Autor: Tomasz Leszkowicz
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, Historia społeczna, Sylwetki i biografie, 1945-1989, Polska
Opublikowany: 2021-06-03 14:01
Licencja: wolna licencja

Jak stworzyć komunistycznego bohatera? Początki kultu Karola Świerczewskiego w Polsce

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Karol Świerczewski był komunistycznym świętym i patronem licznych instytucji. Dziś jego nazwisko kojarzy się z narzuconą przez ZSRR komunistyczną władzą i… pijaństwem. Jak doszło do wypromowania generała „Waltera” na największego bohatera PRL?
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3


Krzysztof Potaczała
„Świerczewski. Śmierć i kult bożyszcza komunizmu”
42 zł
Wydawca: Prószyński Media
Rok wydania: 2021
Okładka: twarda
Liczba stron: 264
Premiera: 1.06.2021
Format: 135 x 205 [mm]
ISBN: 978-83-823-4171-3
EAN: 9788382341713

Życiorys Karola Świerczewskiego do dziś nie został w pełni odtworzony – większość prac biograficznych pochodzi sprzed 1989 roku, a nowsze publikacje wchodzą zazwyczaj w konwencję antykomunistyczną bądź sentyment za realnym socjalizmem. Najczęściej musimy próbować na nowo odczytywać już wielokrotnie analizowane źródła, szukając śladów prawdy w kolejnych warstwach hagiograficznej narracji. Równie ciekawe jednak są losy propagandowego wizerunku, który budowano w okresie PRL. Zabiegi w tej sprawie podejmowano już nazajutrz po śmierci „Waltera”.

Karol Świerczewski: z warszawskiej Woli do Armii Czerwonej i Ludowego Wojska Polskiego

Karol Świerczewski urodził się 22 lutego 1897 roku w Warszawie w rodzinie robotniczej mieszkającej na ulicy Kaczej na Woli. Po ukończeniu czterech klas szkoły powszechnej chłopak rozpoczął pracę jako tokarz, trafiając w 1912 roku do Fabryki Maszyn Gerlach i Pulst, jednego z najważniejszych ówczesnych warszawskich zakładów przemysłowych. W czasie ofensywy niemieckiej w 1915 roku fabrykę, podobnie jak wiele innych przedsiębiorstw, ewakuowano wraz z pracownikami w głąb Rosji. Tam Świerczewski trafił początkowo do Kazania, następnie zaś do Moskwy, gdzie podejmował pracę w różnych fabrykach. W międzyczasie miał odbyć też służbę w dywizjonie ułanów Brygady Strzelców Polskich (późniejszym 1 Pułku Ułanów Krechowieckich) i zdobyć szlify podoficerskie. W czasie przewrotu bolszewickiego jesienią 1917 roku dołączył do moskiewskich milicji robotniczych, a następnie wstąpił do Gwardii Czerwonej. W czasie rosyjskiej wojny domowej brał udział w walkach z ukraińskimi wojskami gen. Skoropadskiego oraz „białymi” generałów Krasnowa i Denikina. 7 listopada 1918 roku wstąpił do partii bolszewickiej. Pnąc się po drabinie hierarchii wewnątrz Armii Czerwonej, w czerwcu 1920 roku trafił na front wojny z Polską, dowodząc batalionem w 510 Pułku 57 Dywizji Strzeleckiej, podporządkowanej Grupie Mozyrskiej. W lipcu tego roku odniósł jednak rany, które wykluczyły go z walki i tym samym uratowały od udziału w pogromie jego zgrupowania nad Wieprzem.

Po zakończeniu działań wojennych pozostał w Armii Czerwonej. Trafił do polskiej Szkoły Czerwonych Dowódców, z którą w 1921 roku wziął udział w tłumieniu powstania tambowskiego. W kolejnych latach studiował w Akademii Wojskowej im. Frunzego w Moskwie, zajmował stanowiska dowódcze i sztabowe, przez krótki czas przebywał jako instruktor wojskowy w Chinach. Pojawił się też jako wykładowa taktyki w Specjalnej Szkoły Politycznej przy Polskiej Sekcji Międzynarodówki, gdzie brał udział w szkoleniu wysłanych do ZSRR działaczy KPP z prowadzenia działalności dywersyjnej, wymierzonej w Wojsko Polskie. W grudniu 1936 roku został oddelegowany w stopniu generała do republikańskiej Hiszpanii, przyjmując pseudonim „Walter”. Dowodził XIV Brygadą Międzynarodową „Marsylianka”, następnie zaś Dywizją A oraz 35 Dywizją wojsk Republiki. W czasie wojny domowej walczył na froncie madryckim, w rejonie Segovii, Saragossy, Teruel oraz w ostatniej fazie walk na frontach aragońskim i katalońskim. Według legendy na Półwyspie Iberyjskim miał poznać Ernesta Hemingwaya, który miał go sportretować jako „Generała Goltza” w powieści Komu bije dzwon. Po powrocie z Hiszpanii Świerczewski uniknął losu innych uczestników wojny domowej, którzy padli ofiarą czystek. Trafił jako wykładowca do Akademii im Frunzego, obronił pracę kandydacką nt. doświadczeń walk hiszpańskich, a w czerwcu 1940 roku został mianowany generałem majorem Armii Czerwonej.

Karol Świerczewski podczas swojej ostatniej inspekcji w Krakowie, domena publiczna
Karol Świerczewski podczas swojej ostatniej inspekcji w Krakowie, domena publiczna

Po wybuchu wojny z Niemcami objął dowodzenie 248 Dywizją Strzelecką, która jesienią 1941 roku została rozbita w kotle pod Wiaźmą. Świerczewski, ocalony wraz z kilkoma żołnierzami, stracił dowodzenie liniowe i został skierowany do jednostek zapasowych oraz szkolenia dowódców. Po utworzeniu w maju 1943 roku 1 Polskiej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki „Waltera”, podobnie jak wielu oficerów radzieckich polskiego pochodzenia, skierowano do tworzącego się u boku Armii Czerwonej 1 Korpusu Polskiego. Został tam zastępcą gen. Zygmunta Berlinga do spraw liniowych, niedługo potem obejmując kierownictwo nad organizacją nowych jednostek polskich (Głównym Sztabem Formowania w Sumach i Żytomierzu). Wszedł też w skład Centralnego Biura Komunistów Polski – komórki kierowniczej środowiska byłych członków KPP w ZSRR. Po wyzwoleniu spod okupacji niemieckiej wschodnich terenów dzisiejszej Polski Świerczewski otrzymał dowództwo formującej się na tym terenie 2 Armii Wojska Polskiego. Od października do grudnia 1944 roku kierował też nieudaną z powodu zbyt ambitnych zamierzeń próbą sformowania 3 Armii WP.

Na czele 2 Armii w pierwszych miesiącach 1945 roku wyruszył na front, gdzie jego związek operacyjny przydzielono do 1 Frontu Ukraińskiego marsz. Iwana Koniewa. W ramach operacji berlińskiej Świerczewski, dysponując m.in. pięcioma dywizjami piechoty, 1 Korpusem Pancernym i jednostkami wsparcia (w tym liczną artylerią), miał sforsować Nysę Łużycką i nacierać na Drezno. 16 kwietnia 1945 roku Armia Czerwona i towarzyszące jej jednostki polskie ruszyły do ostatniej ofensywy przeciw Niemcom. 2 Armii udało się skutecznie przełamać nadrzeczną obronę Wehrmachtu, polskie jednostki ruszyły więc na zachód. Lekkomyślność „Waltera”, który szykował się już do triumfalnego zajęcia Drezna, połączona z jego słabym przygotowaniem operacyjnym i pijaństwem, doprowadziła wkrótce do katastrofy.

21 kwietnia na rozciągnięte na kilkudziesięciu kilometrach polskie dywizje i brygady spadło z południa potężne uderzenie Grupy Armii „Środek” feldmarszałka Ferdynanda Schörnera, idące na odsiecz Berlinowi i okrążonym nad Odrą dywizjom niemieckim. Doprowadziło to do podziału 2 Armii na kilka odizolowanych zgrupowań, które próbowały rozpaczliwie bronić się przed straceńczym atakiem Niemców w rejonie Budziszyna. Część związków taktycznych została rozbita, a na pierwszej linii walk znalazły się nierzadko jednostki tyłowe i artyleria ciężka zmuszona do prowadzenia ognia na wprost. Śmierć z rąk wroga poniósł m.in. dowódca 5 Dywizji Piechoty gen. bryg. Aleksander Waszkiewicz, zamordowany już w niewoli. Świerczewski stracił panowanie nad sytuacją na Łużycach, a jego wojsko od totalnego pogromu uratowała dopiero interwencja marsz. Koniewa, który do początku maja doprowadził do odparcia Schörnera. W ostatniej fazie bitwy 9 Dywizja Piechoty, wciąż znajdująca się pod Dreznem, została przetrzebiona w skutek źle przeprowadzonego odwrotu na wschód. W krwawej bitwie łużyckiej zginęło prawie 5 tys. żołnierzy polskich, a straty łączne (wraz z zaginionymi, rannymi i kontuzjowanymi) wyniosły ok. 20 tys. żołnierzy (ponad 20% stanu wyjściowego) i ok. 40% sprzętu pancernego. Do końca wojny 2 Armia prowadziła jeszcze pościg za Grupą Armii „Środek” przez Sudety w kierunku Pragi, dochodząc do miejscowości Mielnik.

Po wojnie Świerczewski, w praktyce skompromitowany pogromem pod Budziszynem, stracił swoją pozycję przyszłego naczelnego dowódcy Wojska Polskiego. Pogłębiająca się choroba alkoholowa przypieczętowała jego los. „Walter” pozostał jednak na szczycie hierarchii wojskowej – był Generalnym Inspektorem Osadnictwa Wojskowego, dowódcą Okręgu Wojskowego nr III w Poznaniu, delegatem na I Zjazd PPR (gdzie wszedł w skład Komitetu Centralnego) oraz posłem Krajowej Rady Narodowej i Sejmu Ustawodawczego, a od lutego 1946 roku II wiceministrem obrony narodowej. Chociaż faktycznie nie odgrywał istotnej roli politycznej, nie był postacią anonimową, przynajmniej formalnie będąc jednym z najważniejszych polskich wojskowych. Co więcej, jako najwyższy stopniem polski uczestnik wojny domowej w Hiszpanii był kustoszem pamięci o wydarzeniach lat 1936-1939 i główną postacią rodzącego się kultu polskiego wkładu w walkę strony republikańskiej. W tej roli odgrywał ważną rolę w obchodach 10-lecie wybuchu wojny hiszpańskiej, przy okazji będąc promowany przydomkiem „El General Polacco”. Jesienią 1946 roku odbył też podróż do Meksyku, USA i Kanady.

Kamień upamiętniający w Jabłonkach miejsce śmierci gen. Karola Świerczewskiego, fot. Pesell, na licencji [CC BY-SA 4.0](https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/deed.pl)
Kamień upamiętniający w Jabłonkach miejsce śmierci gen. Karola Świerczewskiego, fot. Pesell, na licencji CC BY-SA 4.0

W marcu 1947 roku wyjechał na inspekcję garnizonów województwa rzeszowskiego, toczących walki z partyzantką Ukraińskiej Powstańczej Armii. 28 marca trafił do Baligrodu, skąd mimo ostrzeżeń postanowił pojechać do strażnicy Wojsk Ochrony Pogranicza w Cisnej. Ok. godz. 10 pod Jabłonkami na jego źle zorganizowany konwój natknęły się połączone sotnie „Chrina” i „Stacha”. W czasie wymiany ognia Karol Świerczewski otrzymał trzy postrzały, które doprowadziły do śmierci na miejscu. Według późniejszej legendy generał miał osobiście dowodzić żołnierzami, okazując męstwo do ostatnich chwil swojej służby. Dziś wiadomo, że starcie to miało charakter przypadkowy – nie był to (jak głosiła oficjalna propaganda) zamach na polskiego wiceministra obrony narodowej.

Kult Świerczewskiego: decyzja polityczna

Już następnego dnia po wydarzeniach w Jabłonkach sprawa „Waltera” była omawiana na najwyższym szczeblu ówczesnych władz – przez Biuro Polityczne KC PPR. Podjęto wówczas decyzję o organizacji uroczystego, państwowego pogrzebu generała, a także pośmiertnym odznaczeniu go Krzyżem Wielkim (I klasy) Orderu Wojennego Virtuti Militari (w 1945 roku Świerczewski został wyróżniony Krzyżem Komandorskim (II klasy) VM). Warto pochylić się nad tą kwestią, bowiem z racji wagi symbolicznej wydarzenie to miało duże znaczenie. W całej historii Krzyż Wielki VM przyznawano dość rzadko (chętnie zresztą wręczały go władze komunistyczne): z polskich wodzów do 1947 roku otrzymali go ks. Józef Poniatowski, Józef Piłsudski i Michał Żymierski, a także Marszałek Francji Louis Nicolas Davout (1809), Marszałek Francji i Polski Ferdinand Foch (1923), monarchowie europejscy dowodzący w czasie I wojny światowej (Ferdynand I rumuński, Albert I belgijski, Aleksander I serbski, Wiktor Emanuel III włoski), dowódcy radzieccy (marszałkowie: Gieorgij Żukow, Iwan Koniew, Konstanty Rokossowski, Aleksander Wasilewski, generałowie Aleksiej Antonow i Nikołaj Bułganin) oraz alianccy (marszałkowie Bernard Law Montgomery i Josip Broz Tito, gen. Ludvik Svoboda). Karol Świerczewski, nieudolny dowódca 2 Armii i odsunięty na margines wiceminister obrony narodowej, dołączył poprzez to odznaczenie do elitarnego grona, już w ten sposób zapisując się w dziejach oręża polskiego. Był to dowód nobilitacji poległego generała i zapowiedź przyszłych zabiegów propagandowych.

Poznaj kulisy śmierci i kultu „Waltera”! Kup książkę „Świerczewski. Śmierć i kult bożyszcza komunizmu”


Krzysztof Potaczała
„Świerczewski. Śmierć i kult bożyszcza komunizmu”
42 zł
Wydawca: Prószyński Media
Rok wydania: 2021
Okładka: twarda
Liczba stron: 264
Premiera: 1.06.2021
Format: 135 x 205 [mm]
ISBN: 978-83-823-4171-3
EAN: 9788382341713

Kamienica przy ul. Jana Kilińskiego 82 w Łodzi, gdzie mieszkał Karol Świerczewski, fot. AusLodz, na licencji [CC BY-SA 4.0](https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/deed.pl)
Kamienica przy ul. Jana Kilińskiego 82 w Łodzi, gdzie mieszkał Karol Świerczewski, fot. AusLodz, na licencji CC BY-SA 4.0

Państwowy pogrzeb „Waltera” odbył się na Powązkach Wojskowych w Warszawie 1 kwietnia 1947 roku. W kondukcie pogrzebowym szli przedstawiciele najwyższych władz partyjnych, rządu, Sejmu, korpus dyplomatyczny, generałowie, w końcu zaś towarzysze broni z Hiszpanii. Co więcej, przed lawetą, na której wieziono trumnę, szli księża, w tym Dziekan Generalny WP ks. płk. Stanisław Warchałowski. Świerczewski spoczął na zwieńczeniu głównej alei cmentarza powązkowskiego (kwatera A27), pośrodku ronda, wokół którego w przyszłości chowano dygnitarzy partyjno-państwowych z okresu PRL. W pierwszą rocznicę śmierci wystawiono generałowi pomnik-sarkofag z piaskowca, z umieszczonym na nim m.in. profilem, Krzyżem Grunwaldu i inskrypcją „Bohater walki z faszyzmem o wolność Polski Ludowej. Poległ od skrytobójczych kul faszystów ukraińskich”. Jego zakrwawiony i przeszyty kulami mundur trafił do Muzeum Wojska Polskiego, gdzie do końca PRL prezentowany był niczym najcenniejsza relikwia. 15 kwietnia 1947 roku Sejm Ustawodawczy przyjął specjalną uchwałę, w której stwierdził, że „Generał Karol Świerczewski dobrze zasłużył się Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu”

W prasie wojskowej wkrótce po śmierci wiceministra opublikowano liczne artkuły i wspomnienia poświęcone poległemu. Nekrolog podpisany przez ministra obrony narodowej, marsz. Michała Żymierskiego, stwierdzał m.in.:

Był żołnierzem nieustraszonym i ofiarnym, był świetnym dowódcą, ukochanym przez żołnierzy, których umiał natchnąć umiłowaniem wolności, zagrzać osobistym męstwem i prowadzić do zwycięstwa.

Zapowiadało to przyszłą narrację, budowaną wokół postaci „generała Waltera”…

Żołnierz, patriota, rewolucjonista

W numerze „Żołnierza Polskiego” z 11 kwietnia 1947 roku, poświęconym w znacznej części Świerczewskiemu, wybitny polski reportażysta Ksawery Pruszyński porównał w tekście Rapsod Generała Waltera poległego do wielkich postaci polskiej historii i kultury: Cezarego Baryki, Jakuba Jasińskiego, Cypriana Godebskiego, Ludwika Mierosławskiego, Jarosława Dąbrowskiego i Walerego Wróblewskiego. Ten na pierwszy rzut oka niezrozumiały zestaw postaci staje się jasny, gdy spojrzy się na niego przez pryzmat narracji „unaradawiania komunizmu” – w tej perspektywie „Walter” miał być nie tylko komunistą i żołnierzem, ale… kolejnym polskim romantycznym bohaterem-rewolucjonistą. Sześć lat później gen. bryg. Leszek Krzemień w okolicznościowym artykule Wierny żołnierz Ojczyzny – wielki bojownik Rewolucji stwierdzał:

Świerczewski kroczył po tej samej chlubnej drodze, po której kroczyli i daleko poza granicami kraju sławę naszej Ojczyzny roznieśli wielcy synowie Polski, szermierze wolności: Kościuszko i Puławski [sic!], Bem i Jarosław Dąbrowski.

Włączano więc generała w panteon polskich bohaterów, podkreślając dwa ważne elementy określające jego biografię: rewolucyjny i narodowy.

Pierwszy z nich objawiał się nie tylko uczestniczeniem w ruchu komunistycznym, ale przede wszystkim w wątku internacjonalistycznym – „walce o wolność Waszą i naszą”. Szlak bitewny Świerczewskiego wiódł przez pola bitew Rewolucji Październikowej oraz wojny domowej w Hiszpanii, co nadawało jego życiorysowi ciężar bojownika za sprawę ludów całego świata, gotowego do poświęceń. W materiale dla aktywu Ligi Przyjaciół Żołnierza z 1951 roku tak tłumaczono ten wątek historii „Waltera”:

Internacjonalista Karol Świerczewski, który głęboko kocha swoją ziemię ojczystą, rozumie, że realny wyraz swej miłości daje przez udział w budowie nowego państwa radzieckiego, drogowskazu dla uciskanych w ojczyźnie i na całym świecie. Rychło okaże się znowu i znowu, że realnie kochać kraj ojczysty, to znaczy walczyć wszędzie tam, gdzie ludy walczą o wolność – nad Hoang-Ho czy nad Ebro.

Jednocześnie zaś im bardziej generał walczył o szczęście innych narodów, tym bardziej kochał własną Ojczyznę. Miał być bowiem postrzegany nie jako „człowiek radziecki”, ale jako chłopak z Warszawy i żarliwy Polak, który był gotów poświęcić dla rodzinnego kraju całe życie. Szef Głównego Zarządu Politycznego WP gen. bryg. Marian Naszkowski na akademii z okazji pięciolecia śmierci „Waltera” stwierdzał:

Karol Świerczewski to uosobienie płomiennego patriotyzmu, umiłowania ziemi ojczystej, ludu, z którego wyrósł i któremu całe życie służył, walcząc o jego wyzwolenie spod jarzma obcego i rodzimego.

Świerczewski bardzo szybko awansował na najważniejszą postać w dziejach Ludowego Wojska Polskiego. Od początku lat 50. to właśnie wiceminister obrony narodowej stał się najwyższym rangą dowódcą z czasu ostatniej wojny, którego pokazywano przy okazji opowiadania o niej w prasie czy publikacjach książkowych. Wszystko to wynikało z twardej polityki, która zmiotła z powierzchni jego rywali do miana „pierwszego”. Marszałek Polski i formalny Naczelny Wódz Michał Żymierski, w praktyce figurant spełniający funkcje pokazowe, w listopadzie 1949 roku przestał być ministrem obrony narodowej, zasiadając jedynie w niewiele znaczącej Radzie Państwa. Jego zastępca, gen. dyw. Marian Spychalski – zaufany Władysława Gomułki i w pierwszych latach powojennym faktyczny partyjny nadzorca armii – po złożeniu samokrytyki za udział w „odchyleniu prawicowo-nacjonalistycznym” został szeregowym architektem, a w maju 1950 roku aresztowano go i poddano brutalnemu śledztwu, które za cel stawiało sobie znalezienie „wroga wewnętrznego” w PZPR. Gen. dyw. Zygmunt Berling, przełożony Świerczewskiego w 1 Korpusie Polskim w ZSRR nadal służył w wojsku (w latach 1948-1953 był komendantem Akademii Sztabu Generalnego), jednak od jesieni 1944 roku znajdował się na marginesie życia politycznego w Polsce. W tej sytuacji „Walter” musiał całkowicie wypełniać rolę wodza, ojca żołnierzy i bohatera.

Karol Świerczewski w 1946 r., domena publiczna
Karol Świerczewski w 1946 r., domena publiczna

Jego legendę budowały dwa fakty. Pierwszym był udział w formowaniu pierwszych jednostek LWP w ZSRR w latach 1943-1944. Odpowiadał wówczas za zaciąg i szkolenie różnorodnych oddziałów, które potem weszły w skład 1 Armii WP. W promowanej narracji o tym okresie jego życia podkreślano szczególnie zaangażowanie Świerczewskiego w proces szkoleniowy – miał on być nauczycielem, wychowawcą i bratnią duszą żołnierzy, którzy nabywali podstaw wojennego rzemiosł. Co więcej, według tekstów z przełomu lat 40. i 50., miał on też zarażać wojsko ideami demokratycznymi i socjalistycznymi, wyznaczając kierunek w drodze do Polski Ludowej. W ten sposób, przy nieistnieniu innych ważnych postaci dowódczych, stawał się on wielkim twórcą ludowego wojska. Równocześnie jednak musiał sprawdzić się jako dowódca – a jedynym wartym uwagi epizodem w tej materii było dowodzenie 2 Armią WP na Łużycach w kwietniu 1945 roku. Jak wspomniano, trudno było jednak uznać te działania za triumf godny jednego z najważniejszych dowódców w dziejach oręża. Mimo wszystko starano się je tak przedstawić. Bierność i brak reakcji w czasie bitwy pod Budziszynem przedstawiano jako spokój, opanowanie i podtrzymywanie na duchu podkomendnych w trudnej sytuacji. W 1950 roku „Żołnierz Polski” tak pisał o walkach między Nysą Łużycką w Łabą:

Nad tą złożoną, wielopostaciową bitwą panował bez chwili przerwy dowódca Armii. Spokój był rzucającą się w oczy cechą tego wielkiego dowódcy. Spokój, który płynie z doświadczenia, z siły charakteru i pełnego zaufania do żołnierza. A Armia walczyła ofiarnie, bohatersko, nie zawiodły oddziały i nie zawiedli ludzie. Walczyli tak, jak walczył ich dowódca, wielki żołnierz wolności.

W ten właśnie sposób klęska, która kosztowała 2 Armię setki tysiące zabitych i rannych okazywała się trudnym, ale jednak zwycięstwem.

Bohater dla dzieci, heros filmowy

W okresie stalinowskim ogromną rolę w kreowaniu propagandy i oficjalnej wizji przeszłości odgrywała literatura, zwłaszcza zaś poezja – dawała ona bowiem obraz uproszczony, a jednocześnie heroiczny i emocjonalny. Już w 1948 roku zorganizowano konkurs na poemat poświęcony generałowi. Wygrał go jeden z najwybitniejszych poetów żyjących w kraju i ulubieniec władz Polski Ludowej – Władysław Broniewski. Jego Opowieść o życiu i śmierci Karola Waltera-Świerczewskiego przedstawiała heroiczną wizję życia chłopaka z ulicy Kaczej, w tym jego rewolucyjnych losów rzuconych na tło wielkiej historii Polski. Szczególnie jedna fraza, podsumowująca i budująca wielkość bohatera, została przyswojona przez propagandę:

Nie o każdym śpiewają pieśni,

lecz to imię opiewać będą,

ono potrafi się wznieść

ponad historię legendą

Wiersze o Świerczewskim pisali najważniejsi poeci tego czasu, m.in. Wiktor Woroszylski, Andrzej Mandalian, Andrzej Braun, Leopold Lewin, Robert Stiler, Stanisław Jerzy Dobrowolski czy Mieczysław Jastrun. Najsławniejsze dzieło literackie stworzyła jednak była małżonka autora słów o „wzniesieniu się ponad historię legendą” – Janina Broniewska, po wojnie dziennikarka prasy wojskowej, później zaś wpływowa postać polskiej literatury. Książka O człowieku, który się kulom nie kłaniał, wydana w 1948 roku, była publikacją skierowaną do młodego czytelnika i kreowała wizerunek Świerczewskiego sformatowany właśnie na takiego odbiorcę. Wydawana przez cały okres PRL w dużych nakładach (ostatnia, szesnasta edycja z 1987 roku), stała się lekturą szkolną, rozpropagowując „bajkę o Świerczewskim” wśród kolejnych pokoleń młodych obywateli PRL. Wątek osobistej odwagi „Waltera”, okazanej w Rosji, Hiszpanii i na Łużycach, był jednym z głównych elementów książki. Tak Broniewska opisywała epizod z walk 2 Armii:

Twarz generała była aż straszna w tym ogniu, w czerwonej poświacie wybuchów. Rozpięta w biegu, czarna, skórzana kurta, jakże znana na wszystkich ogniowych pozycjach. Ze wszystkich pól obstrzału, gdzie przechadzał się wolnym krokiem nad nasypami rowów strzeleckich. Generał kpiący ze śmierci, kulom się nie kłaniający. I teraz, z rewolwerem w ręce, krzyknął ku chłopcom, którzy zalegli w nierównościach zrytej pociskami ziemi, pod ogniem idącym z „Tygrysów” i ze szczytu wzgórza nad szosą: – Za mną chłopcy!.

Poznaj kulisy śmierci i kultu „Waltera”! Kup książkę „Świerczewski. Śmierć i kult bożyszcza komunizmu”


Krzysztof Potaczała
„Świerczewski. Śmierć i kult bożyszcza komunizmu”
42 zł
Wydawca: Prószyński Media
Rok wydania: 2021
Okładka: twarda
Liczba stron: 264
Premiera: 1.06.2021
Format: 135 x 205 [mm]
ISBN: 978-83-823-4171-3
EAN: 9788382341713

Dawny pomnik Karola Świerczewskiego w Jabłonkach, domena publiczna
Dawny pomnik Karola Świerczewskiego w Jabłonkach, domena publiczna

Wkrótce też historia Świerczewskiego trafiła na wielki ekran. Pod koniec lat 40. rozpoczęto prace nad biograficznym dziełem, które do historii polskiej kinematografii przeszło pod tytułem Żołnierz zwycięstwa. Reżyserowała je Wanda Jakubowska, pierwsza dama kina polskiego tuż po wojnie, która tą produkcją miała potwierdzić swoją pozycję w świecie filmowców. Główną rolę zagrał reżyser teatralny Józef Wyszomirski, fizycznie podobny do „Waltera”. Dwuczęściowy film, trwający 218 minut, przedstawia na tle wielkich wydarzeń I poł. XX wieku całe życie Karola Świerczewskiego od rewolucyjnych początków aż do śmierci w Bieszczadach. Produkcja miała monumentalny charakter, co widać zwłaszcza w sekwencjach z udziałem wojska – w scenach bitew i przemarszów sfilmowano ogromne masy żołnierskie, wyprowadzone z koszar ze sprzętem często pamiętającym okres wojny. Film zawierał w sobie wiele elementów propagandowych, takich jak śpiewająca Międzynarodówkę żołnierka hiszpańskiej Republiki, która w ten sposób zmusza do ucieczki przerażających faszystów, czy wyraźne pokazanie knowań szpiegowskich gen. Spychalskiego, wówczas już aresztowanego w ramach czystek wewnątrzpartyjnych.

Żołnierz zwycięstwa był dziełem „pod specjalnym nadzorem”, gdyż opinię na jego tematach na różnych etapach powstawania wyrażali m.in. Bolesław Bierut, Edward Ochab, Jakub Berman czy Konstanty Rokossowski (który był wobec filmu krytyczny). Ostatecznie produkcję zaprezentowano 8 maja 1953 roku, nie zdobyła sobie ona jednak popularności wśród widzów, na czym musiała zaważyć toporna fabuła i słabe dialogi. Jak widać, trudno było stworzyć przyzwoity scenariusz na podstawie „idealnej” biografii wielkiego żołnierza – zwłaszcza, że film miał mieć swoją wagę polityczną. To zresztą ostatecznie przypieczętowało jego los, gdyż po odwilży 1956 roku to sztandarowe dzieło socrealizmu w kinematografii nie nadawało się w żaden sposób do dystrybucji.

Równolegle Świerczewskiemu stawiano kolejne pomniki, uwieczniano go na zamawianych przez państwo obrazach i rzeźbach, a jego imieniem nazywano kolejne instytucje i ulice, m.in. oddaną do użytku warszawską Trasę W-Z oraz ulicę Kaczą, na której się wychował. „Walter” został patronem dawnych zakładów Gerlacha (Fabryki Wyrobów Precyzyjnych), Korpusu Kadetów (liceum wojskowego działającego do 1956 roku) oraz Akademii Sztabu Generalnego – najwyższej rangą polskiej uczelni wojskowej, powołanej niedługo po śmierci dowódcy 2 Armii. Jak wspominał gen. broni Józef Kuropieska, dla organizatorów uczelni było jasne, że zostanie ona „obdarowana” takim właśnie imieniem. Krytycznie o tym pomyśle miał zresztą wypowiedzieć się komendant ASG, gen. dyw. Bolesław Zarako-Zarakowski, oficer Armii Czerwonej polskiego pochodzenia:

W poszukiwaniu kogoś, kto mógłby być patronem naszej szkoły, postanowiono, że zostanie obdarzona imieniem gen. Świerczewskiego. Co to za pomysł? Co on ma wspólnego z tą szkołą? To jest mój przyjaciel i bardzo dobry kolega, ale jaki on dowódca. Jak on może patronować szkole Sztabu Generalnego? Niech wezmą kogokolwiek (tu wymienił coś trzy nazwiska, w tym Żymierskiego) a nie tego nieporadnego żołnierza, choć wielce sympatycznego kompana […] Czego pan milczy, przecież nie możemy się na to zgodzić.

„Walter” patronem ASG pozostał jednak (jak w wypadku wielu innych instytucji) przez kolejne kilkadziesiąt lat.

Grób Karola Świerczewskiego na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach, domena publiczna
Grób Karola Świerczewskiego na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach, domena publiczna

Wygodna legenda?

Śmierć Karola Świerczewskiego paradoksalnie przyniosła polskim komunistom więcej pożytku, niż życie generała. „Walter” zginął w najlepszym możliwym momencie – już po sfałszowanych wyborach do Sejmu Ustawodawczego i niedługo przed zaostrzaniem kursu politycznego w Polsce, które doprowadziło do przyśpieszenia stalinizacji nad Wisłą. Przy okazji zaś odwetem za śmierć polskiego dowódcy miała być operacja „Wisła”, czyli rozbicie struktur UPA w Bieszczadach poprzez masowe wysiedlenie Ukraińców na Ziemie Odzyskane. Rozwijany od kwietnia 1947 roku kult Świerczewskiego miał służyć polityce PPR/PZPR, dając jej bohatera , który łączył w sobie cechy narodowe i rewolucyjne, poniósł heroiczną śmierć i mógł patronować przekształcaniu Polski na modłę radziecką. Co istotne, był też żołnierzem, można go więc było prezentować według tradycyjnych, utrwalonych w polskiej kulturze wzorców „bohatera w mundurze”. Został specyficznym komunistycznym „świętym”, którego żywot przedstawiano w wyłącznie hagiograficznych barwach. W marcu 1952 roku, z okazji piątej rocznicy śmierci generała, publicysta „Żołnierza Polskiego” pisał:

Był generał Świerczewski przede wszystkim bojownikiem o tę Polskę, jaką teraz budujemy. Toteż na Jego życiu, na Jego bohaterskich walkach, na Jego bezgranicznej miłości Ojczyźnie uczymy się, jak służyć ludowi polskiemu, jak służyć naszej ludowej Ojczyźnie.

Kult Karola Świerczewskiego przetrwał zmiany Października 1956 roku i trwał do końca istnienia PRL. Jego ważnym elementem były Bieszczady, w których generał zginął, i w których doszło do połączenia polityki historycznej z… turystyką. O m.in. tym wątku w swojej najnowszej książce pt. Świerczewski. Śmierć i kult bożyszcza komunizmu pisze reporter Krzysztof Potaczała. W całej Polsce wyrastały szkoły, ulice i pomniki „człowieka, który się kulom nie kłaniał”. Postać „Waltera” była wszechogarniająca, znajdując się nawet w… portfelu – w II poł. lat 70. wizerunek generała w rogatywce przyozdobił banknot z serii „Wielcy Polacy” o nominale 50 zł. Zmianę przyniosły lata 90., kiedy na fali transformacji ustrojowej doszło do weryfikacji propagandowej narracji i jej stopniowego odrzucenia w ciągu kolejnych trzech dekad. Karol Świerczewski trafił na symboliczny śmietnik historii tak jak banknoty z jego wizerunkiem, w chwili denominacji mające zbyt drobny nominał, by warto było je wymieniać na nowe polskie złote.

Poznaj kulisy śmierci i kultu „Waltera”! Kup książkę „Świerczewski. Śmierć i kult bożyszcza komunizmu”


Krzysztof Potaczała
„Świerczewski. Śmierć i kult bożyszcza komunizmu”
42 zł
Wydawca: Prószyński Media
Rok wydania: 2021
Okładka: twarda
Liczba stron: 264
Premiera: 1.06.2021
Format: 135 x 205 [mm]
ISBN: 978-83-823-4171-3
EAN: 9788382341713

Bibliografia:

Prasa:

  • „Polska Zbrojna” 1946-1950
  • „Żołnierz Polski” 1946-1953
  • „Żołnierz Wolności” 1950-1952

Wspomnienia, literatura:

  • Broniewska Janina, O człowieku, który się kulom nie kłaniał, Prasa Wojskowa, Warszawa 1948.
  • Kuropieska Józef, Od Października do Marca w Siłach Zbrojnych. Wspomnienia z lat 1956–1968, cz. 2, Wydawnictwo BGW, Warszawa 1994.

Opracowania:

  • Chojnowski Andrzej, „Pośmiertna maska stalinizmu”. „Żołnierz zwycięstwa” Wandy Jakubowskiej jako świadectwo epoki, „Dzieje Najnowsze”, 1, 2006, s. 107–121.
  • Kochanowski Jerzy, „...to imię opiewać będą...”. Legenda gen. Karola Świerczewskiego [w:] tegoż, O jaką wojnę walczyliśmy?, Replika/Muzeum II Wojny Światowej, Gdańsk–Zakrzewo 2013, s. 211–221.
  • Krasucki Eryk, Film jako obowiązek polityczny. Prace nad obrazem „Żołnierz zwycięstwa” Wandy Jakubowskiej w świetle dokumentów partyjnych z lat 1949–1953 [w:] Socrealizm. Fabuły – komunikaty – ikony, pod red. Krzysztofa Stępnika i Magdaleny Piechoty, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2006, s. 265–275.
  • Krasucki Eryk, Przepis na nowego bohatera narodowego, „Biuletyn IPN”, nr 7, 2006, s. 49–57.
  • Lubelski Tadeusz, Historia kina polskiego 1895–2014, Universitas, Kraków 2015

Redakcja: Mateusz Balcerkiewicz

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Tomasz Leszkowicz
Doktor historii, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Autor artykułów w czasopismach naukowych i popularnych. W czasie wolnym gra w gry z serii Europa Universalis, słucha starego rocka i ogląda seriale.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy