Janusz Kusociński – fenomen światowych bieżni

Był jednym z najsławniejszych polskich sportowców w dwudziestoleciu międzywojennym. Stał się bohaterem polskiej ekipy na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles. 31 lipca 1932 r. Janusz Kusociński został mistrzem olimpijskim w biegu na 10 000 metrów.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Janusz Kusociński – zobacz też: Igrzyska Olimpijskie - historia i polscy Olimpijczycy

Janusz Kusociński (fot. domena publiczna)
Kusociński urodził się 15 stycznia 1907 r. w Warszawie, w rodzinie urzędnika kolejowego Klemensa Kusocińskiego oraz Zofii Śmiechowskiej. Miał pięcioro rodzeństwa − dwóch braci i trzy siostry. Tragiczny los braci aktywnie działających na rzecz niepodległości Polski okazał się być dla niego znamienną wróżbą na przyszłość. Najstarszy brat, Zygmunt, zaangażowany w działania niepodległościowe, został zmuszony do emigracji w 1905 r. Umarł podczas I wojny światowej w Paryżu, najprawdopodobniej z powodu odniesionych ran. Drugi z braci, Tadeusz, podoficer 2 pułku szwoleżerów zginął w 1920 r. w walkach pod Zamościem.

Ogrodnik, student, konspirator

Przyszły mistrz olimpijski spędził dzieciństwo w Ołtarzewie pod Ożarowem Mazowieckim, gdzie pomagał rodzicom w pracy w gospodarstwie rolnym. Nie wykazywał wielkiego zapału do nauki, w przeciwieństwie do ćwiczeń fizycznych, do których ciągnęło go od najmłodszych lat:

– Łobuz jesteś, nic dobrego z ciebie nie wyrośnie – biadała matka. Ojciec także po swojemu dawał mi naukę. Nieraz dosłownie uszy puchły od tych nauk. Ale bo też tatuś sportu nie uznawał, gardził sportowcami, a ponad wszystko cenił wiedzę. Chciał mi wpoić zamiłowanie do nauki – ale łatwiej byłoby nauczyć astronoma skoku o tyczce, aniżeli mnie zmusić do ślęczenia nad tabliczką mnożenia. (s. 12)

Po skończeniu szkoły podstawowej nie złożył jak większość uczniów podania o przyjęcie do gimnazjum, lecz rozpoczął naukę w Państwowej Średniej Szkole Ogrodniczej w Warszawie, którą ukończył w roku 1928. Dużo czasu upłynęło zanim zdał maturę; stało się to dopiero w roku 1937. Wszystko dlatego, że zmotywowała go możliwość uzyskania dyplomu w Cywilnym Instytucie Wychowania Fizycznego w Warszawie, do którego uczęszczał od 1935 roku jako wolny słuchacz. Rok po uzyskaniu matury udało mu się ukończyć studia na CIWF-ie.

Pracował w różnych zawodach. Piastował m.in. stanowisko ogrodnika w Parku Łazienkowskim, ale zajmował się również nauczaniem wychowania fizycznego i dziennikarstwem. Przez wiele lat brał udział w zawodach sportowych w Polsce i za granicą oraz dzielił się swoimi sportowymi doświadczeniami z innymi. Kiedy wybuchła II wojna światowa, Janusz Kusociński, który już wcześniej otrzymał stopień kaprala (w 1928 r.), zgłosił się na ochotnika do kompanii karabinów maszynowych w zaimprowizowanym pułku piechoty sformowanym dla obrony stolicy. Najprawdopodobniej służył przy obronie fortu na Czerniakowie i zgodnie z przekazami został dwukrotnie ranny. Za męstwo, jakim wykazał się podczas walk, został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Po raz pierwszy, jeszcze w 1939 roku, udekorowano go na wniosek dowódcy obrony Warszawy generała Juliusza Rómmla. Następne honory przyszły już pośmiertnie, w roku 1967.

Grób Janusza Kusocińskiego w Palmirach (fot. Przemysław Jahr, domena publiczna)

Po upadku Warszawy imał się różnych zajęć. Wiadomo, że pracował jako kelner w gospodzie sportowej „Pod Kogutem” przy ulicy Jasnej. Trudno wskazać jednoznaczną datę jego włączenia się w działalność konspiracyjną. Faktem jest, że zaangażował się w struktury organizacji „Wilk”, działając tam pod pseudonimem „Prawdzic”. 26 marca 1940 roku został aresztowany przez Gestapo. Przewieziono go najpierw do więzienia na ulicy Rakowieckiej, a następnie na Szucha i Pawiak. Po brutalnym śledztwie i przesłuchaniach, podczas których nie wydał nikogo ze swoich współkonspiratorów, został rozstrzelany w podwarszawskich Palmirach m.in. wespół z wybitnymi polskimi politykami: Maciejem Ratajem i Mieczysławem Niedziałkowskim.

Sportowiec

Karierę sportową rozpoczął wcześnie, ale początkowo interesował się przede wszystkim piłką nożną. Jeszcze jako mały chłopiec grał w rozmaitych podwarszawskich klubach, m.in. w robotniczym w klubie piłkarskim Ożarowianka. Po pewnym czasie przeniósł się jednak do klubu sportowego w Warszawie – wolskiej Sarmatii. W tym właśnie klubie, zorganizowanym przez Polską Partię Socjalistyczną kontynuował początkowo grę w piłkę nożną. Niebawem okazało się jednak, że „Kusy” (przydomek zawdzięczał tyleż nazwisku, co niewielkiemu wzrostowi) ma unikalny talent lekkoatletyczny. W połowie lat dwudziestych pojawiły się pierwsze sukcesy, które przyczyniły się do jego decyzji aby zwrócić się w stronę lekkoatletyki. Powoli stawał się coraz bardziej rozpoznawalny. Pociągnęło to za sobą zupełnie nieoczekiwane konsekwencje: zaczęły się nim intensywnie, niejednokrotnie w natrętny sposób, interesować kobiety.

Otóż jadąc pewnego razu tramwajem, zauważyłem, że siedząca naprzeciwko dama, osoba niezmiernie otyła i wymalowana jak lalka, obrzuca mnie namiętnymi spojrzeniami. W pewnym momencie wyjęła z haftowanej w róże torebki jakąś fotografię i zręcznym ruchem pokazała mi ją, po czym szybko schowała do torby. Przez mgnienie oka dostrzegłem własną fizjonomię uwięzioną w czworokąt skórzanej ramki. Tymczasem dama mrużyła omdlewająco oczy i układając wargi w ciup, zdradzała silne zmieszanie. Wstałem i potrącając pasażerów, wypadłem jak z procy z wagonu. (s. 30)

Polecamy e-booka Łukasza Jabłońskiego pt. „Sportowa Warszawa przed I wojną światową”:

Łukasz Jabłoński
„Sportowa Warszawa przed I wojną światową”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 98
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-15-0

Dama przesyłała „Kusemu” bombonierki i kwiaty, pisała listy, a nawet groziła samobójstwem połączonym z zabójstwem wybranka, jeśli nie odwzajemni jej uczuć. Sportowiec nie potrafił poradzić sobie z kłopotliwą adoratorką. W chwilach desperacji myślał nawet o powrocie do ogrodnictwa. Na szczęście dla polskiego sportu niespełniona w miłości dama znalazła w końcu inny obiekt westchnień.

Halina Konopacka, mistrzyni olimpijska w rzucie dyskiem (fot. domena publiczna)
W miejscu gdzie dzisiaj zarastają baseny i rozpadają się zaniedbane obiekty warszawskiej Skry, przed wojną mieścił się klub sportowy Warszawianka. Kiedy w 1928 roku „Kusy” przeniósł się tam z Sarmaty, w klubie nie brakowało olimpijczyków. Na igrzyskach w Amsterdamie w roku 1928 startowali jego klubowi koledzy: Czesław Foryś i i Zbigniew Żuber w biegach oraz Tadeusz Friedrich w szermierce. Do holenderskiej stolicy Kusociński nie pojechał – nie zdołał uzyskać wyniku, pozwalającego na wyjazd na te igrzyska. Rozpoczął jednak intensywny trening pod okiem estońskiego trenera Aleksandra Klumberga, brązowego medalisty w dziesięcioboju z IO w Paryżu z 1924 roku. Efekty tej współpracy nie kazały na siebie długo czekać. Kusociński zaczął osiągać pierwsze poważne wyniki sportowe. Jeszcze w 1928 został mistrzem Polski w biegu na 5000 metrów oraz w biegach przełajowych, a w 1930 roku w biegu na 5000 i 1500 metrów. Stał się postacią powszechnie znaną, dołączając do grona najwybitniejszych polskich lekkoatletów tamtych czasów wespół z Haliną Konopacką i Stanisławą Walasiewicz. Widomym dowodem ogromnej popularności „Kusego” było jego zwycięstwo w 6. Plebiscycie „Przeglądu Sportowego” na najlepszego sportowca Polski w roku 1931. Nagrodę odebrał w styczniu 1932 r. Największe sukcesy były jednak dopiero przed nim.

Rok 1932 był dla niego najlepszym momentem kariery sportowej. Udało mu się pobić dwa rekordy świata: w biegu na 3000 metrów (19 czerwca) i na 4 mile (30 czerwca). Fantastyczne rezultaty Polaka miały szczególną wymowę. Być może ważniejsze od ustanowienia rekordu było bowiem zakończenie dominacji Finów w tej dyscyplinie. Od 1912 roku nikomu nie udało się przełamać monopolu sportowców z dalekiej Północy w biegach długodystansowych. Kusociński był pierwszym, który tego dokonał. Jadąc na Igrzyska Olimpijskie do amerykańskiego Los Angeles marzył o pokonaniu największej legendy biegów długich, fenomena tamtych czasów, Fina Paavo Nurmiego. Nurmi nie wystartował jednak w USA, uznano go bowiem za zawodowca (za bieganie przyjął pieniądze), co ówcześnie równało się niedopuszczeniu do zawodów przewidzianych dla amatorów. Pod jego nieobecność w Kalifornii honoru Finlandii mieli bronić Volmari Fritijof Iso-Hollo i Lauri Johannes Virtanen.

31 lipca 1932 roku przyszedł czas na największe zwycięstwo Janusza Kusocińskiego. W imponującym stylu zwyciężył on w biegu na 10 000 metrów i stanął na najwyższym stopniu olimpijskiego podium. Był to pierwszy złoty medal olimpijski zdobyty przez Polaka wśród mężczyzn. Zapewnił mu to czas 30:11.4, dzięki któremu pokonał obu Finów, którzy zajęli miejsca drugie i trzecie. Szczególnie walka z Iso-Hollo była dla „Kusego” trudna. Polski mistrz źle dobrał lekkoatletyczne kolce, które strasznie poraniły mu stopy. Na ostatnich okrążeniach dokuczał mu straszliwy ból w nogach, zaś fiński przeciwnik deptał mu po piętach. W taki sposób wspomina ostatnie sekundy wielkiego biegu:

W pewnej chwili oglądam się za siebie – Iso-Hollo jest już kilka metrów w tyle. Podrywam się jeszcze bardziej, ale sił starczyło mi tylko do 50 metrów przed taśmą. Nie dlatego, żebym był zmęczony, ale po tak emocjonującej rundzie, po tak wielkim wysiłku nerwowym, w czasie którego zapomniałem o bólu, teraz gdy już miałem świadomość że zwyciężę, ból zaczął mi dokuczać w dwójnasób. Po prostu przystanąłem, obejrzałem się w tym momencie jeszcze raz za siebie, widzę Iso-Hollo jakieś 20 metrów w tyle. Dlatego też zwalniam, przestaję finiszować i niemal truchcikiem dochodzę do taśmy, za chwilę rwę ją jako zwycięzca, przychodząc w czasie 30:11.4. (s. 260)

Dla Janusza Kusocińskiego był to największy sukces w karierze, po którym już nie udało mu się osiągnąć aż tak spektakularnych wyników. Na Mistrzostwach Europu w roku 1934 zajął jeszcze 2. miejsce w bieguna 5000 metrów oraz 5. w biegu na 1500 metrów. Na przeszkodzie dalszym sukcesom stanęła kontuzja, która zmusiła go do wyraźnego ograniczenia startów. Imponujący come back Kusocińskiego nastąpił wiosną 1939 r., ale wybuch II wojny światowej położył kres marzeniom o sportowych sukcesach.

Zobacz też:

Dziękujemy, że z nami jesteś! Chcesz, aby Histmag rozwijał się, wyglądał lepiej i dostarczał więcej ciekawych treści? Możesz nam w tym pomóc! Kliknij tu i dowiedz się, jak to zrobić!

Bibliografia:

  • L. M. Bartelski, Niezwyciężony [w :] Poczet polskich olimpijczyków, Warszawa 1984
  • B. Tuszyński, Ostatnie okrążenie „Kusego”, Warszawa 1990
  • J. Kusociński, Od palanta do olimpiady i kilka lat później, oprac. K. Gryżewski, Warszawa 1957

Wszystkie cytaty pochodzą z książki: J. Kusociński, Od palanta do olimpiady i kilka lat później, oprac. K. Gryżewski, Warszawa 1957

Redakcja: Michał Przeperski

Korekta: Bożena Pierga

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Paweł Rzewuski
Absolwent filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Publikował w „Uważam Rze Historia”, „Newsweek Historia”, „Pamięć.pl”, „Rzeczpospolitej”, „Teologii Politycznej co Miesiąc”, „Filozofuj”, „Do Rzeczy” oraz „Plus Minus”. Tajny współpracownik kwartalnika „F. Lux” i portalu Rebelya.pl. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel Jacka Kaczmarskiego i Iron Maiden.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy