Hannah Pick-Goslar – „Moja przyjaciółka Anne Frank” – recenzja i ocena

opublikowano: 2026-03-23, 09:45
wolna licencja
Czy przyjaźń może przetrwać w świecie, który legł w gruzach? Choć instynkt podpowiada, że w obliczu terroru myśli się tylko o sobie, książka „Moja przyjaciółka Anne Frank” autorstwa Hannah Pick-Goslar rzuca tej tezie wyzwanie. To świadectwo siły relacji, która okazała się trwalsza niż wojenna przemoc.
reklama

Hannah Pick-Goslar – „Moja przyjaciółka Anne Frank” – recenzja i ocena

Hannah Pick-Goslar
„Moja przyjaciółka Anne Frank”
nasza ocena:
9/10
cena:
69,99 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Agora
Tłumaczenie:
Olga Mysłowska
Rok wydania:
2026
Okładka:
miękka
Liczba stron:
424
Premiera:
11.02.2026
EAN:
9788383804705

Książka Hannah Pick-Goslar pt. „Moja przyjaciółka Anne Frank” stanowi przejmujący dowód na to, że przyjaźń jest wartością, o którą warto dbać nawet w samym sercu wojennej zawieruchy. Nie robimy tego dla egoistycznych korzyści, lecz przede wszystkim po to, by ocalić w sobie resztki człowieczeństwa. Okrucieństwo wojny oraz prześladowania Żydów – zapoczątkowane na długo przed pierwszymi strzałami – nie zdołały stanąć na drodze tej prawdziwej więzi. To właśnie pamięć o tej relacji i jej pielęgnowanie stały się dla autorki siłą, która pozwoliła jej przetrwać najtrudniejsze, traumatyczne wydarzenia.

Konfrontacja z coraz wyraźniejszą prawdą – że trzeba uciekać – była niezwykle bolesna dla moich rodziców, a zwłaszcza dla matki, która rozpaczała już na samą myśl o opuszczeniu kraju, który tak kochała. Uwielbiała bogate życie kulturalne i intelektualne Berlina, sale koncertowe, muzea sztuki, dyskusje o książkach i filozofii. Na drugie imię dała mi Elisabeth, w hołdzie dla Goethego, który był dla niej i zresztą dla całych Niemiec jak bóg.

Autorka snuje swoją opowieść od samego początku – od momentu, w którym nie znała jeszcze Anne. Dzięki temu w pełni uświadamia nam, jak przełomowym wydarzeniem było ich spotkanie. Dziewczynki przylgnęły do siebie niemal natychmiast, a ich więź stała się tym silniejsza, że ich rodzice również szczerze się polubili. Rodziny Hannah i Anne nawiązały zażyłe relacje, podobnie jak wiele innych żydowskich rodzin zmuszonych do ucieczki z Niemiec. Taki wyjazd, będący przecież bolesnym oderwaniem od znanych miejsc, rzeczy i ukochanych ludzi, musiał być dla niemieckich Żydów swoistą traumą. Jednak w chwili, gdy ten obcy kraj powoli stawał się dla nich drugim domem, nadeszły nowe represje i kolejne upokorzenia.

Miesiąc później naziści uchwalili ustawy norymberskie pozbawiające Żydów praw obywatelskich i obywatelstwa w ogóle w imię zachowania „czystości niemieckiej krwi”. Oznaczało to, że niemieccy Żydzi byli teraz oficjalnie bezpaństwowi [...] oraz że gdyby babcia zmarła miesiąc później, nie mogłybyśmy przyjechać na jej pogrzeb.

Autorka kreśli przed nami historię swojego dzieciństwa i wczesnej młodości, których znaczna część przypadła na mroczne lata wojny. Mimo gorzkich i traumatycznych przeżyć, Hannah nie ugięła się pod ich ciężarem – czerpała siłę z poczucia odpowiedzialności za swoją młodszą siostrę, Gabi, która w pewnym momencie stała się dla niej jedyną ocalałą bliską osobą. Równocześnie to pamięć o Anne oraz niezłomna nadzieja na ponowne spotkanie dawały jej wiarę w przyszłość wolną od lęku i prześladowań.

reklama

Anne Frank była dla autorki iskrą dobra – jasnym wspomnieniem, do którego ucieka się myślami w najtrudniejszych chwilach. Choć obie dziewczynki przeszły przez piekło, nie zapomniały o sobie. Sprawiło to, że podczas ich pierwszego spotkania od wybuchu wojny, natychmiast odnalazły dawną bliskość, której nie zdołał zatrzeć ani czas, ani rozłąka. Ich przyjaźń odżyła ze zdwojoną siłą, trwając niezłomnie mimo skrajnie niesprzyjających okoliczności.

Wojna, głód, choroby i obozowa codzienność były doświadczeniami, które dotknęły wszystkich bez względu na płeć. Jednak kobiety, poza powszechnym cierpieniem, musiały mierzyć się także ze specyficznymi, fizjologicznymi aspektami swojej kobiecości. Autorka wielokrotnie podkreśla w swoich wspomnieniach, jak mocno przynależność do płci żeńskiej determinowała jej odbiór wojennej rzeczywistości i pogłębiała poczucie upokorzenia.

W Bergen-Belsen nie miałam nigdy okresu, pewnie z niedożywienia, ale kobiety, które miesiączkowały, nie dostawały żadnych środków higienicznych. Czasem używały podartych szmat, które udało im się zdobyć w trakcie pracy, jednak nasi nieludzcy strażnicy uważali to za „nielegalne” i pamiętam, że SS-mani podobno kazali kobietom wyławiać takie szmaty z dna latryn.

Hannah, decydując się na spotkanie z Anne, kładła na szali własne życie, a mimo to ani przez chwilę się nie zawahała. Przyjaźń pozostała dla niej tym, czym była w czasach pokoju – wartością nadrzędną, ważniejszą niż własne bezpieczeństwo. To spotkanie w nieludzkich, obozowych warunkach stało się dla Hannah doświadczeniem tyleż ożywczym, co głęboko przygnębiającym. Świadomość tego, jak brutalnie i nieodwracalnie wojna odmieniła ich losy w tak krótkim czasie, była wręcz obezwładniająca. Choć Hannah czuła ogromną radość z odnalezienia przyjaciółki, miała jednocześnie bolesną świadomość, jak krucha i ulotna jest ta chwila. Wiedziała, że w każdej sekundzie, pod wpływem jednego kaprysu strażnika lub postępującej choroby, mogą bezpowrotnie utracić się na nowo.

Głos Anne należał do odległego świata, do naszych popołudni przy Placu Merwedeplein, które spędzałyśmy na zabawach zatopione w krainie wyobraźni; do świata, w którym nigdy nie chodziłyśmy głodne i spałyśmy w ciepłych łóżkach otulone kołdrą przez kochających rodziców. A jednak tym samym głosem, który tak dobrze znałam, Anne mówiła mi teraz, że ludzie w Auschwitz byli zagazowywani na śmierć i że taki sam los spotkał jej rodziców. Jak to w ogóle możliwe?
reklama

Wspomnienia o tym, co łączyło je niegdyś, oraz obraz ich dawnego, wspólnego życia stały się wówczas jedynym jasnym punktem w mroku ich codzienności. Okrucieństwo wojny oraz wszechobecna rozpacz po stracie najbliższych sprawiły, że wielu więźniów obojętniało na śmierć czyhającą na każdym kroku. Wszyscy koncentrowali się wyłącznie na tym, by przetrwać kolejny dzień. Śmierć stała się nieodłączną towarzyszką ich zmagań – jedni poddawali się jej z rezygnacją, inni zaś do końca walczyli o każdy oddech. W tej nieludzkiej rzeczywistości człowiek umierający na sąsiedniej pryczy stawał się jedynie kolejnym, niemal niezauważalnym elementem wszechobecnej tragedii.

Często gdy ktoś w baraku umierał, zostawiał po sobie okruchy tego, kim był kiedyś. Widziałam raz żółtą, jedwabną chustkę z monogramem zsuwającą się z pryczy młodej kobiety, która zmarła poprzedniej nocy. Ktoś przyszedł zabrać jej rzeczy. Pamiętam też znalezioną pod poduszką książkę z równaniami, która należała do dawnej fizyczki.

Mogłoby się wydawać, że takie drobne szczegóły we wspomnieniach stracą na znaczeniu i z biegiem lat ulecą z pamięci. Tymczasem okazuje się, że każdy taki detal – jak choćby chusteczka pozostawiona na pryczy zmarłej kobiety – zostaje w sercu na zawsze. W przedziwny sposób splotły się one z grozą tamtejszych wydarzeń i nie pozwalają o sobie zapomnieć. To bolesne, a zarazem ważne, ponieważ świadczy o tym, że mimo ogromu cierpień człowiek nie traci wewnętrznych odruchów człowieczeństwa. Taki drobiazg staje się symbolem bólu i samotnej śmierci. Dostrzeganie oraz zapamiętywanie tych kadrów pokazuje, że autorka, mimo tragizmu własnej sytuacji, nigdy nie stała się obojętna na los drugiego człowieka i kolejne przejawy nazistowskiego okrucieństwa.

Ta wrażliwość Hannah była też widoczna w momencie, gdy tuż po wojnie odnalazła na nowo Anne. Na nowo, ponieważ nie była już to ta sama Anne, a jedynie jej fragment, jej odbicie.

reklama
Jej dziennik sprawił, że w pełni zrozumiałam, jak wyjątkowa, inna niż wszyscy była Anne. Ta Anne miała w sobie większą głębię, była bardziej skomplikowana – wydawała mi się znajoma, ale też widziałam ją od zupełnie nowej strony. Czytając, poznawałam ją niczym zamrożoną w czasie, w wieku lat trzynastu, czternastu, piętnastu. Zdawałam sobie sprawę, że wraz z upływem czasu mogę się od niej tylko coraz bardziej oddalać, od dziewczyny, której drgający cień wciąż jeszcze mogłam uchwycić kątem oka.

Lektura dziennika pozostawionego przez Anne stała się dla Hannah sposobem na symboliczne odzyskanie przyjaciółki i przedłużenie zerwanego kontaktu. Zapiski kilkunastoletniej dziewczynki są niezwykle przejmujące – uderzają w najczulsze struny duszy, zwłaszcza gdy czyta się je przez pryzmat późniejszych, tragicznych wydarzeń. Dla Hannah musiało to być doświadczenie graniczne: bolesne, a zarazem niosące pewien rodzaj ukojenia. Obcowanie z nieznanym dotąd światem wewnętrznym Anne, przy jednoczesnej, dojmującej świadomości, że fizyczny powrót do ich wspólnych chwil jest już niemożliwy, z pewnością było przeżyciem niezwykle trudnym i naznaczonym tęsknotą.

W swoich wykładach Hannah wspominała, że to Anne chciała być sławna, że to Anne chciała podróżować i oglądać świat. Obecnie, jak mówiła, ona robiła to w imieniu Anne i na pamiątkę ich przyjaźni.

Przyjaźń Hannah i Anne była dla nich obu prawdziwym błogosławieństwem. To dzięki niej, w obliczu nazistowskiego okrucieństwa, każda z nich mogła powracać myślami do dobrych chwil, chwytając się ich w momentach skrajnego zwątpienia, głodu i nędzy. Te wspomnienia dawały im siłę oraz bezcenną nadzieję. Możliwość choćby chwilowego oderwania myśli od beznadziejnego położenia sprawiła, że obie zdołały ocalić w sobie iskrę dobra i pamięć o łączącej ich więzi – nawet w cieniu nadchodzącej śmierci.

Autorka w sposób niezwykle zajmujący opowiada o wojennych losach z perspektywy nastolatki, co czyni tę relację jeszcze bardziej przejmującą. Świadomość, że tysiące dzieci i młodych ludzi bezpowrotnie straciło wtedy dzieciństwo, a często i życie, jest dla współczesnego czytelnika bolesna i trudna do zaakceptowania. Tym mocniej utwierdza to w przekonaniu, jak ważne i potrzebne są publikacje będące świadectwem naocznych uczestników tamtych wydarzeń.

Spojrzenie dziecka na wojnę obrazuje to, czym wojna tak naprawdę jest – nonsensem.

Zainteresowała Cię nasza recenzja? Zamów książkę Hannah Pick-Goslar „Moja przyjaciółka Anne Frank” bezpośrednio pod tym linkiem, dzięki czemu w największym stopniu wesprzesz działalność wydawcy!

reklama
Komentarze
o autorze
Katarzyna Promińska
Absolwentka Akademii Pomorskiej na kierunku: filozofia. Obecnie pracuje w placówce edukacyjnej. Zainteresowania historyczne odziedziczone po dziadku, głównie dotyczą historii Polski, chociaż nie zawsze.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone