Opublikowano
2015-02-02 17:52
Licencja
Wolna licencja

Afera mięsna – mord sądowy epoki Gomułki

(strona 2)

Minęły 53 lata od skazania oskarżonych w aferze mięsnej – najgłośniejszej aferze gospodarczej PRL. Wyroki wydane 2 lutego 1965 roku przez warszawski Sąd Wojewódzki były wyjątkowo wysokie, łącznie z karą śmierci, którą Sąd Najwyższy w 2004 roku uznał za „mord sądowy”.


Strony:
1 2 3

W gazetach szeroko omawiano przyczyny podniesienia cen mięsa. Wzrost popytu spowodowany podwyżkami płac i zacofanie polskiego rolnictwa, w którym dominowali prywatni hodowcy, powtarzało się najczęściej. Podnoszono również kwestię szarej mięsnej strefy, nielegalnego handlu mięsem i wędlinami, nielegalnego uboju i nieprawidłowości w przetwórniach. Aby im przeciwdziałać, w październiku 1959 r. zarządzeniem premiera Cyrankiewicza przy komendzie głównej Milicji Obywatelskiej i komendach wojewódzkich powstały specjalne inspektoraty do walki z przestępczością gospodarczą. Miały one wspomagać działania Państwowej Inspekcji Handlowej i Najwyższej Izby Kontroli.

W PRL problem mięsny był problemem politycznym (fot. Rainer Zenz, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

W 1960 roku wykryto aferę w szczecińskich zakładach mięsnych. Dyrektor fałszował tam faktury i zawyżał wagę tak zwanych strat, czyli odpadów powstałych po uboju i rozbieraniu tuszy. Nadwyżki mięsa sprzedawano „na lewo”. Lista osób uwikłanych w proceder była długa. Do transportu skradzionego mięsa używano samochodów wojskowych i taboru należącego do NIK-u. Aferzystów w Szczecinie ukarano bez rozgłosu. Dyrektor stanął przed sądem, a kilku notabli utraciło stanowiska. Jednak cztery lata później w Warszawie proces Stanisława Wawrzeckiego miał się potoczyć zupełnie inaczej. W międzyczasie bowiem w PRL-owskim wymiarze sprawiedliwości miejsce miała „wojna na górze”.

Gospodarka PRL dekady Edwarda Gierka (1970–1980)

Czytaj dalej...

Pod koniec lat pięćdziesiątych władze partyjne dążyły do zaostrzenia represji karnych za przestępstwa gospodarcze. Zarówno Ryszard Strzelecki, nadzorca wymiaru sprawiedliwości w Biurze Politycznym KC PZPR, jak i kierownik Wydziału Administracyjnego Komitetu Centralnego – gen. Kazimierz Witaszewski, forsowali pomysł stosowania trybu doraźnego w procesach o „zabór mienia społecznego”. Od wyroku wydanego w tym trybie nie przysługiwała apelacja, a za każde przestępstwo można było wymierzyć karę śmierci. W trybie doraźnym odbyły się procesy oskarżonych w „aferach skórzanych” w roku 1960. W procesie dotyczącym nadużyć i kradzieży w Warszawskich Zakładach Garbarskich dyrektor Eugeniusz Galicki uniknął kary śmierci tylko dzięki śmiałemu wystąpieniu swojego obrońcy, w którym stwierdził on, że „Orzeczenie kary śmierci w tej sprawie może być zrozumiane, że jest to powrót do terroru”. Chodziło oczywiście o terror okresu stalinowskiego.

Śledczy rozpracowujący aferę skórzaną w Warszawie wykryli, że podobne nadużycia miały miejsce również w spółdzielniach garbarskich w Radomiu i Szydłowcu. Tym razem zanim oskarżeni weszli na salę rozpraw, najwyższe władze partyjne zadbały o dobre „przygotowanie”. Ówczesny minister sprawiedliwości Marian Rybicki zapewniał gen. Witaszewskiego, że proces „nie będzie przewlekany”, a skład sędziowski zostanie dobrany wyłącznie spośród sędziów będących członkami PZPR. Wyrok, który sąd ten odczytał głównemu oskarżonemu, Bolesławowi Dedzie nie był więc niespodzianką. Od śmierci wybawił jednak skazańca Prokurator Generalny PRL Andrzej Burda, który zwrócił się do Rady Państwa o skorzystanie z prawa łaski. Rada prośbę tę uwzględniła, ale prokurator Burda przypłacił okazaną skazanemu pomoc utratą stanowiska i przeniesieniem na trzeciorzędne stanowisko. Władze partyjne usunęły tym samym wszystkie przeszkody stojące na drodze do szerokiego stosowania trybu doraźnego w procesach gospodarczych.

