Autor: Roman Sidorski
Tagi: Wywiady, Historia polityczna, Historia społeczna, Naukowcy, Ujęcia przekrojowe, Kraje Europy środkowo-wschodniej, Europa
Opublikowany: 2009-05-11 22:09
Licencja: wolna licencja

Historia nie tylko tragiczna – wywiad z dr. Siarhiejem Tokciem

Jak wyglądały dzieje białoruskiego ruchu narodowego? Jaka jest współczesna kondycja narodu białoruskiego? Jak postrzegana jest Polska na Białorusi? Dlaczego Tadeusz Kościuszko jest białoruskim bohaterem? Na te i inne pytania odpowiada dr Siarhiej Tokć z Uniwersytetu Państwowego im. Janki Kupały w Grodnie.
REKLAMA
dr Siarhiej Tokć – historyk, pracuje na Uniwersytecie im. Janki Kupały w Grodnie, specjalizuje się w historii Białorusi XIX i XX wieku. Absolwent wydziału historii na Uniwersytecie Janki Kupały w Grodnie, doktorat obronił w 1997 roku w Instytucie Historii Akademii Nauk Białorusi w Mińsku. Autor ponad 70 prac naukowych z zakresu historii społecznej, mikrohistorii, historii stosunków etnicznych i ruchów narodowych, w tym kilku monografii. W 2008 roku został laureatem nagrody imienia Lwa Sapiehy.

Roman Sidorski: Na ziemiach Rzeczpospolitej Obojga Narodów powstały w XIX i XX wieku cztery narody i cztery państwa. Z tych czterech, najsłabiej są w Polsce znane dzieje Białorusi, choć zaryzykuję tezę, że to właśnie Białorusini mieli przed sobą najdłuższą i najtrudniejszą drogę do unarodowienia i niepodległości. W punkcie wyjścia, w momencie rozbiorów, o państwie białoruskim i o białoruskim narodzie nikomu się nawet nie śniło, nie było ich w niczyich planach, nie istniała białoruska idea państwowa czy narodowa...

Siarhiej Tokć: Do tych czterech narodów, jak zwraca uwagę francuski historyk Daniel Beauvois, można dodać jeszcze naród żydowski, bowiem również wśród Żydów proces narodowotwórczy rozwijał się w XIX i na początku XX wieku dość dynamicznie. Ale tak, zgadzam się z panem, że w porównaniu z Litwinami, Ukraińcami i oczywiście Polakami, droga Białorusinów do własnego państwa była chyba najtrudniejszą i najdłuższą. Polski historyk Piotr Wandysz napisał kiedyś, że jest cudem, iż Białorusini nie zniknęli, nie rozproszyli się wśród innych narodów i stworzyli wreszcie własne państwo.

Jeśli mówić o okresie bezpośrednio po rozbiorach, terminy Białoruś i Białorusini oznaczały w świadomości ówczesnych ludzi coś zupełnie innego, niż dziś. Białoruś była jednym z regionów Rzeczpospolitej jak Wielkopolska, Mazowsze czy Podole i obejmowała tereny dzisiejszej wschodniej Białorusi: Witebszczyznę, Mohylewszczyznę. Białorusin był zaś mieszkańcem tego regionu, niezależnie od tego, czy mówił po białorusku, polsku czy rosyjsku. Na ziemiach dzisiejszej Białorusi leżało kilka takich regionów, z których największy nazywano Litwą. Obejmowała ona część obecnej Litwy oraz znaczny fragment obecnej Białorusi, jej zachodnią i środkową część. Wymienić można jeszcze Polesie czy też Czarną Ruś. Mieszkańcami tych regionów byli Rusini mówiący różnymi dialektami, zwłaszcza białoruskim, i żeby powstał ruch Białoruski, konieczne było najpierw powstanie pojęcia Białorusi w dzisiejszym znaczeniu tego słowa, jako kraju zamieszkiwanego przez ludzi mówiących w języku białoruskim. Terminy Białoruś, Białorusin i język białoruski musiały dotyczyć tego samego.

Proces, w którym odbywało się takie przekształcenie owych pojęć trwał w porównaniu z innymi narodami bardzo długo, przed białoruskimi budzicielami stało bardzo trudne zadanie. Na przykład język białoruski trzeba było dopiero zbadać, skodyfikować, określić tereny zamieszkiwane przez ludzi mówiących tym językiem, co było tym trudniejsze, że jest on bardzo podobny do polskiego, rosyjskiego i ukraińskiego. Głównym problemem białoruskiego ruchu narodowego była zatem bliskość etniczna Białorusinów i ich sąsiadów. Widzimy to bardzo dobrze porównując ruch białoruski z litewskim. Na początku XIX wieku Białorusini i Litwini znajdowali się w podobnej sytuacji. Szlachta na ziemiach litewskich także była spolszczona, czuła się częścią narodu polskiego, narodu Rzeczpospolitej, ale Litwini ze względu na swoją odrębność mogli się łatwiej zorganizować, skodyfikować swój język, stworzyć swoją ideę narodową – dlatego litewski ruch narodowy wyprzedzał białoruski o kilka dziesięcioleci.

R.S.: Istniała też przecież litewska idea państwowa i sama nazwa polityczna, geograficzna, która obejmowała całość ziem litewskich. Białoruś weszła w okres rozbiorów bez własnej tradycji politycznej.

S.T.: To bardzo ważna kwestia. Istniała tradycja polityczna Wielkiego Księstwa Litewskiego, do której nawiązywali również białoruscy działacze polityczni, uważając, że jest to także spuścizna białoruska. Ale trudno było tu konkurować z Litwinami, chociaż przodkowie Białorusinów mogli poszczycić się wielkim znaczeniem w historii Księstwa. Język starobiałoruski był w nim językiem urzędowym, językiem statutów litewskich, bardzo wielu przedstawicieli magnaterii pochodzenia białoruskiego sprawowało najważniejsze urzędy, a miasta takie jak Połock, Mohylew, również Grodno, odgrywały istotną rolę w życiu kulturalnym państwa. Już sama nazwa sprawiała jednak, że to Litwinom łatwiej było nawiązać do tej tradycji. W przeciwieństwie do nich, Białorusini musieli dopiero dowieść, że również mają do niej prawo.

Widok Grodna z 1575 r. autorstwa Georga Brauna i Franza Hogenberga

Istniała jeszcze dużo starsza tradycja Księstwa Połockiego, ale była ona już bardzo odległa i niełatwo było ją wykorzystać – tym bardziej, że Ziemia Połocka nie obejmowała całości terytorium Białorusi. Niemożność łatwego i jasnego nawiązania do konkretnych tradycji politycznych była więc bardzo poważnym problemem. Na przykład Ukraińcy poszli inną drogą, wykorzystując tradycję kozacką. Robili to nawet Ukraińcy w należącej do Habsburgów Galicji Wschodniej, która z kozaczyzną miała bardzo niewiele wspólnego. Można nawet powiedzieć, że kozacy odegrali na tych terenach raczej negatywną rolę, niszcząc je w czasie swojego powstania. Ale Ukraińcy zaakceptowali tradycję kozacką, a Białorusini do czegoś podobnego nawiązać nie mogli.

Ideę narodową tworzy najczęściej inteligencja, a ta powstaje na uniwersytetach. Na ziemiach białoruskich w XIX wieku nie było ani jednego uniwersytetu, nie licząc krótkiego okresu istnienia akademii jezuickiej w Połocku. Chociaż nie można zapomnieć, że na Uniwersytecie Wileńskim, o którym uważa się, że rozprzestrzeniał na ziemiach litewsko-białoruskich polskość, powstało grono profesorów takich jak Michał Bobrowski, Ignacy Daniłowicz, Płaton Sosnowski, którzy interesowali się kulturą białoruską i zwracali uwagę studentów na kulturę starobiałoruską w Wielkim Księstwie Litewskim. Nie wiadomo, jak sprawy potoczyłyby się dalej, gdyby Uniwersytet Wileński nie został zamknięty po powstaniu listopadowym.

Białoruska idea narodowa powstała tak naprawdę poza granicami Białorusi, w Petersburgu, gdzie studenci pochodzący z ziem białoruskich tworzyli swoje zrzeszenia. Tam właśnie, w środowisku białoruskich narodników i wydawanym przez nich czasopiśmie „Gomon” po raz pierwszy została sformułowana idea białoruska.

R.S.: W procesie kształtowania się narodu białoruskiego, inaczej niż w przypadku Litwinów, Ukraińców czy Słowaków, żadnej właściwie roli nie odegrała religia. Jak wyglądała religijność białoruska w XIX wieku? Dlaczego tak łatwo udało się Rosjanom przeprowadzić likwidację unii i zastąpić ją prawosławiem?

S.T.: To prawda, w ruchach narodowościowych tzw. narodów chłopskich często bardzo ważną rolę odgrywała religia. Na początku XIX wieku Białorusini również posiadali swoje wyznanie, tzn. wyznanie grekokatolickie, które odróżniało ich od katolickich Polaków i prawosławnych Rosjan. Ale rzeczywiście imperium rosyjskiemu dość łatwo udało się zlikwidować unię i „nawrócić” unitów na prawosławie. Były pewne protesty, ale opór został szybko złamany. Stało się tak dlatego, że wyznanie grekokatolickie było wyznaniem chłopskim, unicka szlachta była bardzo nieliczna. Społeczne położenie chłopów, ich poddaństwo, nie pozwalało im na skuteczną walkę w obronie swojego wyznania. Ponadto cerkiew grekokatolicka była już wówczas bardzo spolszczona, brakowało więc symboli, które odróżniałoby ją od kościoła katolickiego i za które wierni mogliby walczyć.

R.S.: Dla niektórych może być też zaskoczeniem, że wieś białoruska wciąż była jeszcze dość słabo schrystianizowana.

S.T.: Faktycznie, na wsi białoruskiej zachowały się bardzo żywe zwyczaje pogańskie. To z jednej strony bardzo dobrze, bo dziś mamy na Białorusi najbogatszy folklor, z którego chętnie czerpie współczesna kultura młodzieżowa, rockkultura. W XIX wieku wieśniacy znali zewnętrzny wymiar chrześcijaństwa, obrzędowość, a jednocześnie szczerze i z pełnym zaangażowaniem oddawali się praktykom pogańskim. Lepsze zrozumienie chrześcijańskich dogmatów można było zaobserwować wśród chłopów wyznania katolickiego, którym rozdawano książeczki do nabożeństwa i w drugiej połowie XIX wieku każdy musiał już umieć ją przeczytać. Wieś unicka była zakorzeniona w pogaństwie a to, że władze rosyjskie w gwałtowny sposób wprowadziły prawosławie, sprawiło, że ludność Białorusi odwróciła się od religii, a cerkwie prawosławne już w połowie XIX wieku były puste. Jeśli poczytać prace etnografów, którzy pisali w owym czasie o wsi białoruskiej, to widać, że stawała się ona coraz mniej religijna. Pozostawała w znaczącym stopniu pogańska, pojawiały się nawet pierwsze przejawy ateizmu. Bóg w świadomości chłopów był antropomorficzny, przybierał postać np. starego dziadka chodzącego wśród chłopów, mógł być ironiczny, czasem nawet śmieszny. Myślę, że ten problem potrzebuje jeszcze bardzo szczegółowych badań historyczno-antropologicznych. Sądzę też, że jest to jedna z przyczyn popularności komunizmu wśród chłopstwa białoruskiego na początku XX wieku. Ateistyczne idee komunistyczne były łatwo przyjmowane, ponieważ chrystianizacja na wsi białoruskiej nie osiągnęła takiego poziomu jak w Europie Zachodniej czy chociażby w Polsce.

R.S.: Gdy wgłębiałem się w dzieje białoruskiego ruchu narodowego, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że jego losy były niezwykle tragiczne. Gdy już pojawiała się pewna elita, nawet wąska, która nie czuła się może jeszcze białoruską, ale zaczynała interesować się ludową kulturą białoruską, białoruskim językiem, pisała pierwsze utwory literackie po białorusku, wówczas następowało powstanie listopadowe bądź styczniowe, represje, zsyłki na Syberię, wojna światowa czy wreszcie terror stalinowski i co pokolenie, co dwa, proces tworzenia się elity białoruskiej musiał zaczynać się praktycznie od nowa. Tym bardziej, że nie doszło do wykształcenia żadnego silnego ośrodka emigracyjnego.

S.T.: Bardzo trafnie pan to zauważył. Rzeczywiście, widzimy środowisko intelektualistów na Uniwersytecie Wileńskim i następnie rozpędzenie tego środowiska. Widzimy przed powstaniem styczniowym zainteresowanie białoruszczyzną, pierwsze książki w języku białoruskim, a po powstaniu następuje gwałtowna rusyfikacja i warunki dla rozwoju białoruskości stają się bardzo trudne. Początek XX wieku to działalność środowiska skupionego wokół czasopisma „Nasza Niwa”, którą zahamuje I wojna światowa i bieżaństwo, czyli ucieczka milionów Białorusinów do różnych zakątków Rosji. W czasie tejże wojny rozpada się imperium rosyjskie, nagle pojawia się możliwość powstania białoruskiego państwa, ale konflikt polsko-bolszewicki oraz podział ziem białoruskich pomiędzy Polskę i Rosję niweczą wysiłki Białorusinów. W latach 20. w ZSRR prowadzona jest polityka białorusizacji, ruch białoruski osiąga największe rozmiary w swojej historii, ale wkrótce polityka stalinowska doprowadza do fizycznego wyniszczenia elit białoruskich. Podobnie dzieje się w czasie II wojny światowej. Zawsze gdy pojawiała się sytuacja sprzyjająca rozprzestrzenianiu idei i świadomości białoruskiej, po pewnym czasie następowała zmiana warunków i następowało wyniszczenie inteligencji, która marzyła o odrodzeniu kultury białoruskiej i powstaniu białoruskiego państwa.

Wacław Iwanowski, jeden z czołowych przedstawicieli białoruskiego ruchu narodowego. Dwóch jego braci uważało się za Polaków, zaś trzeci z nich za Litwina.

Ale nie chciałbym, by powstała wizja historii wyłącznie tragicznej, zamkniętego koła, z którego nie ma wyjścia. Jestem raczej optymistą i sądzę, że ta prawidłowość, według której po okresach dobrych dla ruchu białoruskiego następowały od razu czasy tragiczne, została wreszcie przezwyciężona. Powstało w końcu państwo białoruskie, chociaż trzeba powiedzieć, że proces tworzenia się nowoczesnego narodu białoruskiego jeszcze nie został zakończony. Tożsamość białoruska nie jest dziś jeszcze tak ukształtowana jak tożsamość innych narodów europejskich, nawet w porównaniu z narodem ukraińskim, tym bardziej litewskim czy Polskim. Ale istnieje literatura białoruska, historiografia białoruska, a przede wszystkim państwo białoruskie. Czynnik państwa w procesie narodowotwórczym jest bardzo ważny, a my, Białorusini, nigdy w przeciągu całej historii takiego nie mieliśmy. Człowiek, który żyje w tym państwie, uświadamia sobie, że jest Białorusinem nawet jeśli nie mówi w języku białoruskim, nawet jeśli nie zna dobrze historii Białorusi. Wie, że jest obywatelem państwa Białoruskiego i już to powoduje zainteresowanie i językiem, i historią białoruską.

Historykom trudno oczywiście mówić o przyszłości, można dyskutować, na ile sprzyjający dla białoruskości jest dzisiejszy czas, ale ja uważam, że mimo wszystko jest to okres dobry dla rozwoju białoruskiej świadomości. Jestem optymistą i sądzę, że proces tworzenia się narodu białoruskiego zostanie zakończony. Chociaż bardzo trudno dziś mówić o odrodzeniu języka białoruskiego, to jednak dla tożsamości narodowej sam fakt istnienia własnego państwa odgrywa bardzo pozytywną rolę i ta tożsamość będzie się w najbliższych latach wzmacniać.

R.S.: Historycy ukraińscy szukają korzeni swojego państwa m.in. w dziejach kozaczyzny. Gdzie natomiast szuka ich historiografia białoruska?

S.T.: W pierwszej kolejności w średniowiecznym Księstwie Połockim. Bardzo ważną rolę w białoruskiej tradycji państwowej odgrywa Wielkie Księstwo Litewskie i rola jaką odgrywali w nim przodkowie dzisiejszych Białorusinów. Trzecim źródłem idei państwowej jest zaś powstała w czasie I wojny światowej Białoruska Republika Ludowa, a także polityka białorusizacji w latach 20., już w Białorusi Radzieckiej, gdy kultura białoruska rozwijała się przy pomocy komunistycznego państwa bardzo dynamicznie. Ważne miejsce zajmuje też w historiografii Białorusi białoruski ruch narodowy – kolejne grupy osób, które w ciągu XIX i XX wieku marzyły o odrodzeniu białoruskiej kultury, działały na jej rzecz i ginęły w czasie wojny, w obozach stalinowskich czy hitlerowskich za ideę narodową. Historia białoruskiego ruchu narodowego ma swoich męczenników, bez poświęcenia których istnienie państwa białoruskiego byłoby dziś niemożliwe.

Zainteresował Cię temat historii Białorusi? Polecamy książkę Źródła Nienawiści: Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych - wspólny projekt wydawniczy "Histmaga" i Instytutu Wydawniczego Erica.

R.S.: Czy zatem postać Rogwołoda, pierwszego księcia połockiego, jest znana przeciętnemu Białorusinowi?

S.T.: Niewątpliwie znany jest i Rogwołod, i jego córka Rogneda, postać bardzo symboliczna, ale jeśli mówić o okresie połockim, to najbardziej znana jest postać Wsiesława Czarodzieja. Oczywiście ich dzieje są nieco zmitologizowane, jak to zwykle bywa w przypadku tak odległych czasów, ale są to dla przeciętnego Białorusina osoby, które budowały podstawy państwowości białoruskiej.

R.S.: Historia Polski i historia Białorusi bardzo długo były ze sobą splecione niemal nierozłącznie. Dziś natomiast mamy taką sytuację, w której i Polacy bardzo niewiele wiedzą o historii Białorusi, i Białorusini o historii Polski chyba też wielkiej wiedzy nie mają. Chyba rzadko się zdarza, by sąsiedzi mieli o sobie nawzajem i swoich dziejach tak niewielkie pojęcie. Czy coś tu się zmienia?

S.T.: Rzeczywiście, jest bardzo źle, ale wydaje mi się, że widać tendencję do zmiany tej sytuacji. Powiem, że wizja Polaka i Polski jest dziś dużo bardziej pozytywna w świadomości Białorusinów niż to było np. w czasach radzieckich, chociaż byliśmy wówczas sojusznikami w walce z imperializmem [śmiech]. W społeczeństwie dominowały negatywne stereotypy Polaka, ale dziś wizerunek Polski się poprawia, rośnie także powoli wiedza o jej historii. Dużo wiedzą Białorusini o pierwszej Rzeczpospolitej i pozytywnych aspektach naszych wspólnych dziejów. Znają też okres drugiej Rzeczpospolitej, chociaż jest on oceniany raczej negatywnie. Ale jest to także nasza wspólna historia, którą musimy znać i rozumieć.

Wierzę też w to, że Białorusini będą lepiej znali dzisiejszą kulturę polską, że będą wiedzieć co czyta polska młodzież, jakie filmy ogląda. Jesteśmy sąsiadami i bardzo ważne jest, byśmy znali siebie nawzajem.

Rotunda Panoramy Racławickiej (fot. Julo)

R.S.: Całkiem niedawno, we Wrocławiu, miałem okazję zwiedzać Panoramę Racławicką w towarzystwie kolegi Białorusina. Okazało się, że Tadeusz Kościuszko jest bohaterem nie tylko dla mnie, jako Polaka, ale również dla niego. Mówił, że Kościuszko jest „i nasz, i wasz”. Dlaczego Tadeusz Kościuszko jest taki ważny dla Białorusinów?

S.T.: Z pochodzenia Kościuszko był Białorusinem, urodził się w rodzinie spolszczonej szlachty i walczył o wolność: Rzeczpospolitej, swojego narodu, ale również chłopa białoruskiego. Był swego rodzaju demokratą, jeśli można tak powiedzieć o człowieku żyjącym w tamtych czasach. Wyzwolił swoich chłopów od poddaństwa i walczył również w ich imieniu, nie tylko szlachty. Mamy zresztą wielu wspólnych bohaterów, Adam Mickiewicz jest np. również bliski Białorusinom. Także z Litwinami i Ukraińcami mamy wspólną wielką część historii, która nie daje się rozdzielić. Nie ma sensu spierać się o to, czyj jest ten czy inny bohater historyczny. Wspólna historia daje nam dziś możliwość porozumienia i budowania jak najlepszych wzajemnych stosunków. Na pewno musimy spotykać się, dyskutować, rozmawiać, ponieważ bez tego nie zbudujemy wspólnych wizji naszej historii, a także naszej przyszłości.

Zobacz też:

REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Roman Sidorski
Historyk, redaktor, popularyzator historii. Absolwent Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Przez wiele lat związany z „Histmagiem” jako jego współzałożyciel i członek redakcji. Jest współautorem książki „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych” (2009). Współpracował jako redaktor i recenzent z oficynami takimi jak Bellona, Replika, Wydawnictwo Poznańskie oraz Wydawnictwo Znak. Poza „Histmagiem”, publikował między innymi w „Uważam Rze Historia”.

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy