Opublikowano
2014-12-11 20:10
Licencja
Wolna licencja

Dlaczego doszło do wojny w Czeczenii?

(strona 2)

Do lat 90. mało kto słyszał o górskiej krainie ze stolicą w Groznym, zamieszkałej przez brodatych muzułmanów. Dziś jej nazwa jest jednym z symboli konfliktów po zakończeniu zimnej wojny i rosyjskiego imperializmu. Jakie jednak wydarzenia doprowadziły do wybuchu wojny w Czeczenii?


Strony:
1 2 3 4

Wtedy nastąpił pierwszy zgrzyt. 5 października Kongres wyrzucił pismo Moskwy do kosza, a następnie rozwiązał Tymczasową Radę i rozkazał oddziałom Gwardii Narodowej zająć kluczowe pozycje w Groznym. Moskwa, osłabiona puczem Janajewa, ograniczyła się do wysłania na bezskuteczne negocjacje wiceprezydenta Aleksandra Ruckoja. Były one prowadzone w sposób, który nie mógł przynieść żadnych efektów – niczym dziwnym nie było więc, że Ruckoj w końcu wrócił do Moskwy, nie przywożąc żadnych ustaleń. 8 października Kongres Ludowy potępił „funkcjonowanie nielegalnych formacji zbrojnych” w Czeczenii.

Dżohar Dudajew, generał-major lotnictwa, najwyższy stopniem czeczeński oficer w Siłach Zbrojnych ZSRR, dowódca jednostki bombowców dalekiego zasięgu. Od 1991 r. prezydent Czeczenii (domena publiczna).

Czeczeński przywódca, generał Dżohar Dudajew, uznał ten akt za wypowiedzenie wojny i ogłosił mobilizację. W odpowiedzi Borys Jelcyn wystosował ultimatum: albo Czeczeni opuszczą budynki rządowe, rozbroją się i rozpiszą wybory parlamentarne, albo Armia Radziecka interweniuje.

W odpowiedzi Dudajew faktycznie rozpisał wybory – ale prezydenckie. 27 października wygrał je (uznaje się je za uczciwie przeprowadzone), zaś 1 listopada Czeczenia ogłosiła niepodległość. Wtedy Jelcyn popełnił poważny błąd, ogłosił mianowicie 8 listopada wprowadzenie miesięcznego stanu wyjątkowego. Spotkało się to ze sprzeciwem zarówno mediów i parlamentu, jak i przedstawicieli resortów. Jelcyn jednak się uparł i wymusił realizację swojej decyzji. Na dodatek wysłał do Groznego niewielki oddział wojsk MSW. Zbyt niewielki, jak się okazało, bowiem już na lotnisku został on otoczony przez oddziały Dudajewa i zmuszony do powrotu do miejsca stałej dyslokacji.

Dla Jelcyna była to niezwykle gorzka pigułka do przełknięcia. Stał się celem bardzo silnych nacisków, próbowano wymóc na nim zmianę decyzji i uchylenie stanu wyjątkowego. Udało mu się jednak przekuć tą klęskę w ograniczony sukces: ogłosił mianowicie prymat działań dyplomatycznych nad militarnymi i wycofał się z dotychczasowego stanowiska. Zostało to na zachodzie przyjęte jako wyraz cywilizowania się Rosji.

Gra na czas

Borys Jelcyn (aut. Kremlin.ru, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0.). We wstępie napisałem, iż jedną z przyczyn wrogości Czeczenii do Rosji była jej gorsza sytuacja ekonomiczna. Teraz Moskwa zdała sobie sprawę, że może to wykorzystać. Jelcyn znajdował się w całkiem korzystnej sytuacji: z jednej strony potrzebował czasu, by zebrać kraj po puczu Janajewa, z drugiej zaś tenże czas grał na jego korzyść, Czeczenia bowiem pomalutku pogrążała się w kryzysie. Po ogłoszeniu niepodległości skończyły się dotacje z Moskwy, zaś wycofanie się ekonomiczne zaczęło destabilizować czeczeńską gospodarkę. Społeczeństwo stopniowo się pauperyzowało, Moskwa zaś korzystała na tym, przedstawiając gospodarkę czeczeńską jako bazującą na przestępstwach i mafii. Co, nawiasem mówiąc, pasowało do stereotypowego u Rosjan obrazu mieszkańca Kaukazu – wąsatego, konnego rozbójnika z karabinem.

Wzrost niezadowolenia wykorzystał Doku Zawgajew, ostatni przewodniczący obalonej przez Dudajewa Rady Najwyższej. Choć opowiedział się po stronie Janajewa, teraz przymknięto na to oko. Nie był to zresztą jedyny problem czeczeńskiego przywódcy. Masowa emigracja Rosjan z Czeczenii była pożywką dla propagandowych oskarżeń o łamanie praw mniejszości, Moskwa zaś, choć zbyt słaba na bezpośrednią interwencję, wspierała więc opozycję finansowo i wywiadowczo.

Wtedy Dudajew postanowił strzelić sobie w stopę. W próbie opanowania sytuacji w kraju zadekretował na wiosnę 1993 roku rozwiązanie parlamentu. W następstwie tego Czeczenię sparaliżowały protesty i strajki, zaś opozycja parlamentarna pod przywództwem Jusupa Sosłambekowa zaczęła przygotowywać votum nieufności. Na odpowiedź prezydenta nie trzeba było długo czekać: 4 kwietnia 1993 roku oddziały Dudajewa zajęły ratusz w Groznym i zniszczyły karty do głosowania. Gdyby Moskwa potrzebowała jeszcze jakiegoś pretekstu do ukazania Dudajewa jako tyrana i despoty, to teraz go już miała czarno na białym.

Wyjmowanie kasztanów z ognia. Cudzymi palcami

Rosyjskie wybory z grudnia 1993 roku zakończyły okres destabilizacji. Moskwa mogła więc całą swoją uwagę zwrócić na Czeczenię, gdzie nieuznawany przez nią prezydent twardo obstawał przy zachowaniu pełnej niepodległości od Rosji i nie zgadzał się na żadne propozycje federacyjne.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Przemysława Mrówki – „Krwawy Kaukaz: Czeczenia”:

Autor: Przemysław Mrówka
Tytuł: „Krwawy Kaukaz: Czeczenia”

ISBN: 978-83-65156-03-7

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 82

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

7,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: roody |

Żałosny, propagandowy artykuł. Autor nie potrafi nawet przyznać, że Dudajew po prostu był idiotą i despotą a "armia" czeczeńska była zasilana finansowo przez wspierające terroryzm kraje arabskie, jak również przez oddziały dżihadystów.
Taki to miał być demokratyczny kraj, ta Czeczenia.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

@roody: Niesprawiedliwie o autorze. W co najmniej dwu miejscach - bardziej wyszukanymi słowy - przyznaje on, iż Dudajew był politycznym idiotą. Na pewno pomagał mu w tym swoisty dla Czeczeńców sposób rozumienia tworzenia narodu a właściwie jego brak. Próbowałem przeczytać co się dało na ich temat. Wygląda na to, iż oni tj. Czeczeńcy dopiero po ostatnich klęskach powoli zaczynają widzieć potrzebę odejścia od quasi narodu a w gruncie rzeczy jakiegoś luźnego związku klanów, na rzecz w miarę jednolitego społeczeństwa. Lojalność wobec klanu i przynależność do niego jest podstawą do bycia Czeczenem. I tak, jeśli w 1991 r. większość klanów uznała Dudajewa, to trzeba się było podporządkować. Obecnie część klanów popiera obecnego prezydenta i też w razie wojny domowej ich członkowie staną po jego stronie, mimo, iż sami np. będą nienawidzieć Rosjan. a pan prezydent dalej kochać. Oczywiście sytuację skomplikowało wejście dżihadystów, nawiasem mówiąc też niechętnych systemowi klanowemu. System klanowy, choć obecny na całym Kaukazie - jak się wydaje - tylko w Czeczenii zachował swoją moc i oby nie, lecz najprawdopodobniej przyniesie jeszcze temu krajowi kłopoty. Widzę sporo analogii z sytuacją Korsyki. Na niepodległość za mali i za bardzo ze sobą skłóceni, a każdemu obcemu niechętni.



Odpowiedz

Gość: Alojzy Konefka |

Dziobak wyjątkowo słaby hejt. Sugeruję popracować nad sobą. Wstydź się wstydź



Odpowiedz

Gość: Dziobak |

w życiu nie czytałem takiego bełkotu... autorze, ogarnij się!



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Brakuje mi w tym artykule ówczesnej oceny sytuacji w Czeczenii z polskiej perspektywy. Przypominam sobie trochę reportaże oraz wywiad z Dudajewem. Pomimo, że polska opinia społeczna, jak zwykle, kierowała swoje sympatie bardziej ku "dzielnym narodom Kaukazu" niż ku państwu rosyjskiemu, to w tym przypadku reportaże te dobitnie podkreślały patologie ówczesnej Czeczenii, z jej bandytyzmem, kidnaperstwem, nieposznowaniem życia ludzkiego i z rozdętym do monstrualnych rozmiarów przemytem - broni, materiałów rozszczepialnych, narkotyków, ludzi itp. Co prawda żaden z autorów reportażu literalnie nie postulował wkroczenia oddziałów rosyjskich do tego kraju w celu zaprowadzenia w nim porządków, jednak można było wyczytać między wierszami, że Rosja jest winna tego grzechu zaniechania.



Odpowiedz

Gość: Atuor |

Bardzo dobry i rzetelny artykuł. A co ważne dobrze lawiruje między długością, sensacjami i wartko pisaną akcją :) ps. wszyscy którzy korzystacie z czytnikó, wystarczy że zasubskrybujecie kanał RSS w oprogramowaniu calibre ;)



Odpowiedz
Przemysław Mrówka

Absolwent Instytut Historycznego UW, były członek zarządu Koła Naukowego Historyków Wojskowości. Zajmuje się głównie historią wojskowości i drugiej połowy XX wieku, publikował, m. in. w „Gońcu Wolności”, „Uważam Rze Historia” i „Teologii Politycznej”. Były redaktor naczelny portalu Histmag.org. Miłośnik niezdrowego trybu życia.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org