Opublikowano
2012-04-04 18:30
Licencja
Wolna licencja

Bolesław Wieniawa-Długoszowski − poezja, szabla i wódka

Generał „były pułkownik” Bolesław Wieniawa-Długoszowski kojarzony jest zazwyczaj z burzliwym życiem salonów Warszawy, niezliczonymi litrami wypitego alkoholu i częstymi wizytami w Adrii. Anegdoty przekazują obraz wesołego dżentelmena, niestroniącego od szalonych zabaw. Jest to jednak obraz zdecydowanie niepełny.


Strony:
1 2

Bolesław Wieniawa Długoszowski (1882–1942) W masowym wyobrażeniu Bolesław Wieniawa-Długoszowski pozostał radosnym i pełnym niebanalnych pomysłów oficerem wojska polskiego, pierwszym ułanem II Rzeczypospolitej. Taką wizję utrwala niezliczona ilość anegdot, których zresztą nie zamierzam tutaj przytaczać. Oczywiste jest, że pierwszy szwoleżer II RP wpadał na bardzo dziwne pomysły, był stałym bywalcem knajp i człowiekiem niezwykle towarzyskim. Prawdą jest również, że wielokrotnie na temat jego ekscesów głośno było nie tylko w całym Paryżu Północy, ale i poza jego rogatkami. Nie ma zatem sensu zaprzeczać jego szalonym wyczynom. Warto jednak przedstawić również inną stronę życia generała „byłego pułkownika” Wieniawy-Długoszowskiego, tą refleksyjną, skorą do zadumy.

Ułańskie przygnębienie

Wieniawa sporą cześć życia spędził na rozmowach z najwybitniejszymi poetami i intelektualistami II Rzeczpospolitej. Do grona jego przyjaciół należeli tacy twórcy i myśliciele, jak Julian Tuwim, Adam Ważyk, Franciszek Fiszer, Tadeusz Boy-Żeleński, ale i notorycznie cenzurowani Władysław Broniewski i Aleksander Wat. Intelektualna atmosfera epoki, przesiąkniętej już w latach trzydziestych fatalizmem odcisnęła również piętno na tym, co pisał Wieniawa-Długoszowski.

Jednym z poetów zaliczanych do grona tzw. przeklętych był Charles Baudelaire, a jego twórczość zdobyła niezwykłą popularność wśród intelektualnych elit II RP. Wystarczy nadmienić, że to właśnie jego wiersz Albatros recytował na łożu śmierci Franc Fiszer. Baudelaire’a czytano i ceniono, w dobrym tonie było znać jego wiersze. Wieniawa jako człowiek gruntownie wykształcony i znający francuski podjął się nawet próby przetłumaczenia kilku z jego wierszy:

Kiedy niebo jak ciężka z ołowiu pokrywa
Miażdży umysł, złej nudzie wydany na łup,
Gdy spoza chmur zasłony szare światło spływa,
Światło dnia smutniejszego niźli nocy grób;
Kiedy ziemia w wilgotne zmienia się więzienie,
Skąd ucieka nadzieja, ten płochliwy stwór,
Jak nietoperz, gdy głową tłukąc o sklepienie,
Rozbija się bezradnie o spleśniały mur.

(Źródło: T. Wittlin, Szabla i koń. Gawęda o Wieniawie)

Tak brzmiał początek wiersza Spleen w tłumaczeniu pierwszego ułana II RP. Ponury nastrój jest zresztą dosyć często obecny w twórczość „byłego pułkownika”. Trudno mi oceniać, w jakim stopniu kolejny wiersz Baudelaire’a traktował osobiście, jednak na pewno daje pewne pole do refleksji nad interpretacją alkoholowych wyczynów Długoszowskiego.

Dusza wina

Raz wieczór tak śpiewało wino wewnątrz flasz:
Człeku, nucę dla Ciebie, kochany biedaku,
W moim więzieniu ze szkła i barwnego laku
Pieśni, które rozjaśnią szary smutek wasz.
Wiem, jak ludzie mozolić i trudzić się muszą
I jak jest potrzebny wzgórzom słońca żar,
Ażeby mnie ożywić i zapłodnić duszą,
Więc wam niosę wdzięczności dobroczynnej dar.
Och! Bo mi tak rozkosznie i tak strasznie miło
W strudzonego człowieka gardle zalać szloch,
A jego piersi gorącą słodszą mi mogiłą,
Aniżeli piwniczny, stęchły, zimny loch.
W mym sercu rozedrganym grzmią dźwięki zabawy
I nadziei – czy słyszysz? – płynie huczny szum,
Siądź rozparty za stołem, zakasaj rękawy,
Pij wesół na mą chwałę – i ty, i twój kum.
Żonie twojej rozjarzę spojrzenie – to wiem,
Synkowi wrócę siłę, która w nim zanika,
I dla tego cherlaka będę w życiu tym,
Czym oliwa dla jędrnych mięśni zapaśnika.
Do twej gardzieli wpadnę ambrozją kwiecistą,
Ziarnem, ręką Wszechsiewcy rzuconym na świat,
A miłość nasza zrodzi poezję przeczystą,
Co wystrzeli do Boga jak najrzadszy kwiat.

(Źródło: T. Wittlin, Szabla i koń. Gawęda o Wieniawie)

Wśród innych wierszy przetłumaczonych przez naszego bohatera zachowały się do naszych czasów jeszcze Wróg i Nieporozumienie.

Twórczy smutek

Jak nietrudno przewidzieć, Bolesław Wieniawa-Długoszowski nie tylko tłumaczył wiersze, ale również je pisał. Nie wszystkie mają wydźwięk pesymistyczny albo fatalistyczny, czego przykładem może być groteskowa Dziwna historia.

Był autorem wielu pieśni ochoczo śpiewanych przez legiony, a potem przez wojsko polskie, miedzy innymi takich jak: Szedł ułan raz na odpoczynek_, okrzykniętej najbardziej niecenzuralną piosenką legionów, Wieniec pieśni ułańskich o przysiędze, Pan Pułkownik jedzie na front, Rapsod Szwoleżerów czy też Miałaś oczka szafirowe. Wszystkie te utwory charakteryzują się jednak przede wszystkim tym, że są frywolne i dostosowane do żołnierskiego stylu życia. Wieniawa napisał też wiersze o zupełnie innej wymowie.

Niezmienne pozostawało jednak to, że w poezji dosyć jednoznacznie dawał do zrozumienia, jak ważne było dla niego wojsko. Wieniawa był i na zawsze pozostał żołnierzem. Czy siedział w okopach pierwszej wojny światowej, czy też jako ambasador we Włoszech − zawsze był ułanem. Jego twórczość tego świadectwem:

Szwoleżerski szyk

Nie w sznurówce, nie w gorsecie,
Nie fircyk z żurnala mód,
A swą elegancją przecie
Olśniewa niewieści ród.

(…)

Uczuciem wiernym i trwałem
Kocha piękną swoją broń,
Lanca jego ideałem:
Szabla siostrą, druhem koń.
Wielkich ojców wielkim wzorem
Słabszych zawsze bronić zwykł,
Zawsze w zgodzie żyć z honorem –
Oto szwoleżerski szyk.

(…)

(Źródło: W. Dworzyński, Wieniawa poeta żołnierz dyplomata)

Refleksja na temat żołnierskiego życia była Wieniawie nieobca. Dawał temu wielokrotnie wyraz, m.in. pisząc, jak różne jest życie w mundurze od tego w cywilu.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book: Paweł Rzewuski – „Wielcy zapomniani dwudziestolecia”

Autor: Paweł Rzewuski
Tytuł: „Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.1”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-0-8

Stron: 58

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

3,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: deQmach |

Zawodowi żołnierze, patrioci, ludzie czynu i pasji - raczej NIE popełniają samobójstw...



Odpowiedz

Gość: Hamza |

Świetna poezja!



Odpowiedz

Gość: ten to |

"...skacząc z okna swojej wili w Nowym Jorku..." - spora nieścisłość. Generał miał poważne problemy finansowe."Swoją willą" było wynajmowane na 5.pietrze mieszkanie.



Odpowiedz

Gość: torero |

Gościu, jeśli można tu kogoś oskarżać o stawianie głupich tez niepopartych materiałami źrodłowymi, to raczej Ciebie. Napisałem przecież, jakie poszlaki kwestionują wersję samobójczą. Do tego dochodzi \"dziwność\" samobójstwa w piżamie [do porównania z trybem życia Wieniawy i jego podejściem do szeroko pojętej klasy], zaginięcie ostatniej notatki, \"słabość motywu\" [jeśli źle się czuł w ambasadzie, czemu nie złożył prostej rezygnacji?], kupno biletów do Hawany na następny dzień i inne pomniejsze \"drobiazgi\".



Odpowiedz

Gość: Fas |

Z tymi litrami wypitego alkoholu to prawda, przy czym trzeba pamiętać, że Wieniawa miał długie okresy abstynencji. Można znaleźć w różnych diariuszach, wspomnieniach czy pamiętnikach wzmianki o hulaszczym wizerunku Wieniawy, ale autorzy zaznaczają, że potrafił na długo odstawić alkohol. To tak gwoli ścisłości. A książka P. Wittlina była dla mnie nie do przejścia - przykro mi, ale uważam, że jest na bardzo niskim poziomie. Polecam \"Ostatniego Szwoleżera Rzeczypospolitej. pzdr. p. s. Przepraszam za składnię i gramatykę, a raczej jej brak.



Odpowiedz
Paweł Rzewuski

Absolwent filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Publikował w „Uważam Rze Historia”, „Newsweek Historia”, „Pamięć.pl”, „Rzeczpospolitej”, „Teologii Politycznej co Miesiąc”, „Filozofuj”, „Do Rzeczy” oraz „Plus Minus”. Tajny współpracownik kwartalnika „F. Lux” i portalu Rebelya.pl. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel Jacka Kaczmarskiego i Iron Maiden.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org