Opublikowano
2009-09-01 00:20
Licencja
Wolna licencja

Działania polskiej dyplomacji od stycznia 1934 do marca 1939 roku

Pierwszego września 1939 roku niemieckie siły zbrojne, realizując plan oznaczony kryptonimem Fall Weiss, przekroczyły granice II Rzeczypospolitej, rozpoczynając najkrwawszą wojnę w historii świata. Wojsko Polskie nie zostało jednak zaskoczone, tak samo jak najważniejsi politycy w Warszawie, Paryżu, Londynie i Moskwie.


Strony:
1 2 3 4 5 6 7

Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasze pokolenie, które wykrwawiło się w kilku wojnach, na pewno zasługuje na okres pokoju. Ale pokój, jak prawie wszystko na tym świecie, ma swoją cenę, wysoką, lecz określoną. My w Polsce nie uznajemy koncepcji „pokoju za wszelką cenę”. W życiu ludzi i państw istnieje tylko jedna rzecz bezcenna – a jest nią honor1.

Komu zależy na pokoju, ten zawsze cofnie się przed gwałtem. Wygra, kto się nie boi wojen...2

Wybuch wojny, nieunikniony ze względu na plany i ambicje nazistowskiej Rzeszy, był poprzedzony długimi przygotowaniami. Niemcy, aby nadrobić straty spowodowane porażką w wielkiej wojnie, zmuszeni byli dokonać odbudowy gospodarczej państwa, remilitaryzacji społeczeństwa, a także podważyć ład, który został ustanowiony na konferencji wersalskiej. Od czasu dojścia Hitlera do władzy w 1933 roku Berlin prowadził skomplikowaną rozgrywkę polityczną, która za pomocą kombinacji bluffów, faktów dokonanych oraz gry na interesach i obawach poszczególnych państw miała przygotować grunt pod militarną ekspansję. Tymczasem Warszawa, wierna spuściźnie zmarłego w 1935 roku marszałka Piłsudskiego, podjęła trudną grę o zachowanie niepodległości, niezależności oraz wpływów w Europie Środkowej i Wschodniej. Zanim wybuchła II wojna światowa, przez kilka lat ważyły się losy tego, kto po czyjej stronie i za jaką cenę weźmie udział w zbliżającym się konflikcie. W niniejszym szkicu po krótce przedstawiam najważniejsze działania polskiej i europejskiej dyplomacji, mające na celu uniknięcie wojny czy też wyciągnięcie z niej jak największych korzyści, od 1934 roku (gdy Polska i Niemcy podpisały pakt o nieagresji) do marca 1939 roku, kiedy odrzucenie niemieckich żądań przesądziło o wybuchu wojny.

Hitler w Norymberdze w 1935 r. Czy prawdziwą jest teza, jakoby Polacy układali się z Niemcami przeciwko ZSRR?

Spuścizna Józefa Piłsudskiego

W Polsce od maja 1926 roku rządził obóz zwolenników Józefa Piłsudskiego. Śmierć Marszałka, która nastąpiła 12 maja 1935 roku, nie doprowadziła do istotnej zmiany kierunku w polityce zagranicznej. Stało się tak, gdyż stery nad Wisłą zostały przejęte przez trzy osoby, które były blisko związane z Piłsudskim. Prezydentem, o dosyć szerokich uprawnieniach, był Ignacy Mościcki, zawdzięczający swój urząd Marszałkowi. Naczelnym Wodzem, odpowiedzialnym jedynie przed Prezydentem, był bliski współpracownik Piłsudskiego – Edward Śmigły-Rydz. Natomiast szefem MSZ – pułkownik Józef Beck, który pełnił tę funkcję już od listopada 1932 r. i przed trzy lata realizował wytyczne Marszałka. Piłsudski był biegłym intrygantem politycznym, co znacznie pomogło Polsce w odzyskaniu i utrzymaniu niepodległości po I wojnie światowej. Na czym opierała się wizja polityki zagranicznej Piłsudskiego?

Był on tradycyjnie niechętny Francji, nie wierzył w skuteczność realizowanej przez to państwo polityki. Ponadto, mając w pamięci doświadczenia z walki o niepodległość oraz wojny 1920 roku, bał się Rosji i to na wschodzie wypatrywał największego zagrożenia dla Rzeczypospolitej. Jednakże pewne ustępstwa w relacjach z Moskwą były konieczne. Podpisanie w 1932 roku paktu o nieagresji z Rosją, a dwa lata później z Niemcami, to najlepsza charakterystyka działań dyplomatycznych Piłsudskiego w latach 30. Związanie się z jednym wielkim sąsiadem przeciwko drugiemu czyniło Polskę słabszym ogniwem sojuszu i uzależniało ją od działań i warunków, jakie postawi Berlin czy Moskwa. Dlatego szansą na utrzymanie z trudem i poświęceniem wywalczonej niezależności było według niego umiejętne lawirowanie między sąsiadami.

Pakty o nieagresji dawały szansę na to, że większe konflikty będą najpierw rozwiązywane na drodze dyplomatycznej, nim dojdzie do wojny. Dawało to czas, by w sytuacji kryzysowej szantażować agresywnego sąsiada groźbą współpracy z drugim. Napięcia ideologiczne między nazistami i komunistami oraz fakt, że przyłączenie się Warszawy do któregoś z obozów znacznie zmienia układ sił w rejonie na jego korzyść, dawały szanse na skuteczność takiej polityki. Wymagała ona jednak konsekwencji i wielkiego wyczucia.

Ambasador von Moltke, Piłsudski, Goebbels i Beck w Warszawie 15 czerwca 1934 r. (fot. Röhnert, źródło: Deutsches Bundesarchiv, Bild 183-B0527-0001-293, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution ShareAlike 3.0 Germany)

Rzeczywiste przyłączenie się do któregoś z obozów groziło uczynieniem z Polski marionetki, a zbyt harde stawianie warunków – katastrofalną sytuacją, gdy Rzeczpospolita zostanie osamotniona w obliczu silniejszego wroga. W oparciu o stary sojusz polsko-francuski z 1921 roku Piłsudski, a następnie Beck próbują jednocześnie zagwarantować Polsce wsparcie z zagranicy (niezbędne by wzmocnić polską dyplomację potencjałem militarnym i przemysłowym sojuszników) i uniknąć wciągnięcia kraju w system zbiorowego bezpieczeństwa, grożący uzależnieniem losów Polski od interesów mocarstw.

Sojusz polsko-francuski oraz pakt wschodni – paryskie próby zbudowania systemu bezpieczeństwa zbiorowego

II wojna światowa w Histmag.org! – wybór artykułów

Czytaj dalej...
Jak wspomniałem, filarem polskiej dyplomacji w okresie międzywojennym był sojusz militarny z Francją. Zakładał on, że w wypadku zaatakowania jednego z sygnatariuszy druga strona natychmiast przyjdzie mu z pomocą. Rzut oka na mapę wystarczy, by dostrzec, że sojusz ten wymierzony był przeciwko Niemcom. Warto już na wstępie zwrócić uwagę, że jest to przymierze jedynie o charakterze obronnym (zmiana tego warunku będzie przedmiotem licznych negocjacji w latach 30.), a ponadto w wypadku napaści na Polskę przez inne państwo wroga postawa Niemiec znacznie utrudnia przesłanie nad Wisłę jakiejkolwiek realnej pomocy: czy to wojskowej, czy materialnej. Zgodnie z intencjami Paryża sojusz miał gwarantować, że jakakolwiek agresja wobec Francji ze strony Niemiec zaowocuje walką napastnika na dwóch frontach, co znacznie utrudni mu zwycięstwo. Analogicznie dla Warszawy była to gwarancja, że w wypadku niemieckiej napaści, Francja otworzy drugi front i pokona agresora, związanego większością sił w Polsce.

Na kilkunastoletniej współpracy pojawiło się jednak kilka rys, które w latach 30. kazały Paryżowi szukać pozorów w celu zakwestionowania własnych zobowiązań, a Warszawie – oparcia w polityce równowagi sił, licząc się z ryzykiem, że Francja umyje ręce i nie uzna grożącej agresji za casus foederis, zobowiązujący do podjęcia wojny.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book: Paweł Rzewuski – „Wielcy zapomniani dwudziestolecia”

Autor: Paweł Rzewuski
Tytuł: „Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.1”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-0-8

Stron: 58

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

3,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3 4 5 6 7
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Rachv |

Cóż polscy politycy nie chcieli być wasalem a z wojny poza totalna ruiną Polska wyszła jako państwo marionetkowe z kukłami Stalina na czele . Ot takie NDH . To ma być sukces ? Beck był do pewnego momentu zdolnym rzemieślnikiem ale tragicznie zabrakło 'szefa" .I to w kulminacyjnym momencie.



Odpowiedz

Gość: Dan23 |

Autor zapomniał o kilku innych ciekawych faktach dot. polsko-niemieckiej współpracy z roku 1938. "...Dyplomacja polska uznawszy jednak, że rozbicie państwa czechosłowackiego leży w interesie Polski, podjęła niezwykle ryzykowną grę, ułatwiającą Berlinowi osaczenie Czechosłowacji. Począwszy od pierwszej rozmowy, jaką przeprowadził na temat Czechosłowacji z Beckiem Hermann Göring w Warszawie 23 lutego, kontakty między obiema stronami były coraz ściślejsze." (prof. Stanisława Żerko "Polska, Niemcy i geneza II wojny"..) "...Notatki zawierające streszczenie rozmów polsko-niemieckich w styczniu i lutym 1938r dowodzą nie tylko, iż dyplomaci polscy zostali poinformowani, że Niemcy zamierzają „rozwiązać” problem czeski, lecz także iż doszło do nieformalnego porozumienia między rozmówcami, choć nie było mowy o szczegółach planów niemieckich ani nie doszło do zawarcia formalnej umowy. (Prof Jerzy Tomaszewski "Polska wobec Czechosłowacji w 1938r" - materiały Międzynarodowej Konferencji: Ćesko-Slovensko-Polske vztahy v letech 1938-1939, Opava 4-5.X.1994.) Latem 1938r Polska i niemiecka dyplomacja współpracują przy naciskach na rząd Rumuński zmierzających do zablokowania tranzytu uzbrojenia dla Czechosłowacji... "…20 września odbyła się rozmowa Hitlera z ambasadorem Lipskim, której treścią było uzgodnienie polityki obu państw wobec Czechosłowacji. Dokumenty niemieckie informują, że w tym czasie istniała już „praktyczna współpraca” polsko- niemiecka, 26 września von Moltke depeszował do Berlina: „ Nieprawdą jest też, iż p.Beck odrzucił myśl współdziałania i powiedział, że Polska pragnie zachować na przyszłość samodzielne stanowisko. Jak już donosiłem /--/, przeciwnie, podczas rozmowy całkiem nie pytany, dał mi bardzo poufną informacje o koncentracji polskich oddziałów” …" (Prof. Tomaszewski ….) W czasie tego spotkania ustalono także linię podziału śląskiej części Czechosłowacji, a ambasador Lipski podkreślał lojalną współprace z III Rzeszą informując Adolfa Hitlera o tym, że Polska odrzuciła kilkakrotne prośby państw zachodnich (w tym formalnego sojusznika Francji) o pomoc w rozładowaniu narastającego kryzysu sudeckiego. Szczegółowy "linię" rozbioru Czechosłowacji wytyczono 28 września 1938r na spotkaniu pracowników polskiej ambasady i urzędników hitlerowskiej Auswartiges Amst. W czasie Konferencji Monachijskiej Hitler był naszym lojalnym adwokatem - to dzięki niemu powstał załącznik który dot. naszych i węgierskich roszczeń wobec CS. W tekście dyplomatycznym językiem wspomina się tylko o rozwiązaniu problemu mniejszości polskiej i węgierskiej - ale było dla wszystkich jasne, że chodzi o zaspokojenie roszczeń terytorialnych sąsiadów CR.... Co więcej, w tym samym dniu, w którym w Pradze złożono polskie ultimatum z żądaniem niezwłocznego przekazania Zaolzia (30.09. 1938 r. o godz 23.45 - termin odpowiedzi 12 godz.), minister Beck zwrócił się do Niemiec z zapytaniem, czy w razie wybuchu polsko-czechosłowackiego konfliktu zbrojnego Rzesza zajmie wobec Polski życzliwe stanowisko. ... Odpowiedź tę przekazał Lipskiemu osobiście Ribbentrop w południe 1 października. Niemcy zapewniały oficjalnie, że w razie wojny polsko-czechosłowackiej Warszawa może liczyć na życzliwe stanowisko Berlina.... (prof. Żerko ...) 10 października 1938r w Boguminie dochodzi do miłego, pełnego wzajemnych uprzejmości i komplementów spotkania oficerów polskich i niemieckich kończących właśnie dokonany wspólnymi siłami I rozbiór Czechosłowacji...



Odpowiedz

@Gość: Dan23 Tutaj się rozmijasz z faktami. Nie było mowy o żadnej współpracy z Niemcami przy zajęciu Zaolzia.



Odpowiedz

Gość |

@ Gość: Gość: Dan23
Dla Polski "najkorzystniejsze byłoby wspólne z Czechosłowacją wystąpienie przeciwko Niemcom we wrześniu 1938 roku, gdyby Czechosłowacja była w ogóle skłonna do prowadzenia wojny i takiego współdziałania, przy minimalnym choćby poszanowaniu interesów polskich (trzeba pamiętać o wabieniu Stalina przez Benesza perspektywą wkroczenia do Polski Armii Czerwonej). Pamięć o wydarzeniach roku 1920" (kiedy Czechosłowacja wykorzystała na swą korzyść zaangażowanie Polski na froncie wschodnim a o podziale Śląska Cieszyńskiego zadecydowała Rada Ambasadorów bez przeprowadzania plebiscytu) "zbyt jednak ciążyła na stosunkach obu państw, a chociaż jest pewne, że Śląsk Zaolziański nie był wart ryzyka totalnej klęski Polski, to jednak jest również oczywiste, że trudności w zbliżeniu między Polską a CSR w nie mniejszym stopniu tkwiły po stronie czeskiej co polskiej." Jerzy Łojek "Agresja 17 września 1939" Warszawa 1990, s. 14n.



Odpowiedz

Gość: Satuativ |

Ależ Beck po prostu realizował, i zrealizował, testament polityczny Marszałka - \"Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat!\". W sytuacji gdy Polska wciśnięta była pomiędzy dwa systemy totalitarne, które prędzej czy później wezmą się za łby w walce o kontrolę nad Europą, w zasadzie jedyne co można było zrobić to nie dać się zarżnąć za bezcen. I może właśnie dzięki temu nie jesteśmy teraz księstwem warszawskim z granicą zachodnią z 1939 i wschodnią na linii Curzona...



Odpowiedz

Gość: Chałchin-Goł |

Moze i fajnie tylko po co? Fajnie bylo by tez podpisac takie porozumienie z Wyspami Zielonego Przyladka kolejny sukces. Lepiej wrogow szukajmy sobie daleko a nie przyjaciol.



Odpowiedz

Gość: pietruh |

Fajnie jakby MSZ przed wojną podpisało porozumienie z Japonią (na wzór tego z Francją - Polska miała dobre stosunki polityczne z Krajem Kw Wiśni). Wtedy porozumienie R.-M. i opłacalność ataku przez Rosję na RP byłoby dobrze przekalkulowane.



Odpowiedz
Bartłomiej Czajka

Absolwent filozofii (licencjat w ramach MISH UJ, magisterium na Uniwersytecie w Barcelonie), naukowo zajmuje się logiką i filozofią języka. Interesuje się historią starożytną i średniowieczną, szczególnie światem greckim w okresie klasycznym i hellenistycznym oraz językami klasycznymi. Z Histmagiem współpracuje od 2003 r. Członek Stowarzyszenia Naukowego Collegium Invisibile. W wolnych chwilach chętnie grywa w szachy i brydża.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org