Bolesław Burski – „Pawiak, Majdanek, Auschwitz” – recenzja i ocena
Bolesław Burski – „Pawiak, Majdanek, Auschwitz” – recenzja i ocena
Bolesław Burski urodził się 1 września 1905 r. w Warszawie. Już w czasach szkolnych związał się z harcerstwem, a z czasem zaangażował się w działalność Polskiej Partii Socjalistycznej. Przed wybuchem wojny mieszkał i pracował jako architekt zieleni w Dąbrowie Górniczej. Po wrześniowych walkach zaangażował się w działalność konspiracyjną na terenie Zagłębia Dąbrowskiego, Częstochowy i Kłobucka. W 1940 r. przeniesiono go do działalności na terenie Warszawy. Działał również w Grodzisku Mazowieckim, Lublinie, Chełmie i Kielcach. Aresztowano go jako Bronisława Jasieńczyka w nocy z 26 na 27 grudnia 1942 r. wraz z Bronisławem Siwińskim. Po pobycie w więzieniu gestapo na Pawiaku 17 stycznia 1943 r. przewieziono ich do niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego na Majdanku.
Maszynopis wspomnień został nadesłany do Państwowego Muzeum na Majdanku przez samego autora w 1980 r., jako praca konkursowa do projektu „Obóz koncentracyjny Majdanek”. Pomimo wygranej w konkursie projekt nie doczekał się wydania aż do 2024 r. Dzięki współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka książka ma szansę trafić do większej liczby osób aniżeli zdarza się to przy publikacjach muzealnych, co jest zdecydowaną wartością dodaną.
Trudno recenzować czy oceniać wspomnienia byłego więźnia niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych. Trzeba pamiętać, że każda z ofiar posiadała tylko pewien dostępny jej wycinek wiedzy, część informacji pozyskiwała przez system obozowej konspiracji (oczywiście o ile do niej należała) i tzw. paroli (czyli poczty pantoflowej). Dodatkowo egzystowanie w stanie skrajnego wycieńczenia, stresu oraz ciągłego zagrożenia życia nie sprzyjała kronikarskiemu zapamiętywaniu. Również często więźniowie nie mieli dostępu do kalendarza czy zegarka. Dlatego zdarza się, że zapamiętane przez ofiary fakty są umieszczone niezbyt precyzyjnie na osi czasu, a te najbardziej traumatyczne wręcz się na siebie nakładają.
Dlatego ważna jest wnikliwa redakcja przygotowywanych do wydania maszynopisów. Niestety w przypadku recenzowanej pozycji dotarła ona tylko do momentu wyjazdu „Jasieńczyka” z Majdanka. Część dotycząca KL Auschwitz II-Birkenau jest wręcz pozbawiona jakiejkolwiek ingerencji redakcyjnej. Dochodzi nawet to komicznej sytuacji, kiedy autor zapisuje (zapewne ze słuchu) niemiecką nazwę Żor jako Zorau (winno być Sohrau) i tak właśnie to „idzie” w druku. Nie wspomnę już o tym, że próba odtworzenia ślōnskij godki również nie została poprawiona w toku pracy nad książką. Czytelnik dostaje więc jakiś miszung zaznaczony w przypisie jako wyrażenie gwarowe.
O ile jednak można byłoby na powyższe przymknąć oko, to jednak bardziej niepokoi to, że często ważna wydarzenia z dziejów KL Auschwitz II-Birkenau, jak likwidacja Zigeunerlager czy bunt Sonderkommando są umiejscowione nieprecyzyjnie w czasie, a także ich przebieg oraz konsekwencje ewidentnie oparte na parolach. Kolejnym takim przypadkiem jest rzekome zbombardowanie w alianckim nalocie willi Hössa. Trudno tutaj znaleźć słowa wyjaśnienia dla publikacji przygotowanej przez badaczy z było nie było miejsca pamięci.
Co do stylu prowadzenia opowieści przez samego Burskiego, to zapewne przypadnie on do gustu miłośnikom twórczości Stanisława Grzesiuka. Przypomina ona bowiem narrację Pięciu lat kacetu, a więc oprócz makabrycznych przeżyć znajdziemy tam różne aspekty funkcjonowania społeczności więźniów, którzy chcąc zachować życie nie stronili czasami od taniego cwaniactwa czy wręczania łapówek SS-mannom. Bardzo często taka postawa ratowała nie tylko samego zainteresowanego, ale większe grono współwięźniów.
Wspomnienia Bronisława Burskiego są na pewno ważnym głosem przypominającym o przekraczających ludzkie pojmowanie wydarzeniach sprzed ponad 80 lat. Tym nie mniej szkoda, że nie zdecydowano się na przeprowadzenie do końca rzetelnej redakcji.