Henryk Walezy: krótko w Polsce, tragicznie we Francji

opublikowano: 2026-01-26, 19:01
wszelkie prawa zastrzeżone
Henryk Walezy miał zaledwie 22 lata, nie znał języka kraju, którym przyszło mu rządzić, a polską koronę traktował raczej jako epizod niż życiową misję. Pierwszy elekcyjny król Polski zapisał się w naszej historii bardziej ucieczką z Wawelu, niż rzeczywistym sprawowaniem władzy. Henryk Walezy odmiennie przedstawiany jest we Francji.
reklama
Portret Henryka Walezego

Henryk z dynastii Walezjuszy, czwarty syn Henryka II i Katarzyny Medycejskiej, został obrany królem Polski w maju 1573 roku, w atmosferze silnych napięć politycznych i dużej nieufności. Elekcję poprzedziło burzliwe bezkrólewie po śmierci Zygmunta Augusta, który, choć wzmocnił państwo unią lubelską, nie pozostawił jasnych zasad wyboru następcy po swojej bezpotomnej śmierci. Sytuację dodatkowo komplikowała narastająca w Europie atmosfera wojen religijnych i wydarzenia Nocy św. Bartłomieja, podczas której w Paryżu doszło do masakry hugenotów (francuskich kalwinistów) dokonanej przez katolików.

Gdy Henryk Walezy przybył do Rzeczypospolitej, był młodym władcą pozbawionym większego doświadczenia, co – jak podkreślał jego biograf prof. Stanisław Grzybowski – miało kluczowe znaczenie dla sposobu sprawowania przez niego władzy. Realny wpływ na jego polskie rządy mieli doradcy, którzy przybyli do Krakowa wraz z monarchą. Choć decyzje podejmowane w imieniu króla bywały trafne, do dziś pozostaje pytanie, na ile były one efektem działań tego kontrowersyjnego, podejrzewanego nawet o homoseksualizm, monarchy a na ile rezultatem wpływów jego otoczenia.

Henryk Walezy: droga do polskiej korony

Jedyny Francuz na polskim tronie urodził się 19 września 1551 roku w Fontainebleau. Początkowo nikt nie zakładał, że przyjdzie mu panować w Paryżu. Wydawał się raczej przeznaczony do kariery księcia w ramach bocznej linii dynastii, być może dowódcy wojskowego lub też namiestnika którejś z prowincji. Od dzieciństwa znajdował się pod wpływem matki, która wciągała syna w grę między katolikami a hugenotami. Henryk szybko dał się poznać jako zdolny wojskowy i lojalny wykonawca planów Katarzyny Medycejskiej. W sierpniu 1572 roku uczestniczył w wydarzeniach, które do historii przeszły jako Noc św. Bartłomieja. Relacje świadków wskazują, że królewicz był jednym z głównych zwolenników siłowego rozwiązania religijnego konfliktu.

Kiedy w lipcu 1572 roku zmarł Zygmunt August, kandydatów było kilku: Habsburgowie promowali arcyksięcia Ernesta, Moskwa – cara Iwana Groźnego, swoje ambicje zgłosił król Szwecji Jan III Waza. Francja wspierała Henryka, licząc, że zdobycie polskiej korony wzmocni jej pozycję w Europie i otworzy nowy front w rywalizacji z Habsburgami. Kluczową rolę w zwycięskiej kampanii i agitacji odegrał biskup Jean de Monluc, który na polu elekcyjnym wygłosił płomienne przemówienie, w którym obiecał m.in. poszanowanie konfederacji warszawskiej i tolerancji religijnej, wieczysty sojusz z Francją, obronę kraju przed Moskwą i Turkami oraz pełne uszanowanie swobód. W starciu z poselstwem habsburskim Francuzi, popierani m.in. przez Annę Jagiellonkę, wypadli znacznie lepiej. 11 maja 1573 roku Henryk został wybrany królem Polski i wielkim księciem litewskim.

reklama

Podróż do Polski rozpoczął późno – dopiero na początku 1574 roku. Zimą zderzył się ze szlacheckim ceremoniałem powitań: w mrozie słuchał niekończących się przemówień, odpowiadał na łacińskie oracje, uśmiechał się do zebranych. Dało się zauważyć, że jest skromniejszy i mniej teatralny niż sądzono oraz, że sprawia wrażenie nieco przytłoczonego sytuacją, ale też uważnie słucha swoich doradców. Wreszcie 21 lutego 1574 roku został koronowany na Wawelu. Władca, jako pierwszy monarcha elekcyjny, musiał zaprzysiąc tzw. artykuły henrykowskie i pacta conventa – zestaw stałych i indywidualnych zobowiązań, które radykalnie ograniczały jego samodzielność. Wokół tych dokumentów nie obyło się zresztą bez kontrowersji. Monarcha nie chciał przystać na część zapisów zaakceptowanych wcześniej przez Monluca. Ostatecznie umiejętnie wykorzystał animozje po stronie polskiej mówiąc: „Jak się kłócicie, to ja nie zaprzysięgam”. W ten sposób nigdy nie zaakceptował całości artykułów henrykowskich, a także tolerancyjnej konfederacji warszawskiej.

Jan Matejko – „Zabicie Wapowskiego w czasie koronacji Henryka Walezego”

 „Francja i Wy warte więcej niż Polska”

Na Wawelu na długo zapamiętano zderzenie dwóch światów i dwóch kultur dworskich. Do Krakowa przybyła grupa tzw. mignonów – młodych francuskich faworytów, ubranych zgodnie z najnowszą modą, w stroje bogato haftowane, o kroju uznawanym u nas za skandalicznie zniewieściały. Uczesani w loki, z twarzami pudrowanymi i kolczykami w uszach, budzili nad Wisłą nie lada sensację i oburzenie. Konserwatywna szlachta widziała w nich uosobienie grzechu. W konsekwencji plotka szybko uczyniła z monarchy homoseksualistę, choć jego bliscy relacjonują liczne i nieudane romanse z kobietami. Jan Kochanowski w jednym ze swoich wierszy odpowiadał na zniewagi francuskich pamiętnikarzy, którzy narzekali na polskie mrozy, sytość uczt i prymitywność obyczajów. Poeta przewrotnie i jednocześnie zasadnie przypominał, że kto nie umie znieść „śniegów, wiatrów, zimna, lodów”, ten trudno, by miał odwagę przeciwstawiać się Moskwie.

Henryk spędził w Krakowie zaledwie kilka miesięcy. Zajęty był przede wszystkim oswajaniem się z nowym otoczeniem, próbą zrozumienia mechanizmów rządzących polską polityką. Otaczający go doradcy, jak książę Ludwik de Nevers czy Jan Dymitr Solikowski, pomagali mu poruszać się w gąszczu lokalnych frakcji. Czasu na poważniejsze reformy rzecz jasna nie starczyło. W pamięci współczesnych zapisały się natomiast bale, turnieje, nocne harce po ulicach Krakowa, a także chroniczne migreny monarchy, które uleczyć miał ponoć futrzany czepek podarowany mu przez polskich medyków. Nie doszło również do planowanego małżeństwa z siostrą Zygmunta Augusta. Polscy możnowładcy chcąc zacieśnić więzy między nowym królem a dynastią Jagiellonów, postanowili wydać Annę za Henryka. Ten jednak odkładał ślub ze starszą o blisko trzydzieści lat królewną na później. 

Polecamy e-book Sebastiana Adamkiewicza „Zrozumieć Polskę szlachecką”

Sebastian Adamkiewicz
„Zrozumieć Polskę szlachecką”
cena:
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
82
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-934630-4-6

Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

reklama

W czerwcu 1574 roku z Paryża dotarła wiadomość o śmierci króla Karola IX, brata Henryka, co oznaczało, że niespodziewanie stał się dziedzicem francuskiej korony. Wobec czego, w nocy z 18 na 19 czerwca, Henryk Walezy zdecydował się potajemnie opuścić Wawel, uchodząc z kilkoma zaufanymi przez Śląsk ku granicy cesarstwa. Poselstwo dopędziło go pod Pszczyną i nieskutecznie próbowało namówić do powrotu. Tak król pisał do matki spod Ołomuńca: „Jestem Waszym synem, który był Wam zawsze posłuszny i jestem bardziej stanowczy i oddany niż kiedykolwiek… Francja i Wy warte więcej niż Polska. Nakażcie szlachcie obrać drogę na Lyon, by tam mnie odnalazła”. Później odnaleziono listy, w których informował, że nie rezygnuje z tronu i zapowiedział powrót do Rzeczpospolitej.

Teodor Axentowicz – „Poselstwo polskie u Henryka Walezjusza”

Z polskiego punktu widzenia była to zdrada. W ciągu kilku miesięcy od koronacji tron ponownie był pusty, a państwo polsko-litewskie stanęło przed koniecznością kolejnej elekcji. Powstała wówczas nawet koncepcja, by uznać, że Henryk wciąż jest prawowitym królem i zmusić go do powrotu siłą, lecz ostatecznie przeważył realizm, a droga do tronu otworzyła się ostatecznie przed księciem Stefanem Batorym. Ucieczka Henryka – sportretowana przez Artura Grottgera (1860, Muzeum Narodowe w Warszawie) – stała się symbolem zawodnej „zagranicznej opcji” i argumentem na rzecz ostrożności przy kolejnych elekcjach. Profesor Maciej Serwański twierdzi wręcz, że ucieczka została zaplanowana jeszcze przed przyjazdem:

„Został królem Polski, bo taka była polityczna konieczność, ale uciekł z Francji także przed bratem, który go szczerze nienawidził. Wciąż dochodziło między nimi do konfliktów. Jednak wszyscy na dworze w Paryżu wiedzieli, że po śmierci Karola IX wróci, by zastąpić go na tronie”.
reklama

Szlachta w swojej naiwności długo liczyła na władcę. Wyznaczyła mu datę na powrót: 12 maja 1575 roku. Tego dnia zwołano zjazd do Steżycy, na którym ogłoszono bezkrólewie i wyznaczono termin sejmu konwokacyjnego na październik.

Henryk Walezy: król Francji

W lutym 1575 roku syn Katarzyny Medycejskiej został koronowany jako Henryk III. Z polskiego epizodu zachował kilka pamiątek. Na wieży zegarowej pałacu Conciergerie kazał umieścić obok francuskich lilii polskiego orła i litewską pogoń, manifestując w ten sposób, że nie zrezygnował formalnie z tytułu króla Polski i wielkiego księcia Litwy. Do końca życia posługiwał się nim w oficjalnej tytulaturze. Z nadwiślańskiej praktyki przejął również innowacyjne rozwiązania: polecił uporządkować sanitarne zaplecze Luwru, które dotąd słynęło bardziej z brzydkiego zapachu niż z wygód.

Henryk Walezy

Jego niespełna piętnastoletnie panowanie zakończyło się 1 sierpnia 1589 roku w obozie pod Saint-Cloud, gdzie dominikanin Jacques Clément, fanatyczny zwolennik Ligi Katolickiej sprzeciwiający się ustępstwom poczynionym przez króla na rzecz hugenotów, zadał Henrykowi śmiertelny cios nożem. Władca zmarł dzień później, a wraz z nim wygasła linia Walezjuszów, ustępując miejsca Burbonom.

W naszej pamięci Henryk Walezy pozostaje królem, który „uciekł z Polski”. Znacznie lepiej, choć niejednoznacznie i czasami sprzecznie, oceniany jest we Francji, gdzie podkreśla się m.in. jego pracowitość i inteligencję. Złożoność jego postaci i charakteru trafnie ujął Stanisław Grzybowski, który docenił również politykę religijną władcy:  

„Widzimy tragizm majestatu. Widzimy charakter równie pełen sprzeczności, co późniejsze sądy o nim. Widzimy nie tylko króla, ale i człowieka Całe życie rozpaczliwie poszukiwał siebie samego. Grał przed sobą i innymi. Lecz wtedy był chyba najprawdziwszy, gdy pragnął spokoju. Spokoju wewnętrznego, którego szukał rozpaczliwie i daremnie w przyjaźni, miłości, magii, wierze. I zarazem spokoju swego kraju. […] W dzieciństwie lizusek i obłudnik, w młodości intrygant i gwałtownik, z wiekiem się zmieniał, a zmiany te były wynikiem świadomej pracy nad własnym charakterem, intelektem, temperamentem. Dziś najbardziej cenimy go za to, że mając silne przekonania, będąc człowiekiem gorącej choć swoiście rozumianej wiary, potrafił wypracować w sobie szacunek dla wiary odmiennej, przekonań odmiennych. Lecz był przede wszystkim budowniczym – spokojnym, cierpliwym i wytrwałym. I broniąc swego dzieła, gotowym nawet do gwałtu. Broniąc dzieła, którego inny król dopiero dokonał”. 
POLECAMY

Zapisz się za darmo do naszego cotygodniowego newslettera!

Bibliografia:

  • Królowie elekcyjni. Leksykon biograficzny, pod red. Ireny Kaniewskiej, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1997;
  • Maciejewska Beata, Maciorowski Mirosław, Władcy Polski. Historia na nowo opowiedziana, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2018;
  • Grzybowski Stanisław, Henryk Walezy, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1985;
  • Janusz Tazbir, Henryk Walezy [w:] Poczet królów i książąt polskich, pod red. Andrzeja Garlickiego, Czytelnik, Warszawa 1987.
reklama
Komentarze
o autorze
Piotr Bejrowski
Absolwent historii i politologii na Uniwersytecie Gdańskim. Sportowiec-amator, podróżnik. Autor tekstów popularnonaukowych. Redaktor e-booków wydawanych przez Histmag.org.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone