Autor: Michał Beczek
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, Pełne średniowiecze, Europa Wschodnia
Pierwsza publikacja: 2020-09-20 16:00, aktualizacja: 2020-12-30 09:00
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Czy wikingowie stworzyli Ruś?

W połowie XVIII wieku w carskiej Rosji rozgorzał spór o korzenie średniowiecznej Rusi. Jaki wpływ na proces tworzenia państwa mieli Skandynawowie? Kiedy przybysze z północy zainteresowali się podbojem Europy Wschodniej?
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Wikingowie na Rusi – spór normanistów z antynormanistami

W 1749 roku rozpoczął się w Rosji spór, który przez ponad dwieście następnych lat miał angażować najwybitniejszych badaczy średniowiecznej Rusi i wpływać na decyzje polityczne rządzących na Kremlu i nad Newą. Wtedy to, w dziewiątym roku panowania cesarzowej Elżbiety Piotrownej, członek Rosyjskiej Akademii Nauk, Gerhard Fryderyk Muller, wygłosił odczyt zatytułowany Origines gentis et nominis Russorum (O pochodzeniu narodu i nazwy Rosji). Naukowiec niemieckiego pochodzenia dowodził w nim, że zarówno nazwa „Ruś”, jak i rządząca do końca XVI wieku dynastia Rurykowiczów wywodziły się ze Skandynawii. W pierwszej połowie XVIII stulecia taki pogląd już kilkakrotnie bywał prezentowany przez badaczy – szczególnie niemieckiego pochodzenia, jak np. Gottlieb Siegfried Bayer. Tym razem jednak zaowocowało to zdecydowanym sprzeciwem innego, licznego grona naukowców z Rosyjskiej Akademii Nauk. Szczególnie gorąco przeciw pracy Mullera wystąpił jego kolega z Akademii, profesor Michaił Wasiliewicz Łomonosow. Negował on wpływ średniowiecznych Skandynawów na początki państwa ruskiego. Co więcej, zarzucał też Mullerowi poniżanie narodu rosyjskiego poprzez odmawianie Rosjanom zdolności państwowotwórczych.

Mocarze, obraz Wiktora Wasniecowa z 1898 roku

W wyniku wystąpienia w 1749 roku kariera naukowa Mullera została zwichnięta, nie oznaczało to jednak spadku zainteresowania głoszonymi przez niego tezami. Przyjęta negatywnie przez większość badaczy rosyjskich teza o zbudowaniu średniowiecznego państwa ruskiego przez Skandynawów zyskała uznanie w Europie Zachodniej. Od tej pory badacze zajmujący się wczesnośredniowieczną historią Europy Wschodniej opowiadali się bądź po stronie normanistów, uważając Normanów za twórców organizacji państwowej nad Dnieprem, bądź po stronie antynormanistów, widząc w dawnej Rusi twór czysto słowiański. Duży i niewątpliwie szkodliwy wpływ na dyskusję o wpływie Normanów na historię Rosji wywarła polityka. Gdy teoretycy rasowi z państw germańskich używali argumentów normanistów, by udowodnić wrodzoną rzekomo Słowianom niezdolność do samoorganizacji, solidaryzowanie się z pozycjami antynormanistów było w Rosji patriotycznym wymogiem. W czasie trwania przyjaznych relacji między III Rzeszą a ZSRR w latach 1939–1941 historycy sowieccy rozpisywali się o pozytywnej roli Skandynawów w procesie powstawania państwa ruskiego. Po 1941 roku jednak ci sami badacze odmawiali Normanom jakiegokolwiek wpływu na dzieje Europy Wschodniej.

Nawet najbardziej antygermańsko nastawieni badacze nie negowali nigdy samego faktu obecności przybyszów ze Skandynawii na ziemiach ruskich. A jednak, mimo iż żyjemy w czasach swoistej popkulturowej „mody na wikingów”, świadomość o ich obecności w Europie Wschodniej jest znikoma. Popularne seriale, jak Wikingowie czy Upadek królestwa rozgrywają się w całości (lub przynajmniej w większej części) na zachodzie Europy, zaś akcja popularnej serii książek Wojny Wikingów Bernarda Cornwella ma miejsce na Wyspach Brytyjskich. Do rosyjskich prób odbicia tematu zmonopolizowanego przez Europę Zachodnią należy zaliczyć produkcję Wiking z 2016 roku. Co ciekawe, w szóstym, ostatnim sezonie kanadyjsko-irlandzkiego serialu Wikingowie akcja rozgrywa się na ziemiach ruskich z udziałem postaci wzorowanych na przedstawicielach dynastii Rurykowiczów.

Większość poświęconych wikingom prac, które pojawiają się na polskim rynku, to książki autorstwa badaczy anglosaskich. To z kolei wiąże się nieraz z przyjmowaniem przez czytelnika anglocentrycznego punktu widzenia. W historiografii brytyjskiej jako początek epoki wikingów określa się słynny najazd na Lindisfarne z 793 roku, zaś w roli daty końcowej występuje rok 1066, kiedy to Anglosasi odparli najazd norweskiego króla Haralda III Hårdrådy (Srogiego). Jak zawsze, gdy w grę wchodzą sztywno wyznaczone ramy jakiegoś okresu, także i w tym przypadku można zakwestionować sensowność tego datowania: pierwsze łodzie wikingów przybiły do brzegów królestwa Wessexu w 789 roku, zaś ziemie Szkocji jeszcze w XIII wieku bywały obszarem ekspansji norweskich władców. Zupełnie pozbawionym sensu i podstaw naukowych pomysłem jest uznawanie dat 793 i 1066 – jako początku i końca czasu wikingów – za obowiązujące dla całej Europy Północnej. Ramy czasowe okresu, w którym najeźdźcy z północy odgrywali ważną rolę w dziejach wczesnośredniowiecznych państw, są zróżnicowane. Dla Irlandii koniec epoki wikińskiej stanowi bitwa pod Clontarf z 1014 roku, ziemie Franków zaś już od połowy X wieku wolne były od najazdów Skandynawów.

Ruryk wraz z braćmi Syneusem i Truworem witany w Starej Ładodze, obraz Wiktora Wasniecowa z 1898 roku

Gdyby chcieć wyznaczyć jakieś ramy okresu wikińskiego dla Rusi, okazałby się on dłuższy od swojego angielskiego odpowiednika. Trwałby bowiem od połowy VIII do połowy XI wieku. Kiedy Anglosasi, Frankowie i Irowie ze zdumieniem i zgrozą odnotowywali pierwsze najazdy wikingów, przybysze ze Skandynawii już od pół wieku byli obecni na terenach późniejszej Rosji. Jednocześnie sytuacja na wschodzie kontynentu była odmienna od tej przedstawianej w opracowaniach o wikingach wyprawiających się przez Morze Północne na zachód. Normanowie nie zasiedlali masowo pustych połaci ziemi, jak na przykład na Szetlandach, Orkadach, Islandii czy Grenlandii. Nie natrafili też od razu na tak znaczące organizmy państwowe, jak królestwa Anglosasów czy Franków, z którymi musieliby toczyć ciężkie boje – choć może powinno się tu napisać „prawdopodobnie”, jako że baza źródłowa do badania działalności Normanów na Wschodzie jest znacznie skromniejsza niż ta dotycząca ich poczynań na zachodzie Europy.

Ten tekst pochodzi z książki Michała Beczka „Wikingowie na Rusi”. Zamów e-booka i wspieraj nasz portal!

Michał Beczek
„Wikingowie na Rusi”
12,90 zł
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 135
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-37-2

Zobacz też nasze pozostałe e-booki!

Źródła pomocne przy badaniu obecności Skandynawów na ziemiach ruskich to wiele dzieł pochodzących z różnych kręgów kulturowych. Są to zarówno staroskandynawskie sagi, kroniki i roczniki tworzone w klasztorach i na dworach łacińskiej Europy, prace bizantyjskich historyków, dzieła arabskich podróżników oraz, rzecz jasna, ruskie latopisy. Te ostatnie były połączeniem kroniki i rocznika – obok narracji rocznej charakteryzowały się bardzo obszernymi opisami wydarzeń, często można w nich znaleźć także luźno związane z daną datą wtrącenia, np. pouczenia moralizatorskie. Podstawowym latopisem w przypadku badań nad wczesnymi dziejami Rusi jest Powieść minionych lat – najwybitniejsze dzieło staroruskiej historiografii, powstałe w pierwszej połowie XII wieku w Kijowie. Obejmuje ono czasy od pojawienia się Słowian na arenie dziejów do 1118 roku. Powieść... nazywana jest też Latopisem Nestora, ze względu na imię mnicha, który najprawdopodobniej był autorem najstarszej redakcji tego dzieła, poddawanego później jeszcze dalszym przeróbkom.

Ruryk na ilustracji Hermanusa Willema Koekkoeka z 1912 roku

[...]

Według Heimskringl_i, zbioru sag opiewającego dzieje szwedzko-norweskiej dynastii Ynglingów, jeden z legendarnych władców ziem szwedzkich, Ingvar Eysteinnson, miał zginąć z rąk ludów zamieszkujących współczesną Estonię podczas najazdu na ich ziemie. Wiarygodności przekazu _Heimskringli jako źródła islandzkiej proweniencji z XIII wieku nie należy przeceniać, szczególnie w odniesieniu do przedhistorycznych dziejów Skandynawii. Nie oznacza to jednak, że wszystkie informacje zawarte w tym dziele są wytworem fantazji jego autora – Snorriego Sturlusona. Ten islandzki poeta najprawdopodobniej bazował na tradycji ustnej i nieznanych nam dziś źródłach, a opisany przez niego smutny koniec króla Ingvara jest zapewne zachowanym echem pamięci o, nie zawsze pomyślnych, wyprawach wojennych na drugi brzeg Bałtyku.

Kierunki ekspansji poszczególnych ludów skandynawskich były naturalnie wyznaczane przez obszar ich zamieszkania. Norwegowie najliczniej zasiedlali Orkady, Szetlandy i Hebrydy, z czasem kolonizując także Islandię i Grenlandię, z kolei duńscy wojownicy najeżdżali Wyspy Brytyjskie i ziemie Franków. Dla ludów zamieszkujących dzisiejszą Szwecję naturalnym obszarem zainteresowań stawały się wschodnie wybrzeża Bałtyku. Dlaczego „ludów”? Dlatego, że dzisiejsi rodacy Alfreda Nobla są potomkami dwóch wielkich grup plemiennych zamieszkujących we wczesnym średniowieczu obszary obecnej Szwecji. Swewowie (zwani też Swearami lub Swionami), którzy dali nazwę przyszłemu państwu, zamieszkiwali tereny wokół jeziora Melar i rejon Uppsali. Ich południowymi sąsiadami byli Goci, którzy osiedlili się nad wielkimi jeziorami Wener i Wetter. To właśnie z tego ludu wywodził się legendarny Beowulf. Od XI wieku Goci współtworzyli ze Swewami królestwo Szwecji, jednak jeszcze przez kolejne cztery stulecia zachowywali świadomość odmiennego pochodzenia. Stan ten uległ zmianie dopiero około XV wieku, kiedy odrębność ta zaczęła zanikać na rzecz określania się przez te ludy mianem Szwedów. Aż do 1973 roku królowie byli tytułowani nie tylko królami Szwedów, ale i Gotów, zrezygnował z tego dopiero panujący obecnie Karol XVI Gustaw na rzecz prostszego tytułu: „król Szwecji”.

Stałą obecność Skandynawów na wschodnich wybrzeżach Bałtyku datuje się już od połowy VII wieku, a więc półtora wieku przed najazdem na Lindisfarne. Około 650 roku Goci założyli kolonię na terenie dzisiejszej Łotwy, nieopodal miasta Lipawa. Jeszcze jedno stulecie musiało minąć, nim swe ośrodki Skandynawowie zaczęli zakładać na ziemiach, które później wejdą w skład państwa ruskiego. Pierwszym takim miejscem był punkt handlowy Ładoga, zwany przez Skandynawów Aldeigja (obecnie miejscowość Stara Ładoga w Rosji). Fińskie pochodzenie nazwy wskazuje, że ośrodek ten założono na terenach zamieszkanych przez Finów, a nie przez Słowian, których siedziby nie sięgały tak daleko na północ. Ładoga, położona kilkanaście kilometrów na południe od jeziora o tej samej nazwie (notabene największego w Europie) była początkowo jedynie faktorią handlową dla kupców i myśliwych. Nieprzebyte puszcze pokrywające ten rejon Europy roiły się od zwierzyny, co stanowiło gwarancję udanych łowów. Już niedługo jednak miejsce to miało stać się pierwszym znacznym emporium handlowym Skandynawów na Wschodzie.

Pogrzeb wodza Rusów, obraz Henryka Siemiradzkiego z 1883 roku

Atutem Ładogi było łatwe dotarcie do niej drogą wodną ze Skandynawii. Po rejsie przez Bałtyk statek Swewów przepływał Zatokę Fińską, by następnie zmierzyć się z nurtem rzeki Newy. Brała ona swój początek w jeziorze Ładoga, do którego dzięki temu docierali przybysze ze Skandynawii. Wtedy szwedzkim kupcom wystarczyło tylko znaleźć wpadającą do jeziora rzekę Wołchow i popłynąć w jej górę około 20 kilometrów, by dotrzeć do obfitującej w miód i futra stacji w Aldeigji. Wołchowem można było kontynuować rejs na południe, w mało jeszcze Skandynawom znane ziemie zamieszkane przez ludy słowiańskie. Ze względu jednak na mielizny i progi rzeczne występujące w dalszym biegu rzeki trzeba było przesiąść się z pełnomorskich okrętów do mniejszych łodzi. Ładoga pełniła też zatem ważną funkcję jako przystań i swoisty „punkt przesiadkowy” dla śmiałych kupców-odkrywców, którzy zapuszczali się coraz dalej na południe. To właśnie takie przedsiębiorcze jednostki kładły podwaliny pod powstanie w drugiej połowie VIII wieku dwóch głównych w tej części Europy szlaków handlowych: wołżańskiego i dnieprowego.

Ten tekst pochodzi z książki Michała Beczka „Wikingowie na Rusi”. Zamów e-booka i wspieraj nasz portal!

Michał Beczek
„Wikingowie na Rusi”
12,90 zł
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 135
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-37-2

Zobacz też nasze pozostałe e-booki!

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Michał Beczek
Absolwent studiów historycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikował m.in. w piśmie "Societas Historicorum" i materiałach pokonferencyjnych "Colloquia Russica". Jego zainteresowania skupiają się na historii politycznej wczesnośredniowiecznej Europy Środkowej i Wschodniej oraz na dziejach średniowiecznej wojskowości.

Wszystkie teksty autora

Polecamy artykuł...
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy