwiedziem, w finale którego zabija się go. Wszystkiemu przypatruje się mały ber – mały niedźwiedź, który za rok powtórzy ten scenariusz.

W ostatki obwodzą na Górnym Śląsku mężczyznę owiniętego w grochówkę (grochowiny), który symbolizuje niedźwiedzia. Prowadzący trzyma go na powrozie i w ten sposób obaj, często w asyście grajków i na oczach mieszkańców, czynią obchód po całej wsi – pisał Józef Lompa.

Z kolei Lucjan Malinowski w „Zarysie życia ludowego na Śląsku” z 1877 roku wskazuje, że:

w Pogorzelcu pod Koźlem w ostatki chłopcy chodzą po chałupach z jednym przebranym za niedźwiedzia z muzyką i z konikiem, w szaty ubranym. Dziewczęta dają im pieniądze, a potem w karczmie razem tańcują.

Święto Ogniowe

Święto Ogniowe obchodzone jest 11 maja w Żorach, w województwie śląskim. Zostało ustanowione na pamiątkę tragicznego w skutkach pożaru, jaki miał miejsce w 1702 roku. Pamiętnego dnia o godzinie 23.30, w samym sercu miejscowości wybuchł wielki pożar. Ogień bardzo szybko rozprzestrzenił się w mieście, niosąc śmiertelne żniwo. Zginął m.in. burmistrz miasta, Marcin Scholt, który zatruł się dymem. Żywioł zniszczył nie tylko zabudowę położoną przy żorskim Rynku, ale także pobliskie domy. Ucierpiał też kościół pw. Św. Filipa i św. Jakuba, a uszkodzeniu uległ dach, wieża oraz dzwony.

Po tej tragedii zaczęto obchodzić Święto Ogniowe, podczas którego proszono Boga o ochronę przed ogniem. Żorzanie przyrzekli wówczas, że będą uczestniczyć w corocznych procesjach odbywających się na ulicach miasta. Co ciekawe, do 1939 roku dzień ten był wolny od pracy. Odbywały się za to msze dziękczynne, a ulicami miasta szła wielka procesja, w której uczestniczyła młodzież, dzieci, orkiestra miejska, a także miejscy rzemieślnicy ze sztandarami i chorągwiami. W czasie wojny tego zaniechano, a tradycję reaktywowano dopiero w 1957 roku. W 2009 roku powstał nawet film dokumentujący tradycję Święta Ogniowego.

Źródła:

  • Burcek E., Tradycja Święta Ogniowego, Informator Towarzystwa Miłośników Miasta Żory, 1991,
  • B. Cimała, J. Delowicz, P. Porwoł, Żory. Zarys dziejów. Wypisy, Żory 1994,
  • Garstka R., Świat obok nas. Katowice, Regionalny Ośrodek Kultury w Katowicach, 2013,
  • Jasiński B., Annogórskie obrzędy i zwyczaje wczoraj a dziś, 2018,
  • Umławski M., Zawarty B., Budowa dud wielkopolskich typ rawicko-gostyński, Instytut Muzyki i Tańca, Włoszkowice 2014,

Netografia:

https://www.inowroclaw.pl/aktualnosc-2502-przywolowki_szymborskie_187_lat_tradycji.html

http://niematerialne.nid.pl/Dziedzictwo_niematerialne/Krajowa_inwentaryzacja/Krajowa_lista_NDK/

Polecamy e-book Anny Wójciuk – „Jedz, pij i popuszczaj pasa. Staropolskie obyczaje i rozrywki”

Anna Wójciuk
Jedz, pij i popuszczaj pasa. Staropolskie obyczaje i rozrywki
9,90 zł
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 115
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-41-9

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Redakcja
Redakcja Histmag.org

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy