Jacek Kołtan: Solidarność to wychylenie ku Innemu

opublikowano: 2026-03-17, 08:53
wszelkie prawa zastrzeżone
Solidarność jest produktem nowoczesności i nie da się jej zrozumieć bez uwzględnienia głębokich wstrząsów technologicznych, ekonomicznych oraz politycznych – to teza postawiona przez doktora Jacka Kołtana z Europejskiego Centrum Solidarności. Jakie historyczne przeobrażenia przechodziło pojęcie solidarności w ciągu ponad 200 lat? Dlaczego w społeczeństwie nowoczesnym tworzywem solidarności nie jest pierwotne poczucie wspólnoty, lecz różnica? O tym opowiada autor w wywiadzie dla Histmaga.
reklama
Dokrotr Jacek Kołtan, pełnomocnik dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności ds. naukowych, autor książki „Solidarność i Nowoczesność - Przemiany Pojęcia Solidarności od rewolucji francuskiej do pokojowej rewolucji 1980 roku”, która otrzymała nominację do Nagrody im. Marcina Króla 2026 (fot. Dawid Linkowski).

Magdalena Mikrut-Majeranek: Naszą rozmowę chciałabym zacząć od fundamentalnego pytania o to, czym jest dla Pana „solidarność”?

Jacek Kołtan: Zwycięstwo rewolucji francuskiej dało wolność mieszczaństwu, czyli tak zwanemu stanowi trzeciemu, występującemu obok stanu arystokratycznego i stanu duchowego. Bogate mieszczaństwo bardzo szybko zaczęło korzystać z dobrodziejstw techniki i dzięki zdobyczom technologicznym i rewolucjom przemysłowym zaczęło przekształcać tradycyjne manufaktury w coraz bardziej zaawansowane i zautomatyzowane, lepiej zorganizowane warsztaty pracy i fabryki.

Bardzo szybko okazało się, że kompletnie zignorowana była jeszcze inna grupa społeczna, czyli stan robotniczy – biedota pozbawiona praw, majątków, a nawet miejsca zamieszkania. Stan ten był radykalnie spauperyzowany, a w XIX wieku zaczął dochodzić do głosu, ponieważ wsie pustoszały, a ludzie masowo przeprowadzali się do miast w poszukiwaniu pracy. Tę znajdowali najczęściej w fabrykach. I to był ten stan, który później został przez socjalistów i komunistów określony mianem stanu czwartego.

Pomnik Karla Marxa i Friedricha Engelsa w Berlinie (fot. Jan Gumpinger).

Kiedy robotnicy zaczęli się zrzeszać w latach 40. XIX wieku, to w Londynie jedno z takich zrzeszeń – Związek Komunistów – podjęło współpracę z Fryderykiem Engelsem, przyjacielem Karola Marksa. Pojawił się wówczas pomysł stworzenia dokumentu programowego. Używali takiej bardzo sentymentalnej formuły, mówiącej, że „wszyscy ludzie są braćmi”, która miała swoje źródło jeszcze w wielkich nadziejach rewolucji francuskiej.

Wierzono, że ludzkość wyzwoli się i będzie współpracować, ale Marks, który był bardzo sceptycznym człowiekiem i nie znosił sentymentalizmu, doszedł do wniosku, że to jest strasznie naiwne wyobrażenie. Wątpił, że ludzie tak ochoczo będą ze sobą współdziałać na rzecz ustanowienia sprawiedliwości i powszechnej wolności. Widział dokładnie, jak stan robotniczy stał się zasobem kapitalizmu i wnioskował, że mżonką jest oczekiwać, by posiadacze fabryk zechcieli z własnej woli podzielić się władzą i kapitałem z pozbawionymi praw robotnikami.

