Opublikowano
2019-09-06 15:16
Licencja
Prawa zastrzeżone

Baczewscy – niezwykła lwowska rodzina

Wyroby Baczewskich stały się synonimem luksusu, a ich smak wspominano przez lata. Było to możliwe nie tylko dzięki znakomitej organizacji produkcji, ale również nowatorskiej reklamie, która wyprzedziła swoje czasy.


Strony:
1 2 3

Przed II wojną światową właściwie każdy Polak kojarzył wyroby lwowskiej cukierni Zaleskiego, produkty miejscowego browaru czy mocne trunki Baczewskiego. Największą sławę zdobyła jednak ta ostatnia firma, albowiem produkowane przez nią wódki należały do europejskiej ekstraklasy. Jej ekspansję i sukcesy można było porównywać wyłącznie do warszawskiej fabryki Wedla, była bowiem rozpoznawana poza granicami Polski i zbierała wszelkie możliwe nagrody i wyróżnienia, stając się symbolem polskiego Lwowa. Wieża Baczewskiego na terenie Targów Wschodnich we Lwowie w latach 30. W zamyśle projektanta wieża miała kształt karafki W zgrzebnych czasach PRL smakosze z nostalgią wspominali smak trunków produkowanych nad Pełtwią, a nielegalnie przywożone z Zachodu wyroby firmy stawały się natychmiast główną atrakcją spotkań towarzyskich, skłaniając do chwili zadumy nad utratą najpiękniejszego z polskich miast…

Od chałupy do fabryki

Historia firmy zaczęła się we wsi Wybranówka, niecałe 50 kilometrów od Lwowa, gdzie w 1782 roku niejaki Lejb Baczeles założył wytwórnię wódki. Nic więcej właściwie o nim nie wiadomo, poza tym, że twórca słynnej marki zmarł w 1811 roku. Dwadzieścia lat później we Lwowie istniała już firma „Chana Baczeles und Sohn”, którą z czasem przejął Mayer Baczeles. Prawdopodobnie był wnukiem Lejba, po latach jednak jest to niemożliwe do ustalenia.

Mayer Baczeles uległ polonizacji i już niebawem został Leopoldem Maksymilianem Baczewskim. Firma prosperowała coraz lepiej, co osiągnięto dzięki udanym inwestycjom. Już w latach 30. XIX stulecia wykorzystywano nowatorskie metody rektyfikacji spirytusu znacznie poprawiające jakość produktów. Były one znacznie czystsze i łagodniejsze w smaku od konkurencyjnych wyrobów, dzięki czemu bez problemów znajdowano nowych nabywców. Sława wódek od Baczewskich przekroczyła niebawem granice Galicji i już w połowie stulecia firma miała swoją filię w cesarskim Wiedniu.

Po śmierci Leopolda Baczewskiego wytwórnię przejęła wdowa po nim, Debora, a następnie syn (?), Józef. Firma dalej prężnie się rozwijała, w 1867 roku zdobyła nagrodę na wystawie w Paryżu, a pięć lat później brała udział w wystawach w Wiedniu i Lwowie. Już wówczas Baczewscy zwracali szczególną uwagę na wizualną oprawę swoich wyrobów, wychodząc z założenia, że poza smakiem ważny jest także atrakcyjny wygląd produktu.

„Flaszki, flakony i różnego rodzaju butle ze szkła, porcelany – zachwycał się dziennikarz »Gazety Lwowskiej« – ozdobione pięknymi etykietami […] i eleganckimi korkami, przedstawiają się z dala jakby wystawa wspaniałych wyrobów galanteryjnych. Staranność o ozdobną powierzchowność, w której pp. Baczewskich nikt nie przewyższa, łączy się z wielką starannością o dobroć spirytualii w tych flakonach zawartych”.

„A gdym haustem w gardło lunął barwą […]” – cocktaile w II RP

Trzymając w ręku drink, nie zastanawiamy się, jaka była jego historia. Czy jego nazwa pochodzi od znanej osoby, czy może powstała w związku z jakimś ważnym wydarzeniem. Dla większości z nas jest to przede wszystkim tylko coś do picia. Drinki są jednak bardziej interesujące, niż może się to wydawać na pierwszy rzut oka.



Czytaj dalej...

Baczewscy dysponowali wówczas dwiema wytwórniami alkoholi. Jedna z nich położona była we wsi Zniesienie pod Lwowem, natomiast druga znajdowała się w samym mieście. Fabryki miały różnych właścicieli, jednak należeli oni do tej samej rodziny.

Mistrz reklamy

Zapewne firma nigdy nie zdobyłaby takiej pozycji wśród europejskich wytwórców alkoholu, gdyby nie prawnuk założyciela, Józef Adam. Był on bez wątpienia najwybitniejszym przedstawicielem rodu, wizjonerem i biznesmenem, a przede wszystkim mistrzem reklamy i marketingu.

O wykształceniu poprzedników Józefa Adama nie wiemy nic, natomiast w jego przypadku jest oczywiste, że edukacja zawodowa doskonale przygotowała go do prowadzenia rodzinnego biznesu. Ukończył Wydział Technologii na Uniwersytecie Lwowskim, kształcił się także w produkcji alkoholi w zachodniej Europie. W jego biografii nie zabrakło również patriotycznych wątków, albowiem mając niewiele ponad 30 lat wziął udział w powstaniu styczniowym. Natomiast później działał w legalnych strukturach autonomii galicyjskiej oraz stowarzyszeniach handlowych i przemysłowych.

Wieża Baczewskiego na terenie Targów Wschodnich we Lwowie. Widok zewnętrzny Pawilonu Centralnego. W tle Góra Zamkowa z kopcem Unii Lubelskiej

(fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, sygn. 1-M-718).

Józef Adam przejął kontrolę nad interesami Baczewskich w stulecie istnienia firmy. Niebawem też zdecydował się na przeniesienie jej siedziby do dawnego pałacu Cieleckich, zlokalizowanego poza ówczesnymi granicami miasta, przy rogatce Żółkiewskiej. Budynek ten został gruntownie przebudowany w 1908 roku i w niezmienionym stanie przetrwał do II wojny światowej.

Rewolucja w kraju herosów – prohibicja w USA

Czytaj dalej...

Wprawdzie Baczewscy już wcześniej proponowali znaczne zróżnicowanie opakowań swoich wyrobów, jednak dopiero od czasów Józefa Adama można było mówić o prawdziwej eksplozji inwencji stylistów. Do najważniejszych należała sprzedaż mocnych trunków w przejrzystych, kryształowych butelkach i karafkach o futurystycznych kształtach, czego dotychczas w ogóle nie stosowano. Co prawda opakowania miewały dość wymyślne kształty, jednak wytwarzano je z porcelany lub ciemnego szkła. Natomiast Baczewski uznał, że jego wyroby są tak klarowne i czyste, że nie ma powodów, by ukrywać ich zawartość przed wzrokiem nabywców. W efekcie osiągnięto znakomite efekty wizualne, wzmacniane dodatkowo atrakcyjnymi etykietami ze słynnym logo firmy (inicjały J.A.). Do tego dochodził jeszcze wysoko ceniony na obszarze monarchii Habsburgów wizerunek cesarskiego orła, używany przez firmę już od lat 80. XIX stulecia.

Józef Adam nie ograniczał się jednak tylko do marketingu i reklamy, cały czas dbając o podnoszenie jakości produkowanych trunków. W swojej fabryce zamontował najnowsze urządzenia sprowadzane z Zachodu, a także zmodernizował rafinerię spirytusu, dzięki czemu zbierał nagrody na wystawach od Barcelony do Melbourne. W efekcie nazwa „Baczewski” zaczęła być używana jako synonim słowa „wódka”.

Ten tekst jest fragmentem książki Sławomira Kopra i Tomasza Stańczyka „Ostatnie lata polskiego Lwowa”:

Sławomir Koper, Tomasz Stańczyk - „Ostatnie lata polskiego Lwowa” - okładka Tytuł: „Ostatnie lata polskiego Lwowa”
Autor: Sławomir Koper, Tomasz Stańczyk
Wydawca: Wydawnictwo Fronda
Typ oprawy: twarda
Data premiery: 29.08.2019
Język wydania: polski
EAN: 9788380794658
Liczba stron: 560 czarno-białych, 32 kolorowych
Wymiary: 150 × 230
Cena: 59,90 zł
Kup ze zniżką w księgarni Xlm.pl!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Sławomir Koper

(ur. 1963), historyk, absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Autor m. in.: Tajemnic i sensacji świata antycznego, Miłości, seksu i polityki w starożytnej Grecji i Rzymie, Śladami pierwszych Piastów, Wędrówek po Polsce piastowskiej, Spaceru po Lwowie, Życia prywatnego elit II Rzeczypospolitej. Aktualnie specjalizuje się w okresie międzywojennym dziejów Polski i historii polskiej obyczajowości XIX stulecia.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org