Opublikowano
2013-12-13 11:00
Licencja
Wolna licencja

Internowanie było kpiną z prawa - rozmowa z Grzegorzem Wołkiem

Gdy w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku do domów działaczy „Solidarności” w całym kraju zapukała Służba Bezpieczeństwa, nie było jasna jaki czeka ich los. Niebawem okazało się, że wojskowy reżim przygotował dla nich coś specjalnego...


1 2 3

Zobacz też: Stan wojenny w Polsce 1981–1983

Grzegorz Wołk (ur. 1983) - Magister historii, pracownik Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej. Doktorant w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor monografii Ośrodki odosobnienia w Polsce południowo - wschodniej (1981-1982). (fot. P. Życieński) Michał Przeperski: 13 grudnia 1981 roku na terenie całego kraju wprowadzony został stan wojenny. Skąd wziął się pomysł, żeby ludzie nieprzychylni władzy gen. Jaruzelskiego zostali wtedy internowani?

Grzegorz Wołk: O tym żeby zamknąć w więzieniach liderów „Solidarności” i działaczy opozycji rozmawiano na szczytach władzy – a tym bardziej w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych – jeszcze zanim zarejestrowano „Solidarność” i powołano w tym celu sztab operacji „Lato-80”. Pamiętajmy, że porozumienie sierpniowe było przez wielu członków kierownictwa PRL, w tym m.in. przez „liberała” Mieczysława Rakowskiego, uznawane za tymczasowe. Według ich oceny był to krok w tył, ale mający trwać krótko. Natomiast na siłową rozprawę z „Solidarnością” naciskali zwłaszcza przedstawiciele resortów siłowych oraz komuniści radzieccy.

Trudno powiedzieć, kiedy po raz pierwszy użyto w tych planach słowa „internowanie”. Najstarsza znana lista osób przeznaczonych do internowania pochodzi z 28 października 1980 r. Półtora tygodnia później wiceminister spraw wewnętrznych gen. Adam Krzysztoporski postulował zatrzymanie „dużej liczby osób, może około 30-40 tys., a później może jeszcze dwa-trzy razy więcej”. To zaskakujące dane, przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze Krzysztoporski uchodził w MSW za zwolennika „punktowych” uderzeń w opozycję, wręcz za „liberała”, a tym razem proponował represje w skali masowej. Wystarczy wspomnieć, że w 1980 r. w więzieniach PRL-owskich przebywało prawie 100 tys. osadzonych. Po drugie, wariant jaki faktycznie zastosowano 13 grudnia 1981 r. był znacznie łagodniejszy niż propozycja Krzysztoporskiego. W grudniu internowano prawie 5 tys. osób, a do końca 1982 r., czyli zamknięcia ośrodków odosobnienia, było to prawie 10 tys. osób.

Internowanie nie było instytucja prawna znaną wcześniej w Polsce…

O tym, że internowanie jest bezprawne mówiono niemal od początku wprowadzenia stanu wojennego. W dekrecie wprowadzającym stan wojenny zapisano, że internowani mogą być:

Obywatele polscy mający ukończone lat 17, w stosunku do których ze względu na dotychczasowe zachowanie się zachodzi uzasadnione podejrzenie, że pozostając na wolności nie będę przestrzegać porządku prawnego albo prowadzić będą działalność zagrażającą interesom bezpieczeństwa lub obronności państwa.

Tak sformułowany zapis powodował bardzo dużą dowolność w uzasadnianiu internowania. Znany jest np. przypadek, gdy jednemu z więzionych działaczy jako powód internowania wpisano z decyzji „zbyt religijny”. Przykładów można by mnożyć. W samym MSW zwracano uwagę funkcjonariuszom wpisywanie „zbyt ogólnych” powodów do uzasadnienia internowania.

Generalnie nie ma jednak co ukrywać, że prawna instytucja internowania była kpiną z prawa i szczególnym przykładem komunistycznej „prewencji”. Warto pamiętać, że internowanie własnych obywateli nie było w historii czymś niebywałym, ale dotyczyło raczej warunków stricte wojennych. Przykładowo, Amerykanie internowali własnych obywateli pochodzenia japońskiego po ataku na Pearl Harbour w grudniu 1941 roku.

Swego czasu wielką popularność zyskały świadectwa internowanych opozycjonistów, m.in. Tadeusza Mazowieckiego. Z drugiej strony, w początku roku 1982 zrobiło się głośno o tym, że w ośrodku odosobnienia zmarł prominentny reprezentant ekipy gierkowskiej, Zdzisław Grudzień...

Faktycznie, wspomnienia Tadeusza Mazowieckiego czy innych intelektualistów na wiele lat ukształtowały opinię na temat tego jakie były warunki internowania. Tyle tylko, że był to obraz skrzywiony. Władze wyraźnie lepiej traktowały bowiem intelektualistów i część liderów związkowych, natomiast znacznie gorzej obchodzono się z reprezentantami „dołów” związkowych. Podczas gdy tych pierwszych umieszczano w ośrodkach wypoczynkowych, to tych drugich – w pawilonach więziennych. Sami intelektualiści protestowali przeciwko „lepszemu” traktowaniu, jednak to nie do nich należała decyzja gdzie będą przetrzymywani i w jakich warunkach. Relacje autorstwa szeregowych działaczy związku były w latach osiemdziesiątych znacznie gorzej znane, zwłaszcza za granicą. Chyba tylko Timothy Garton Asch opisał – znacznie przesadzając – trudne warunki w jakich internowano rolników w Bieszczadach. Oczywiście „wczasy pod lufą” nie były czymś komfortowym, niemniej jednak różnica pomiędzy sytuacją obu grup była znacząca. Paradoksem jest z kolei fakt, że jedyna śmiertelna ofiara internowania to partyjny aparatczyk, który był przetrzymywany w dobrych warunkach…

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Michał Przeperski

Pasjonat historii i słowa pisanego. Absolwent historii w Instytucie Historycznym UW oraz prawa na Wydziale Prawa i Administracji UW; doktorant Instytutu Historii PAN i pracownik Instytutu Pamięci Narodowej. Od stycznia 2012 r. do czerwca 2014 r. redaktor naczelny portalu „Histmag.org”. Publikował m.in. w „Polityce”, „Znaku”, „Frondzie LUX”, „44 / Czterdzieści i Cztery. Magazynie Apokaliptycznym” i „Nowych Książkach”. Przygotowuje rozprawę doktorską o działalności politycznej Mieczysława F. Rakowskiego. Autor książki „Nieznośny ciężar braterstwa. Konflikty polsko-czeskie w XX wieku” (2016).

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org