Opublikowano
2017-07-15 08:50
Licencja
Prawa zastrzeżone

Bitwa pod Grunwaldem, 15 lipca 1410 roku

Jak wyglądało ustawienie wojsk i ile wynosiła ich liczebność? Czy Krzyżacy użyli „wilczych dołów”, a po stronie polskiej walczyła chłopska piechota? Jaki był przebieg starcia? Bitwa pod Grunwaldem w świetle badań naukowych.


1 2 3 4

Omawianie przebiegu jednego z największych starć średniowiecznej Europy należy rozpocząć od przedstawienia ustawienia wojsk. Mimo iż bitwa pod Grunwaldem została opisana przez liczne źródła, kwestia rozmieszczenia armii na polach grunwaldzkich wciąż budzi kontrowersje. Wynikają one ze sprzecznych informacji na temat trasy przemarszu chorągwi polsko-litewskich spod Dąbrówna pod Grunwald.

Większość historyków przyjmuje, idąc za informacjami zawartymi w Rocznikach Jana Długosza, że Władysław Jagiełło jeszcze przed zdobyciem Dąbrówna rozkazał rozłożyć obóz na południe od miasta, nad Jeziorem Dąbrowskim. Według kronikarza, po zdobyciu i złupieniu miasta wieczorem 13 lipca, wojska pozostały w tym miejscu aż do poranka dnia Rozesłania Apostołów, czyli 15 lipca. Wtedy to armia skierowała się na wschód, na Turowo, a stamtąd skręciła na północ i po kilku kilometrach dotarła w pobliże Jeziora Łubień. Według Długosza król polecił rozstawić tam namiot mający pełnić rolę polowej kaplicy. Zanim rozpoczęła się nakazana przez władcę msza święta, przybyli pierwsi zwiadowcy z wieścią, iż od strony Stębarka nadciąga armia krzyżacka. Władysław Jagiełło zachował zimną krew i nie zrezygnował z udziału w nabożeństwie. Podczas gdy polski władca modlił się, jego armia ominęła od zachodu Jezioro Łubień i zaczęła zajmować pozycje wyjściowe formując front zwrócony ku północnemu zachodowi.

Witold i Jagiełło modlą się przed bitwą pod Grunwaldem (obraz Jana Matejki, 1855 r.)

Część badaczy nie ufa jednak przekazowi Długosza, wskazując, że wcześniejsze i bardziej szczegółowe źródło Kronika konfliktu nie wspomina nic o Jeziorze Łubień, nad którym miała rozbić obóz armia Jagiełły. Wskazują też na fakt, iż według toruńskiego kronikarza 13 lipca król polski stanął obozem niedaleko pól wsi Wierzbica, a zatem na północ od Dąbrówna. Z informacji tej wynikałoby, że wojska polsko-litewskie przybyły na pola grunwaldzkie nie od południa, jak chciał Długosz, lecz od zachodu. W związku z tym oddziały prowadzone przez Jagiełłę zwrócone byłyby po rozwinięciu szyków ku północnemu wschodowi, w stronę Stębarka. Przy takim rozstawieniu wojsk bitwa musiała rozegrać się w pobliżu wsi Grunwald, podczas gdy w ustawieniu omówionym wcześniej starcie toczyło się bliżej Stębarka i Łodwigowa. Na obecnym etapie badań niemożliwe jest jednoznaczne rozstrzygnięcie tej kwestii.

Bez względu na to, jak były rozlokowane wojska, nie ulega wątpliwości, że armia krzyżacka wcześniej stanęła na pozycjach wyjściowych. Po samej bitwie zarzucano dowództwu wojsk Zakonu, że niepotrzebnie zwlekało z atakiem na wojska Jagiełły, które z opóźnieniem formowały szyki. Krzyżacy obawiali się jednak, iż oddziały polsko-litewskie tylko udają nieprzygotowanie, chcąc w rzeczywistości wciągnąć armię Ulricha von Jungingena w pułapkę. Dzięki temu wojska Jagiełły mogły spokojnie rozwinąć szyki i oczekiwać na rozkazy. Ponadto formujące się siły królewskie ochraniało przed atakiem ze strony krzyżackiej kilka (ok. 5) polskich chorągwi. Ponieważ obie armie dowiedziały się o swoim wzajemnym położeniu praktycznie w ostatniej chwili, nie było czasu na przygotowanie tzw. wilczych dołów, do których mieli wpadać pierwsi nadciągający przeciwnicy.