Robotnicy poprosili Marksa i Engelsa o napisanie dokumentu programowego. Wtedy też Marks zaproponował stworzenie nowoczesnego manifestu. Do tej pory takie dokumenty zazwyczaj nazywano katechizmami, ale Marks uznał, że prawdziwie nowoczesnym słowem będzie słowo manifest. Nie zapomnijmy, że manifest komunistyczny, który został przez obu tych autorów napisany, kończył się słynnym sformułowaniem „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!”. I to było właściwie hasło solidarnościowe. Nie pojawia się tam co prawda słowo „solidarność”, ale Marks często używał takiej formuły solidarnościowej. Potwierdzał, że wolność wszystkich i każdego z osobna jest równoważna, a to właściwie prowadzi do słynnego wyznania, żeby ludzie, którzy zostali pozbawieni praw i wykluczeni z porządku politycznego, czyli robotnicy, zjednoczyli się w imię walki o swoje prawa. Jednym słowem, aby działali solidarnie pomimo tego, że bardzo się różnią, ponieważ robotnicy w różnych częściach Europy znajdują się w tej samej sytuacji. Mobilizowali się, zyskiwali świadomość faktu, że są odrębną klasą społeczną i że jeżeli sami nie zawalczą o swoje prawa, to nikt im tych praw nigdy nie przyzna.

reklama
Transparent nad Bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej (1980).

Stąd wzięło się hasło „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się”, które często uznawane było za hasło związane z pojęciem solidarności w XIX wieku, w ruchach komunistycznych, socjalistycznych, związkowych – takich, które potem zaczynały tworzyć związki zawodowe, a następnie także partie polityczne.

Mechanizmy historyczne doprowadziły do „degeneracji” pojęcia solidarności w systemach totalitarnych stalinizmu i nazizmu. Wskazuje Pan w publikacji, że w „ramach propagandowego eksperymentu w III Rzeszy podjęto udaną próbę wyrwania solidarności z tradycji wrogiego socjalizmu i zaimplementowania jej do totalitarnej ideologii". Pomysłodawcą tego przedsięwzięcia był minister propagandy Joseph Goebbels.

Tak, to był bardzo ciekawy moment. Systemy totalitarne nie sprzyjają idei współpracy i otwarcia na innych. I to widać na przykładzie faszyzmu włoskiego, który premiował silną jednostkę, gotową ryzykować własnym życiem, żeby osiągnąć cel, jakim miało być dobro i siła państwa. Jednocześnie pokazywał, że chodziło o twarde warunki gry, jaką jest życie. Natomiast cała ta delikatna postać kooperacji międzyludzkiej kompletnie nie pasuje do faszyzmu. Właściwie nie używano w nim terminu „solidarności”. Myślę, że dlatego, że po prostu nim gardził. Gardził współpracą, zaufaniem, a premiował właśnie silne indywiduum, które miało służyć dobru państwa i narodu. Język solidarności był z kolei bardzo socjalistycznym językiem ze względu na ruchy socjalistyczne, związki zawodowe i partie robotnicze. To one uznały ten termin za swój własny.

Zainteresował Cię nasz materiał? Zamów książkę Jacka Kołtana „Solidarność i Nowoczesność - Przemiany Pojęcia Solidarności od rewolucji francuskiej do pokojowej rewolucji 1980 roku” bezpośrednio pod tym linkiem!

Jacek Kołtan
„Solidarność i Nowoczesność - Przemiany Pojęcia Solidarności od rewolucji francuskiej do pokojowej rewolucji 1980 roku”
cena:
60,00 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Europejskie Centrum Solidarności
Rok wydania:
2025
Liczba stron:
536
ISBN:
978-83-66532-40-3
reklama
Zdobycie Bastylii, 14 lipca 1789 r.

W latach 30. XX wieku w III Rzeszy mieliśmy do czynienia z nadużywaniem pojęcia „solidarność” i wykorzystywaniem go do różnych celów, w tym do stworzenia pojęcia Narodowej Solidarności, czyli pojęcie bardzo homogenicznego, które ogranicza się do narodu. Nie zapominajmy o tym, że w przeciwieństwie do faszyzmu włoskiego, nazizm III Rzeszy był systemem silnie zorientowanym na rasę. Hitler z ministrem propagandy próbowali przejąć język robotniczy po to, żeby zmobilizować biedotę do przejścia na swoją stronę, do dołączenia do NSDAP, czyli do partii, która używała nawet terminu socjalizm, ale wyraźnie podkreślała, że chodzi o narodowy socjalizm, choć nie miała właściwie nic wspólnego z tradycją socjalistyczną.

Dominacja rozumu instrumentalnego doprowadziła do zdezawuowania pojęcia solidarności jako możliwej racjonalnej instancji, która stanowiłaby podstawową ramę porządku społecznego i politycznego w epoce modernizacji. Zamiast tego stała się narzędziem instrumentalizacji i nadużyć, których szczególnym przykładem jest próba zagospodarowania pojęcia w nazizmie. Homogeniczne i autoreferencyjne („naród pomaga sam sobie”), a tym samym nacjonalistyczne pojęcie solidarności w III Rzeszy, stało w radykalnej sprzeczności z dotychczas znanymi znaczeniami pojęciowymi.

Widać bardzo silnie, że mamy tu do czynienia z radykalnym, nacjonalistycznym egoizmem, który kryje się za tymi terminami. Pojęcie „solidarności” ze swoją znaczeniową tradycją XIX wieku nie bardzo pasuje do takich wyobrażeń. A jednak ta manipulacja ideologiczna sprawdzała się. Bardzo wielu robotników zagubionych, zwłaszcza w czasie Wielkiego Kryzysu, pozbawionych pracy, warunków do życia, właściwie przechodziło na stronę narodowego socjalizmu, uznając, że nowym bohaterem będzie Hitler. Ten propagandowy program cieszył się dużą popularnością. I to jest zaskakujący przykład nadużycia pojęcia solidarności, którego zazwyczaj totalitaryzmy nie znosiły uznając, że kryje się za nią jakiś rodzaj zróżnicowania, otwartości na inność, a one dążąc do spójności, zwartości, zdyscyplinowania społecznego, potrzebowały monolitu.

reklama
Sandberg (z prawej) wręcza Nagrodę Sikkensa francuskiemu architektowi Le Corbusierowi (Joop van Bilsen).

Wpływ na metamorfozę solidarności i podejścia do niej miała zarówno filozofia, propaganda, jak i architektura. Jednym z bohaterów publikacji jest Le Corbusier, urbanista i czołowy przedstawiciel modernistycznego stylu międzynarodowego. W jaki sposób jego architektura i powojenna „nowoczesność zorganizowana” przyczyniły się do historycznej marginalizacji więzi solidarnych na rzecz „koizolacji”?

W książce, która powinna się skupiać na intelektualnej historii, na historii pojęć, idei i szukać raczej myślicieli, aniżeli architektów, nieprzypadkowo pojawia się także Le Corbusier. To oczywiście jest także myśliciel społeczny, którzy wyobrażenia o porządku społecznym wyrażał przy pomocy języka estetycznego – języka architektury.

Le Corbusier rozwija swoje główne idee już na w pierwszych dekadach XX wieku i w tym sensie doskonale wpisuje się totalitarne, względnie autorytarne tendencje ówczesnego świata. Nie zapominajmy, że jest to świat kultury masowej, ale przede wszystkim masowej produkcji. Według wielu osób odpowiedzialnych za wyobrażenia o nowym porządku społecznym w XX wieku masy, które zostały zamknięte w przestrzeniach fabrycznych, powinny żyć podobnymi stylami życia. Miały być one bardzo funkcjonalne, użyteczne na tyle, na ile potrzebne było to do wykonania zadania, co przekładało się na wydajną produkcję. Ta wydajność zaczęła bardzo szybko przenosić się do życia codziennego.

Podobnie jak ekonomia kapitalistyczna w XVIII i XIX wieku przestała dotyczyć wyłącznie sfery handlu, a zaczęła przenikać do relacji międzyludzkich w życiu codziennym, tak samo kultura masowa z masową produkcją i wydajnością produkcyjną bardzo szybko stała się nieodłącznym elementem masowej kultury w wieku XX. I Le Corbusier był takim architektem, który odpowiedział na pytanie, w jaki sposób można zorganizować świat, skoro miasta stają się tak mocno zaludnione, a ta tradycyjna zabudowa kamienic właściwie się nie sprawdza. Zaproponował alternaternatywę.

 W pierwszej połowie XIX wieku utopijny socjalista Charles Fourier stworzył projekt wspólnoty równych i wolnych ludzi zarządzającej własnym miastem - falanster. Ideę zrealizowano w projekcie „Familister” w Guise we Francji według projektu Jean-Baptiste’a Godina.

W dziele „W stronę architektury” z 1923 roku Le Corbusiera stworzył właściwie fundamentalny manifest modernizmu, w którym postulował funkcjonalizm, prostotę formy i odrzucenie dekoracji, definiując dom jako „maszynę do mieszkania”. Opisał wyobrażenie o masowo powielanym, fabrycznie konstruowanym i budowanym na bazie modułów z betonu, wielkim bloku, w którym znalazłoby się kilkaset mieszkań. Przedstawił wizję miasta funkcjonalnego, które zastąpić miało klasyczny model miasta mieszczańskiego, ukształtowany w XVIII wieku jako alternatywa wobec rzeczywistości świata arystokracji. Wpływ, jaki wywarł na architekturę XX wieku, był ogromny. Narzędziem tego wpływu stały się nie tylko realizacje architektoniczne, ale i dominująca pozycja w najważniejszej instytucji epoki modernizmu – Les Congrès Inter nationaux d’Architecture Moderne.

Zainteresował Cię nasz materiał? Zamów książkę Jacka Kołtana „Solidarność i Nowoczesność - Przemiany Pojęcia Solidarności od rewolucji francuskiej do pokojowej rewolucji 1980 roku” bezpośrednio pod tym linkiem!

Jacek Kołtan
„Solidarność i Nowoczesność - Przemiany Pojęcia Solidarności od rewolucji francuskiej do pokojowej rewolucji 1980 roku”
cena:
60,00 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Europejskie Centrum Solidarności
Rok wydania:
2025
Liczba stron:
536
ISBN:
978-83-66532-40-3
reklama

Architekt, zainspirowany XIX-wiecznymi wizjami utopijnymi Fouriera, sam zaproponował utopię jednoczącą geometryczny porządek z procesami życia jednostkowego i zbiorowego oraz wpisania architektury w otoczenie naturalne na zasadzie miasta-ogrodu. Blok miał pełnić także funkcje restauracyjne, przedszkolne, hotelowe czy usługowe. Tak zwana jednostka mieszkalna, którą był jeden ogromny skalą budynek, miała być swoistą autonomiczną, samodzielną przestrzenią dla ludzi, którzy w jej ramach mieszkają.

Co bardzo charakterystyczne, to nadużywanie terminu „maszyna” wynikało z ogromnego entuzjazmu czy zachłyśnięcia się właśnie masową produkcją początku XX wieku i przemysłową nowoczesnością. Realizacja w kilku ośrodkach miejskich Europy doprowadziła do globalnej popularyzacji modelu bloków mieszkalnych, modelu radykalnie uproszczonego w stosunku do pierwotnego pomysłu Le Corbusiera.

Zakładano, że wszyscy będą żyli mniej więcej w podobnie skonstruowanych mieszkaniach i że ich styl życia będzie podobny. Architekt był mocno zachwycony ideami wodzostwa, przywództwa, reprodukcji stylów życia w społeczeństwie. Tak silnie autorytarne, by nie powiedzieć, totalitarne tendencje w wyobrażeniach o świecie, Le Corbusier próbował przemycić do świata architektury, będąc kompletnie niezainteresowanym relacjami solidarności.

reklama
1887–1965 Plakat artystyczny, fragment (fot. Anton-kurt).

W efekcie pojawiły się blokowiska, które w zamierzeniu Le Corbusiera miały zagwarantować właściwie każdemu człowiekowi, w szczególności każdej rodzinie, która zamieszka w jednym z mieszkań, swój osobny kosmos. Ludzie mieli być podzieleni cienkimi ściankami, co znamy z praktyki polskiego mieszkalnictwa masowego, ale zagwarantowana miała być im ułuda, że są właściwie sami. Dopiero wychodząc na przeraźliwie długi korytarz z kilkudziesięcioma drzwiami prowadzącymi do tych osobnych kosmosów, spotykają się z innymi mieszkańcami.

Takie były pomysły na sypialnie miejskie, które budowano jako wielkie blokowiska, składające się z wysokich budynków zamieszkiwanych przez tysiące mieszkańców. Wizja architektoniczna Le Corbusiera jest uosobieniem nowej formacji kulturowej – nowoczesności zorganizowanej. I choć rozwija zaawansowany język estetyki modernizmu w latach 20. XX wieku, to możliwości realizacji tej architektonicznej wizji w Europie otwierają się dopiero po 1945 roku.

Choć szafujemy pojęciem „solidarność”, to w gruncie rzeczy wiemy o nim niewiele. Opracował Pan monumentalną, pionierską monografię „Solidarność i nowoczesność Przemiany pojęcia solidarności od rewolucji francuskiej do pokojowej rewolucji 1980 roku”, w której syntetyzuje Pan omawiane zagadnienie, zbierając poglądy, spojrzenia, tezy ludzi tworzących w ostatnich 250 latach, którzy posługiwali się terminem solidarność.

Do tej pory opublikowano zaledwie kilka prac poświęconych idei solidarności. Problem z pojęciem solidarność polega na tym, że ono nie jest brane szczególnie serio. Jest terminem technicznym w socjologii. Wdaje mi się zresztą, że w mojej książce ten socjologiczny wymiar tego pojęcia jest kluczowy i najważniejszy. Jeśli przyjrzymy się wielu dyscyplinom wiedzy, książkom naukowym i indeksom pojęć zamieszczonym w dobrych naukowych monografiach, to okaże się, że pojęcie „solidarność” bardzo rzadko uznawane jest za istotne. Zazwyczaj jest to taka dopełniająca idea jak braterstwo, dobroczynność czy uspołecznienie. Przez lata nie nadawaliśmy temu pojęciu jakiegoś poważniejszego, bardziej autonomicznego statusu i to jest zasadniczy problem z naszym podejściem do solidarności. Nadal mało jest książek, w których ich autorzy starają się wyodrębnić to pojęcie i pokazać, że ma ono swoją zupełnie autonomiczną historię, i że za słowem solidarność kryje się cały szereg bardzo silnych, zróżnicowanych i samodzielnych wyobrażeń.

Dlatego serdecznie polecamy tę publikację naszym czytelnikom. Dziękuję za rozmowę!

Materiał powstał dzięki współpracy reklamowej z Europejskim Centrum Solidarności.

Zainteresował Cię nasz materiał? Zamów książkę Jacka Kołtana „Solidarność i Nowoczesność - Przemiany Pojęcia Solidarności od rewolucji francuskiej do pokojowej rewolucji 1980 roku” bezpośrednio pod tym linkiem!

Jacek Kołtan
„Solidarność i Nowoczesność - Przemiany Pojęcia Solidarności od rewolucji francuskiej do pokojowej rewolucji 1980 roku”
cena:
60,00 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Europejskie Centrum Solidarności
Rok wydania:
2025
Liczba stron:
536
ISBN:
978-83-66532-40-3
reklama
Komentarze
o autorze
Magdalena Mikrut-Majeranek
Doktor nauk humanistycznych, kulturoznawca, historyk i dziennikarz. Autorka książki "Henryk Konwiński. Historia tańcem pisana" (2022), monografii "Historia Rozbarku i parafii św. Jacka w Bytomiu" (2015) oraz współautorka książek "Miasto jako wielowymiarowy przedmiot badań" oraz "Polityka senioralna w jednostkach samorządu terytorialnego", a także licznych artykułów naukowych. Miłośniczka teatru tańca współczesnego i dobrej literatury. Zastępca redaktora naczelnego portalu Histmag.org.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone