Opublikowano
2015-03-03 09:00
Licencja
Wolna licencja

Bośnia i Hercegowina – smutna historia małej Jugosławii

Bośnia i Hercegowina do złudzenia przypomina federację, której członkiem była ponad 20 lat temu. Wielu jej mieszkańców ciągle z rozrzewnieniem wspomina czasy Tity – okrutnego dyktatora, po którym płakały tysiące. W Bośni wielu tęskni za nim do dziś, a w podziurawionym Sarajewie jedna z głównych ulic ciągle nosi jego imię. Żart historii?


Strony:
1 2 3

Dragoljub Mihailović przed II wojną światową Aby zrozumieć, choćby pobieżnie, dlaczego tak się dzieje, należy prześledzić niektóre wydarzenia z dziejów ludowej Jugosławii, które ściśle związane są z osobą lidera jugosłowiańskich komunistów. Do zakończenia II wojny światowej sytuacja wewnętrzna i zewnętrzna tego państwa różniła się znacznie od położenia innych krajów Europy Centralnej i Południowej znajdujących się pod okupacją hitlerowską. W Jugosławii dosyć szybko powstały znaczne siły partyzanckie, spośród których najliczniejszymi były formacje rojalistyczne czetników Dragoljuba Mihajlovicia oraz właśnie komunistów Tity. Miał on spore doświadczenie w działalności w podziemiu – jego Komunistyczna Partia Jugosławii została zdelegalizowana w 1921 roku, a on sam przejął jej stery w roku 1937 po wymordowaniu na rozkaz Stalina dotychczasowego kierownictwa partii. Ciekawe, że sam Tito, chyba jako jedyny działacz partyjny tego szczebla, na dodatek rezydujący w Moskwie, uniknął w czasie wielkiej czystki losu wielu europejskich komunistów. Co więcej, nie wykluczone, że przykry koniec spotkał ich właśnie w wyniku jego intryg.

Tak czy inaczej, w Jugosławii czasów wojny każda z partyzanckich frakcji miała – poza nazistami – dodatkowego wroga w postaci swych pobratymców. Winston Churchill wielokrotnie starał się nakłonić obie strony do współpracy w walce z okupantem, mając przy tym na uwadze szczególnie to, iż dostarczana im broń nader często wykorzystywana była do walk bratobójczych. Oznaką zyskiwania przewagi przez komunistów było powołanie organu politycznego mającego być przeciwwagą dla rządu emigracyjnego – Narodowego Komitetu Wyzwolenia Jugosławii (Nacionalni Komitet Oslobodjenja Jugaslavije – NKOJ), który utworzono w dniach 29–30 listopada 1943 roku w bośniackiej miejscowości Jajce. Nawiasem mówiąc, w związku z nazwą tej miejscowości krąży pewna anegdota: po wojnie w ramach kultu Tity starano się podkreślić jego wielkość, nazywając miasta jego imieniem. Z inicjatywy jednego z aparatczyków padła propozycja, by również miejsce powołania pierwszego komunistycznego ośrodka władzy opatrzyć imieniem marszałka. Konkretnie nazywać się miało: Titowe Jajce (tak, znaczy dokładnie to samo, co w języku polskim). Niestety pomysł nie zyskał akceptacji przełożonych.

Budując nową Jugosławię

Ostatecznie, uznając znacznie większy potencjał militarny Frontu Ludowego i widząc coraz większe przeszkody we współpracy z czetnikami (między innymi z powodu stawianych im zarzutów o kolaborację), Wielka Brytania zdecydowała się postawić na Titę, jednocześnie wywierając presję na króla Piotra II, by zgodził się na utworzenie rady ministrów, w której bezwzględną większość (25:3) wzięli komuniści. Utworzenie Tymczasowego Rządu oraz proklamowanie Demokratycznej Federacyjnej Jugosławii miało miejsce dnia 7 marca 1945 roku. Sam Tito został premierem oraz ministrem obrony i kontrolował coraz większą i lepiej uzbrojoną armię.

Przeczytaj:

9 marca marszałek wygłosił na falach radia belgradzkiego znamienne przemówienie (przedrukowane przez „Politikę”). Zapowiedział w nim między innymi, „stanowczą rozprawę z quislingowcami”. Słowa dotrzymał, rozszerzając znaczenie tego sloganu na wszystkich – rzeczywistych, potencjalnych bądź urojonych – wrogów władzy ludowej. Zapowiedź zrealizowano poprzez fizyczną eliminację jakiejkolwiek opozycji, dzięki czemu można było przejść do następnego etapu: „przebudowy stosunków społeczno-ekonomicznych”, czyli zbudowania dyktatury i zapewnienia nieograniczonej władzy sobie i – w niezbędnym zakresie – innym współpracownikom.

Marszałek Josip Broz Tito w latach czterdziestych (domena publiczna) Jugosławia miała stać się państwem federacyjnym, w którym zagwarantowane miały być prawa narodów Serbii, Chorwacji, Słowenii, Macedonii, Czarnogóry oraz Bośni i Hercegowiny (w domyśle głównie Serbów i Chorwatów, nikt jeszcze wtedy nie traktował muzułmanów bośniackich jako odrębnego narodu). Tak wyglądały deklaracje. Głównym celem jugosłowiańskich komunistów z Titą na czele było jak najszybsze wprowadzenie stalinowskiego modelu rządów, a w nim z całą pewnością nie było miejsca na jakąkolwiek dozę samodzielności, związaną przecież nierozłącznie z systemem federalnym.

Co ciekawe, nie było to nawet najlepiej przyjmowane na Kremlu – Stalin przygotowywał inny scenariusz przejmowania pełni władzy w państwach satelickich – miał on być bardziej stopniowy, uwzględniający stanowisko mocarstw zachodnich. Tito miał jednak swój plan. Już 11 listopada 1945 roku odbyły się „wybory”, w których Front Ludowy uzyskał niemal 90% głosów. Dwa tygodnie później, podczas pierwszego posiedzenia Skupsztyny (tj. jugosłowiańskiego parlamentu), proklamowano powstanie Federacyjnej Ludowej Republiki Jugosławii.

Aby umocnić swą władzę, komuniści przygotowali konstytucję Federacji: uchwaloną 31 stycznia 1946 roku, a wzorowaną w dużej mierze na sowieckiej ustawie zasadniczej z 1936 roku. Jednym z jej postanowień było powołanie do życia Ludowej Republiki Bośni i Hercegowiny jako republiki zamieszkałej przez Serbów, Chorwatów i przedstawicieli innych narodów – zdominowanie Bośni przez Serbię bądź Chorwację spowodowałoby zbyt duże zwiększenie wpływów tych republik w federacji, zaburzając i tak delikatną równowagę w Jugosławii. Podział spornego terytorium również nie wzbudzał entuzjazmu wśród partyjnych działaczy.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: HRjakCHorwacja |

Bardzo fajny tekst. Będziemy polecać na naszym FB. Ośmielimy się dodać jeszcze jeden ważny czynnik. Kasa. Tito dość sprytnie prowadził politykę zagraniczną biorąc kredyty i pomoc i od Wschodu i Zachodu. Lata osiemdziesiąte to krach tej polityki i co raz większe kłopoty socjalistycznej, nieefektywnej gospodarki. W takim sprzyjającym środowisku nacjonalizmy zaczęły się radykalizować. pozdr HRjakCHorwacja.blox.pl



Odpowiedz

Gość: Marcin |

Ja wlasjie wrocilem z Bosni i przeraza mnie ilosc zebrzacych dzieci w Mostarze.Bylem tam dwa dni i widzialem 6latki spiace o 23 na slynnym moscie, z pustym kubkiem na pieniadze.Zgoda, ilowc meczetow oszalamia.Ale ten wielki krzyz patrzacy z gory na Mostar,takze... Od Mostaru do Sarajewa jest kilkanascie wiosek.W kazdej stal patrol z radarem i lapal oncokrajowcow.W kazdej... Moim zdaniem jest tam biednie, ceny nizsze niz na Chorwacji



Odpowiedz

Gość: Paweł Wawryszuk |

Uszanowanie, Dziękuję za miłe słowa... a teraz się wytłumaczę: Jeśli chodzi o markę, to akurat łatwo to wytłumaczyć. Marka wymienialna, chociaż jest tak nazwana, z drobnymi wyjątkami, jest niewymienialna poza granicami Bośni. Posiada też sztywny kurs do euro w stosunku, plus minus parę miejsce po przecinku, 2:1. Co ciekawe, Polska zdecydowała się na całkowite uwolnienie złotego w... 2001 r. sic! Innymi słowy, posiadając markę wymienialną w znacznych ilościach, poza granicami Bośni (i jak wspomniałem, niewielu wyjątków) - można upiększyć swój pokój tapetując ściany ;) Co do meczetów, a raczej minaretów, bo to one bardziej rzucają się w oczy, to Muzułmanie, jak wspominałem, mieli relatywnie swobodę w praktykowaniu religii i budowaniu świątyń w porównaniu do innych, spora ich część pochodzi właśnie sprzed wojny. Co do zacofania, pod względem rozwoju zdystansowały ją wszystkie dawne republiki (Kosowo jest odrębną historią). Podając (za wiki i to nie leaks ;) PKB na głowę w Bośni to 7,6 tys. dolarów przed kryzysem - w Macedonii 8,5 bodaj. Nie odbudowane po wojnie, miny w lasach (nie jest zalecane zatrzymywanie się po drodze np. za potrzebą)... całkiem smutne. A ze śmieciami - to chyba Twoje subiektywne odczucie - ja mam takie, że akurat stosunek byłych mieszkańców Jugosławii do tej kwestii jest taki sam - gdzie popadnie ;) ale to już z przymrużeniem oka. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego, Paweł Wawryszuk



Odpowiedz

Gość: Hubert |

Ciekawy artykuł, całkiem obiektywny, jednak nie mogę się zgodzić ze zdaniem \"niemal 17 lat po zakończeniu wojny sytuacja w tym kraju daleka jest od normalności\". Byłem w Bośni i Hercegowinie ostatniego lata i nie widziałem niczego nienormalnego. Bośnia nie jest już zacofanym krajem, ich marka jest dwa razy silniejsza niż polski złoty, ludzie nie wyglądają na bogaczy, ale nie są też biedni, rozwijają się miasta, handel i gospodarka. Jedyne co można by uznać za nienormalne to olbrzymia ilość meczetów. Co prawda integralność państwa rzeczywiście wyglądała na kruchą. Najlepiej było to widać na pewnej rzece. W Muzułmańsko-Chorwackiej Federacji pewna rzeka była strasznie zanieczyszczona, śmieci była w niej ogromna ilość. Jednak zaraz po wjechaniu do Srpskiej Republiki nagle, jak po machnięciu różdżką, śmieci zniknęły a woda była czysta. Zastanawiałem się czy to Serbowie wyrzucają śmieci ze swojej części rzeki do części muzułmańskiej czy w ramach jakiejś niewidzialnej walki ekologicznej z Federacją bardziej dbają o swój teren.



Odpowiedz
Paweł Wawryszuk

Absolwent stosunków międzynarodowych UMK w Toruniu, obecnie doktorant w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych UKW w Bydgoszczy. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się wokół stosunków polsko-jugosłowiańskich, historii Jugosławii po 1941 roku, problemów niepodległości Kosowa i sytuacji geopolitycznej na Bałkanach.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org