Opublikowano
2017-01-28 20:20
Licencja
Wolna licencja

Imperium Lechitów nie istniało – baza artykułów

Imperium Lechitów krąży niczym widmo po polskim Internecie, trafia też niestety na półki księgarskie. Zwolennicy tej teorii, znani jako „turbosłowianie”, przytaczają różne źródła i dowody na prawdziwość swoich tez. Należy jasno powiedzieć: Lechici z książek o „Wielkiej Lechii” to bajka.


„Turbosłowianie” i Imperium Lechitów to jeden z fenomenów polskiego Internetu ostatnich lat. Niestety, jest on szkodliwy, gdyż opiera się na manipulacji, kłamstwie i wykorzystaniu ignorancji odbiorców. Jest to przykład działań antynaukowych, które szkodzą świadomości historycznej społeczeństwa. Dodatkowo, narracja ta żeruje na kompleksach, nierzadko wplatając przeszłość w wojny światopoglądowe.

„Turbosłowian” nie należy traktować z wyższością i lekceważeniem, a starać się pokazywać fakty i używać naukowych argumentów do obalania ich tez. Istotne jest to zwłaszcza w wypadku postronnych odbiorców opowieści o Imperium Lechitów, wystawionych na szkodliwe działanie tych bajek.

Imperium Lechitów nie istniało

Prezentujemy wybrane artykuły publikowane na naszych łamach, które przedstawiają obszary historii narażone na działanie „turbosłowian”: historię ziem polskich w pierwszych tysiącleciu naszej ery, kształtowania się państwa polskiego czy legendarnych przekazów o początkach Polski. Zbiór ten będziemy regularnie uzupełniać, w tym również pogłębionymi artykułami rozprawiającymi się z argumentami, które przedstawiają Lechici.

Czy Pismo Święte wspomina o dawnym Imperium Lechitów?

Jednym z najbardziej rozpowszechnionych mitów, dotyczących rzekomego Imperium Lechitów, jest występowanie starożytnej Lechii na kartach Biblii. Faktycznie – choć w obecnych tłumaczeniach pojawia się taka nazwa, to nie ma ona nic wspólnego z pierwotną, słowiańską państwowością. Mit biblijny jest natomiast wspaniałym przykładem manipulacji i pseudonauki używanej przez tzw. turbosłowian. Czytaj dalej

Archeolodzy na tropie (Turbo)Słowian

Geneza Słowian stała się w ostatnim czasie obiektem pseudonaukowych interpretacji, związanych z propagatorami mitu tzw. Imperium Lechitów. Źródła archeologiczne dostarczają wielu ważnych informacji na ten temat pokazując, że problem nie jest tak prosty, jak twierdzą niektórzy. Czytaj dalej

Plemienne scrabble - co było przed państwem Mieszka I?

W 2016 roku obchodziliśmy 1050 rocznicę chrztu Polski. Wydarzenie to uznaje się za moment powstania polskiego państwa. A co było wcześniej? Czytaj dalej

Kiedy powstała Polska?

Polska nie powstała nagle. Nie stworzył jej wielki wybuch czy też moc nieogarniętych wzruszeń. Nie wydobyła się ani z wody chrzcielnej Mieszka I, ani z kurzu spod kopyt rycerzy grunwaldzkich. Kiedyś jednak przecież powstać musiała – nie tylko jako państwo, ale konstrukt kulturowy służący do samoidentyfikacji. Czytaj dalej

Długie narodziny Polski

Człowiek w swojej naturalnej chęci porządkowania rzeczy próbuje wyznaczyć konkretną datę początku i końca wydarzenia lub procesu. W przypadku kształtowania państwowości to zadanie karkołomne. Początków narodu i państwa polskiego może być co najmniej kilka, bo przecież państwo to nie tylko forma organizacji społeczeństwa, ale także abstrakcyjna wartość z którą czujemy się związani. Czytaj dalej

Państwo polskie za pierwszych Piastów (aut. Marcin Sobiech / EXGEO Professional Map).