Zobacz też:

Liczebność i organizacja wojsk pod Grunwaldem

Bardzo ważnym zagadnieniem jest liczebności wojsk biorących udział w bitwie. Należy odrzucić fantastyczne informacje dawnych kronikarzy piszących o setkach tysięcy walczących w tym starciu. Jedynym niespornym faktem jest to, iż same tylko wojska polskie (bez litewskich) miały przewagę liczebną nad siłami wielkiego mistrza. Brak rzetelnych danych źródłowych skazuje historyków na stawianie hipotez, przy czym używane są bardzo różnorodne metody szacowania wielkości obu armii. Spore rozbieżności dotyczą liczebności wojsk zakonnych. W literaturze można spotkać informacje, że von Jungingen dowodził pod Grunwaldem siłami liczącymi od 11 do 32 tysięcy zbrojnych. Najnowsze badania wskazują, iż Krzyżacy dysponowali 15 tysiącami zbrojnych. Szacunki co do liczebności armii polskiej wahają się od 11 do 20 tysięcy, przy czym nowsza literatura skłania się jednak ku tej drugiej liczbie. Do tego dochodziły wojska litewskie, które wraz z oddziałami złożonymi z Rusinów, Tatarów i Mołdawian mogły liczyć około 10 tysięcy ludzi.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Marcina Sałańskiego pt. „Wielcy polskiego średniowiecza”:

Autor: Marcin Sałański
Tytuł: „Wielcy polskiego średniowiecza”

ISBN: 978-83-65156-09-9

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 71

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

1 2 3 4
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: nu swiętne |

"Niektórzy z uciekających dotarli aż na Litwę, gdzie przynieśli informację o rzekomej klęsce armii sprzymierzonych." Ile mozno powtarzac basni Dlugosza?



Odpowiedz

Gość: Ichwisenicht |

Wielka po stronie polskiej liczyla zdaje sie ponad tysiac, a okolo 700 koni byly co najmniej 2 nastepne



Odpowiedz

Gość: Ichwisenicht |

A jak wyobrazacie sobie ustawianie w kolumne- klin 700 konnej choragwi zlozonej z pospolitego ruszenia i w ogole mobilnosc takiego zwiazku taktycznego podczas bitwy.-chodzi mi o przegrupowania. Przypomne ze nie jest to zdyscyplinowana husaria zlozona z ok 200 towarzyszy.Odsylam tez do ataku Koekeritza na Krola i fragmentu ze ...piesi zdarli z niego zbroje... Chyba lepiej obslugiwac wlasnego rycerza pieszo ,strzelac tez lepiej...



Odpowiedz

Gość: Ł |

@Ichwisenicht A skąd pomysł na chorągiew liczącą 700 zbrojnych?



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

W tym misterium, w którym miałem szansę uczestniczyć, herold wszem i wobec rozgłasza pochodzenie i skład chorągwi walczących po jednej i drugiej stronie. A chorągwie faktycznie składu są ogólnoeuropejskiego. Panie bartensteiner, proszę sprawdzać, nim pan znowu naskrobie jakiś stereotyp... O tym, co na ten temat wie lub nie wie 99% Polaków, nie mnie wyrokować. Ale to już większy problem- popularyzacji wiedzy naukowej. Ta naukowa wiedza jednak, wbrew temu, co pan wcześniej napisał, zarówno po stronie niemieckiej jak i polskiej DAWNO porzuciła prymitywnie nacjonalistyczną wykładnię dziejów (przynajmniej w tym temacie :)), dziś nawet w podręcznikach do szkoły średniej znajdzie pan próby ukazywania pozytywnych skutków kontaktów Polski z Zakonem Krzyżackim. Poza tymi negatywnymi, rzecz jasna...



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Pan bartensteiner jak zwykle wyważa dawno otwarte drzwi...W historiografii ostatniego 30 lecia nie spotkałem określenia Grunwaldu jako "triumfu polskości nad niemieckością", ba, nawet w podręcznikach do szkół średnich trudno już znaleźć tak jednoznacznie nacjonalistycznie nastawioną propagandę. Może po prostu czas czytać jakieś nowsze książki?



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

@Śmiech. Co też Pan wypisuje! Każdego roku w lipcu odbywa się misterium, gdzie czci się nasze zwycięstwo nad Niemcami. O tym, że były to "tylko" wojska Zakonu, także nieniemieckie, nie wie lub nie pamięta 99% Polaków.



Odpowiedz
Krzysztof Latocha

Doktor nauk humanistycznych, członek Polskiego Towarzystwa Historycznego Oddział w Łodzi. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół czterech zagadnień: Okres bezkrólewia w Polsce po śmierci Władysława Warneńczyka; Elity polityczne późnośredniowiecznej Polski; Działalność urzędników w Polsce Centralnej w XV w.; Rody szlacheckie województw łęczyckiego i sieradzkiego w średniowieczu.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org