Opublikowano
2017-07-15 08:50
Licencja
Prawa zastrzeżone

Bitwa pod Grunwaldem, 15 lipca 1410 roku

(strona 3)

Bitwa pod Grunwaldem w świetle badań naukowych: jak wyglądało ustawienie wojsk i ile wynosiła ich liczebność? Czy Krzyżacy użyli „wilczych dołów”, a po stronie polskiej walczyła chłopska piechota? Jaki był przebieg starcia?


Strony:
1 2 3 4

Booogaaarooodziiicaaa...

Bitwa rozpoczęła się około południa, a więc trzy godziny po nawiązaniu pierwszego kontaktu między podjazdami. Jako pierwsze poszły do boju wojska litewskie z prawego skrzydła armii Jagiełły. Niedługo potem, po odśpiewaniu „Bogurodzicy”, ruszyły polskie chorągwie z lewego skrzydła. Krzyżacy dwukrotnie wystrzelili z bombard, nie wyrządzając jednak żadnej szkody. Niebawem prawe skrzydło armii krzyżackiej zaczęło się cofać pod naporem Polaków. Wydawało się, że początek bitwy przebiega pomyślnie dla wojsk królewskich, jednakże na prawej flance sprzymierzonych doszło do sytuacji kryzysowej, która mogła przesądzić o porażce wojsk polsko-litewskich. Po godzinie od rozpoczęcia walki wojskom krzyżackim udało się rozbić chorągwie litewskie i zmusić je do ucieczki. W pościg za Litwinami ruszyła część oddziałów zakonnych, dzięki czemu przez pewien czas nie brały one udziału w bitwie. Niektórzy z uciekających dotarli aż na Litwę, gdzie przynieśli informację o rzekomej klęsce armii sprzymierzonych. Należy jednak podkreślić, że część wojsk litewskich po pewnym czasie wróciła na pole bitwy i włączyła się ponownie do walki. Rozbicie prawego skrzydła wojsk Jagiełły mogło zadecydować o ich całkowitej porażce, bowiem Krzyżacy wzmogli wówczas napór na polskie chorągwie w centrum.

Bitwa pod Grunwaldem: Zawisza Czarny (fragment obrazu Jana Matejki „Bitwa pod Grunwaldem”, 1872-1878 r.) Nastąpił wówczas najbardziej krytyczny moment całej bitwy. W trakcie jednej z szarż krzyżackich upadła niesiona przez Marcina z Wrocimowic chorągiew ziemi krakowskiej z białym orłem w koronie na czerwonym tle. Był to najważniejszy sztandar wojska polskiego, a jego zniknięcie mogło zostać zrozumiane jako sygnał do odwrotu dla innych oddziałów. Walczący w pobliżu chorągwi krakowskiej Krzyżacy odczytali jej upadek jako oznakę zwycięstwa i zaczęli śpiewać swój hymn „Crist ist entstandin” („Chrystus zmartwychwstał”). Po krótkiej chwili sytuację opanowano i polska chorągiew została szybko podniesiona. Dokonali tego walczący pod nią najlepsi rycerze polscy z Zawiszą Czarnym na czele. Sytuacja ta wzmogła chęć do walki oddziałów polskich i litewskich, w wyniku czego po jakimś czasie wyczerpane walką wojska krzyżackie zaczęły cofać się pod rosnącym naciskiem chorągwi Jagiełły.

Wielki mistrz rusza do walki

Zawisza Czarny – pierwszy polski celebryta

Czytaj dalej...
Po trzech godzinach zaciętej walki wielki mistrz krzyżacki Ulryk von Jungingen zdecydował się wprowadzić na pole bitwy wszystkie siły, jakimi jeszcze dysponował, licząc, że przechyli w ten sposób szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Ruszył więc do natarcia na czele hufca złożonego z 15-16 chorągwi, z których część z pewnością już wcześniej brała udział w bitwie. Wielki mistrz zamierzał uderzyć z boku na prawą flankę wojsk sprzymierzonych. Doszło wówczas do kolejnego dramatycznego zdarzenia, gdyż z oddziału prowadzonego przez von Jungingena odłączył się niemiecki rycerz Dypold von Köckritz. Zaatakował on niewielki poczet, w którym znajdował się sam Władysław Jagiełło. Zapewne nie wiedział on, że atakuje samego władcę polskiego, a przyciągnęła go jedynie piękna zbroja i okazały koń monarchy. Jagiełło nie dał się wyręczyć żadnemu ze swoich ludzi i starł się z przeciwnikiem, raniąc go w twarz kopią. Dypold spadł z konia i został dobity przez Zbigniewa Oleśnickiego, który użył do tego drzewca złamanej kopii.

W tym czasie prowadzony przez von Jungingena hufiec uderzył na prawe skrzydło wojsk sprzymierzonych. Król Polski wprowadził więc do boju odwód, który uderzył na lewą flankę oddziału wielkiego mistrza. Na pole bitwy od strony Stębarka zaczęły wówczas powracać oddziały litewskie, które uciekły w początkowej fazie bitwy. Litwini uderzyli na tyły krzyżackiego odwodu, który w ten sposób został otoczony. W tej fazie bitwy zginął Ulryk von Jungingen, a wojska Zakonu zaczęły uciekać z pola bitwy.

Po ostatecznym załamaniu rycerstwa krzyżackiego przystąpiono do szturmu na obóz, w którym schroniła się znaczna część niedobitków. Walka o obóz była krótka, ale za to krwawa. Obrońcy zostali wycięci lub wzięci do niewoli. Do opanowanego obozowiska przybył Jagiełło, który rozkazał rozbić beczki z winem, aby zapobiec ewentualnej pijatyce. Jednocześnie Polacy ruszyli w pościg za uciekającym rycerstwem z armii krzyżackiej. W pościgu brał również udział król.

Dzień po bitwie upłynął Jagielle na nabożeństwie i ucztowaniu. Na polecenie królewskie kancelaria przygotowała listy informujące o wielkim zwycięstwie nad Krzyżakami. Wieść ta szybko obiegła kraj, w Krakowie bito w dzwony, a w kościołach odprawiano msze dziękczynne.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Marcina Sałańskiego „Elita władzy w Królestwie Jerozolimskim (1174–1185)”:

Autor: Marcin Sałański
Tytuł: „Elita władzy w Królestwie Jerozolimskim (1174–1185)”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-8-4

Stron: 85

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

6,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Tomasz Bukowski |

Doktor nauk humanistycznych. I to już w sumie wyjaśnia liczbę błędów w artykule. Nie ma czegoś takiego jak bitwa kawaleryjska z obu stron. Może byc zagon kawaleryjski jednej strony, żadko zagon obustronny części armi. Obustronny zagon kawaleryjski to bitwa pod Koronowem w 1410, gdzie obie strony unikały piechoty przeciwnika. Pod Grunwaldem obie strony miały główne siły, więc sensu w osłabianiu się poprzez pozostawienie piechoty (nie tylko chłopskiej ale każdej) nie ma. Od razu pseudohistorycy rzucą że liczyła się szybkość i dlatego bez piechoty. Strona krzyżacka miała artylerię, łuczników i tabory, więc jeszcze woniejsze wojska niż piechota. Polacy mieli wojska inżynieryjne (słynny most oraz jednostki obsługujące machiny oblężnicze). Są dokumenty opisujące udział piechoty po naszej stronie, ale historykom nie chce ich się szukać. Celem wojsk koronnych było zdobycie Malborka, to jak chcieli tego dokonać bez piechoty?



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Tomasz Bukowski

Nie ma żadnych źródeł wskazujących na udział piechoty w bitwie. Do przebiegu bitwy jest kilka zaledwie tekstów - Długosz, Kronika Konfliktu, Possilge, list dowódcy krzyżackich zaciężnych plus ruska późna Kronika Bychowca.

Mieliśmy w Polsce historyków postulujących udział piechoty w bitwie (S. M. Kuczyński), i jakoś nie potrafili nowych źródeł wskazać.



Odpowiedz

Gość: nu swiętne |

"Niektórzy z uciekających dotarli aż na Litwę, gdzie przynieśli informację o rzekomej klęsce armii sprzymierzonych." Ile mozno powtarzac basni Dlugosza?



Odpowiedz

Gość: Ichwisenicht |

Wielka po stronie polskiej liczyla zdaje sie ponad tysiac, a okolo 700 koni byly co najmniej 2 nastepne



Odpowiedz

Gość: Ichwisenicht |

A jak wyobrazacie sobie ustawianie w kolumne- klin 700 konnej choragwi zlozonej z pospolitego ruszenia i w ogole mobilnosc takiego zwiazku taktycznego podczas bitwy.-chodzi mi o przegrupowania. Przypomne ze nie jest to zdyscyplinowana husaria zlozona z ok 200 towarzyszy.Odsylam tez do ataku Koekeritza na Krola i fragmentu ze ...piesi zdarli z niego zbroje... Chyba lepiej obslugiwac wlasnego rycerza pieszo ,strzelac tez lepiej...



Odpowiedz

Gość: Ł |

@Ichwisenicht A skąd pomysł na chorągiew liczącą 700 zbrojnych?



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

W tym misterium, w którym miałem szansę uczestniczyć, herold wszem i wobec rozgłasza pochodzenie i skład chorągwi walczących po jednej i drugiej stronie. A chorągwie faktycznie składu są ogólnoeuropejskiego. Panie bartensteiner, proszę sprawdzać, nim pan znowu naskrobie jakiś stereotyp... O tym, co na ten temat wie lub nie wie 99% Polaków, nie mnie wyrokować. Ale to już większy problem- popularyzacji wiedzy naukowej. Ta naukowa wiedza jednak, wbrew temu, co pan wcześniej napisał, zarówno po stronie niemieckiej jak i polskiej DAWNO porzuciła prymitywnie nacjonalistyczną wykładnię dziejów (przynajmniej w tym temacie :)), dziś nawet w podręcznikach do szkoły średniej znajdzie pan próby ukazywania pozytywnych skutków kontaktów Polski z Zakonem Krzyżackim. Poza tymi negatywnymi, rzecz jasna...



Odpowiedz
Krzysztof Latocha

Doktor nauk humanistycznych, członek Polskiego Towarzystwa Historycznego Oddział w Łodzi. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół czterech zagadnień: Okres bezkrólewia w Polsce po śmierci Władysława Warneńczyka; Elity polityczne późnośredniowiecznej Polski; Działalność urzędników w Polsce Centralnej w XV w.; Rody szlacheckie województw łęczyckiego i sieradzkiego w średniowieczu.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org