Opublikowano
2018-11-07 18:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Jak Niemcy rabowali polskie dzieci?

(strona 3)

Bezwzględna machina III Rzeszy wybierała sobie dzieci z przeznaczeniem do germanizacji lub do zagłady. Niektórzy już nigdy nie poznają swoich korzeni...


Strony:
1 2 3 4

Zyta Suś, pomimo negatywnej opinii doktor Hetzer, przetrwała w Bruczkowie, bo miała wystawioną już wcześniej opinię Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa SS (RuSHA) w Łodzi określającą ją jako zdolną do zniemczenia.

– Jasne włosy? Wcale nie miałam jasnych włosów, a nadawałam się do zniemczenia? – po kilkudziesięciu latach Zyta nadal nie rozumie, w jaki sposób można ją było uznać za typ aryjski.

Nie wiedziałam, że Hitler jest Bogiem

Z Bruczkowa przez Berlin jedzie pociągiem od Achern, gdzie z niepokorną dziewczynką zaczynają się problemy. Strasznie drażni ją wielki plakat Hitlera wiszący na drzwiach do stołówki. Pewnego dnia po prostu go zrywa. W napadzie złości wrzuca do pieca kije służące do bicia dzieci. Jest jej wszystko jedno, co z nią będzie. Dość ma tego życia, które jest nieustającą tresurą. Trafia przed oblicze komendanta, który mówi, że Hitler to jej ojciec i żywiciel, za co powinna go kochać.

„Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci” Jedno z dzieci Zamojszczyzny więzione w obozie przejściowym przy ul. Krochmalnej w Lublinie (domena publiczna)

– Nie wiedziałam, że Hitler jest Bogiem – odpowie. Na te słowa komendant uderza ośmiolatkę, która przelatuje przez pokój i trafia głową w drzwi. Potem jako karę dostaje kilkudniową głodówkę w lodowatej piwnicy.

Szefowa placówki w Achern Klara Keit ma dość tego dziecka, które wciąż przysparza problemów. Woli potulne. Te chciałaby zatrzymać jak najdłużej. Do Szkoły Ojczyźnianej w Achern wciąż zgłaszają się rodziny gotowe przyjąć pod swój dach jakieś „dziecko ze Wschodu”, jednak dyrektorka wcale nie jest skora do oddawania dzieci. Żeby oddać dziecko, musi być ono już porządnie zniemczone, poza tym dziewczynki, gdy tylko dojrzeją, mają służyć jako maszynki do rodzenia kolejnych pokoleń Niemców wiernych Führerowi. Ale Zyta na to nie zasługuje, bo prowadząca placówkę jej nie lubi. Dziwi się, że przysłano tu dziewczynkę o ciemnych włosach i ciemnych oczach. Zyta pamięta, jak nazywała ją „cygańskim dzieckiem”.

Wybredna dyrektorka Keit ma zwyczaj składać reklamacje co do przysłanych z Polski dzieci. Te, które „nie spełniają wymogów nordyckiej rasy” lub zbytnio się „obnoszą ze swoją polskością”, odsyła z powrotem do Łodzi, a konkretnie do obozu dla dzieci i młodzieży, do Jugendverwahrlager Litzmannstadt. Także nielubiana Zyta w końcu musi tam wrócić.

Jak Himmler germanizował polskie dzieci?

Czytaj dalej...

Pierwsze spotkanie ze śmiercią

Pamięta, jak w obozie bito za najmniejsze przewinienia, w tym za mówienie po polsku. Ciągłe stawanie do apelu było codziennością. Panował głód. Na obiad przypadało na dziecko 35 g mięsa, 107 g ziemniaków i 60 g kaszy – to wszystko w formie zupy. Zyta wspomina Gienię, która ze strachu przed brutalnością personelu trzy razy z rzędu zmoczyła się w nocy. Za każdym razem nadzorczyni Eugenia Pohl karała ją chłostą.

– Gienia musiała się kłaść na specjalnej ławce do bicia, to była taka deska na czterech kółkach. Ramiona wyciągnięte do góry. Uderzenia musiała liczyć po niemiecku i nie wolno jej było płakać. Za drugim razem niosłyśmy ją do naszej sali ledwie żywą. Całą noc czuwałyśmy przy niej. Rano Gienia oświadczyła, że umrze. Pocałowałam ją i poprosiłam, by tego nie robiła. Kilka minut później już nie żyła. To było moje pierwsze spotkanie ze śmiercią.

Także Zyta musi parę razy położyć się na desce do bicia z podniesionymi do góry rękami. Nadzorczyni Eugenia Pohl szczególnie upodobała sobie bicie pejczem po stopach, aż całe zamieniały się w krwawiące rany, a bite dziecko zupełnie nie mogło chodzić. Albo wciskanie palców między deski baraków tak głęboko, że zaczynały krwawić od drzazg.

„Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci” Heinrich Himmler (domena publiczna)

Po wojnie nadzorczyni czuje się na tyle bezpiecznie, że zostaje w Łodzi i pod zmienionym nazwiskiem Poll pracuje jako wychowawczyni w jednym z przedszkoli. W końcu zostaje zdemaskowana, a w 1974 roku sąd skazuje ją na 25 lat więzienia za spowodowanie śmierci dziewczynki w obozie dla dzieci. Wychodzi na wolność dużo wcześniej. Za dobre sprawowanie w zakładzie karnym.

Steinhöring: Hodowca nadludzi

Gdy Zyta wraca do Łodzi i trafia do obozu, wydaje się, że nie ma już dla niej ratunku. Jugendverwahrlager to miejsce, z którego na ogół się nie wychodzi. Jednak Zyta znów jedzie do Niemiec, tym razem do ośrodka Lebensbornu „Hochland” w Steinhöring koło Monachium, któremu szefuje dr Gregor Ebner, zarazem szef medyczny całego Lebensbornu. Ten syn bawarskiego restauratora od dziecka marzył o mundurze. Udało mu się go założyć podczas I wojny światowej, gdy służył jako lekarz polowy.

Po wojnie nie mógł pogodzić się z klęską Niemiec i jak tysiące zdemobilizowanych młodych Niemców, zgłosił się do jednego z wolnych korpusów (Freikorps), licznie powstających wówczas organizacji paramilitarnych.

Potem przyszła kariera w NSDAP i SS, aż Ebner stał się prywatnym lekarzem Himmlera, z którym wspólnie mieli zajmować się „ratowaniem nordyckiej rasy”5. Od 1937 roku był już naczelnym lekarzem całego Lebensbornu. Stacjonował w Steinhöring, najstarszym i największym ośrodku tej instytucji. Tu niemieckie matki w spokoju i dyskrecji wydawały na świat swoje dzieci, także nieślubne. Lebensborn był orężem w walce o wzrost liczby urodzeń. Zapewniając opiekę głównie niezamężnym kobietom w ciąży, państwo chroniło je przed szkalowaniem przez otoczenie.

Doktor Gregor Ebner nie ograniczał się do swoich lekarskich powinności, lecz matkował i ojcował swoim podopiecznym. Serdeczność przebija z korespondencji przechowywanej w jego teczce w archiwach Międzynarodowej Służby Poszukiwań w Bad Arolsen. Ebner interesował się losami matek, które pod jego okiem rodziły dzieci.

„Dzieci Ireny Sendlerowej” reż. John Kent Harrison – recenzja i ocena filmu

Czytaj dalej...

3 września 1944 roku do „szanownego Oberführera” pisze Gisela Gorges, która cztery lata wcześniej urodziła w „pięknym Steinhöring” córeczkę Elke. Oznajmia mu z radością, że zaręczyła się z porucznikiem Luftwaffe. „Mój narzeczony jest bardzo dobry dla mojej małej Elke, a ona może już do niego mówić Tatusiu. To dobrze, że mała niedługo znów będzie przy mamie i że będzie mogła wzrastać w rodzinie. Teraz jest u mojej mamy”. Ebner skrupulatnie odpowiada na korespondencję.

W październiku 1944 roku krzepiące słowa śle do „narodowosocjalistycznej siostry” Ruth Bader, która została oddelegowana do jednego z ośrodków Lebensbornu w Norwegii. „Droga Siostro Ruth, znam ten ośrodek bardzo dobrze i mogę sobie wyobrazić, że podoba się Pani w tej cudownej okolicy. Zadania Lebensbornu zagranicą różnią się od naszych. Mogę żywić nadzieję, że spożytkuje tam Pani to, co Pani u nas widziała i czego się Pani nauczyła”, pisze Ebner do pielęgniarki wyposażonej w specjalne prerogatywy.

Jak wszystkie „narodowosocjalistyczne siostry” Ruth Bader musiała w swojej pracy przedkładać dobro „wspólnoty narodowej” ponad jednostkę. Oznaczało to, że miała prawo decydować, które życie jest „warte”, a które „niewarte” podtrzymywania. Nauczyła się tego pod czujnym okiem doktora Ebnera. Kilka lat później ten ceniony szef i kompetentny lekarz, niedoszły hodowca nadludzi, stanął wraz z innymi szefami Lebensbornu przed Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Sędziowie nie dopatrzyli się jego udziału w zbrodniczej maszynerii wojennej. Po wojnie Ebner przez wiele lat prowadził praktykę lekarską pod Monachium.

Tekst jest fragmentem książki „Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci”:

„Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci” - okładka Autorzy: Ewelina Karpińska-Morek, Agnieszka Was-Turecka, Monika Sieradzka,
Artur Wróblewski, Tomasz Majta, Michał Drzonek
Tytuł: „Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci”
Wydawnictwo m
ISBN: 978-83-8043-429-5
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 165×235 mm
Liczba stron: 396
Cena: 39,90 zł
Kup ze zniżką na stronie Wydawnictwa!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: janko |

Dzieci zydowskie przeszly jeszcze wieksze pieklo. Warto pamietac. Czy warto byc dalej tak bezkrytycznym do Niemcow i niesprawiedliwym w nieuzasadnionej nienawisci do Zydow ?



Odpowiedz

Gość: Gruby |

Wierze ze Pieklo istnieje i ze za to co oni zrobili tym dzieciom, zostana potraktowani "specjalnie". Tak "specjalnie" ze nawet diabel w calej swej ochydzie odwrocil by sie zatrworzony. Tego im zycze i kazdemu ktory porywa sie na cos takiego.



Odpowiedz

Gość: sowwa |

co na to tusk



Odpowiedz

Gość: Polka |

I dlatego Niemcy powinny ZAPŁACIĆ Polakom za wszystko : biliony Euro!



Odpowiedz

Gość: |

Wstrząsające !



Odpowiedz
Artur Wróblewski

Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracuje w redakcji portalu Interia. Wykonując zawód dziennikarza jest w stanie poświęcić się największej pasji - historii.

Monika Sieradzka

Od 2016 roku jest warszawską korespondentką Deutsche Welle. Zajmuje się relacjami polsko-niemieckimi, od lat robi także reportaże o tematyce historycznej. W latach 1994 - 2015 pracowała w TVP jako reporterka i wydawca Wiadomości, korespondentka w Szwecji oraz szefowa Redakcji Publicystyki TVP 2. Współtworzyła Festiwal Sztuki Faktu w Toruniu oraz magazyn "Reporter Polski" w TVP (2011-2015). Autorka filmów dokumentalnych dla TVP, BBC, ARD, ZDF. Nominowana do Grand Press (2011).

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org