Opublikowano
2009-02-19 06:23
Licencja
Wolna licencja

Herbert George Wells. Wizjoner wojny totalnej

Jego powieść była podstawą słynnego słuchowiska (i mistyfikacji) „Wojna światów”. Na samym początku XX w. przewidział, jak będzie wyglądać nowoczesna wojna pozycyjna, jak globalny konflikt wpłynie na gospodarkę, a nawet jakie zagrożenia będzie za sobą nieść użycie... broni jądrowej. Mowa o człowieku, obecnie niemal kompletnie zapomnianym, który przyczynił się m.in. do wynalezienia czołgu w takiej postaci, jaką dzisiaj znamy.


1 2 3 4 5 6 7 8

H. S. Wells na fotografii z 1922 r. Herbert George Wells (1866-1946), pisarz brytyjski, autor zarówno powieści fantastycznych, jak i obyczajowych, traktatów historycznych i reportaży społecznych, we wczesnej fazie swojej twórczości dużo miejsca poświęcił wyczekiwanym w Anglii przemianom, które miały nieodwracalnie przeobrazić świat.1 Pobrzmiewająca w jego utworach z przełomu XIX i XX w. nuta pesymizmu, sprzeciwu wobec niesprawiedliwości jego epoki, nie była niczym nowym, a jedynie współgrała z powszechnym poczuciem schyłku potęgi Europy. Powszechnie uważano, że europejskie mocarstwa osiągnęły punkt szczytowy i czekała je już tylko degeneracja na kształt upadku cesarstwa rzymskiego, tyle że na skalę globalną. By nie podzielić losu starożytnych imperiów, Europa potrzebowała rewolucyjnych zmian. Trzeba było zarzucić spróchniałe ustroje i zacząć budować nową rzeczywistość. Nadzieje te podzielał Wells, jako że sam pochodził z nizin społecznych i trudno mu było zrobić karierę w Anglii, w której dorastał.2 Wells wyobrażał sobie, że jedynym wydarzeniem zdolnym odmienić ten świat (którego symbolem był hucznie obchodzony w 1897 r. diamentowy jubileusz panowania królowej Wiktorii) mogłaby być wojna, jednakże całkiem odmienna od konfliktów z dotychczasowej historii Anglii.

Zobacz też:

Pod koniec XIX w. wojna była nieodłącznym elementem rzeczywistości. Rząd ciągle prowadził jakieś wojny (szczególnie w okresie panowania królowej Wiktorii, gdy Wielka Brytania podbijała połacie Afryki i Azji). Rozgrywająca się za kanałem La Manche inwazja Prus na Francję w 1870 r. była obserwowana z powierzchownym zainteresowaniem, ale i obojętnością, wszak Francja była jeszcze jednym rywalem Anglii zatopionej w swojej „splendid isolation”, państwa, które nie ma odwiecznych przyjaciół ani wrogów, tylko odwieczne interesy. Na przeciętnym Angliku, obywatelu najpotężniejszego imperium świata i mieszkańcu wyspy niezdobytej od najazdu Normanów w 1066 r., wojna nie robiła specjalnego wrażenia. Wszechogarniające poczucie bezpieczeństwa i dobrobytu czyniło ją jakąś fantastyczną wizją, fanaberią niespokojnych umysłów.3 Takim właśnie niespokojnym, „gorejącym duchem” był Wells.

Wizja wojny totalnej

Okładka pierwszego wydania „Wojny światów”. Stawiając pierwsze kroki w literaturze fantastycznej, założył dla czystej rozrywki, że w momencie, gdy Wiktoria odbiera hołdy zachwyconych poddanych, w ciągu kilku dni atak najeźdźców z Marsa burzy wszystko, na zawsze zmieniając życie całej ludzkości.4 Po odkryciu kanałów na Marsie ich hipotetyczni mieszkańcy zrobili się bardzo modni. Stąd właśnie Wells zaczerpnął swą inspirację. Jednak to nie Marsjanom została poświęcona jego druga powieść „Wojna światów”. Jak zapowiadał sam tytuł, tematem dzieła miała być wojna pokazana w sposób, jaki nikomu się wówczas nie śnił, w niczym nie przypominający utarczek wiktoriańskich zdobywców. Wojna Wellsa miała rozegrać się na podwórkach angielskich wsi i miast, a jej uczestnikami i ofiarami mieli być wszyscy, bez wyjątku. Jawiła mu się ona niczym jakiś gigantyczny kataklizm przyrodniczy grzebiący w ruinach starą Anglię, tak jak Wezuwiusz zasypujący popiołami Pompeje.

