Autor: Maciej Gach
Tagi: Opinie, Film i telewizja, Inne dzieła kultury, Historia współczesna, Polska
Opublikowany: 09 stycznia 2020
Licencja:wolna licencja

Dlaczego „Psy” Władysława Pasikowskiego odniosły sukces?

Już niedługo do kin trafi długo oczekiwany film w reżyserii Władysława Pasikowskiego „Psy 3. W imię zasad”. Trudno powiedzieć czy po premierze trzeciej części przygód Franza Maurera będzie tak samo głośno i kontrowersyjnie jak prawie trzydzieści lat temu – niemniej warto przypomnieć skąd się wziął niesłychany sukces „Psów” i to wzdychanie do twardych gości, którzy zrobią tutaj „porządek”.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

„Psy 3. W imię zasad”, (mat. pras.)

Jeśli sięgnie się po jakikolwiek repertuar kinowy z początku lat 90-tych, to w zasadzie ograniczał się on do filmów amerykańskich. Jakby tego było mało, zdarzały się miejsca, gdzie tylko wyświetlano kino made in USA. Nasuwa się od razu wniosek, że ze względu na czasy transformacji ustrojowej mogło to być spowodowane brakiem funduszy na realizację polskich produkcji filmowych lub po prostu nie było zainteresowania naszą nadwiślańską kinematografią.

Cóż, na ten temat można byłoby napisać kilka doktoratów, ale naprawdę bywały takie lata, że garstka filmów brała udział w Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, a za pamiętnych czasów władania Telewizją Publiczną przez Roberta Kwiatkowskiego – praktycznie nie wyświetlano polskich ekranizacji, no chyba, że od czasu do czasu można było znaleźć rodzynki w niszowym kanale TVP Polonia.

Po upadku cenzury wydawało się, że polscy filmowcy rzucą się na tematy, których nie można było realizować za komuny. Jednak boom na przemilczane tematy w zasadzie nigdy nie zaistniał i chyba dobrze, bo niestety rodzime kino historyczne po 1989 roku to klęska w porównaniu do ekranizacji, jakie powstawały w PRL-u.

Nie sensacja, a kino bandyckie

Polskie kino sensacyjne w czasach transformacji ustrojowej było nazywane „kinem bandyckim”. Obecnie nazwa zapomniana, ale w latach 90-tych termin ten był powszechnie używany. Z tego gatunku można wymienić sporo tytułów wspominanych z nostalgią za pięknymi latami 90-tymi, które z punktu widzenia większości Polaków wcale takimi nie były.

Do najbardziej znanych przykładów należą oczywiście filmy Władysława Pasikowskiego jak „Kroll”, „Psy” i „Psy 2. Ostatnia Krew”. Do tego też można zaliczyć „Miasto Prywatne” w reżyserii Jacka Skalskiego z niezapomnianą rolą Bogusława Lindy, który paradował w kreszowym dresie jako synonim polskiego gangstera i drobnych handlarzy na bazarach.

Były „Młode Wilki” Jarosława Żemojdy, które stały się hitem w roku 1995. Warto jeszcze wymienić takie tytuły jak „Sara” Macieja Ślesickiego, „Pułapka” Adka Drabińskiego, „Nocne Graffiti” Macieja Dutkiewicza czy serial „Ekstradycja” Wojciecha Wójcika. Oczywiście tych filmów było więcej, jednak to Franz Maurer i spółka przeszyli do historii polskiego filmu jako odpowiedź na amerykańską sensację.

Fenomen Franza Maurera i spółki

Pasikowski wiele razy powtarzał, że chciał tworzyć niezłe kino rozrywkowe, a wplatając do tego polskie realia, odniósł niebywały sukces. Premiera kultowego filmu odbyła się 20 listopada 1992 roku. Mimo zmasowanej krytyki wielu środowisk, film święcił triumfy – między innymi na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni otrzymał pięć nagród – za reżyserię, montaż, muzykę oraz zostały docenione role Bogusława Lindy i Agnieszki Jaskółki.

Oprócz niepowtarzalnej muzyki Michała Lorenca czy pięknych zdjęć Pawła Edelmana – to Pasikowski kapitalnie połączył reguły amerykańskiego filmu policyjnego z polską rzeczywistością, a dynamiczna intryga z licznymi powiedzonkami jak na przykład „Nie chce mi się z Tobą gadać”, „Bo to zła kobieta była”, „Czasy się zmieniają, ale pan zawsze jest w komisjach”, „Polityka to jesteśmy my, tu na tym wysypisku śmieci”, „Co Ty tutaj robisz – Porządek tutaj robię”, „Na pohybel czarnym i czerwonym”, „Czy jest pan gotów stać na straży porządku prawnego, odnowionej, demokratycznej Rzeczpospolitej Polskiej? Bezapelacyjnie, do samego końca... mojego lub jej” – zdecydowały o niebywałej popularności tego filmu.

W filmie oczywiście nie zabrakło szokujących scen, które wywołały wtedy oburzenie w polskim piekiełku politycznym i artystycznym. Pamiętną sceną było pokazanie grupy pijanych funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa, która wynosi na ramionach upitego do nieprzytomności kolegę, śpiewając przy tym piosenkę o Janku Wiśniewskim, będącym jedną z ofiar masakry grudniowej na wybrzeżu w 1970 roku. Kolejna scena to uchwycenie palenia teczek komunistycznej bezpieki. Oczywiście nie niszczono ich całościowo – jak to zostało ujęte w filmie, tylko fragmentarycznie. Inną sprawą jest dość dobre przedstawienie jak tworzyły się przestępcze grupy zorganizowane, działające w latach 90-tych bezkarnie w dużej mierze dzięki ludziom wywodzącym się z peerelowskich służb.

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: redakcja@histmag.org. Na każdy pomysł odpowiemy.

Polecamy książkę Marka Telera – „Zapomniani artyści II Rzeczypospolitej”

Marek Teler
„Zapomniani artyści II Rzeczypospolitej”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 264
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-30-3 e-book / 978-83-66371-35-4 papier

Książkę można też kupić jako e-book, w cenie 14,90 zł. Przejdź do możliwości zakupu e-booka!

Także niezwykle mocną sceną był moment, gdy Olo Żwirski grany przez Marka Kondrata, umieszcza swą ofiarę w bagażniku i do niej strzela, co miało ponoć odsyłać do męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Jakby tego było, to właśnie te szokujące sceny, najbardziej bawiły publiczność kinową. W najprostszym skrócie wyjaśniano to obojętnością i utratą zaufania ludzi wobec klasy politycznej wywodzącej się z „Solidarności”, która miła dawać nadzieję na lepsze jutro.

Faktem jest, że wielu ludzi w wyniku transformacji ustrojowej ledwo wiązało koniec z końcem, a beneficjentom poprzedniego systemu nie tylko włos z głowy nie spadł, ale wielu z nich zostało jeszcze większymi krezusami. Dlatego też wszelkie normy moralne przestały istnieć i rozpoczęła się chęć dorobienia się dóbr materialnych, które widzowie mogli zobaczyć w filmie „Psy”. Niestety, przedstawiciele pewnego etosu inteligenckiego nie chcieli zrozumieć takiego zachowania ludzi, czego wyrazem była słynna wypowiedź Andrzeja Wajdy – Pasikowski jako taki mnie nie interesuje. Natomiast interesuje mnie jego publiczność. Bo on coś wie o tej publiczności, czego ja nie tylko nie wiem, ale może nawet nie chciałbym wiedzieć. Zresztą Bogusław Linda dwa lata po premierze filmu nie owijał w bawełnę, mówiąc – Ludzie mieli dość martyrologii, kombatanctwa, sprzedajności. Są wściekli na to, co się dzieje. Moja rola w "Psach" wzięła się właśnie z wściekłości i nienawiści do nowej rzeczywistości.

Od inteligenta do bandyty

Obsada aktorska „Psów” wręcz powalała liczbą znanych aktorów: Janusz Gajos, Marek Kondrat, Maciej Kozłowski, Bogusław Linda, Edward Linde-Lubaszenko, Olaf Lubaszenko, Jan Machulski, Cezary Pazura, Zbigniew Zapasiewicz, Artur Żmijewski i inni.

Pierwsze skrzypce, rzecz jasna, grali tu Bogusław Linda i Marek Kondrat, którzy za sprawą Pasikowskiego zyskali wizerunek kinowego twardziela. Wcześniej Linda dał się poznać jako wykonawca genialnych ról w „Człowieku z żelaza” Andrzeja Wajdy, „Kobiecie Samotnej” Agnieszki Holland, „Matce Królów” Janusza Zaorskiego czy „Przypadku” Krzysztofa Kieślowskiego. Jednym słowem odtwórca Franza przeszedł z ról inteligenckiego buntownika do prymitywnego bandyty. Swoją drogą to usposobienie i brązowa kurtka Lindy w „Psach” stały się znakiem rozpoznawczym męskiego stylu po zmianach ustrojowych.

Podobnie było u Marka Kondrata, utożsamianego z rolami tak zwanych „nieśmiałych młodzieńców” z „Jądra Ciemności” Andrzej Wajdy czy „Zaklętych Rewirów” Janusza Majewskiego, a później przyszła łatka Ola, Halskiego czy Marka Kossota. Inny przypadek stanowi Cezary Pazura, którego prawdziwa kariera na dużym ekranie zaczęła się od ról w filmach Pasikowskiego. Najpierw był kapral Edward Wiaderny w „Krollu”, a w „Psach” podporucznik Waldemar Morawiec – który w drugiej części stał się postacią na tyle karykaturalną, iż późniejsze role Pazury są kolejnymi mutacjami tego legendarnego Waldka z „Psów”.

Władysław Pasikowski w „Psach” ujął ciemny okres transformacji ustrojowej, którego twórcy polskiej demokracji raczej nie wspominają lub uważają za nieunikniony. W ciągu trzech ostatnich dekad społeczeństwo polskie trochę się zmieniło i na szczęście typowym odwzorowaniem Polaka nie jest już prymityw w dresie, chamowaty funkcjonariusz z wąsem czy sadystyczny wojskowy. Niewątpliwie cechą charakterystyczną pierwszych filmów Pasikowskiego było to, iż wielu aktorów nie wyglądało jak z żurnala, tylko miało twarz przeciętnego Polaka i właśnie tych wyrazistych aktorów oraz scenariuszy brakuje, gdzie zostałyby ukazane mechanizmy na styku polityki, służb, biznesu w sposób taki, jaki potrafił to zrobić wczesny Pasikowski.

  • Podczas pisania artykułu, korzystano z książki Tadeusza Lubelskiego Historia kina polskiego. Twórcy, filmy, konteksty.

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: redakcja@histmag.org. Na każdy pomysł odpowiemy.

Polecamy książkę Marka Telera – „Zapomniani artyści II Rzeczypospolitej”

Marek Teler
„Zapomniani artyści II Rzeczypospolitej”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 264
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-30-3 e-book / 978-83-66371-35-4 papier

Książkę można też kupić jako e-book, w cenie 14,90 zł. Przejdź do możliwości zakupu e-booka!

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy