Andrzej Pleszczyński – „Bolesław Chrobry” – recenzja i ocena
Andrzej Pleszczyński – „Bolesław Chrobry” – recenzja i ocena
O tej inicjatywie było głośno od jesieni 2025 roku. Mamy przecież do czynienia z serią, której towarzyszy ogromny rozmach. Kilka polskich oficyn z powodzeniem brało się za serie biograficzne (by wymienić choćby cenioną, acz niestety zarzuconą przez Ossolineum, ale nie zapominajmy o słynnej serii wydawanej przez PIW). Jednak nigdy w takiej skali – pomijając oczywiście popularnonaukowe ujęcia – nie podjęto próby zaprezentowania sylwetek polskich władców. I oto wielu z nas zaciera ręce: PIW zapowiedział wydanie 42 tomów, które będą sukcesywnie oddawane do rąk czytelników aż do 2032 roku.
Oczywiście nie obyło się bez kontrowersji, bowiem już po ogłoszeniu pomysłu przez PIW pojawiło się wiele głosów krytycznych. Wymieniano nieuwzględnienie kilku postaci (nie ma choćby Henryka Walezego). Przy tak monumentalnym projekcie każdy detal będzie żywo komentowany – bądźmy tego pewni. Już teraz można przeczytać dyskusje na temat projektu graficznego, doboru autorów itd. W większości będą to prace zupełnie nowe – czytelnicy, mając rozbudzone apetyty, każdą uwagę będą mnożyć razy dziesięć. Od tego nie uciekniemy. Tylko w dwóch wypadkach zdecydowano się na wznowienia – biografia Henryka Brodatego Benedykta Zientary oraz Jana III Sobieskiego autorstwa Zbigniewa Wójcika. Rzeczywiście trudno dzisiaj przeskoczyć dokonania obu mistrzów, choć mam nadzieję, że PIW zadba o zamieszczenie obszernego posłowia uwzględniającego najnowsze ustalenia badawcze. Ale spokojnie, to dopiero za pięć lat.
Wróćmy do czasu teraźniejszego. Na pierwszy ogień poszły biografie Bolesława Chrobrego i Ludwika Węgierskiego. Choć przedmiotem niniejszej recenzji jest ta pierwsza, dwa słowa o drugiej, by przekonać czytelników, że mówimy tu o wyjątkowym projekcie, o którym będziemy mówić przez dekady. Poprzednia biografia Ludwika ukazała się, jak przypomina wydawca – w 1918 roku! Już to pokazuje, jak pyszny materiał otrzymają badacze oraz bibliofile. Dodam tylko, że zdążyłem już przeczytać. Wyszło znakomicie.
Biografia Chrobrego w wydaniu prof. Andrzeja Pleszczyńskiego proponuje oczywiście ujęcie chronologiczne, gdzie cezury nie pozostawiają w zasadzie żadnych wątpliwości. Jednak zostało ono wzbogacone o spojrzenie pretekstowe i kontekstualne, zwłaszcza w odniesieniu do zainteresowań autora. Jest to więc gruntowna wiedza dotycząca relacji polsko-niemieckich doby wczesnopiastowskiej. O tyle to ciekawe, że zmienia nieco perspektywę i czyni obraz epoki pełniejszym.
To też ma swoje konsekwencje – uwypuklając mniej znane lub też mniej eksponowane zagadnienia, traci się niekiedy z pola widzenia te, które zasługują na swoje miejsce w syntetycznym ujęciu. Mnie jednak podejście Pleszczyńskiego przekonuje – biografia Chrobrego jego autorstwa nie przekreśla wszakże dorobku innych mediewistów i nie można go czytać w oderwaniu od dorobku rodzimej historiografii. Jest kolejnym głosem badacza, który nie zamyka dyskursu, ale go uzupełnia. To duża wartość recenzowanej pracy.
Źródła proweniencji niemieckiej, zazwyczaj nieprzychylne Polsce (już za panowania Chrobrego używano tej nazwy) pokazują jednocześnie władcę niepokornego, ambitnego i walecznego. Władcę, który nie miał najmniejszego zamiaru ukorzyć się przed królem lub cesarzem. I ten obraz wyłania się z pracy. Autor nie mitologizuje jednak wybitnego władcy, ale też nie strąca go z piedestału. Jest świadom doniosłej roli, jaką odegrał w dziejach Polski i Europy, a jednocześnie widzi w nim człowieka, który musiał rozstrzygnąć wiele dylematów. Chrobry Pleszczyńskiego jest dzieckiem swojej epoki, który wiedział, że grając we własną grę, musi brać pod uwagę złożone uwarunkowania wewnętrzne i zewnętrzne.
Nade wszystko trzeba zwrócić uwagę na styl Pleszczyńskiego – tu bez dwóch zdań: bardzo dobrze się czyta jego książkę. Jest ona jak najbardziej współczesna – ale w pozytywnym rozumieniu tego słowa. (Re)konstrukcja wizerunku polskiego monarchy to przede wszystkim skutek odważnej, ale też rzeczowej interpretacji materiału źródłowego.
Czy najnowsza biografia Bolesława Chrobrego pozostawia nas z poczuciem niedosytu? Moim zdaniem nie – proponuje świeże, zachęcające do dyskusji spojrzenie na naszą przeszłość. A jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że to pierwszy tom serii, która budzi ogromne zainteresowanie, tematów do rozważań nie zabraknie. O to przecież chodzi. I za to Państwowemu Instytutowi Wydawniczemu należą się słowa podziękowania. Byłaby wielka szkoda, gdybyśmy nie zechcieli skompletować wszystkich tomów.
