Artystka pod prąd. Placyda Bukowska – malarka, która ubarwiła Białystok

opublikowano: 2025-11-26, 12:48
wszelkie prawa zastrzeżone
Wyróżniała się pod wieloma względami – nie tylko za sprawą imienia, ale i nieprzeciętnej urody oraz wrażliwości, którą mogłaby obdarować wielu. I którą z niezwykłą subtelnością przelewała na płótno. Swoją twórczością i stylem bycia Placyda Bukowska skradła serca wielu. Jej własne niejednokrotnie rozsypało się na kawałki.
reklama
Śródmieście Białegostoku w 1928 roku (fot. Henryk Poddębski)
Miała swój dziwny świat, cichy romantyzm. W czasach początków wszelkich „izmów” nie było to dobrze widziane. Nie był rozumiany ktoś taki jak Pela, artystka z zadumą ilustratorską.

Tak Placydę Bukowską opisywał Stefan Rybi, podlaski malarz, wieloletni prezes białostockiego Okręgu Związku Polskich Artystów Plastyków, którego była współzałożycielką.

Jej twórczość przypadła na trudne czasy – II wojny światowej i PRL-u, którego estetyka była jej bardzo daleka. Dlatego jej obrazy – baśniowe, sielankowe i metaforyczne – często stanowiły dla niej ucieczkę: przed koszmarem wojny, szarą, socrealistyczną rzeczywistością, jak i osobistymi tragediami, z którymi przyszło się jej zmierzyć.

Nie próbowała się wpasować, tworzyła pod prąd, stale poszukując nowych form wyrazu. I robiła to na własnych warunkach, co barwnie opisuje Celina Mioduszewska w swojej książce Pela z białego miasta”, przybliżając jej postać i twórczość szerszemu gronu odbiorców oraz zapewniając rozgłos, jakiego za życia nie było dane jej zaznać.

Artystyczna dusza

Artystyczne aspiracje przejawiała od dziecka. Niełatwo było je jednak rozwijać – urodziła się w 1907 roku jako trzecie z siedmiorga dzieci Zuzanny i Jana Siedleckiego. Białostockiego szewca i jego żonę nie było stać na zapewnienie edukacji wszystkim dzieciom – zdecydowali się posłać do szkoły tylko Placydę, dostrzegając w niej talent i artystyczną wrażliwość. Nie pomylili się.

Po ukończeniu Państwowego Gimnazjum im. księżnej Anny z Sapiehów Jabłonowskiej w 1929 roku podjęła studia malarskie na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie – jedynym takim wydziale w międzywojennej Polsce. To tam poznała Czesława Miłosza. Młody student prawa skradł jej serce podobną wrażliwością oraz wierszami, które czytywał jej na spotkaniach.

Nie wiedziała wówczas, że w przyszłości w jego poezji zaczytywać się będzie niemal cały kraj, uznając go za jednego z najwybitniejszych polskich poetów XX wieku. Szybko zorientowała się jednak, że młodzieńcze uczucie skończy się romantycznym zawodem – gdy zobaczy ukochanego z inną kobietą, o wyższej pozycji społecznej – Jadwigą Waszkiewiczówną pochodzącą z rodziny cenionego lekarza w Wilnie.

Pela posmutniała. Dotarła do niej niewesoła prawda dotycząca jej samej. Kim była? Córką ubogiego szewca. Dodatkowo na ubóstwo skazywała ją wielodzietność rodziny, choć wśród najbliższych uważana była za szczęściarę. Jako jedyna z gromadki Siedleckich może się kształcić. W porównaniu z Miłoszem, szlacheckim synem, wypada jednak byle jak 

– pisze Celina Mioduszewska w swojej książce.

Szybko jednak Placyda otrząsnęła się z zawodu miłosnego – pomógł jej w tym Stanisław Bukowski pracujący w miejskim biurze urbanistycznym. Młody architekt nie ukrywał zauroczenia aspirującą malarką. Choć ta, czując wciąż sentyment do Miłosza, początkowo miała wątpliwości co do charakteru tej relacji, ostatecznie podjęła decyzję. Z poetą zachowała przyjacielskie relacje, które utrzymywała przez długie lata. Swoją przyszłość postanowiła związać z architektem.

Wyboiste ścieżki kariery

Pobrali się w 1937 roku i zamieszkali w Wilnie, w którym zamierzali osiedlić się na stałe, kupili tam nawet działkę z zamiarem budowy domu. Wybuch II wojny światowej pokrzyżował jednak ich plany. W 1945 roku, przez zmianę granic na skutek postanowień jałtańskich, przenieśli się do Polski, do rodzinnego miasta Placydy.

reklama

Bukowski szybko znalazł pracę – został jednym z trzech architektów odpowiedzialnych za problemy projektowo-budowlane całego województwa, w tym za odbudowę i rekonstrukcję zniszczonych zabytków. Placyda podjęła zaś pracę pedagoga w Szkole Sztuk Plastycznych i Ognisku Plastycznym w Białymstoku.

