Opublikowano
2014-12-11 20:10
Licencja
Wolna licencja

Dlaczego doszło do wojny w Czeczenii?

Do lat 90. mało kto słyszał o górskiej krainie ze stolicą w Groznym, zamieszkałej przez brodatych muzułmanów. Dziś jej nazwa jest jednym z symboli konfliktów po zakończeniu zimnej wojny i rosyjskiego imperializmu. Jakie jednak wydarzenia doprowadziły do wybuchu wojny w Czeczenii?


Strony:
1 2 3 4

Zobacz też: Kaukaz w ogniu – pierwsza wojna w Czeczenii

Kaukaz. Niewielka kraina „pomiędzy”: morzem Czarnym a Kaspijskim, prawosławiem a islamem, południem Rosji a północą Środkowego Wschodu. Kraina, gdzie w starożytności kończył się świat i gdzie tylko Jazon z Argonautami wybrali się po Złote Runo. Kraina onieśmielających gór, doskonałych win, dzielnych mężczyzn, pięknych kobiet i ognistego tańca. Jedno z niewielu miejsc, gdzie nigdy do końca nie powstały państwa, a maksyma „im więcej gór, tym więcej wolności” brzmi w sposób dla człowieka z nizin niezrozumiały.

A potem przyszła Rosja.

Górski krajobraz Czeczenii (aut. Умар Дагиров, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution 3.0 Unported).

Witajcie na Kaukazie

W tym romantycznym, wyidealizowanym obrazie jest jednak sporo prawdy, tak samo jak w ponuro brzmiącym nadejściu Rosji. Miało to miejsce w XVIII wieku, gdy imperium carów rozszerzało swe terytorium. Jednym z najważniejszych kierunków tej ekspansji było południe, w stronę ciepłych mórz Arabii. Oznaczało to konieczność zajęcia, między innymi, Kaukazu, co było tym prostsze, że – jak się rzekło – ówczesny Kaukaz zajmowały nie państwa, lecz klany górali, które dzieliło niemal wszystko. To, co było łatwym podbojem, okazało się z czasem terytorium bardzo kosztownym w utrzymaniu, do którego na przestrzeni lat przylgnął termin „pięty achillesowej Rosji”. Obojętnie, czy za caratu, czy za komunizmu, terenami tymi wstrząsały ciągłe niepokoje.

Czeczeńscy weterani II wojny światowej (aut. RIA Novosti archive, image #908389 / Said Tzarnaev, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported). Prócz temperamentu mieszkańców, istniały trzy zasadnicze czynniki, które to powodowały. Po pierwsze, ludnościowy, bowiem struktura etniczna Kaukazu jest niezwykle skomplikowana i nijak nie przekłada się na formy państwowe, zaproponowane przez komunistów tworzących w ramach swego imperium kolejne republiki sowieckie. Dodatkowo nieumiejętna polityka narodowościowa Moskwy, wzbudzająca niesnaski od Władywostoku po Adriatyk, tam trafiała na wyjątkowo podatny grunt, komplikując dodatkowo sytuację. Po drugie, między poszczególnymi grupami istniały bardzo duże różnice kulturowe, które uprościć można do podstawowego zagadnienia: czy dany etnos bardziej poczuwał się do przynależności do bizantyjskiego, czy też do orientalnego kręgu kulturowego. Po trzecie w końcu, wzrost gospodarczy na tych terenach był zawsze bardzo nierównomierny, przez co animozje zyskiwały dodatkowo wymiar ekonomiczny. Paradoksalnie, dawało to jednak także pewien czynnik spajający: obojętnie, jak dobra by się nie wydawała sytuacja sąsiada, i tak każdy na Kaukazie był biedniejszy od Rosji. O rosyjskich wskaźnikach rozwoju gospodarczego Kaukaz nie miał co marzyć, nawet w okresach dla Moskwy najgorszych.

Na koniec tego krótkiego opisu należy podkreślić jeszcze jedną kwestię: na Kaukazie opór wobec Rosji to element tradycji. Nie można próbować ujarzmić górali i liczyć na to, że ci się podporządkują. Od momentu podboju Kaukazu Moskwa mogła nieustająco liczyć na pielęgnowaną pośród górskich turni niechęć. Świadczyć może o tym choćby wydarzenie, które było jednym z najważniejszych momentów budowania tożsamości Kaukazu. Były to mianowicie wojny nurydzkie, mające miejsce w latach 1824–1859, a toczyli je z caratem dwaj imamowie: najpierw Gazi Mochammed, a po jego śmieci w 1832 roku Osman Szamil. Tradycja oporu wobec Rosji była więc głęboko zakorzeniona, zaś pamięć o wojnach nurydzkich do tego stopnia silna, że półtora wieku później odwoływał się do nich w swych mowach Szamil Basajew.

Dyplomacja, czyli to, co prowadzi do wojny

Pierwszy krok na drodze do wojny postawiono w nocy z 18 na 19 sierpnia 1991 roku w Moskwie. Na ulice stolicy ZSRR wyjechały wtedy czołgi – rozpoczął się pucz Giennadija Janajewa. Władze Czeczeńsko-Inguskiej Autonomicznej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, które, nawiasem mówiąc, przetrwały upadek samej republiki, zdecydowały się wtedy poprzeć puczystów. Nie od dziś zaś wiemy, że popieranie strony przegrywającej jest niezdrowe i prędzej czy później na popierającym się odbije.

Czołg oddziałów puczystów na ulicach Moskwy, 19 sierpnia 1991 r. (fot. Иван Симочкин, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

W tym wypadku nastąpiło to prędzej, bo już 1 września 1991 roku. Tego dnia Komitet Wykonawczy Ogólnonarodowego Kongresu Narodu Czeczeńskiego rozwiązał dotychczas funkcjonującą Radę Tymczasową republiki i rozkazał swoim oddziałom zająć parlament. Moskwa, pamiętająca postawę Rady podczas puczu Janajewa, nie kiwnęła nawet palcem w jej obronie, popierając działania Kongresu. Kiedy zaś dotychczasowa władza przeszła do opozycji, polecono Kongresowi rozwiązać stary parlament i przekazać władzę legislacyjną nowo utworzonej Tymczasowej Radzie Najwyższej.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Przemysława Mrówki – „Krwawy Kaukaz: Czeczenia”:

Autor: Przemysław Mrówka
Tytuł: „Krwawy Kaukaz: Czeczenia”

ISBN: 978-83-65156-03-7

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 82

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

7,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: roody |

Żałosny, propagandowy artykuł. Autor nie potrafi nawet przyznać, że Dudajew po prostu był idiotą i despotą a "armia" czeczeńska była zasilana finansowo przez wspierające terroryzm kraje arabskie, jak również przez oddziały dżihadystów.
Taki to miał być demokratyczny kraj, ta Czeczenia.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

@roody: Niesprawiedliwie o autorze. W co najmniej dwu miejscach - bardziej wyszukanymi słowy - przyznaje on, iż Dudajew był politycznym idiotą. Na pewno pomagał mu w tym swoisty dla Czeczeńców sposób rozumienia tworzenia narodu a właściwie jego brak. Próbowałem przeczytać co się dało na ich temat. Wygląda na to, iż oni tj. Czeczeńcy dopiero po ostatnich klęskach powoli zaczynają widzieć potrzebę odejścia od quasi narodu a w gruncie rzeczy jakiegoś luźnego związku klanów, na rzecz w miarę jednolitego społeczeństwa. Lojalność wobec klanu i przynależność do niego jest podstawą do bycia Czeczenem. I tak, jeśli w 1991 r. większość klanów uznała Dudajewa, to trzeba się było podporządkować. Obecnie część klanów popiera obecnego prezydenta i też w razie wojny domowej ich członkowie staną po jego stronie, mimo, iż sami np. będą nienawidzieć Rosjan. a pan prezydent dalej kochać. Oczywiście sytuację skomplikowało wejście dżihadystów, nawiasem mówiąc też niechętnych systemowi klanowemu. System klanowy, choć obecny na całym Kaukazie - jak się wydaje - tylko w Czeczenii zachował swoją moc i oby nie, lecz najprawdopodobniej przyniesie jeszcze temu krajowi kłopoty. Widzę sporo analogii z sytuacją Korsyki. Na niepodległość za mali i za bardzo ze sobą skłóceni, a każdemu obcemu niechętni.



Odpowiedz

Gość: Alojzy Konefka |

Dziobak wyjątkowo słaby hejt. Sugeruję popracować nad sobą. Wstydź się wstydź



Odpowiedz

Gość: Dziobak |

w życiu nie czytałem takiego bełkotu... autorze, ogarnij się!



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Brakuje mi w tym artykule ówczesnej oceny sytuacji w Czeczenii z polskiej perspektywy. Przypominam sobie trochę reportaże oraz wywiad z Dudajewem. Pomimo, że polska opinia społeczna, jak zwykle, kierowała swoje sympatie bardziej ku "dzielnym narodom Kaukazu" niż ku państwu rosyjskiemu, to w tym przypadku reportaże te dobitnie podkreślały patologie ówczesnej Czeczenii, z jej bandytyzmem, kidnaperstwem, nieposznowaniem życia ludzkiego i z rozdętym do monstrualnych rozmiarów przemytem - broni, materiałów rozszczepialnych, narkotyków, ludzi itp. Co prawda żaden z autorów reportażu literalnie nie postulował wkroczenia oddziałów rosyjskich do tego kraju w celu zaprowadzenia w nim porządków, jednak można było wyczytać między wierszami, że Rosja jest winna tego grzechu zaniechania.



Odpowiedz

Gość: Atuor |

Bardzo dobry i rzetelny artykuł. A co ważne dobrze lawiruje między długością, sensacjami i wartko pisaną akcją :) ps. wszyscy którzy korzystacie z czytnikó, wystarczy że zasubskrybujecie kanał RSS w oprogramowaniu calibre ;)



Odpowiedz
Przemysław Mrówka

Absolwent Instytut Historycznego UW, były członek zarządu Koła Naukowego Historyków Wojskowości. Zajmuje się głównie historią wojskowości i drugiej połowy XX wieku, publikował, m. in. w „Gońcu Wolności”, „Uważam Rze Historia” i „Teologii Politycznej”. Były redaktor naczelny portalu Histmag.org. Miłośnik niezdrowego trybu życia.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org