Potomkowie Wandalów, pogromcy Cezara… Legendarne dzieje Polaków

Według średniowiecznych uczonych Polacy pobili Cezara, a od Noego dzieliło ich w prostej linii trzynaście pokoleń. Na ile możemy dać wiarę ówczesnym kronikom? Czytaj dalej

Chrzest Polski i początki państwa polskiego

Pod tym linkiem 26 stycznia pierwotnie opublikowaliśmy artykuł, który zdecydowaliśmy się usunąć z naszego serwisu. Wyjaśniamy powody tej decyzji w odrębnym oświadczeniu. Przepraszamy poszkodowanych twórców.

Polecamy także teksty autorów analizujących i polemizujących z bajkami o Imperium Lechitów:


W prezencie otrzymałem książkę „Słowiańscy królowie Lechii”.
Zdarzył się mi też kontakt ze zwolennikiem tzw. Wielkiej Lechii i Imperium Lechitów, człowiekiem skądinąd inteligentnym, pracownikiem naukowym na uczelni. Pytam o podstawy źródłowe, o wiarygodne źródła, potwierdzające takie byty polityczne. Odpowiedzią było jakby wzruszenie ramionami: „A na co to potrzebne, przecież idea jest dobra i ładna!”
Jaki wniosek? Ludzie widocznie mają psychiczne zapotrzebowanie na taką fikcję. Skąd się ona bierze? Myślę, że jest to psychiczna odpowiedź patriotów na naukowe próby odmawiania Polsce korzeni. Proces myślowy chyba jest taki: Skoro oni, np. archeolodzy, mogą do woli tworzyć niewiarygodne teorie (tak się niekiedy jawią allochtoniści), to my przynajmniej mamy dobrą ideę i cel...



Odpowiedz

@ At Atimes A czy wolno wiedzieć co wykłada ów pan lub pani?



Odpowiedz

@ Przemysław Piotr Damski , odpowiem tylko ogólnie: dziedzina nauk pomocniczych.
Nie wiem, na ile jego emocjonalne stany mają wpływ na badania naukowe. Ale może umie te rzeczy oddzielać.
Myślę jednak, że nie jest to przypadek osobliwy wśród pracowników nauki...



Odpowiedz

@ Przemysław Piotr Damski
Panie naczelny, około 8200 znaków (strona gazetowa A3) w tym artykule jest dosłownie lub niemal dosłownie zerżniętych z mojego bloga. Reszta, z tego co widzę, to plagiaty z archeowieści i sigillumauthenticum. Screeny oczywiście zrobione. Zechce Pan wyjaśnić, dlaczego plagiatujecie cudze teksty?



Odpowiedz

@ Paweł Mi Szanowny Panie Pawle,

bardzo dziękuję za przesłany sygnał. Potraktowaliśmy go poważnie, analizując sprawę z redaktorem naczelnym oraz redakcyjnym prawnikiem. W naszym przekonaniu popełniliśmy jako redakcja błąd. Postanowiliśmy dokonać w tekście poprawek, wskazujących dokładniej źródła cytowanych przez autora myśli. Ubolewamy, że nie zwróciliśmy na to należytej uwagi w pierwotnie opublikowanej wersji tekstu. Poprawiona wersja artykułu znalazła się już w naszym serwisie. Jeśli mieliby Państwo co do niej jakiekolwiek dalsze wątpliwości – prosimy o przesyłanie ich bezpośrednio na adres mailowy redakcji: redakcja@histmag.org . Za uchybienia z naszej strony – serdecznie przepraszamy.

Naszą misją jest popularyzacja historii – a w naszym przekonaniu Państwa blogi są bardzo dobrym sposobem jej upowszechniania. To Państwo jako pierwsi na poważnie zwróciliście uwagę na problem „turbosłowian”. Należą się Wam za to wyrazy uznania. Mamy nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie będziemy mieli okazję – w rzetelny i akceptowany również przez Państwo sposób - popularyzować Państwa pracę. Działajmy wspólnie, a nie przeciw sobie.

Z pozdrowieniem,
Michał Świgoń
wydawca portalu Histmag.org
https://histmag.org

PS: uprzejmie informuję, że p. Przemysław Damski nie jest redaktorem naczelnym Histmag.org – tę rolę pełni p. Tomasz Leszkowicz.



Odpowiedz

@ Michał Świgoń
Sz. Panie
nawet wymienienie w bibliografii nie jest usprawiedliwieniem dla niemal dosłownego rżnięcia całych akapitów. Wasz artykuł to właśnie tak zrobiona kompilacja moich notek, notek Sigillum Authenticum i Archeowieści. Służę plikiem docx, w którym mam zestawienie.



Odpowiedz

"Wenetowie zaś, (...) pochodząc z jednego pnia, występują dzisiaj pod trzema nazwami: Wenetów, Antów i Sklawenów."
&
"Ujęta w sieć tych rzek (Tisa, Danubius i Aluta) leży Dacja, którą osłaniają na kształt wieńca strome Alpy (tu: Karpaty). Wzdłuż ich lewego skłonu, który zwraca się w kierunku północnym, od źródeł rzeki Vistuli na niezmierzonych przestrzeniach usadowiło się ludne plemię Wenetów, którzy chociaż teraz przybierają różne miana od rodów i miejsc, w zasadzie są nazywani Sklawenami i Antami. W VI w. pojawia się nazwa „Słowianie”, na określenie ludu, zamieszkującego obszar pomiedzy Bałtykiem a Karpatami. Jordanes pisał, że Słowianie i Antowie wywodzą się od Wenetów, że są ich potomkami i że w jego czasach również nazywani są zamiennie starą nazwą, zaden kronikarz nie wspomina, że lud ten przywedrował na te ziemie gdzies ze wschodu.. Badania genetyczne mówią nam jednak to samo co archeologia, że mimo, iż autochtoniczni R1a ocaleli w całkiem niezłej formie i liczbie, to jednak ulegli najazdowi i to własnie jest ta dynastia zwana piastowska, czyli nie najazd osadniczy, a zmiana dynastii panujacej. Nie należy zbytniej wagi przypisywac imionom: Dago, Mieszko, Świetopełk, Otto, to tylko imiona nadawane bądź później przybierane. Państwo Schinesghe, jak go nazwano w dokumencie „Dagome Iudex”, to mieszanka różnych ludów, najprawdopodobniej mówiących tym samym jezykiem, Łużyczanie, Weneci, Biali Chorwaci, Lędzianie, Morawianie......... Dla pewnej ścisłości historycznej właściwiej byłoby mówić o chrzcie Mieszka i kraju mieszkowego – ten kraj nie miał jeszcze wtedy specjalnej nazwy i Mieszko nie był określany Królem Polski, tylko jako Król Słowian albo Król Północy, ewentualnie Król Wandalów( Misica dux Vandalorum) tak twierdzi prof. Lech Wojciechowski z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Dla Tacyta nazwa Vandili to nazwa stara/starożytna a żadnego innego ludu w swojej „Germanii” tak nie nazwał. Tak samo dla Adama z Bremy była to nazwa starożytna/ a przynajmniej starsza „Słowiańszczyzna, największa z krain Germanii, zamieszkana jest przez Winuli, których wcześniej nazywano Wandalami. Mit etniczny, jak każdy mit, to przekaz światopoglądowy informujący o funkcjonujących społecznie przekonaniach i sankcjonujący drogą wartościowania różnego rodzaju działania ludzkie. Dostarcza owym przekonaniom skutecznej motywacji wartościującej (J. Kmita 1982, s. 123). Mit pozostaje w związku z przeświadczeniami metafizycznymi. Jest odniesiony - jak to sformułował L. Kołakowski (1994) - "nieempirycznej realności bezwarunkowej". Tym samym nie podlega kwalifikacji w kategoriach dychotomii: prawda - fałsz. My mamy swoje mity i legendy, Wikingowie sagi, nacjonalistyczny historyk literatury Adolf Bartels powitał wiek XX wydaniem bardzo później popularnej dwutomowej Geschichte der deutschen Literatur, w której porównał Das Nibelungenlied z Faustem Goethego pisząc, iż pierwsza „wędrówce ludów i starzejącemu się światu dodała nowej niemieckiej krwi”. Nacjonalistyczny historyk literatury Adolf Bartels powitał wiek XX wydaniem bardzo później popularnej dwutomowej Geschichte der deutschen Literatur, w której porównał Das Nibelungenlied z Faustem Goethego pisząc, iż pierwsza „wędrówce ludów i starzejącemu się światu dodała nowej niemieckiej krwi” Nacjonalistyczny historyk literatury Adolf Bartels powitał wiek XX wydaniem bardzo później popularnej dwutomowej Geschichte der deutschen Literatur, w której porównał Das Nibelungenlied z Faustem Goethego pisząc, iż pierwsza „wędrówce ludów i starzejącemu się światu dodała nowej niemieckiej krwi” Pieśni o Nibelungach to XII w, czyli kilkaset lat od opisywanych zdarzeń. Helmod, Adam z Bremy, Gall Anonim, Wincenty Kadłubek to bajkopisarze, ale średniowieczna germańska wersja eposu bohaterskiego, napisana ok. 1200 roku przez nieznanego autora pochodzącego prawdopodobnie z okolic Pasawy, który opierał się na opowieściach zawartych w Eddach, Sadze rodu Wölsungów i Sadze o Dytryku z XIII to juz prawdziwa historia narodu niemieckiego.



Odpowiedz

@Wenetowie..., „Mit etniczny, jak każdy mit, to przekaz światopoglądowy informujący o funkcjonujących społecznie przekonaniach i sankcjonujący drogą wartościowania różnego rodzaju działania ludzkie. Dostarcza owym przekonaniom skutecznej motywacji wartościującej (J. Kmita 1982, s. 123)... pozostaje w związku z przeświadczeniami metafizycznymi.... Tym samym nie podlega kwalifikacji w kategoriach dychotomii: prawda - fałsz.”
- W odpowiedzi zauważmy jednak, że jeżeli historyczne wywody Janusza Bieszka ktoś tu nazywa mitem, to w innym znaczeniu niż cytowany opis i dlatego nie powinno się go uwalniać od „kwalifikacji w kategoriach dychotomii prawda – fałsz”.
Nawet trzeba powiedzieć, że samo określenie książki obiegowym słowem „mit” już jest wypowiedzią na temat jej wartości w kategoriach dychotomii: prawda - fałsz.



Odpowiedz

Nie „turbosłowianizm”, a „turbosłowiaństwo” ;)



Odpowiedz

Oczywiście, że historia turbosłowian jest wyolbrzymiona i nie precyzyjna. Z łatwością można obalić legendarne źródła historyczne pisane przez amatorów wiele wieków po tym jak opisywane przez nich zdarzenia miały miejsce.

Nie jestem zwolennikiem teorii turbosłowian, jednak wydaje mi się, że tej sprawie tkwi spore ziarno prawdy. Jeżeli Lech nie istniał i Państwo polskie powstało dopiero w IX wieku, to jak autor wytłumaczy fakt, że inne narody do tej pory nazywają polaków Lechitami, Lachami a nasz kraj Lechistanem? Jeżeli Lech nigdy nie istniał to czemu inne narody i źródła miałyby nazywać nas w ten sposób jeżeli nigdy Lechici nie mieli wpływu na historię tych państw. Jak wytłumaczyć nazwę szlachta, jak nie pochodzącą od Lachów/ Lecha?

Łatwo obalić teorię opartą na legendach domysłach i baśniach, ale autor powinien zaproponować własne wyjaśnienie i etymologię Lechistanu.



Odpowiedz

@ Marinh0s nieprecyzyjne* IX-X wieku*



Odpowiedz

@ Marinh0s Polska i Polacy z wielkiej litery*



Odpowiedz

Marinh0s - historycy wiążą nazwę Lachowie z plemieniem Lędzian. I tyle, nie widzę tu miejsca na dalsze dywagacje. To raczej nie przypadek, że narody używające wobec Polaków nazwy "Lachy" i jej wersji (węgierskie Lengyel albo tureckie Lechistan) to narody wschodnie lub mające wschodnie pochodzenie. Oni właśnie mieli największe szanse na kontakty spośród plemion zachodniosłowiańskich akurat z Lędzianami i przenieśli nazwę z jednego plemienia na cały obszar. Podobne zjawisko powtarza się u róznych narodów, np. my mamy potoczne określenie na Niemców od plemienia szwabskiego.

Rafał Potocki z kolei stwierdził, że "Zapewne "Wielka Lechia" nie istniała - jednak na pewno przed Mieszkiem jakiś twór państwowy funkcjonował". Nie wiem, dlaczego "na pewno". Większość państw europejskich powstała w efekcie scalenia mniejszych organizacji plemiennych. Zgodnie z logiką powyższego cytatu, należy wpisać do podręczników, że na Rusi przed Rusią Kijowską istniało jakieś państwo, w Niemczech przed monarchią karolińską też i w starożytnej Szwecji także. I nie może nam przeszkadzać, że są one historycznie niewidzialne...



Odpowiedz

Droga redakcji może podobna analiza źródeł historycznych dla Anglii, Francji, Niemiec, Rosji? Szczególnie interesujący jest poczet władców Anglii gdzie źródła pochodzą z XII wieku i jakoś są uznawane za autentyczne. Dlaczego?



Odpowiedz

@ Rafal Potocki ................................żaden Anglik , Francuz , Niemiec czy Rosjanin nie przypisuje sobie jakichś zasług wynikających z narodowej chwały z okresu gdy "światem " rządziło imperium rzymskie bo takich narodów zwyczajnie nie było, w przeciwieństwie do "turbosłowian" , którzy są od zawsze , w szczególności tych "polskiego rytu " , kompleksów nie wyleczy się rzekomą dawną sławą ale aktualnymi wyzwaniami czyli jakimś udziałem w progresie standardów życia wszystkich ludzi



Odpowiedz

Anglicy , Niemcy I Francuzi bardzo dbaja o swoja historie . Badaja I szanuja nie zas szukaja kija aby krytykowac kazdego kto chce szukac.



Odpowiedz

Jeszcze jedno skoro wasz artykuł jest kompilacja obcych tez i informacji zaczerpniętych z obcych źródeł, a nie praca naukową redaktorów, to skąd takie lekceważenie czyichś wysiłków. Dlaczego odmawiać prawa do czerpania z wcześniejszych źródeł np. Biskupowi Kadlubkowi; jednemu z najlepiej w tamtym czasie wyksztalconemu naukowców. Tak wówczas również oprócz bajkopisarzy funkcjonowali naukowcy wszak uniwersytet to twór średniowiecza.

Zapewne "Wielka Lechia" nie istniała - jednak na pewno przed Mieszkiem jakiś twór państwowy funkcjonował. Może lepiej szukać dowodów, tworzyć hipotezy, zamiast ograniczać się do krytykanctwa. :-) To pierwsze daje szansę na poznanie przeszłości; zaś druga postawa ma więcej wspólnego z krytyka literacka niż polemika naukową.



Odpowiedz

Nie znalazłem w treści tego artykułu żadnych argumentów na merytoryczne obalenie hipotezy na temat Imperium Lechitów. To wymaga analizy źródeł historycznych, które powstawały w czasach Imperium Rzymskiego, Aleksandra Macedońskiego i czasach późniejszych. Opieranie się na opracowaniach, które powstawały na bazie tych źródeł zawsze niesie ryzyko, iż autorzy pisali swoje prace pod z góry określoną tezę. W poszukiwaniu prawdy na temat naszej historii należy stawiać i odpowiadać na wiele pytań, bez żadnych urzedzeń. Skoro na Jasnej Górze w kościele znajduje się namalowany w dobie rozbiorów Polski poczet któlów i książąt polskich, sięgających wielu stuleci przed Chrystusem, to należałoby postawić pytanie, kto i w jakim celu to uczynił, a skoro dzieło to miałoby być fałszerstwem, to jak to możliwe, że znajduje się w katolickiej świątyni i kto na to pozwolił? Czy łacińska inskrypcja na grobowcu Bolesława Chrobrego też jest oszustwem? Kto i po co napisał tam, że był on królem Słowian, Gotów i Polaków? Dlaczego łacińskie określenie Gottorumi ostało przetłumaczone jako Jaćwingów? A jeśli było prawdziwe? Dlaczego na Kolumnie Zygmunta III Wazy łacińska inskrypcja mówi, że był on 44 w kolejności polskim królem? Kto i po co tak napisał? Jest jeszcze zbyt wiele pytań, które pozostają bez odpowiedzi, aby już teraz, zbyt pochopnie, odrzucać jedną lub drugą hipotezę.



Odpowiedz

Szanowna redakcjo
dalej w tekście są fragmenty ukradzione. Trudno to odkryć, bo szanowny autor nie podał tego w bibliografii.
Wykorzystane zostały fragmenty vloga Kelthuza:
https://www.youtube.com/watch?v=OezrOcVQXcA

Fragment autora: W psychologii istnieje pojęcie zwane kompensacją. Osoba, która nie ma żadnych własnych osiągnięć – czuje wewnętrzną pustkę, jest niedoceniana, mało interesująca, posiada jakieś braki lub defekty – musi je sobie jakoś skompensować, czyli wynagrodzić, np. utożsamiając się z pradawnym i potężnym bytem o szerokim wachlarzu dokonań. Dokonania te nie były udziałem tej osoby, ale identyfikując się z tworem w postaci Imperium Lechickiego spija ona niejako śmietankę tychże dokonań oraz liczy na to, że będzie za to utożsamianie się poważana i nagradzana przez ogół społeczeństwa.

Pochodzi z fragmentu: 0:12 do 1:06 minuty na nagraniu

Autor: Turbosłowianin tworzy wokół siebie otoczkę z prastarych mitów o starożytnym pochodzeniu Słowian (czyli Polaków), bowiem bycie ludem starym musi automatycznie oznaczać wielkość, mądrość, szacunek i potęgę. W czasach dzisiejszych „potomek Lechitów” nie czuje się atrakcyjny społecznie. Nie jest ani szanowany, ani godny uwagi. Na dodatek jego kraj ma – mówiąc delikatnie – średnią pozycję i znaczenie na arenie międzynarodowej. By jakoś uratować poczucie swojej wartości, turbosłowianie tworzą metanarodowe mity o pochodzeniu Polaków od starożytnych Lechitów/Ariów. Wszystkie te zwycięskie bitwy nad Persami, Grekami, Rzymianami oraz tysiącletnia zasiedziałość na terenach Europy Środkowej daje im poczucie wyższości i specjalne przywileje do władania nad innymi nie-Słowianami i obrony prasłowiańskiej ojczyzny. Wielu za swoich głównych wrogów uważa naturalnie Żydów, ale często także Kościół katolicki.

Wzięte z tego fragmentu: Od 1:19 do 2:34

Kto to jest ten Szostek, jak widać, że to student, świeżak na portalu. Takie teksty powinien pisać ktoś kto ma trochę oliwy do ognia, a nie kradnie czyjejś teksty.



Odpowiedz

"Fanuel"Niestety, nie zauważają oni (lub nie chcą zauważyć), że tożsamość genetyczna nie musi równać się tożsamości kulturowej." Mam wrażenie ,że to Państwo nie dostrzegają ,że coś jest na rzeczy i genetyka zaskakująco pokrywa się z Teoria "Wielkiej Lechii". Faktem jest ,że wiele źródeł jest wątpliwych, padło ofiarą fałszerstwa lub jest promowanych przez ludzi delikatnie mówiąc ekscentrycznych(te same źródła jednak służyły często do potwierdzenia oficjalnej Historii Polski).
Idea "wędrówek ludów"powstała w XIX wiek jest grubymi nićmi szyta i nijak nie pokrywa się z najnowszymi badaniami genetycznymi . Nie od dziś wiadomo ,że Historie piszą zwycięscy ,więc skoro dyskredytuje się Wincentego Kadłubka "piszącego na chwałę swojego Króla" czy nie powinno się tego samego krytycyzmu stosować wobec teorii powstałych pod zaborami.
Jestem bardzo szczęśliwy bo atak na "Wielką Lechię" oznacza ,że została ona dostrzeżona jest to kolejny etap procesu(najpierw ignorowanie ,później atak ,następnie upadek starego;) jak to zwykle w dziejach bywało). Na szczęście nowoczesna nauka daje nam coraz więcej narzędzi ,których nawet skostniałe struktury instytucji zajmujących się historią nie będą mogły ignorować.