Niedługo po tym zaszła w ciążę i urodziła syna. Chłopiec przeżył jednak zaledwie miesiąc. Osobista tragedia odcisnęła mocne piętno na artystce – swój ból przelewała na płótno, wyrażając go w metaforycznych obrazach – kolorem, splątanymi liniami, dziwnymi postaciami. Chcąc stłumić cierpienie, rzuciła się w wir pracy. Nie było jednak łatwo – w przeciwieństwie do Wilna Białystok nie miał tradycji artystycznych, nie było w nim środowiska, który sprzyjałby takiemu rozwojowi. Placydzie było więc znacznie trudniej odnaleźć się w rodzinnym mieście niż jej mężowi.

Stanisław Bukowski (w środku) z dwoma kolegami nad makietą urbanistyczną Wilna

W przeciwieństwie do niego praktycznie nie otrzymywała zamówień publicznych. Choć jego potencjał twórczy również nie został w pełni doceniony i wykorzystany – w Wilnie pracował z wybitnymi architektami – to na nim spoczął ciężar wyżywienia rodziny. A ta wkrótce się powiększyła – w 1950 roku na świat przyszedł ich syn Andrzej. Chłopiec miał zespół Downa, więc na osiem lat Placyda praktycznie porzuciła twórczość artystyczną i poświęciła się w całości opiece nad synem.

W latach 50. ubiegłego wieku o tym schorzeniu wiedziano jeszcze niewiele. Bukowskim zależało jednak na tym, by zapewnić mu możliwie normalne dzieciństwo i kontakt ze społeczeństwem – dlatego zapewnili mu edukację i zabierali ze sobą wszędzie, także do kościołów czy budynków sakralnych, nad którymi wspólnie pracowali. Jemu to odpowiadało – bardziej od tego lubił jedynie podróże komunikacją miejską po mieście. Stąd wziął się jego późniejszy przydomek „Andrzejka z autobusów”, którego w Białymstoku znali niemal wszyscy. I większość darzyła dużą sympatią.

W poszukiwaniu własnej drogi

Kiedy syn Bukowskich podrósł, Placyda wróciła do twórczości artystycznej. Związana ona była silnie z pracą jej męża – małżonkowie często ze sobą współpracowali przy wykańczaniu obiektów sakralnych. Tak było na przykład przy budowie kościoła św. Rocha czy świątyni Niepokalanego Serca Maryi na Dojlidach. Stanisław projektował m.in. ołtarze, Placyda witraże, płaskorzeźby i inne elementy wystroju wnętrz.

Ich wspólnym przedsięwzięciem był również białostocki hotel Cristal okrzyknięty przez ówczesną prasę jednym z najlepiej i najnowocześniej urządzonych hoteli w kraju. Stanisław zaprojektował bryłę budynku, Placyda jeden z pierwszych w mieście neonów przedstawiający Damę Kameliową – zarys kobiety trzymającej trójkątny kieliszek do martini. Przez długi czas rozświetlał on budynek – został zdjęty podczas prac renowacyjnych pod koniec XX wieku.

Oprócz tradycyjnie rozumianego malarstwa artystka zajmowała się również grafiką oraz komponowaniem w drewnie. Jej twórczość wymykała się schematom – Placyda ciągle szukała nowych form wyrazu i technik plastycznych. Choć głównym tematem jej obrazów był człowiek, malowała również pejzaże, scenki rodzajowe czy abstrakcje kolorystyczne. Razem z mężem wywarła nieoceniony wpływ na przestrzeń świecką i sakralną Białegostoku, nadając mu nieco barw w szarej rzeczywistości PRL.

Nigdy nie zabiegała o rozgłos, przez co – jak i przez fakt, że tworzyła pod prąd aktualnych jej trendów artystycznych – nie zyskała należytego jej uznania. Doczekała się jedynie dwóch indywidualnych wystaw prac. Pierwszą z nich zorganizowano w 1961 roku w Muzeum Okręgowym w Białymstoku, w 1965 roku zaś jej twórczość zaprezentowano na Wystawie Czterech Województw – Lublin, Kielce, Rzeszów, Białystok w Lublinie. Trzecią zorganizowano dopiero po jej śmierci. Zmarła nagle – w 1974 roku na atak serca. Pięć lat później odszedł Stanisław. Oboje spoczywają na cmentarzu św. Rocha w Białymstoku.

Materiał powstał dzięki współpracy reklamowej z Wydawnictwem Novae Res.

Zainteresowała Cię ta historia? Kup książkę Celiny Mioduszewskej „Pela z białego miasta”!

Celina Mioduszewska
„Pela z białego miasta”
cena:
34,99 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Novae Res
Rok wydania:
2025
Okładka:
miękka ze skrzydełkami
Liczba stron:
242
Format:
130x210 [mm]
ISBN:
978-83-8423-226-2
EAN:
9788384232262

Źródła: 

  • Dajnowicz M., Siedlecki M., Wróbel W., Słownik Biograficzny Kobiet Kultury. Białystok i województwo podlaskie, cz. I, Wydawnictwo Humanica, 2017.
  • Mioduszewska C., Pela z białego miasta, Novae Res, 2025.
reklama
Komentarze
o autorze
Katarzyna Łabicka
Absolwentka dziennikarstwa i nauk politycznych. Miłośniczka historii, reportaży i kultury hiszpańskiej.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2025 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone