Autor: Magdalena Mikrut-Majeranek
Tagi: Wywiady, Sylwetki i biografie, Książki, Pełne średniowiecze
Opublikowany: 2021-04-14 09:15
Licencja: wolna licencja

Dla Zawiszy Czarnego honor był jedynym bogactwem, jakie posiadał

Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima to legenda polskiego rycerstwa. Niepokonany wojownik, symbol cnót rycerskich i dyplomata został bohaterem najnowszej książki Jacka Komudy „Zawisza. Czarne Krzyże”. Z kart powieści poznajemy także inne oblicze rycerza.

Zawisza Czarny (fragment obrazu Jana Matejki Bitwa pod Grunwaldem, domena publiczna)

Magdalena Mikrut-Majeranek: Pana najnowsza książka opowiada o dziejach Zawiszy Czarnego i ze szczegółami odmalował pan świat XV-wiecznych rycerzy, skupiając się na ich uzbrojeniu, strojach, a także obyczajach, ale i na stosunkach międzynarodowych. Opisywany przez pana okres w dziejach możemy poznać z kart średniowiecznych kronik, lecz tworząc powieść, wiele informacji trzeba dopisać, skonkretyzować, bowiem w historiografii obecne są biały plamy. To dobre pole do popisu dla wyobraźni pisarza?

Jacek Komuda: Najlepsze, jakie może być. Proszę pamiętać, że „Zawisza: Czarne krzyże” to powieść, a nie podręcznik historii, a dzieje naszego sławnego rycerza pełne są wspomnianych białych plam. Nie wiadomo dokładnie, co robił pomiędzy porzuceniem służby u króla Węgier Zygmunta Luksemburczyka a bitwą pod Grunwaldem, więc musiałem wypełnić książkę domysłami i użyć wyobraźni, aby odtworzyć jego losy. Powieść historyczna powinna pokazywać portrety psychologiczne bohaterów, którzy dla zwykłych czytelników są tylko zwykłymi wspominkami na kartach kronikarzy. Trudno o lepsze pole do popisu dla pisarza.

M.M.-M.: Książka ta powstawała już w czasie pandemii. Czy miało to wpływ na przebieg procesu pisania?

J.K.: Na szczęście napisałem ją zanim przeszedłem COVID-19, więc nie miałem jeszcze umysłu spustoszonego przez chorobę. Jednak dwie moje ostatnie powieści – „Zawiszę” i „Wiznę” pierwszy raz musiałem pisać w oderwaniu od zasobów bibliotecznych, z których korzystam zawsze, poznając źródła i monografie historyczne. Tym razem musiałem posiłkować się wyłącznie tym, co mam w bibliotece i znalazłem w sieci. To bardzo ogranicza bazę pomysłów, motywów i historii, które mogłem wykorzystać do stworzenia ciekawych postaci i wątków. A przecież Biblioteka Narodowa to podstawowe narzędzie mojej pracy. Trudno mi stwierdzić czy w związku z tym „Zawisza” wyszedł mi lepiej czy gorzej, w każdym bądź razie na pewno więcej w nim fantastyki niż w innych powieściach. Czytelnicy osądzą czy to dobrze, czy źle.

M.M.-M.: Zawisza Czarny to najsłynniejszy polski rycerz, symbol cnót rycerskich, o którym słyszeli niemal wszyscy. Czym się wsławił?

J.K.: No właśnie – czym? Ciekawe pytanie. Wszyscy wiedzą, że to bohater bez skazy, ale wymienienie na czym dokładnie polegały jego czyny to trudna sprawa. Pokonał Jana z Aragonii, ale nie wiadomo czy był to sławny król Jan II, władca Aragonii, Sardynii, Korsyki i Nawarry. Brał udział w bitwie pod Grunwaldem, zginął pod Golubacem, tragicznie, jak męczennik, zamordowany przez Turków w trakcie kłótni o to, komu należy ten – właśnie – znakomity jeniec. Niewiele w sumie, a jednak Długosz pisze na jego cześć peany. Czy zasłużenie? Moim zdaniem Zawisza najbardziej wsławił się sposobem postępowanie, bardzo rycerskim i chrześcijańskim, brakiem okrucieństwa w działaniu, umiarem, rozwagą i taktem. A zatem, że zacytuję Dariusza Piwowarczyka, jednego z najlepszych znawców problematyki rycerskiej w Polsce: znajomością cnót szlachetnie urodzonego wojownika. Jak Fidelitas, pietas, Vitus, Prudentia i curiositas oraz Largitas – uważny czytelnik bez trudu znajdzie objaśnienia tych terminów w przypisach do powieści. Postępowanie jego było szlachetne – wielokrotnie darowywał dług dłużnikom, poręczał za przyjaciół, otaczał opieką i doprowadzał do ich nobilitacji, jak mieszczanina Szczecinę z Brześcia Kujawskiego. Wyciągał z wieży dawnych kompanów, ręcząc za ich uczciwość.

Bitwa pod Grunwaldem, miniatura z XV w. Grunwaldzkie pole to jedno z miejsc, w których rodziła się legenda Zawiszy (domena publiczna)

M.M.-M.: W książce znajduje się cytat,, głoszący: „Kroniki spisują skrybowie. Zawsze zależni od książąt i możnych. Sto lat minie i nie dojdziesz, czy bohaterowie byli tchórzami, a mędrcy głupcami” – dziś Zawisza Czarny jawi się jako bohater bez skazy, ale czy tak faktycznie było?

J.K.: Nie znalazłem żadnych kwitów na niego, a należy pamiętać, że dla pisarza znacznie lepszym materiałem na bohatera jest człowiek ze złamanym życiorysem, targany tragicznymi namiętnościami. Zdradzający i zdradzany.

M.M.-M.: Zawisza wielokrotnie brał udział w wyprawach przeciwko Turkom. Można powiedzieć, że kontynuował rodzinną tradycję, bowiem jego ojciec Mikołaj poległ pod Nikopolis w 1396 roku, w czasie ostatniej krucjaty zorganizowanej przez Zygmunta Luksemburskiego przeciwko Turkom, której celem było właśnie miasto Nikopolis. Co wiemy jeszcze o rodzinie „rycerza bez skazy”?

J.K.: Miał dwóch braci – Jana Farureja i Piotra Kruczka – zwanego tak zapewne od koloru włosów. Nie wiadomo, który był starszy, a który młodszy. Kruczek zmarł między 1414, a 1426 rokiem. Farurej zrobił świetną karierę – przebywał na dworze króla Francji Karola VI Szalonego, potem przebywał w Aragonii, zwyciężał w turniejach. Co więcej, był długowieczny – brał udział w bitwie pod Grunwaldem, potem w pogromie pod Warną w 1444 roku, zmarł tuż przed kolejną wojną – trzynastoletnią w 1453 roku. Zawiszowie byli – przynajmniej według dzisiejszych realiów – ubogi rycerstwem, mieli kawałek wsi Siedlce, części Garbowa, Szymunowic i Winiar w Ziemi Sandomierskiej. Dlatego nie podzielili się majątkiem, ale gospodarowali nim wspólnie i szybko rozpoczęli służbę u obcych władców – Zawisza Czarny u margrabiego Prokopa, stryjecznego brata króla Zygmunta Luksemburczyka, co było mało chwalebną służbą, gdyż doszło do wojny pomiędzy wspomnianymi dostojnikami, wielu kompanów rycerza stało się potem zwykłymi rabusiami i raubritterami, on sam zagrożony był ekskomuniką. Znamienne, że po upadku Prokopa, poszedł na służbę do jego wroga – Zygmunta i… prosił o łaskę dla towarzyszy – rycerzy banitów, którzy grasowali na pograniczu polsko-węgierskim. Wiele to świadczy o charakterze naszego bohatera.

Wyobrażenie twarzy Zawiszy na jachcie jego imienia (domena publiczna)

M.M.-M.: Jak wyglądała relacja Zawiszy z jego bratem- Piotrem Kruczkiem, zwanym Krukiem, który wielokrotnie pojawia się w powieści?

J.K.: Sam chciałbym to wiedzieć. Nie zachowały się żadne źródła mówiące o ich relacjach, pozostaje nam wypełnić tę białą plamę wyobraźnią.

M.M.-M.: Rycerz był związany z dworem Zygmunta Luksemburskiego. Jednakże nie zawsze te relacje układały się po myśli Zawiszy. Jak wtedy, kiedy uznał, że król naraża na szwank jego dobre imię, a „dla ubogiego rycerza to jedyny skarb, jaki posiada”. O jakie nieporozumienie chodziło?

J.K.: Relacje pomiędzy Luksemburczykiem, który był małym, nikczemnym człowieczkiem a Zawiszą, ceniącym honor i będącym w pewnym sensie sługą dwóch panów – bo także króla Władysława Jagiełły, to temat na osobną książkę. Czym imponował rycerz królowi Węgier, który dwukrotnie porzucił swoich rycerzy, uciekając przed Turkami, knuł przeciwko Polsce i Litwie, został w hańbiący sposób pogromiony przez Husytów? Jednak dla Zawiszy niepochodzącego ze znamienitego rodu, pozbawionego protekcji honor mógł być jedynym bogactwem, jakie posiadał.

Zapis króla Władysława Jagiełły dla Zawiszy Czarnego (1414 r.) (domena publiczna)

M.M.-M.: W powieści porusza pan także wątek (nie)prawdy historycznej i tego jak kronikarze opisywali czyny bohaterów. Noc po stoczonej bitwie Zawisza spędził w ramionach kochanki - poganki Biruty, ale to nie mieściło się w przyjmowanych wówczas standardach, w związku z tym postanowiono dopisać alternatywne zakończenie, wskazując, że słuchał trzech mszy, a potem krzyżem leżał do świtu w kościele. Możemy domyślać się, że takie dopiski były częstą praktyką skrybów?

J.K.: Jest niemal pewne, że życiorysy polskich władców, wielkich panów i rycerzy aż po XVI wiek były masowo fałszowane przez skrybów. Co gorsza nigdy nie dowiemy się prawdy, bo dysponujemy ograniczoną liczbą źródeł historycznych. Dopiero w XVII wieku jest ich tyle, że możemy porównywać różne przekazy – pamiętniki i listy z aktami sądowymi i wtedy wychodzi na jaw, że np. Stanisław Stadnicki zwany Diabłem Łańcuckim nie był aż tak o wiele gorszy od swoich przeciwników. A pobożny i elokwentny pan Jan Chryzostom Pasek miał opinię ponurego warchoła. Miałem już dość tych mdłych i bogoojczyźnianych historyjek o Zawiszy bez skazy.

M.M.-M.: Zawisza to kolejna postać historyczna, która stała się bohaterem pana powieści. Czy w planach ma pan już kolejną książkę? Zakończenie tej powieści wydaje się otwarte, czy będzie kontynuacja? A może poznamy życiorys kolejnego bohatera?

J.K.: W planach mam kolejną książkę o Zawiszy. Nie będzie to jednak druga część „Czarnych Krzyży”, ale zupełnie niezależna powieść. W każdym bądź razie każdą z nich będzie można czytać niezależnie, bez znajomości poprzedniej. O czym będzie? Jak nietrudno się domyślić o ostatniej wyprawie naszego rycerza…

Dziękuję serdecznie za rozmowę!

Jacek Komuda
„Zawisza. Czarne Krzyże”
44,90 zł
Wydawca: Fabryka Słów
Rok wydania: 2021
Okładka: miękka
Liczba stron: 450
Premiera: 14.04.2021
Format: 125x195 mm
ISBN: 978-83-7964-642-5
EAN: 9788379646425

Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Magdalena Mikrut-Majeranek
Doktor nauk humanistycznych, kulturoznawca, historyk i dziennikarz. Autorka monografii "Historia Rozbarku i parafii św. Jacka w Bytomiu" oraz współautorka książek "Miasto jako wielowymiarowy przedmiot badań" oraz "Polityka senioralna w jednostkach samorządu terytorialnego", a także licznych artykułów naukowych. Miłośniczka teatru tańca współczesnego i dobrej literatury. Zastępca redaktora naczelnego portalu Histmag.org.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy