Opublikowano
2012-10-30 20:43
Licencja
Wolna licencja

Atomowy C(z)ar Nowej Ziemi

30 października 1961 roku zdetonowano Car bombę, czyli najpotężniejszą bombę jądrową w historii. Był to widowiskowy pokaz siły, który do dziś pozostaje najsilniejszą sztucznie wywołaną eksplozją w dziejach świata.


Strony:
1 2 3

O broni nuklearnej myślimy w dość specyficzny sposób. Jedni dostrzegają w niej jedynie mało praktyczny straszak polityczny, a drudzy są przekonani, że dzisiejszy arsenał jądrowy mógłby zamienić Ziemię w kosmiczny pył. Jeszcze inni pamiętają wydarzenia, jakie rozegrały się na terenie Japonii 6 i 9 sierpnia 1945 roku. Obraz zniszczeń w Hiroszimie i Nagasaki daje niektórym podstawy do roztaczania mrocznych wizji postapokaliptycznej, nowej Ziemi. Tymczasem właśnie na Nowej Ziemi – grupie wysp należących do ZSRR – uwolniono w 1961 roku siłę zdolną całkowicie zniszczyć miasto wielkości Paryża.

Model Car bomby w Muzeum Broni Jądrowej w Sarowie (fot. Croquant ze zmianami Earle_Martin, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

ZSRR, bomby i przeprowadzka

Pod koniec II wojny światowej ZSRR prowadził prace w ramach programu atomowego, któremu zapewniono potężne wsparcie technologiczne, naukowe i polityczne, a przede wszystkim wywiadowcze. Efektem tego była bomba oznaczona jako RDS-1 (skrót od Росси́я Делаеt Cама), której test odbył się 29 sierpnia 1949 roku na terenie Kazachstanu, na poligonie STS nieopodal Semipałatyńska (dziś Semej). Do połowy 1954 roku na terenie liczącym 18 milionów hektarów powierzchni przeprowadzano niemal wszystkie radzieckie, nadziemne testy jądrowe – obok testów biologicznych i chemicznych.

Dodatkowym impulsem dla radzieckiego programu była amerykańska Operacja Ivy. 1 listopada 1952 roku grupa amerykańskich fizyków kierowanych przez Edwarda Tellera, przy współpracy Stanisława Ulama, przeprowadziła na atolu Enawetak na Oceanie Spokojnym udane testy pierwszej bomby termojądrowej (wodorowej) o nazwie Mike lub Ivy Mike. Siłę wybuchu obliczono na 10,4 megatony, czyli odpowiednik około 700 bomb zrzuconych na Hiroszimę. W pracach nad bombą wykorzystano komputer MANIAC I, uruchomiony w marcu 1952 roku.

Wybuch bomby Ivy Mike (fot. National Nuclear Security Administration/Nevada Site Office, domena publiczna)

Na sukces Amerykanów szybko odpowiedzieli specjaliści z ZSRR i 20 sierpnia 1953 roku w Kazachstanie eksplodowała pierwsza bomba wodorowa. Wybuch został zarejestrowany przez zachodnie sejsmografy. 22 listopada 1955 roku pod kierunkiem Andrieja Sacharowa zdetonowano z kolei radziecki ładunek termojądrowy Trzecia Idea. Następstwem próby było znaczące skażenie radioaktywne wschodniej części Kazachstanu i Zachodniej Syberii. Zaobserwowano długoterminowe biologiczne i medyczne skutki skażenia. Rok wcześniej Stany Zjednoczone zdetonowały w atmosferze bombę BRAVO o sile 15 megaton. Wybuch spowodował skażenie japońskiego kutra rybackiego oraz śmierć jednej osoby i poważne schorzenia u kilku innych członków załogi.

Dla szefów radzieckiego programu atomowego stało się jasne, że testów jądrowych zakrojonych na szeroką skalę nie da się dalej przeprowadzać w rejonie STS. Po rozpatrzeniu różnych możliwych lokalizacji nowego poligonu atomowego, podjęto decyzję o umiejscowieniu go na terenie Nowej Ziemi – został założony 7 września 1954 roku. Zgodnie z decyzją z lata 1957 roku na archipelagu tym miały się odbywać testy ładunków o sile wielu megaton, detonowanych zarówno w atmosferze, jak i pod wodą. Według oficjalnych danych 85% procent wszystkich takich atmosferycznych prób nuklearnych, tak zwanych. ANT, miało miejsce nad Nową Ziemią od 24 września 1957 do 25 grudnia 1962 roku. Wśród nich znalazła się próba z wykorzystaniem najsilniejszego ładunku jądrowego w dziejach.

Muskuły towarzysza Chruszczowa

Idea wykorzystania bomby wodorowej o rekordowej sile rażenia była owocem myśli politycznej przywództwa ZSRR, a szczególnie kalkulacji samego Nikity Chruszczowa. Co ciekawe, na podstawie ilości testów nuklearnych przeprowadzonych w 1958 roku Związek Radziecki, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania w ciągu dwóch lat rozmów uzgodniły formalne podstawy do ograniczenia ilości i siły przeprowadzanych prób jądrowych. Zimna wojna trwała jednak w najlepsze i takie moratorium stanowiło swoisty fenomen.

W roku 1961 uwagę Chruszczowa zajmowała możliwość skoordynowania w czasie dwóch wydarzeń: XXII Zjazdu Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego i spektakularnego pokazu radzieckiej siły. Od roku 1958 specjaliści radzieccy opracowywali nowe projekty związane z bronią jądrową oraz analizowali i usprawniali istniejące rozwiązania, jednak w 1961 roku nie planowano przeprowadzania testów nuklearnych.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę: „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”

Tytuł: „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”
praca zbiorowa

Wydawcy: Histmag.org i Instytut Wydawniczy ERICA

ISBN: 978-83-89700-80-3

Oprawa: miękka, ze skrzydełkami

Liczba stron: 480

Format: 160*230 mm

Zobacz spis treści

Media o „Źródłach nienawiści”

29 zł

(papierowa)

14,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Ciekawy |

Co do tego że skały wyparował jestem pewen bo temperatura żekomo wynosiła tam około 30 tysięcy stopni Celciusza, Polska prawdopodobnie jest mocarstwem atomowym z 125 głowicami na magazynach w spadku po rozpadzie ZSRR, a jeżeli ni ma samych głowic to możemy stworzyć brudne bomby z urany zurzytego w reakorze Maria i Anna. Według mnie jakiekolwiek próby nuklearne powinny być zakazane a magazyny z bronią atomową ograniczane do 10 szt. po co komu 18000 tysiecy głowic. Cały syf z reaktorów powinien być wysyłany gdzieś daleko w kosmos dalej i szybciej niż voyager II, a Polska musi zbudować elektrownie atomową bo zapasy węgla już są tak mizerne i wciąż maleją nic nie przybywa. Katastrofa w Czarnobylu była błędem typowo ludzkim a nie wadą reaktora, katastrofa w fukushimie to błąd inżyneryjny reaktor był przytwierdzony do skały a systemy chłodzenia przestarzałe. Każde państwo które prowadziło próby jądrowe powinno płacić wysokie kary a ci co sie nie przyznają mam na myśli Izrael jeszcze wieksze. Tak samo jestem przeciwnikiem tego że USA okrzykneły siebie policjantem świata. Nigdy nie wygrali wojny w sposób czysty i bez ponoszenia dużych strat, zawsze robili to z rozmachem, chaosem i nieładem.



Odpowiedz

Gość: Bezlitosny |

Jak zwykle złe wrażenie.Ja jedynie stwierdzam co wygląda w tym tekście podejrzanego albo tym bardziej jest błędnego.I co to ma znaczyć"ponad stan" ?I nikogo nie mam zamiaru przekonywać że coś wiem.Tak samo na odwrót-nikogo nie planuję dowartościowywać.I w tym temacie więcej jest o fizyce jądrowej niż o historii.Na podstawie wydarzenia historycznego powstał wywód o wybuchach jądrowych.To jest portal historyczny ale to co ja pisze dotyczy zdecydowanie bardziej fizyki jądrowej oraz medycyny.I jakby co nie jestem dzieckiem neostrady.A co do sprawy oczywistości-dla mało kogo jest oczywiste że medykamenty stworzono dla zarobku a nie do leczenia.A zwłaszcza te metody leczenia z nowotworów które znalazłem.W internecie jednak pisali że im pomogło.Więc pisanie że jest to oczywiste jest dużą przesadą. A co do słowa bzdura-jeżeli miałem rację że był błąd to nie widzę problemu. A co do radości z informowania-ja zwykle nie daję na to szansy.Bo zadaję okropnie trudne pytania.I jeszcze jedno-radzę nie cytować bezmyślnie różnych tekstów bo często są tam głupoty.Jak wspomniane przeze mnie krytykowanie użycia broni jądrowej o dużej energii tylko dlatego że nie pasowałoby agresorowi.I jeszcze jedno-bardzo nie lubię "tłumaczenia" z rodzimego języka na angielski a później na polski. Tak jak w przypadku tej bomby.I radzę się nie obrażać z tego powodu że sam próbuję kogoś uczyć nawet z przedmiotu który ktoś studiował.Czasami nawet w tym przypadku wiem coś o czym nie wie profesor.A w tym przypadku udzielam porad nie historycznych ale fizycznych i medycznych.Oczywiście po części też strategicznych ale z oczywistych powodów tych porad nie da się wykorzystać nie będąc królem czy dyktatorem i na dokładkę prowadzącym wojnę w sytuacji w której da się to zastosować.



Odpowiedz

Gość: Wojciech Andryszek |

Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale mam wrażenie, że rozmawiam z osobą, która może sobie jeszcze w życiu pozwolić na myślenie i mówienie "ponad stan". Łatwiej byłoby mi zrozumieć, gdyby uznał Pan, po prostu, że moje artykuły są słabe, nudne i do niczego. Z pełną pokorą przyjąłbym taką uwagę, tym bardziej, że trudno pokusić się o artykuł historyczny, który w szczegółach przedstawiałby w sposób ścisły różne zawiłości (nawet te oczywiste), związane z meritum. Bardzo niewiele osób zainteresowanych historią chciałoby o tym czytać, wszak wybrali przede wszystkim historię. Takie są realia, nawet jeśli sam czasem na nie narzekam. Jeśli jednak chce Pan mnie przekonać, że coś wie i posiada dojrzalszy punkt widzenia, to nie sądzę by się Panu udało. Tym bardziej, że podawane przez Pana informacje nie są ani nowe, ani odkrywcze i nie sądzę, by większość osób znalazła w nich coś nowego. Rzecz jasna, również dobrze może Pan traktować podawane przeze mnie dane. Druga rzecz, że Pana podejście do otoczenia przypomina bardziej młodziana, który przechodzi okres buntu, aniżeli osobę dojrzałą społecznie. Jeśli tak jest w istocie, to w pewien sposób nawet Panu zazdroszczę. Poza tym zauważyłem, że lubi Pan używać słowa "bzdura", by za chwilę stwierdzić, że coś było "zapewne" inaczej. W pełni szanuję, że chce Pan jak najwięcej wiedzieć, bo często mam wrażenie, że to dziś coraz rzadsze. Niemniej sposób w jaki próbuje Pan dyskutować raczej zniechęca i nie daje tej merytorycznej radości. Oczywiście, to tylko mój, bardzo subiektywny punkt widzenia zwykłego, prostego człowieka. Pozdrawiam serdecznie



Odpowiedz

Gość: Bezlitosny |

Myślę że jest kilka istotnych powodów aby zwracać uwagę na intelekt innych.Z powodu byle nieporozumień wynikało wiele procesów a nawet zbrodni a ja wole dmuchać na zimne.Zaniżanie poziomu to jest mniejszy problem.No i ja wolę nie upraszczać bo często jest jak w reklamie"prawie"robi wielką różnicę.Np. gdybym szedł w pewnym miejscu sekundę później miałbym duży problem z głową bo wtedy spadła za mną duża gałąź.Jeszcze częściej bywa na wojnie.Jeżeli chodzi o skażenie to oczywiście jeżeli ktoś zostanie napromieniowany dawką ponad 100 razy większą od śmiertelnej to żadne metody na nowotwory nie pomogą bo śmierć będzie spowodowana czym innym-przypuszczalnie poparzeniami.Jeżeli chodzi o więcej informacji medycznych polecam przeczytać mój wpis w tym temacie: http://histmag.org/?id=6953#comment1352052158 .Generalnie nie mam zaufania do kogokolwiek i staram się znać przynajmniej podstawowe istotne sprawy niezbędne do życia: logikę,medycynę(tą raczej lepiej dobrze znać) no i sporo biologii(w tym sprawy upraw),ekonomię,chemię,fizykę,technikę i to chyba nie wszystko.Z tym że języki obce mi się nie przydają wbrew reklamie.



Odpowiedz

Gość: Wojciech Andryszek |

Jeśli będziemy zakładać, że ludzie są głupsi niż w rzeczywistości, to będziemy w sposób ciągły zaniżać poziom, a przecież nie o to chodzi. Owszem, dziś, w dobie szerokiego dostępu do informacji, paradoksalnie, trzeba ją skrajnie upraszczać i brać pod uwagę czynnik, o którym Pan wspomniał. Mimo wszystko wolę iść pod prąd, nawet jeśli mniej osób będzie chciało czytać. Skażenie jest często groźniejsze, niż zakłada teoria czy procedury ratownicze. Oprócz samej dawki promieniowania, dochodzą jeszcze inne czynniki, związane indywidualnie z każdym organizmem. Widać to doskonale na przykładzie różnych awarii w zakładach atomowych i nie tylko. Owszem, można do pewnego stopnia zaradzić skutkom skażenia, ale już nie raz bywało, że mimo wielu środków i działań, po pewnym czasie znów okazywało się, że ludzie cierpią na chorobę popromienną. Nowotwory mogą być niszczone są różnymi czynnikami, ale to znów zależy od ich charakteru oraz cech indywidualnych danego organizmu. Najczęściej okazuje się, że są to nieliczne przypadki, choć nie można zaprzeczyć, że czasem pojawiają się i sukcesy. Niestety, po wybuchu jądrowym, gdzie możliwość kontrolowania warunków jest bardzo ograniczona (a ich parametry przekraczają wszelkie normy), trudno traktować sprawę inaczej, niż najwyższy stopień zagrożenia. I medycyna oraz farmakologia naprawdę niewiele tu mogą. Inną kwestią pozostaje tak zwana czystość bomby, ale jako szarzy ludzie raczej nie mamy dostępu do najnowszych danych.



Odpowiedz
Wojciech Andryszek

Specjalista IT, dziennikarz naukowy, scenarzysta. Ukończył informatykę na Uniwersytecie Łódzkim.
 Były redaktor i współpracownik portalu Histmag.org - specjalista ds. historii nauki i techniki.
Członek Polskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Naukowych "Naukowi.pl". Jako dziennikarz (publicysta) publikował m.in. w dwutygodniku dla lekarzy specjalistów Puls Medycyny, portalu Onet.pl oraz portalach poświęconych nauce, medycynie i nowym technologiom: KopalniaWiedzy.pl, teberia.pl, techManiak.pl, GSMService.pl, Medme.pl czy OpenZone.
Pociągają go nauki ścisłe, medyczne, nowe technologie, historia nauki i techniki a także przekaz niewerbalny, systemy i sztuki walki, muzyka, szkic i rysunek oraz fotografia. 
 W wolnych chwilach dużo czyta, pisze teksty do muzyki i tłumaczy z łaciny wyniki badań lekarskich.
Kontakt: w.andryszek@gmail.com

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org