Kolejka w PRL (domena publiczna).

Święta jako problem społeczno-gospodarczy. Boże Narodzenie w latach 80.

Czytaj dalej...
Gdy w 1964 roku w Warszawie ujawniono tzw. „aferę mięsną”, ekipa rządząca postanowiła z oskarżonych w niej uczynić przykład i przestrogę. Kary miały być tym surowsze, że oszustwa dotyczyły bardzo newralgicznego dobra – mięsa. Tak jak i w przypadku poprzednich opisywanych afer, przed rozpoczęciem procesów odbyła się narada, w której mieli wziąć udział przedstawiciele Sądu Najwyższego, Prokuratury Generalnej i Wydziału Administracyjnego KC PZPR. To na niej zadecydowano o zastosowaniu trybu doraźnego, a także o tym, jakie mają zapaść wyroki. Na przewodniczącego składu sędziowskiego obrano sędziego Romana Kryże, o którym krążyło powiedzenie: „sędzia Kryże – będą krzyże”. Odnosiło się ono do bezwzględności, z jaką wydawał on wyroki śmierci w procesach z lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką” – Tom drugi!

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego t.2”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-930226-9-4

Oprawa: miękka

Liczba stron: 240

Format: 140×195 mm

21 zł

(papierowa)

6,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: leon |

Przepraszam, przez pomyłkę wziąłem Pana, panie Tomaszu Leszkiewicz za autora tekstu, za co serdecznie przepraszam. Niemniej jednak cała reszta mojej wypowiedzi jest skierowana do Pana właśnie.



Odpowiedz

Gość: leon |

Ależ Szanowny Autorze ja dobrze wiem do czego (a raczej do kogo)odnosi się tablica, której zdjęcie Pan w swoim artykule zamieścił. Tylko uważam, że popełnił Pan dużą niestosowność zamieszczając to zdjęcie właśnie tu. Skoro powołuje się Pan na pierwszy akapit swojego tekstu, nieśmiało zauważę, że zrównuje Pan tam wszelkie osoby skazane przez władze komunistyczne do jednego mianownika, który stara się Pan Autorze uwznioślić zamieszczonym zdjęciem. Jeżeli nie widzi Pan różnicy pomiędzy osobami dyrektorów zakładów mięsnych i handlowych, którzy okradali własne przedsiębiorstwa, w trosce jedynie o grubość własnego portfela, a osobą rotmistrza Witolda Pileckiego, który był torturowany przez UB i zamordowany właśnie w więzieniu mokotowskim, to dalsza dyskusja nie ma sensu. Pozdrawiam.



Odpowiedz

@leon Szanowny Panie, wspomniana ilustracja (co widać po jej umiejscowieniu) odwołuje się do pierwszego akapitu tekstu i powszechności terroru w II poł. lat 40. i początku 50.



Odpowiedz

Gość: leon |

Artykuł generalnie oceniam bardzo pozytywnie. Jednak nie bardzo rozumiem, co w tekście robi zdjęcie pamiątkowej tablicy poświęconej osobom walczącym o wolność? Nie popadajmy w przesadę. Skazani w tym procesie, choć bez wątpienia otrzymali zbyt surowe wyroki, nie są żadnymi politycznymi bojownikami, a tylko pospolitymi przestępcami, którzy dopuścili się kradzieży, fałszerstwa i korupcji. Zamieszczone zdjęcie tablicy o treści patriotycznej zdecydowanie nie pasuje do treści artykułu. Pozdrawiam.



Odpowiedz
Piotr Sieczkowski

Absolwent historii w Instytucie Historycznym UW, prywatnie fan literatury fantasy i science-fiction, oraz RPGów. Pracownik Instytutu Pamięci Narodowej.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org