Odpowiedz

http://seczytam.blogspot.com/2017/01/histmag-plagiatuje-i-chce-wspopracowac.html



Odpowiedz

"Fanuel"Niestety, nie zauważają oni (lub nie chcą zauważyć), że tożsamość genetyczna nie musi równać się tożsamości kulturowej." Mam wrażenie ,że to Państwo nie dostrzegają ,że coś jest na rzeczy i genetyka zaskakująco pokrywa się z Teoria "Wielkiej Lechii". Faktem jest ,że wiele źródeł jest wątpliwych, padło ofiarą fałszerstwa lub jest promowanych przez ludzi delikatnie mówiąc ekscentrycznych(te same źródła jednak służyły często do potwierdzenia oficjalnej Historii Polski).
Idea "wędrówek ludów"powstała w XIX wiek jest grubymi nićmi szyta i nijak nie pokrywa się z najnowszymi badaniami genetycznymi . Nie od dziś wiadomo ,że Historie piszą zwycięscy ,więc skoro dyskredytuje się Wincentego Kadłubka "piszącego na chwałę swojego Króla" czy nie powinno się tego samego krytycyzmu stosować wobec teorii powstałych pod zaborami.
Jestem bardzo szczęśliwy bo atak na "Wielką Lechię" oznacza ,że została ona dostrzeżona jest to kolejny etap procesu(najpierw ignorowanie ,później atak ,następnie upadek starego;) jak to zwykle w dziejach bywało). Na szczęście nowoczesna nauka daje nam coraz więcej narzędzi ,których nawet skostniałe struktury instytucji zajmujących się historią nie będą mogły ignorować.



Odpowiedz

Jeden tylko problem - jak ten biedny Mieszko zdazyl na piechote , bez telefonu I nawigacji , ba nawet autostrad czy chocby drog zdobyc tak wielkie tereny?
Jak szybko musial sie zorganizowac aby podbic inne grody I warownie , zbudowac wlasne I jeszcze zdazyl sie dowiedziec ze w Czechach jest panna na wydaniu.
I na dokladke zrobil tak szybka kariere ze jest wspominany w kronikach brytyjskich , niemieckich itp.
Jak ... poprostu jak mozna bylo zorganizowac w tamtych czasach cos .... co bylo uznawane przez Watykan???
Jak to sie stalo ze na calym terenie Polski sa wykopaliska I slady ze ludzie mieszkali na tych terenach od tysiecy lat?
Ile by sie autorowi zeszlo przejsc pieszo z Poznania do Kijowa , bez drog , restauracji , sklepow , nawigacji , map I pytania o droge.
Prosze o wyjasnienie ale bardzo prosze logiczne.



Odpowiedz

Uprzejmie informuję, że po bardziej pogłębionej analizie zdecydowaliśmy się usunąć pierwotnie tu opublikowany artykuł z naszego serwisu. Powody wyjaśniamy w oświadczeniu: https://histmag.org/Imperium-Lechitow-nie-istnialo...-dlaczego-zdecydowalismy-sie-usunac-ten-tekst-14692 , jeszcze raz przepraszając poszkodowanych Twórców (w tym naturalnie Pana, Panie Pawle) i Czytelników. Tekst zastąpiliśmy bazą linków poświęconych rzeczonej problematyce.



Odpowiedz

Jak się opiera na "nie wiem co se czytam ale krytkujem", to takie są skutki, nie ma jednej wizji rekonstrukcji królestwa Lechitów, Piotr Makuch w "Od Ariów do Sarmatów" ma bardzo wschodnie "odPerskie" spojrzenie, nikt też nie uznaje wszystkiego w starych kronikach za prawdę objawioną, bo jest tam dużo historii poprzekręcanych czy błędnie przypisanych.
Sam preferuję autochotonizm i "wenedyzm", czyli ciągłość od kultury łużyckiej(KŁ) poprzez przeworską do dziś, czyli od ekspansji Wenedów (Neurów) Antenora w czasach wojny trojańskiej, tylko nie z Paflagonii, ale właśnie z terenów KŁ, poprzez istnienie potężnej federacji ludów Suevów/Wenedów w czasach rzymskich Cezar, Strabon, Ptolemeusz, aż do już bezspornej ekspansji Sklawinów i Antów w VI wieku pochodzących od wielkiego niepoliczalnego narodu Wenedów(Sporów) jak mamy to u Jordanesa i Prokopiusza.



Odpowiedz

@ Krut . Gdy dyskutujemy o książkach Bieszka i Makucha, to musimy stale mieć na uwadze pojęcie mitu. Zajmujący się naukowo mitem nigdy nie powie, że Kadłubek to bajko czy bujdopisarz, choć takie epitety spotykamy. Kadłubek we fragmentach prehistorycznych jest po prostu mitologiem (według potrzeb swojego czasu). Z kilkunastu możliwych znaczeń pojęcia mit odpowiada mi tu określenie z etnologii: mit to charakterystyczna dla danej grupy kulturowej narracyjna projekcja sensu jej początku i istnienia, relacjonująca wydarzenia o znaczeniu paradygmatycznym, najczęściej w kategoriach religijnych.

Biblijne opowiadanie o Noem i potopie to nie bajka, ani nie dosłowna prawda. To mit, który narracyjnie przekazuje jakieś fragmenty prawdy o katastrofach przyrodniczych, a zarazem religijne tradycje o Stwórcy, powszechności grzechu, potrzebie kary i miłosierdzia Bożego. Trzej biblijni synowie Noego: Sem, Cham i Jafet to także postacie mitologiczne, mające jakieś oparcie w tradycji religijnej, ale w starożytnej i średniowiecznej historiografii występujący też jako mityczni ojcowie-założyciele trzech wielkich grup narodów: Semitów (Bliski Wschód i Arabia), Chamitów (Egipt i Afryka) i Jafetów (Indoeuropejczyków Azji Mniejszej). Jeśli Kadłubek czy Długosz wyprowadzają Polaków od biblijnego Jafeta, to nie bujda lub bajka, ale strzał w dziesiątkę, zresztą przez nich zapożyczony od innych europejskich historiografow.

Książke Makucha doceniam jako zbiorek mitów etnicznych i próbę wyjaśnienia ich genezy i dróg przedostawania się ich z Bliskiego Wschodu, od Persów czy Irańczyków do polskiej historiografii: to nie bajki jakichś autorów, tylko mity według ich definicji. Na pewno jednak zapędził się Makuch zbyt daleko, wyciągając wniosek o irańskim czy scytyjskim pochodzeniu polskiego etnosu wraz z ludźmi. Pisze: "Bez przyjęcia następstwa etnicznego choćby pewnej części Słowian po Scytach i Sarmatach trudno jest wytłumaczyć obecność kompletnych i najbardziej wiernych historycznych lekcji Iranu właśnie u nas (s.236). Nie są to bowiem mity przodków Polaków i Słowian, lecz tylko równoległej do Słowian linii rodowej indo-irańskich Ariów. Dziś genetyka (czy raczej genomika i paleogenomika) nie potwierdza, że Polacy pochodzili od aryjskich Indo-iranczyków. Scytowie, przenikający na polskie ziemie w VI wieku przed Chrystusem, czy nieco późniejsi Sarmaci, migrując może nieświadomie na ziemi swoich przodków nad Wisłą, mieli wielką okazję przekazania naszym praojcom, Prasłowianom, niektórych elementów swojej i irańskiej mitologii.

Nasi wspólni przodkowie to Praindoeuropejczycy, czyli genetyczny ród R1a z wyróżniającym się polimorfizmem jako ojcem, M417. Spoczywają oni w grobach nie w Persji, lecz - co odkrywa paleogenomika - na polskiej zwłaszcza ziemi i szerzej - w pasie na przestrzeni od wschodnich Niemiec do Estonii. Z tego właśnie terenu migrowała do Azji Środkowej i na południe synowska (spod M417) genetyczna grupa R1a-Z93, tworząca Ariów. Natomiast Prasłowianie i także przyszli Polacy to ród R1a-Z283,który pozostał na miejscu w Środkowej Europie.
Tworząca się więc aktualnie sztuczna tradycja o rzekomych królach Lechii, to jakieś nawiązywanie nie do naszej, lecz w pewnym sensie podkradanie cudzej, aryjsko-irańskiej własności.



Odpowiedz
Redakcja

Redakcja „Histmag.org”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org