Opublikowano
2018-03-10 14:51
Licencja
Wolna licencja

Cztery interpretacje PRL

Wraz z upływem lat ocena Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej wydaje się być coraz bardziej jednoznaczna i negatywna – przede wszystkim w sferze publicznej oraz wśród osób młodych. Warto mieć jednak świadomość, że PRL jest ustrojem, który poddaje się co najmniej paru różnym interpretacjom.


Strony:
1 2 3

Oczywiście, zastosowana tutaj typologia jest zaledwie jedną z wielu możliwych, wydaje się być jednak użyteczna w uchwyceniu najbardziej ogólnych „filozofii”, jakie przyjąć można, interpretując dorobek i spuściznę PRL. Celem tego artykułu nie jest analiza możliwego podejścia do konkretnych elementów tego ustroju, np. industrializacji i walki z analfabetyzmem czy też represji politycznych i cenzury. Tak rozumiana analiza historyczna musiałaby być długa, złożona i wielowątkowa, a przez to nie dająca się ująć w karby tak szeroko pojętych generalizacji. Chodzi więc tutaj o szersze struktury światopoglądowe w obrębie których wszystkie te zjawiska (oraz system jako całość) mogą być rozumiane i oceniane – czy określimy je mianem „paradygmatu”, „mitu” czy też „światopoglądu” nie jest tutaj kwestią pierwszorzędną. Są to swego rodzaju historiozofie, w obrębie których nieuchronnie się obracamy.

200-złotowa moneta wydana z okazji XXX-lecia PRL (fot. Jan Kalinka, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)

Komunizm idealistyczny

Pierwsza interpretacja PRL jest interpretacją... teoretyczną, to znaczy – możliwa jest ona do pomyślenia i sztucznego zrekonstruowania, aczkolwiek nie posiada obecnie praktycznie żadnych swoich zwolenników (choć swego czasu tacy jak najbardziej byli). Jest to interpretacja „pozytywna” i „komunistyczna”, a mianowicie oceniająca dorobek PRL pozytywnie ze względu na realizację przez ten ustrój idei komunistycznych. Istnieją co najmniej dwie przyczyny dla których interpretacja ta nie posiada swoich entuzjastów w sferze publicznej i bardzo wątpliwym jest, aby tacy entuzjaści kiedykolwiek się pojawili. Pierwszą z nich jest kompromitacja idei komunistycznej, która co najmniej od lat 70. XX wieku przestała być postrzegana jako realna szansa na ucieleśnienie idei Oświecenia i ogólnospołecznej emancypacji, a stała się raczej tylko totalitarnym systemem anihilującym ludzką podmiotowość w celu osiągnięcia niebezpiecznie radykalnej utopii.

Od momentu samego powstania ZSRR pojawiały się głosy krytyki, wskazujące na odejście przez to państwo od idei komunistycznych i ich wypaczanie przez zbrodniczą praktykę – okres po Praskiej Wiośnie przyniósł tym razem jednak powszechne niemal rozczarowanie do samych tych pięknych idei, które straciły zupełnie moc uwodzenia. Nie wydaje się, aby w możliwym do przewidzenia czasie miałoby się to zmienić, a komunizm przypomina raczej trupa – a już na pewno w Polsce.

Drugą przyczyną jest fiasko i kompromitacja samego PRL. Jeśli nawet postanowimy (po raz już któryś) wskrzesić młodego Marksa – reklamowanie jego idei ustrojem, który w ostatecznym rozrachunku zbankrutował, przy okazji zapisując się dla milionów jako wspomnienie codziennej szarości, bylejakości, a niekiedy i łamania praw człowieka, nie wydaje się być dobrym pomysłem. Jeśli doczekamy się nawet kiedyś ponownego wybuchu lewicowego radykalizmu, jest nader wątpliwe, aby ktoś chciał brać PRL za wzór do naśladowania.

Komunizm... antykomunistyczny

Andrzej Werblan (domena publiczna). Druga interpretacja jest już interpretacją występującą w dyskursie publicznym, aczkolwiek niezwykle mało popularną i znajdującą się raczej na marginesie dyskusji. Jest to interpretacja „pozytywna”, ale już „antykomunistyczna”. W Polsce jest reprezentantami byli i są niektórzy wybitni historycy idei (Andrzej Walicki, Bronisław Łagowski), publicyści i działacze społeczni (Stefan Kisielewski, Mirosław Dzielski) a także dawni prominentni działacze partyjni (Andrzej Werblan). Zasadza się ona na idei, że PRL należy się pewne uznanie nie przez realizację przez nią idei komunistycznych, lecz przez odejście od nich po 1956 roku i stopniową dekomunizację Polski, co zaowocowało reżimem względnie liberalnym, gwarantującym szeroko posuniętą wolność jednostki w sferze prywatnej (w publicznej już nie!) i stanowiącym glebę na którym wyrosnąć mogła demokratyczna i liberalna III RP.

Punktem przełomowym dla tej narracji jest rok 1956, który dzieli historię Polski Ludowej na dwa okresy – zbrodniczy, totalitarny stalinizm, który dążył do urzeczywistnienia „skoku do królestwa wolności” poprzez pieriekowkę dusz ludzkich, oraz pragmatyczny autorytaryzm (Lech Mażewski określił go mianem „posttotalitarnego autorytaryzmu”), który zadowala się monopolem na władzę publiczną, zarzucając swoje utopijne zapędy. Kwestią kluczową nie jest sfera publiczna, czyli wolność do tworzenia partii politycznych, wolnych wyborów czy wolności słowa w środkach masowego przekazu, z której korzystają nade wszystko intelektualiści. Najważniejsza jest wolność o wiele bardziej elementarna – możliwość nieangażowania się w sferę publiczną i przyzwolenie na zachowanie swoich poglądów w sferze prywatnej.

Takie minimalistyczne wymagania opierają się na pamięci stalinizmu, który próbował wchłonąć także umysły ludzi oraz ich życie prywatne. Pod tym względem rok 1956 ma znaczenie rewolucyjne. Przyniósł on także rozkwit polskiej nauki, która była w zasadzie wolna – jeśli tylko nie poruszała tematów wybitnie drażliwych politycznie.

Andrzej Walicki (fot. Foma, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International) Jak określił to Andrzej Walicki: PRL „nie przybliżał się do komunizmu, lecz od niego oddalał. A skoro tak, to nazywanie go komunizmem jest jedynie manipulacją negatywnymi konotacjami słowa komunizm. Ustrój PRL nie był komunizmem ani z punktu widzenia doktryny marksistowskiej, ani z punktu widzenia kierownictwa PZPR lub KPZR, ani wreszcie z punktu widzenia zwykłego zdrowego rozsądku”.

PRL posiada swoje zasługi, ale nie dla komunizmu (który został stosunkowo szybko zarzucony), lecz dla państwowości polskiej. Należą do nich najkorzystniejsze dla nas od wieków granice z Ziemiami Zachodnimi, które są o wiele ważniejsze od panującego ustroju – w końcu (jak argumentuje Bronisław Łagowski) ustroje zmieniają się o wiele częściej i łatwiej niż granice. Dlatego też każdy mąż stanu, mając taki wybór, postawi na pierwszym miejscu terytorium swojego kraju, idąc na kompromis w kwestii ustroju. Nie będzie się także unosił dumą wobec konieczności podporządkowania się wielkiemu mocarstwu, jeśli tego wymaga racja stanu.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Autor: Tomasz Leszkowicz
Tytuł: „Oblicza propagandy PRL”

ISBN: 978-83-65156-05-1

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 116

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: syn komunisty |

Przecież Żołnierze Wyklęci mogli pognać i przepędzić Niemców na Berlin i nie wpuszczać Sowietów na tereny Polskie. Kto im tego zabronił ? A Armia Andersa ? Walczyła na Zachodzie a dlaczego nie wyzwalała Polski ? Kto zawinił, że powstała PRL a nie niezależna, niezawisła RP ? Do kogo teraz pretensje ? W tamtej geopolitycznej epoce nie było żadnej innej szansy na powstanie innej Polski niż PRL. Pytanie zasadnicze - lepsza była PRL czy realizacja Generalnego Planu Wschodniego ? Armia Sowiecka z LWP miały zatrzymać się na linii Bugu w 1944 r ? Gdyby tak się stało, rzeczywiście nie byłoby przecież wtedy sowieckiej Polski ale też nie byłoby już narodu Polskiego jako całości bo doskonale wiemy jaki był plan Niemców w stosunku do Słowian. Dziś mamy 2018 r i mamy już dobrobyt bo Polaków stać już jest na marnowanie wielu ton żywności rocznie. Komu to zawdzięczamy ? Wyklętym ? A nie przypadkiem dorobkowi 45 lat komunistycznej Polski ? Nagle taki dobrobyt od 1990 r ? Tak z niczego ? A taka na przykład Warszawa - przez kogo została odbudowana ? przez krasnoludków ? wyklętych ? Dekomunizacja - OK ale nie róbmy tego obłudnie i wybiórczo. Bądźmy konsekwentni, zniszczmy i zmiećmy z powierzchni ziemi- nie tylko sławetny PKiN - ale wszystkie inne budowle, które powstały w latach 1945 - 1990 na terenie PRL czyli setki tysięcy budynków mieszkalnych, kościołów, budynków użyteczności publicznych, szkól, szpitali itp itp... Chłopom odbierzmy ziemię i oddajmy z powrotem prawowitym ziemianom. Odbierzmy tytuły profesorów, doktorów, magistrów i wszystkim tym, którzy je nabyli w PRL. I już nie mówmy więcej, że reprezentacja Polski w piłce nożnej zdobyła 2 razy 3 miejsce (czyli miejsce medalowe) na piłkarskich MŚ w 1974 i 1982 bo już wiadomo, że była to drużyna zdradziecka bowiem reprezentowała zbrodnicze polskie państwo komunistyczne no bo przecież wiadomo, że jednym z rządzących wtedy był zbrodniarz komunistyczny szer. W. Jaruzelski. Dlaczego w takich warunkach Prezydent A.Duda jeździ do komunistycznych Chin i Wietnamu zachęcając do robienia biznesu z RP ? Przecież istnieje zakaz symboli komunistycznych a Prezydent RP zachęca do współpracy z państwami komunistycznymi ?



Odpowiedz

Gość: dziecko stanu wojennego |

No dobrze, a jeśli nie PRL to co? Wg. mnie to samo, co w innych biednych rolniczych krajach Europy - w Grecji, Portugalii, Hiszpanii. Wojskowa dyktatura osadzona na narodowo-katolickim fundamencie, kontynuacja Polski lat 30. Sądzę, że po 1945 ten kraj demokrację zobaczyłby dopiero gdzieś w latach 80 i przyszłoby nam pewnie za nią zapłacić nielichą daniną krwi.



Odpowiedz

@ Gość: dziecko stanu wojennego
To pytanie: A jeśli nie PRL, to co? Podobne jest temu; A jeśli nie Hitler, to co? A jeśli nie ludobójstwo, to co?
Takie pytania nie maja najmniejszego sensu. To taki populizm wobec tych, którzy zawsze widzą tylko dwie możliwości: istniejąca czerń i nieistniejąca biel, bo to nie wymaga myślenia.



Odpowiedz

Gość: Komar |

@ Atimes próbuje nas przekonać, że w Polsce Ludowej pracowały komory gazowe. Bo taki jest sens zestawienia PRL z Hitlerem. A jest faktem, że poza komunistami byli jeszcze inni pretendenci do władzy w powojennej Polsce - to był szeroko rozumiany "obóz londyński". To byli politycy radykalnie antykomunistyczni i programowo antyradzieccy. Politycy, którzy dążyli do odzyskania Kresów wschodnich nawet za cenę wojny z ZSRR - wojny, którą w starciu z Armią Czerwoną Polska musiała sromotnie przegrać, a wtedy panowanie ZSRR nie kończyłoby się na Linii Curzona. Właśnie dzisiaj wyczytałem na innym portalu historycznym, że Armia Krajowa przygotowywała "na po wojnie" akcję internowania komunistów. I raczej nie skończyłoby się na internowaniu przedwojennych członków KPP - internowany byłby każdy podejrzany o sympatie komunistyczne, co było pojęciem bardzo szerokim, zważywszy na fakt zamordowania Widerszala i Makowieckiego przez kontrwywiad AK. Perspektywa była taka, że w powojennej Polsce obóz "londyński" mógłby sprawować władzę w oparciu o krwawą prawicową dyktaturę, analogiczną do greckich "czarnych pułkowników" czy Pinocheta w Chile. Obóz "londyński" był tak radykalny w swoim antykomunizmie, że Churchill, Roosevelt i Stalin zgodnie uznali, że tych ludzi nie można dopuścić do władzy w powojennej Polsce, bo to byłoby nieszczęście dla Europy. Właśnie dlatego komuniści praktycznie nie mieli konkurencji.



Odpowiedz

Gość: Oon |

@ Gość: Komar
Ale o Lublinie i komunistycznych ssowieckich mordach w 1944-56 latach na Polakach bezkonkurencja slyszala?

Liczbę zamordowanych i zamęczonych w więzieniach i łagrach w latach 1944–1956 polscy historycy ustalili na ponad pół miliona, w tym 80 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej i 31,5 tysięcy żołnierzy oddziałów leśnych (poakowskich, narodowych i innych). Na podstawie dokumentacji MBP można ustalić, że w Polsce w kwietniu 1945 r. funkcjonowało 16 obozów, w których było ulokowanych 27 826 więźniów. W drugiej połowie roku liczba obozów i kolonii wzrosła do 28 placówek. Od stycznia 1945 r. do sierpnia 1946 r. przetrzymywano tam łącznie ok. 47 tys. osób.
http://kuriergalicyjski.com/historia/upamietnienia/5150-polskie-obozy-nkwd-w-latach-1944-49-56

https://ciekawostkihistoryczne.pl/2015/01/25/bolszewickie-pieklo-10-faktow-ktorymi-wyleczysz-kazdego-zwolennika-komunizmu-18/#3



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Oon -
Instytut Pamięci Narodowej ustalił - przybliżoną oczywiście - liczbę ofiar śmiertelnych systemu komunistycznego (radzieckiego i polskiego) w latach 1939 - 1956 na 150 tysięcy. Dla porównania: to jest mniej więcej tyle, ile wynosi liczba ofiar powstania warszawskiego. "Liczbę zamordowanych i zamęczonych w więzieniach i łagrach w latach 1944–1956 polscy historycy ustalili na ponad pół miliona" - jacy polscy historycy? Jaka jest wiarygodność tych historyków? Czyżby Instytut Pamięci Narodowej był niewiarygodny?



Odpowiedz

@ Gość: dziecko stanu wojennego
O tym, gdzie bylibyśmy, gdyby nie PRL, pisałem nie tak dawno na przykładzie Portugalii. Tam nie było żadnych ruskich, komuchów, niemców, masonów, nawet żydów niewielu. W Lizbonie dalej widać - no już niewielkie - ale zawsze favele, ogólnie bardzo średnio, a demokracja dopiero od 1974 r. Wątpię, czy nawet taki poziom osiągnęlibyśmy, bo UE była nadzwyczaj hojna dla, darzonej dość dużym sentymentem, Portugalii.



Odpowiedz

Gość: Tomasz |

@ Gość: dziecko stanu wojennego Dlaczego dyktatura narodowa? Generalnie program Państwa Podziemnego był demokratyczny, główną siłą pretendującą do władzy oprócz komunistów był PSL, demokratyczny. PPS też był demokratyczny, Stronnictwo Narodowe wahało się pomiędzy demokracją, a autorytaryzmem, ale jednak dwie główne siły PPP były demokratyczne. Poza tym społeczeństwo było zmęczone dyktaturą sanacyjną. Co do Salazara czy Franco, oni rządzili od lat 30., więc to jest żadna analogia



Odpowiedz

Gość: WR |

Trochę rozczarowujący "opinion piece".

Negatywność odbioru PRL wynika w dużej mierze z nieznajomości kontekstu i geopolitycznego i historycznego. Socrealizmowi przeciwstawiana jest potęga neokolonialnego Zachodu i USA, stawiająca implicte tezę jakoby "gdyby nie ZSRR, to u nas byłoby jak na Zachodzie!". Jest to podejście ahistoryczne i w dużej mierze propagandowe - IIRP nie była krajem bogatym, przeciwnie, dramatyczne różnice majątkowe, krwawe tłumenia strajków i militarna junta zastępowane są przez obraz "roztańczonego Paryża Północy". Transformacja ustrojowa pokazała gdzie jest miejsce Polski w kapitalistycznym globalnym porządku - na miejscu kraju drugiej czy trzeciej jakość, eksploatowanego przez Zachód i szachowanego przez Wschód, o niszczejących prawach pracowniczych i rozpadającej się infrastrukturze.

Argumenty o "wychodzeniu z komuny" także mają głównie ideologiczne podłoże - socjalistyczne rządy PRL czy ZSRR potrafiły transformować swoje kraje na lepsze o wiele szybciej niż potrafi to cała potęga wolnego rynku w IIIRP. Zapomina się szkoły w których antykomunistyczna młodzież się uczy zbudowane zostały w większości za PRL, podobnie jak szpitale czy osiedla. Podobnie jak wymazuje się reformistyczny (nie antykomunistyczny!) charakter pierwszej Solidarności. Długo jeszcze trzeba będzie czekać na zdrowe podejście do marksizmu w Polsce - tylko na nieszczęście klasy pracującej.



Odpowiedz
Mateusz Kuryła

Absolwent filologii angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim, prywatnie pasjonat historii. Interesuje się szeroko pojętą „późną nowoczesnością” (od Wielkiej Rewolucji Francuskiej po historię najnowszą), ze szczególnym uwzględnieniem historii idei, prądów intelektualnych oraz zaangażowania intelektualistów. Obecnie prowadzi szczegółowe badania nad historią Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org