Powieść Wellsa luźno nawiązywała do współczesnej sytuacji politycznej (wzbierająca fala niechęci do Niemców po słynnej „depeszy Krugerowskiej”, w której Wilhelm II wyraził swoje poparcie dla Burów, szkodząc interesom brytyjskim). Równocześnie, jak przystało na utwór fantastyczno-naukowy końca XIX w., wykorzystywała najnowsze zdobycze nauk ścisłych.5 W 1894 r. włoski astronom Giovanni Schiaparelli odkrył kanały na Marsie (które później okazały się złudzeniem), co od razu posłużyło jako podglebie dla sensacyjnych spekulacji odnośnie podziemnej marsjańskiej cywilizacji tworzącej w sobie wiadomym celu ciągnące się setkami kilometrów kanały. Zainspirowany tymi dociekaniami Wells stworzył opowieść o najeździe tajemniczych mieszkańców Marsana Ziemię.

Plakat pierwszej produkcji filmowej opartej na powieści Wellsa (1953 r.). W powieści naukowcy pierwsi zauważają eksplozje na czerwonej planecie, które okazują się oznaką startujących marsjańskich statków kosmicznych.6 W krótkim czasie „bolidy z Marsa” przybywają na Ziemię. Naukowe obserwacje i dyskusje nagle milkną, oto ludzkość staje oko w oko z nieznanym, acz namacalnym przedmiotem z kosmosu: koło miasteczka Woking (Wells wówczas tam mieszkał) ląduje pierwszy „walec”, powszechnie wzięty za meteoryt.7 Gdy okazuje się, że „meteoryt” ma pasażerów, grupa ludzi próbuje się z nimi porozumieć, co kończy się dla nich tragicznie. Marsjanie po raz pierwszy używają swej śmiercionośnej broni, tzw. snopu gorąca, który zabija wszystkie istoty żywe... Jak pisał Wells: Z jamy wysunął się powoli sklepiony, podobny do garbu kształt wysyłający w przestrzeń ledwie dostrzegalny, wąski, cieniutki promyk światła. Po chwili w rozproszonej grupie zaczęły przeskakiwać z człowieka na człowieka jasne iskry, oślepiające błyski płomienia. Wydawało się, jakby niewidzialny strumień światła uderzał ich i zapalał po kolei, jakby jeden po drugim stawali nagle w płomieniach [...] Czułem tylko, że dzieje się tam coś dziwnego. Oślepiający, bezgłośny błysk światła i człowiek wali się na ziemię.8

Polecamy e-book: „Polowanie na stalowe słonie. Karabiny przeciwpancerne 1917 – 1945”

Autor: Łukasz Męczykowski
Tytuł: „Polowanie na stalowe słonie. Karabiny przeciwpancerne 1917 – 1945”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-9-1

Stron: 123

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

7,9 zł

(e-book)

Przypisy

1 J. Palczewski, wstęp do: H. G. Wells, Historia Świata, przekł. J. Parandowski, Wrocław-Warszawa 1980.

2 Tamże, zob. też: J. Palczewski, wstęp do: H. G. Wells, Wehikuł Czasu, przekł. F. Wermiński, Wrocław-Warszawa 1985.

3 S. Lem, Posłowie do: H. G. Wells, Wojna Światów, przekł. H. Józefowicz, Kraków 1974.

4 D. C. Smith, H.G. Wells – Desperately mortal, Yale University Press, New Haven and London 1986, s. 64.

5 J. Palczewski, wstęp do: H. G. Wells, Historia..., op.cit.

6 H. G. Wells, Wojna..., op.cit.

7 D. Clayton-Smith, H. G. Wells..., s. 65.

8 H. G. Wells, Wojna Światów, s. 22-23.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3 4 5 6 7 8
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Tomasz Woking |

Pozdrowienia z Woking (wcale nie taka miejscowosc a raczej miasteczko) HG Wells wcale nie zapomniany, raczej gdzie niegdzie nie az tak znany.



Odpowiedz

Gość: mac ap |

Skoro już autor opisywał słabość artylerii przeciwko Marsjanom w Wojnie Światów, to zabrakło mi wspomnienia o spustoszeniu, jakie w szeregach tych ostatnich wprowadził pojedyńczy brytyjski niszczyciel o nazwie bodajże \"Dziecię Gromu\". Jak widać, Wells nie do końca deprecjonował artylerię. Co ważniejsze, choć sam artytuł jest bardzo ciekawy i czytałem go z przyjemnością, chyba za bardzo koncentruje się na kilku, szczegółowo prezentowanych utworach Wellsa. Dobrze by było trochę więcej miejsca poświęcić przedstawieniu samej osoby ich autora. Same przemyślenia w artykule są godne lektury.



Odpowiedz

Gość: military |

Bardzo, bardzo, bardzo dobry tekst, aczkolwiek szkoda, że autor nie napisał o tym, co było przed Wellsem - bo jeśli chodzi o fantastykę inwazyjną, nie był on jej twórcą. Niektóre pomysły podkradł np. bodajże panu o nazwisku Chesney, autorowi \"The Battle of Dorking\" - książki uznawanej za pierwszego przedstawiciela gatunku, do którego należy \"Wojna światów\". No ale w sumie tekst jest o czymś innym. Tak czy siak - gratulacje, znakomita robota.



Odpowiedz

Gość: GP_mars |

George Wells miał aktualnie wpływ na przyszłe wojny. Nie wiem kto wymyślił tajemnicze promienie śmierci. Ale Wells miał spory udział w popularyzacji takiej formy broni w wizjach wojny w przyszłości. Co prawda sławne słuchowisko nastąpiło po już po tych zdrzenaich, o których chciałem napisać - niemniej - nie oznaczało to, że decydenci nie czytali książek SF - bo sprawa ta dowodzi czegoś wbrew przeciwnego. Otóż brytyjskie ministerstwo lotnictwa poszukiwało w latach 20tych i 30tych naukowców zdolnych opracować \"promienie śmierci\" jako sposób zwalczania wrogich bombowców. Generalnie naukowcy bardzo niechętnie odnosili się do tej koncepcji - bowiem analiza dostępnych form oddziaływań na odległość (np. fale radiowe) oraz proste wyliczenie energii potrzebnej do podgrzania bombowca do temperatury jaka powinna spowodować jego zniszczenie wskazywała, że jest to fizycznie, przy technologiach z tego okresu - po prostu niemożliwe. Zwracam uwagę - że promienie śmierci zdaniem ministerstwa - miały niszczyć przez wysoką temperaturę - ciekawa analogia ;-). Niemniej przedstawiciel ministerstwa trafił także do specjalisty od użycia radaru w badaniach meteorologicznych - Roberta Watson-Watta. Ten potwierdził niemożność użycia fal radiowych do skonstruowania \"promieni śmierci\". Niemniej - biorąc pod uwagę swoje doświadczenia z użyciem wiązki fal radiowych do oceny grubości i gęstości pokrywy chmur (wczesne wykrywanie burz) - zwrócił uwagę na możliwość zastosowania podobnej techniki do wykrywania samolotów. I tak narodził się brytyjski radar - jeden z decydujących wynalazków podczas II WŚ. Dziwne są czasem drogi jakimi chodzi nauka. Więcej na stronie: http://www.radarpages.co.uk/people/watson-watt/watson-watt.htm



Odpowiedz
Paweł Brudek

Doktor nauk humanistycznych, autor rozprawy Rosja i Rosjanie na łamach Deutsche Warschauer Zeitung w latach 1915 - 1918 przygotowanej w Pracowni Przeobrażeń Społecznych XIX-XX wieku w Instytucie Historii PAN im. Tadeusza Manteuffla w Warszawie. Absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się historią I wojny światowej, kolonializmu i dziejami Afryki i Azji XIX – XX wieku.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org