Opublikowano
2016-10-29 21:03
Licencja
Wolna licencja

Dolomity – historia jednego z najpiękniejszych miejsc na Ziemi

Pasmo górskie nazwane na cześć badacza, który nigdy nie pojawił się na jego obszarze, odegrało niemałą rolę w Wielkiej Wojnie. Historia Dolomitów, bo o nich mowa, wykracza daleko poza zwyczajne dzieje atrakcji turystycznej.


Strony:
1 2

Dolomity – zobacz też: Południowy Tyrol kontra Górna Adyga

Dolomity Zbocze Monte Cristallo (fot. M. Baran) Włosi czasami nazywali je Monti Pallidi lub bardziej ogólnie Alpi veneziane. Powszechnie posługiwano się raczej nazwami głównych dolin, takimi jak Fassa, Gardena, Badia i Pusteria. Mowa o Dolomitach, obszarze znajdującym się tuż za głównym grzbietem Alp Wschodnich, na południe od Innsbrucka i Przełęczy Brenner. Na zachodzie granicą Dolomitów jest dolina rzek Isarco i Adygi (czyli z turystycznego punktu widzenia autostrada Brenner-Bolzano-Trento-Werona). Na północy granicę tych gór wyznacza długa i płaska dolina Puster (Pustertal, wł. Anterselva), a od wschodu i południa doliny rzek Brenta i Piave.

Dolomity nie mają wyodrębnionych pasm górskich, stanowią raczej obszar, na którym z pokrytych lasami lub łąkami wzniesień wyrasta olbrzymia liczba wielkich i mniejszych, najczęściej bardzo stromych skał. Ich najwyższym szczytem jest zbudowana nie z dolomitu, a z szarego wapienia Marmolada. Jako jedyna w Dolomitach ma kształt wydłużonego masywu, a nie odosobnionej skały. Jej najwyższym wierzchołkiem jest Punta Penia 3343 m n.p.m. Nazwa góry w języku ladyńskim oznacza „błyszcząca” i pochodzi od położonych na północnych stokach lodowców, faktycznie błyszczących w zachodzącym słońcu. To jedna wersja. Inni twierdzą, że jest to zarówno „marmurowa góra”, jak i, biorąc pod uwagę konotacje greckie czy nawet indoeuropejskie, „błyszcząca”.

Drugim co do wysokości szczytem jest położony na wschód od Cortiny Antelao lub Re delle Dolomiti (3264 m n.p.m.), a trzecim – piętrzące się nad Cortiną d’Ampezzo Tofany (Tofana di Mezzo 3241 m n.p.m.). Kilkanaście innych „skał” przewyższa 3100 m n.p.m. Do tych zalicza się Piz Boe (3154 m n.p.m.), najwyższy szczyt grupy Sella. Od Selli – określanej często jako Serce Dolomitów – odchodzą promieniście doliny Fassa, Badia i Gardena. Zamieszkują je Ladynowie, pierwotna retoromańska ludność tych gór.

Dolomity Wnętrze płaskowyżu Selli – w oddali Piz Boe ze schroniskiem (fot. M. Baran)

Jeszcze kilka słów o Selli. Jej najwyższa część to rozległy, przecięty wąwozem płaskowyż, na który można wyjechać koleją linową z przełęczy Pas Pordoi (vel Passo Pordoi, vel Pordoi Joch). To Sas de Pordoi (2950 m n.p.m.), zwany nieco pompatycznie, ale słusznie: La Terrazza delle Dolomiti. Stamtąd naprawdę wyraźnie widać całe Dolomity. Z kolei sam płaskowyż Selli zaskakuje swym zupełnie pozbawionym roślinności, iście księżycowym krajobrazem.

Na terenie Dolomitów utworzono jeden park narodowy – Parco Nazionale Dolomiti Bellunesi, dwa tzw. Parki Regionalne – Parco Regionalne Dolomiti di Ampezzo i Parco Regionalne Paneveggio – Pale di San Martino oraz pięć innych obszarów chronionych. W 2009 roku Dolomity wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Dolomity Widok z La Terrazza delle Dolomiti na Marmoladę i jej lodowce (fot. M. Baran)

Skąd wzięła się nazwa Dolomity?

Nazwa Dolomity funkcjonuje dopiero od połowy XIX w., a jej pochodzenie i historia są nietypowe. Można powiedzieć, że dzieje nazwy rozpoczynają się 23 stycznia 1750 r., gdy w leżącym w obecnym departamencie Isere Chateau de Dolomieu trzeciemu markizowi de Dolomieu urodził się syn Dieudonne Sylvain Guy Tancrède (lub Deodat de Gratet według tytułu). Zapobiegliwy ojciec wcześnie organizuje mu karierę wojskową – dwa lata po narodzinach syna kupuje mu tytuł Kawalera Maltańskiego, a wieku 16 lat czyni go oficerem. Młody Dieudonne odbywa nowicjat u Joannitów. Po dwóch latach zabija w pojedynku swojego konfratra. Zostaje wyrzucony z Zakonu, a sąd skazuje go na śmierć. Wielki Mistrz ułaskawia jednak de Dolomieu i po pewnych kłopotach nasz bohater wraca do służby wojskowej w Metzu.

Wcześniej, czekając w areszcie na ostateczne ułaskawienie przez papieża, Dieudonne zaczyna interesować się geologią – w szczególności wulkanami. W 1769 r. zostaje z powrotem przyjęty do Joannitów, a w 1776 roku kończy karierę wojskową we Francji. Następnie odbywa wiele podróży po południowej Europie, rozwija swoje zainteresowania geologiczne i publikuje kilka prac z tej dziedziny. Deodat de Dolomieu w dalszym ciągu pozostaje Kawalerem Maltańskim. W 1783 roku ze stopnia komandora awansuje na generała porucznika, a nawet na krótko zostaje gubernatorem La Valetty, stolicy Zakonu.

Dolomity Wido z Pozza Poza (fot. M. Baran)

Po Rewolucji i szczęśliwym przeżyciu okresu Terroru nasz bohater zostaje zrehabilitowany. Staje się nawet członkiem l’Institut nacional i profesorem mineralogii. Nieco wcześniej, to jest w 1791 roku, publikuje pracę o nowo wyodrębnionym przez niego minerałem z rodzaju skał węglanowych. Otrzymuje on na cześć odkrywcy nazwę dolomit.

W 1798 r. Dolomieu jako naukowiec bierze udział w wyprawie Napoleona do Egiptu. W czasie powrotu jego statek zostaje nieszczęśliwie wyrzucony na brzeg w Kalabrii, a uczony zostaje jeńcem wojennym Królestwa Neapolu. Jest nim do czasu bitwy pod Marengo i Traktatu Florenckiego kończącego wojnę.

Dolomity Déodat de Dolomieu (domena publiczna) W 1801 roku Citoyen D. Dolomieu publikuje swoje główne, w swoim czasie bardzo cenione, dzieło „Sur La Philosophie Mineralogique”, a także wyrusza na – jak się okazuje ostatnią – wyprawę badawczą w Alpy, po której umiera wkrótce 28 listopada 1801 r. W ciągu całego życia nigdy nie był nawet w pobliżu gór, nazwanych później od jego nazwiska.

Mamy więc początek XIX w. i nowy minerał dolomit. Skały dolomitowe są w świecie dosyć szeroko rozpowszechnione, także i w Polsce, lecz tylko jedne, malownicze góry w południowym Tyrolu składają się z niego w całości. Nie do końca wiadomo, jak nazwa minerału przylgnęła do tych gór. Po raz pierwszy pojawia się ona w pewnym przewodniku wydanym w 1837 r. w Londynie. Na pewno szerszy rozgłos zdobyła po londyńskiej publikacji z 1864 r. – „The Dolomiti Mountains: Excursions Through Tyrol, Carinthia, Carniola, & Friuli in 1861, 1862, & 1863” autorstwa J. Gilberta i G.C. Churchilla. Jej treść wskazuje na to, że nazwa gór była już wtedy ustalona. Sama książka stanowi gawędziarską opowieść.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Kup książkę: „Polacy na krańcach świata: XIX wiek”

Polacy na krańcach świata: XIX wiek Autor: Mateusz Będkowski
Tytuł: „Polacy na krańcach świata: XIX wiek”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM

wersja papierowa (3 części w jednym wydaniu):

ISBN: 978-83-66022-39-3 Oprawa: miękka

Stron: 422 Wymiary: 145 × 210

39,90 zł

wersja e-book:

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

Część 1 Część 2 Część 3

Cena: po 9,90 zł za każdą część

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: AWU |

Bardzo ciekawy artykuł. Warto pamiętać iż strzelcy tyrolscy ofiarnie nas bronili przed moskiewskimi hordami w pierwszym trudnym okresie Wielkiej Wojny. Wielu z nich spoczywa na cmentarzach wojennych od Limanowej i Krakowa po Rawę Ruską. Byli to doskonale wyszkoleni ofiarni żołnierze. Podczas ofensywy gorlickiej 2 pułk Kaiserjaeger z Bosen 2-go i 3-go maja 1915 powstrzymał w rejonie Cieplic 3 kontrataki niemal całego moskiewskiego Korpusu Kaukaskiego za cenę 26 oficerów i 600 żołnierzy zabitych i rannych. Straty 4 pułku z Rivy wyniosły 1300 zabitych i rannych w pierwszym tygodniu walk. Zimą 1916 roku po pokonaniu Rosji i de facto zakończeniu walk na froncie wschodnim większość z 17 galicyjskich pułków piechoty została przerzucona na front włoski i bałkański. Pułki otrzymały szkolenie górskie a co najmniej dwa z nich 20 c.k. pp z Nowego Sącza i 56 c.k. pp z Wadowic/Krakowa trening broń i wyposażenie wysokogórskie. Szkolenia prowadzone były przez instruktorów piechoty górskiej z Trient i Hall/Innsbruck, uczono m.in. wspinaczki alpejskiej i jazdy na nartach z dwoma kijkami. Po ukończeniu szkolenia adepci otrzymywali odznaki szarotki, jednak z tego co wiem w pułkach polskich nie noszono ich na kołnierzach lecz na boku czapki. Po wycofaniu się Austro-Węgier z działań wojennych pułki te powróciły jako zwarte formacje z bronią do Polski aby podjąć walkę o granice nowo odrodzonego państwa. Inicjały na czapkach zastąpiono orzełkami a same pułki przemianowano na 1 i 2-gi pułk strzelców podhalańskich. Wracając do pułków tyrolskich, aczkolwiek większość żołnierzy była włosko języczna a włoska propaganda zasypywała ich pozycje ulotkami wzywającymi do przechodzenia na stronę "Matki Italii" wojsko to było głęboko lojalne Monarchii, dezercji praktycznie nie odnotowano a pośród włoskiej piechoty i Alpini wzbudzali co najmniej głęboki respekt, narodziło się powiedzenie ""Dio ci liberi degli irredenti!" ("Boże uchowaj nas od niewiernych"). Jak autor wspomniał powyżej większość ofiar "Guerra Bianca" poległo pod lawinami i na wskutek odmrożeń. Obecnie na wskutek topnienia lodowców każdego roku odkrywane są zamrożone ciała żołnierzy poległych 100 lat temu, grzebani są z pełnymi honorami na cmentarzach wojennych. Wojna ta miała też ludzką stronę. Walczący po obydwu stronach: Austriacy, Tyrolczycy, Polacy, Słoweńcy po jednej a Włosi po drugiej, wszyscy byli góralami. Gdy zeszła lawina rzucali karabiny i biegli aby często solidarnie ramię w ramię ratować ofiary.



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@AWU: W samych Dolomitach - o ile mi wiadomo - nie było jednostek pochodzących z Galicji. Do walczących w pobliżu tych gór i wymienionych jednostek trzeba jeszcze dodać 2 bataliony z 57 c.k. p.p. z Tarnowa oraz wielu Ślązaków z 63 p.p. z Opola. O ile trudno w ogóle pochwalać wojnę, to walczyło tam kilka postaci, które później zasłynęły, jak np. Heinz Guderian, Benito Mussolini, czy nasz piewca Huculszczyzny Stanisław Vinzenz. Mała uwaga: "większość żołnierzy (wśród pułków tyrolskich) była włosko języczna". To nie tak, większość mówiła po niemiecku, część po ladyńsku, ale i tak po zajęciu przez Włochy rejonu Trydentu - tu rzeczywiście w olbrzymiej większości byli Włosi - do wstąpienia do armii Italii udało się "nakłonić" tylko 774 chętnych a to stanowiło niecały 1% tzw. potencjału. Proszę to porównać z liczbą ochotników broniących niewielkiej przecież Hayden. Tam wtedy też mieszkało sporo Włochów. Czym sobie Włosi zasłużyli na taką "niewdzięczność" nie wiem, lecz faktem jest, iż ich przystąpienie do wojny po stronie Ententy zostało powszechnie - oczywiście poza Francją i Anglią - uznane za podłą zdradę.



Odpowiedz

Gość |

Było trzech zaborców: Rosja, Austria i Prusy. Jakim cudem Austriacy "bronili nas ofiarnie" przed Rosjanami skoro też byli zaborcami?



Odpowiedz

@ Gość: Gość

Widocznie dla niektórych byli zaborcy mniej zaborczy i bardziej zaborczy. Mawiano, że jedni zaborcy zabraliby nam tylko wolność, a inni także duszę.



Odpowiedz
Marek Baran

Mieszkaniec Krakowa, inżynier mechanik (AGH), od kilkudziesięciu lat projektant kolei linowych i wyciągów narciarskich, autor przewodników narciarskich.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org