Autor: Mateusz Będkowski
Tagi: Artykuły, Sylwetki i biografie, Historia nauki i techniki, 1945-1989, Polska, Europa Wschodnia
Opublikowany: 2022-04-25 18:02
Licencja: wolna licencja

Jedyny Polak w kosmosie: historia Mirosława Hermaszewskiego

Mirosław Hermaszewski jest pierwszym i, jak dotąd, jedynym polskim obywatelem, który przebywał w kosmosie. Co doprowadziło do tego, że został astronautą i jakie były efekty misji, w której uczestniczył?
REKLAMA
Mirosław Hermaszewski w skafandrze kosmicznym, 1978 rok
Domena publiczna

Mirosław Hermaszewski urodził się 15 września 1941 roku w Lipnikach na okupowanym przez Niemców Wołyniu. Pochodzi z drobnej, ale rozrośniętej rodziny szlacheckiej. Był najmłodszym z siedmiorga dzieci Romana (1900-1943), uczestnika wojny polsko-bolszewickiej, absolwenta szkoły rolniczej w Leduchowie, i Kamili z Bielawskich (1904–1995). Rodzice Mirosława wzięli ślub w 1925 roku.

Ocalały z rzezi

Podczas rzezi wołyńskiej Hermaszewski stracił wielu krewnych. Sam cudem uniknął śmierci, gdy oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii i ukraińscy chłopi zaatakowali jego rodzinne Lipniki w nocy z 26 na 27 marca 1943 roku. Tak wydarzenie to przedstawił brat przyszłego kosmonauty, Władysław (1928-2002), późniejszy generał brygady sił zbrojnych PRL, w książce Echa Wołynia (Warszawa 1995):

Kiedy się zbliżyłem, rozpoznałem tak dobrze mi znaną świąteczną czarną kurtkę naszego ojca, a w niej, ku mojej radości i równocześnie przerażeniu, nie dającego znaku życia, zawiniętego jeszcze w kocyk naszego małego półtorarocznego Mirka. Moje przerażenie spotęgowała dodatkowo krew na śniegu i kurtce. Poderwałem brata razem z kurtką ze śniegu i czym prędzej pobiegłem z nim do ojca. (...) Ojciec odwinął Mirka z kurtki i kocyka, zaczął go rozcierać, a następnie rozgrzewać w cieple tlących się jeszcze zgliszcz. Nie dający dotąd oznak życia malec nagle się poruszył, mrugnął oczkami, a następnie szeroko je otworzył i ujrzawszy ojca, wykrztusił: „tata…si!...bu!”. Dzieci u nas na ogień mówiły „si”, a na huk „bu”. (W. Hermaszewski, Echa Wołynia, s. 73-75).

Po zbrodni dokonanej przez Ukraińców, Hermaszewscy ukrywali się w nieodległym miasteczku Berezne. Z powodu głodu, w sierpniu 1943 roku zmuszeni byli do powrotu do ich zniszczonego majątku. Podczas próby skoszenia i zebrania zboża postrzelony został Roman, który zmarł po przewiezieniu do berezneńskiego szpitala. Niedługo potem Kamili wraz z dziećmi udało się uniknąć wywiezienia na przymusowe roboty do Rzeszy. Przez jakiś czas mieszkała z nimi w Kostopolu, gdzie pracowała w kuchni u żandarmów niemieckich, podczas gdy Władysław był pomocnikiem kierowcy w hucie szkła.

W styczniu 1944 roku, po wycofaniu się Niemców i opanowaniu tych terenów przez Rosjan, Hermaszewscy powrócili do Bereznego, gdzie do czerwca 1945 roku wraz z innymi polskimi rodzinami mieszkali na plebanii. Kamila świadczyła wówczas usługi krawieckie, a Władysław zajmował się handlem wymiennym – woził do Równego świeżą słoninę, za którą otrzymywał m.in. sól.

Hermaszewski: śladami starszego brata

Jeszcze w 1945 roku Hermaszewscy zostali przesiedleni do Wołowa w okolicach Wrocławia. Tam Kamila prowadziła sklep spożywczy, a Mirosław ukończył szkołę podstawową i liceum ogólnokształcące. Oto jak przyszły kosmonauta wspominał tamten okres:

REKLAMA
Lata szkolne były beztroskie. Szkoła dożywiała mlekiem z „Unry” [UNRRA – Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw Pomocy i Odbudowy – przyp. M.B.], tranem i bułką. Wiedzę o lotnictwie czerpałem z prenumerowanych czasopism, a „Skrzydlatą Polskę” czytałem regularnie od 1951 roku. Pozyskana wiedza rozpalała moją wyobraźnię. Pomny opowiadań brata i wpatrzony w fotografie pilotów wojennych, ustawiałem na łóżku krzesła w tak przemyślny sposób, by moja pozycja imitowała stromy lot wznoszący. Leżąc na krześle, widziałem siebie w kabinie myśliwca mknącego w błękit. Wówczas była to moja najwspanialsza zabawa, której oddawałem się godzinami. Zakradałem się też z kolegami na złomowisko. Wsiadałem do kabiny zawleczonego tam samolotu. Poruszałem sterami – mrucząc sobie pod nosem, leciałem (M. Hermaszewski, Ciężar nieważkości. Opowieść pilota-kosmonauty, s. 31-32).

Karierę pilota Mirosław rozpoczął w 1960 roku w Aeroklubie Wrocławskim, zaliczając kurs szybowcowy (LPW-1). Rok później w Aeroklubie w Lisich Kątach koło Grudziądza zdał kurs pilotażu na samolocie tłokowym (LPW-2). Podobnie jak przed laty jego brat Władysław, wstąpił do Oficerskiej Szkoły Lotniczej Wojska Polskiego w Dęblinie zwanej Szkołą Orląt (obecnie Lotnicza Akademia Wojskowa). Przyszły astronauta ukończył ją po trzech latach jako podporucznik z kwalifikacją pilota myśliwskiego trzeciej klasy na samolocie odrzutowym MiG-15.

Następnie Hermaszewski służył w 62. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Poznaniu, gdzie po dwóch latach uzyskał uprawnienia pilota myśliwskiego pierwszej klasy na samolocie MiG-17. Ponadto, w 1967 roku odbył pierwszy samodzielny lot naddźwiękowy myśliwcem MiG-21. W latach 1968-1971 studiował w Akademii Sztabu Generalnego w Warszawie, po ukończeniu której otrzymał awans na stopień kapitana. W późniejszym okresie służył m.in. jako: dowódca eskadry 28. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Redzikowie pod Słupskiem, zastępca dowódcy 34. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Gdyni i, już jako major, dowódca 11. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego we Wrocławiu.

Pomnik w Miastku, którego głównym elementem jest MIG-17 przekazany przez Mirosława Hermaszewskiego w 1989 roku (ponoć sam nim kiedyś pilotował). Fot. Tomasz Sienicki, 2009 rok (udostępniono na licencji Creative Commons Attribution 2.5 Generic)

W 1956 roku wstąpił do komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, a od 1962 roku należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Jesienią 1965 roku wziął ślub z Emilią z domu Łazar (ur. 1947), z którą ma dwoje dzieci: Mirosława (ur. 1966) i Emilię (ur. 1974).

Lot w kosmos

Pierwszym obiektem stworzonym przez człowieka, który 20 czerwca 1944 roku dotarł w przestrzeń kosmiczną (czyli powyżej 100 km n.p.m.) był niemiecki pocisk typu V2. Natomiast najstarszym sztucznym satelitą Ziemi został radziecki Sputnik 1, którego rakieta nośna umieściła na orbicie naszej planety (rozpoczyna się na wysokości 200 km n.p.m.) 4 października 1957 roku. Datę tę uznaje się za początek wyścigu kosmicznego pomiędzy ZSRR a USA. Pierwszym człowiekiem, który znalazł się w kosmosie, był Rosjanin Jurij Gagarin (12 kwietnia 1961 roku), zaś pierwszymi ludźmi na Księżycu zostali dwaj Amerykanie – Neil Armstrong i Buzz Aldrin (16 lipca 1969 roku).

REKLAMA

Pod koniec lat 60. XX wieku Związek Radziecki powołał międzynarodowy program kosmiczny o nazwie Interkosmos, który miał umożliwić uczestnictwo innym państwom komunistycznym w pozaziemskiej eksploracji. Na mocy jego ustaleń, w 1976 roku rozpoczęto wyłanianie kandydatów na astronautów. W Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej do wstępnej selekcji skierowano 73 pilotów naddźwiękowych, w tym Mirosława Hermaszewskiego.

Żołnierze przechodzili wycieńczające testy medyczne, fizyczne i psychologiczne, m.in. w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej w Warszawie i w Wojskowym Ośrodku Szkoleniowo-Kondycyjnym w Mrągowie. Na właściwe szkolenie do lotu kosmicznego zakwalifikowało się dwóch Polaków: poza Hermaszewskim był to podpułkownik Zenon Jankowski, który ostatecznie został kosmonautą rezerwowym.

Na początku grudnia 1976 roku obaj piloci, wraz z kandydatami z innych krajów bloku wschodniego, udali się do Centrum Wyszkolenia Kosmonautów pod Moskwą (tzw. Gwiezdne Miasteczko). Uczyli się tam m.in. astronomii, astronawigacji, języka rosyjskiego, a także trenowali na symulatorach statku kosmicznego Sojuz i samolotach Mig-21 UM, którymi latali w stratosferze z prędkością ponad 900 km/h.

Astronauci podzieleni zostali na dwuosobowe zespoły – w takim składzie mieli właśnie lecieć w kosmos. Partnerem Hermaszewskiego był pułkownik Piotr Klimuk, Białorusin, który brał już udział w dwóch pozaziemskich podróżach. W kwietniu 1978 roku zapadła ostateczna, pozytywna decyzja dotycząca ich lotu. 13 czerwca Hermaszewskiego i Klimuka przetransportowano do kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Dwa tygodnie później o godzinie 17:27 czasu warszawskiego wystartowali stamtąd statkiem Sojuz 30. Białorusin był dowódcą misji, zaś Polak inżynierem pokładowym.

Białoruski znaczek pocztowy z 2014 roku z wizerunkiem Piotra Klimuka
Domena publiczna
Dynamiczny etap startu mamy już za sobą, powoli rozluźniam napięte mięśnie i nerwy. Przez prawie 9 minut, wtłoczeni w fotele, zmagaliśmy się z przeciążeniami, wibracjami i własnym strachem. Za cenę naszych emocji i prawie 300 ton spalonego materiału pędnego rakieta wyniosła nas na orbitę Ziemi. Odprężenie przychodziło powoli. Myśl o ewentualnej awarii rakiety gdzieś się rozpływa, ale po chwili powraca, bo jej skutki mogłyby być poważne. (…)Jesteśmy poza zasięgiem łączności w tzw. strefie ciszy radiowej. Sprawdziliśmy stan techniczny instalacji i hermetyczność statku. Za parę minut przelecimy równik. To pierwsze w życiu takie doświadczenie. (…) Widzę, jak horyzont jaśnieje. Kończy się zaledwie 33-minutowa noc kosmiczna. Lecimy w stronę słońca. Krzywizna Ziemi jest wyraźnie zaznaczona pasem czerwieni i błękitu nad nią. Wskutek prędkości orbitalnej obraz zmienia się. Jak pod pędzlem artysty horyzont rozjaśnia się, barw przybywa, zwiększa się ich intensywność (M. Hermaszewski, Ciężar nieważkości, s. 161-162).
REKLAMA

Celem załogi było dotarcie do stacji Salut 6, na pokładzie której miała wykonać program opracowany przez polskie i radzieckie ośrodki naukowe.

Hermaszewski: pobyt na stacji kosmicznej

Pierwszą załogową stacją kosmiczną był radziecki Salut 1, którego wyniesiono na orbitę okołoziemską 19 kwietnia 1971 roku. Jego objętość pod ciśnieniem nie przekraczała 100 m3, a waga wynosiła ok. 18,5 t. Obiekt funkcjonował zaledwie pół roku – 11 października przeprowadzono jego wejście w atmosferę, gdzie uległ spaleniu. Zbliżony gabarytami Salut 6 został umieszczony na orbicie naszej planety 29 września 1977 roku. W odróżnieniu od poprzedników wyposażono go m.in. w drugi węzeł cumowniczy. Była to też pierwsza stacja, którą odwiedzili ludzie spoza Związku Radzieckiego i Stanów Zjednoczonych, właśnie w ramach programu Interkosmos.


Polecamy e-book Mateusza Będkowskiego pt. „Polacy na krańcach świata: średniowiecze i nowożytność”:

Mateusz Będkowski
„Polacy na krańcach świata: średniowiecze i nowożytność”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 138
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-17-4

W sprzedaży dostępna jest również druga część e-booka!

Skafander z lotu kosmicznego Mirosława Hermaszewskiego na wystawie Cosmos Discovery w Warszawie (fot. Samotny Wędrowiec)
CC BY-SA 4.0

28 czerwca 1978 roku Klimuk i Hermszewski dolecieli do tejże stacji. Od kilkunastu dni przebywali na niej dwaj Rosjanie: pułkownik Władimir Kowalonok i inżynier pokładowy Aleksandr Iwanczenkow, którzy dotarli tam na statku Sojuz 29:

O godzinie 23:06 powtórnie przelatuję nad Polską. Nie mam czasu choćby zerknąć. Zajęci jesteśmy sprawdzaniem hermetyczności połączenia ze stacją. Ta procedura zajmuje nam dwa pełne okrążenia. Statek i węzeł przejściowy stacji utrzymują hermetyczność. Zdejmujemy zmęczone skafandry. Zakładam wygodny granatowy dwuczęściowy ubiór z naszywką białego orła na lewej piersi. Wreszcie otwieramy luk przejściowy do stacji. Mechanizm elektryczny czyni to powoli, jakby z namaszczeniem. (…)  Wpływam do stacji pierwszy, prosto w objęcia Wołodii Kowalonka. Aleksander Iwanczenkow wita nas chlebem i solą. Radość jest wielka, szczególnie gdy dobywamy pocztę i prezenty (M. Hermaszewski, Ciężar nieważkości, s. 184).

Podczas kilkudniowego pobytu na stacji Hermaszewski uczestniczył w jedenastu eksperymentach. Część z nich polegała na monitorowaniu funkcjonowania organizmów ludzkich w kosmosie (wydolność fizyczna, praca serca, natlenienie tkanek, kondycja psychiczna itp.). Polak badał również krystalizację materiału półprzewodnikowego złożonego z rtęci, kadmu i telluru w warunkach mikrograwitacji. Prowadził też obserwacje Ziemi i występujących na niej zjawisk atmosferycznych (w tym zórz polarnych). Poza pracą naukową brał udział w wykonywaniu zdjęć Ziemi wyprodukowaną w NRD wielowidmową kamerą MKF-6M (cały proces wymagał zaangażowania kilku osób). Co ważne, fotografie te miały potem zostać wykorzystane również w Polsce:

REKLAMA
Parę miesięcy po powrocie na Ziemię zobaczyłem moje zdjęcia w Instytucie Geodezji i Kartografii w Warszawie. Wspaniali specjaliści odsłonili przede mną swoje naukowe tajemnice i pokazali możliwości interpretacyjne tych fotografii, które miały przynieść korzyści geologii, topografii, rolnictwu, rybołówstwu, hydrografii, ochronie środowiska, planowaniu przestrzennemu – słowem całej gospodarce narodowej (M. Hermaszewski, Ciężar nieważkości, s. 211).

Powrót na Ziemię

5 lipca Hermaszewski i Klimuk opuścili stację (Kowalonok i Iwanczenkow pozostali na niej aż do początku listopada). Lądowanie nastąpiło tego samego dnia o godzinie 15:33 czasu warszawskiego, na polu kukurydzy w rejonie miasta Arkałyk w Kazachstanie:

Od domu dzieliło nas jeszcze tylko 1500 kilometrów – i właśnie wtedy pojawiły się pierwsze, nieśmiałe płomienie, początkowo jakby różowa mgiełka, która otulała kapsułę i gęstniała w miarę zagłębiania się w atmosferę. Poczułem ciężkość własnego ciała. Niewidzialna siła zaczęła ugniatać mi klatkę piersiową i poczułem, jakby moja krtań miała się zapaść. Oddychanie było coraz trudniejsze i wymagało wysiłku, a mówienie stawało się prawie niemożliwe. Płomienie były już bardzo wyraźne, buszowały tuż obok twarzy za ogniotrwałą szybą iluminatora. Mimo to kilkakrotnie wzdrygnąłem się, bo ten miły kolor to przecież rozpalona do 15 milionów stopni Celsjusza plazma! Tuż za plecami żaroodporna osłona rozgrzała się do 1750 stopni Celsjusza (M. Hermaszewski, Ciężar nieważkości, s. 216).

Na miejscu szybko zjawił się komitet powitalny złożony z pracowników Gwiezdnego Miasteczka, dziennikarzy i okolicznych mieszkańców. Kosmiczny lot Klimuka i Hermaszewskiego, podczas którego 126 razy okrążyli Ziemię trwał łącznie 7 dni i 22 godziny. Według polskiego astronauty, w tym czasie udało się ustanowić kilka rekordów Polski, które zatwierdziła Międzynarodowa Federacja Lotnicza, w tym: wysokości (363 km), prędkości lotu (28 tys. km/h) i zasięgu lotu orbitalnego (5,27 mln km).

Choć cele zrealizowane przez załogę statku Sojuz 30, w porównaniu do innych kosmicznych misji, nie były niczym przełomowym czy niezwykłym, posłużyły komunistycznej propagandzie, jako dowód owocnej współpracy i przyjaźni między PRL a ZSRR. Polski pilot nigdy więcej nie powrócił w przestrzeń kosmiczną. Stację Salut 6 zdjęto z orbity za pomocą bezzałogowego statku 29 lipca 1982 roku.

REKLAMA
Kapsuła statku Sojuz 30. Zdjęcie wykonane w Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej w Warszawie. Fot. Kmiecik, 2007 rok
CC BY 3.0

Na początku lat 90. XX wieku, kiedy Hermaszewski został przyjęty na audiencji przez Jana Pawła II w Castel Gandolfo, przekazał on papieżowi miniaturowe wydanie Pana Tadeusza, które towarzyszyło mu w jego pozaziemskim locie. Kapsuła Sojuz 30, w której Hermaszewski i Klimuk powrócili na naszą planetę, stanowi obecnie własność Centrum Badań Kosmicznych PAN (od września 2021 do czerwca 2022 roku dostępna dla zwiedzających na Wystawie Cosmos Discovery w Warszawie).

Późniejsze lata

Po powrocie na Ziemię Hermaszewski podjął służbę w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. Jeszcze w lipcu 1978 roku został awansowany na stopień podpułkownika. Między 1980 a 1982 rokiem odbył dwuletnie studia w Wojskowej Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych w Moskwie. Był też członkiem Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, pozakonstytucyjnego organu, który administrował Polską w okresie stanu wojennego (1981-1983). Jak sam twierdzi, znalazł się w niej bez swojej wiedzy. Jeszcze w 1982 roku otrzymał stopień pułkownika. W kolejnych latach pełnił wiele funkcji, był m.in. zastępcą komendanta i komendantem wspomnianej Szkoły Orląt w Dęblinie, gdzie kiedyś pobierał nauki. W 1988 roku awansowano go do stopnia generała brygady.

W latach 1991-1992 Hermaszewski pełnił obowiązki zastępcy dowódcy Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej, a w latach 1992-1995 był tam szefem bezpieczeństwa lotów. Następnie został inspektorem ds. Sił Powietrznych w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. W 2001 roku przeszedł do rezerwy. Swój wojskowy lot pożegnalny odbył cztery lata później na pokładzie myśliwca MiG-29UB. Łącznie w powietrzu za sterami spędził ponad 2 tys. godzin.

Mirosław Hermaszewski odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, 2003 rok
CC BY-SA 3.0

Od 1979 roku jest członkiem Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych PAN. Należy także do Komitetu Wykonawczego Stowarzyszenia Uczestników Lotów Kosmicznych (Association of Space Explorers) i Kapituły Medalu Akademii Polskiego Sukcesu. Był ponadto prezesem Polskiego Towarzystwa Astronautycznego (1986-1990) i przewodniczącym Krajowej Rady Lotnictwa (1998-2000). W latach 2002-2006 z ramienia Sojuszu Lewicy Demokratycznej zasiadał w sejmiku mazowieckim.

Hermaszewski został odznaczony licznymi orderami, medalami i innymi wyróżnieniami, m.in.: honorowym obywatelstwem miast Arkałyk i Wrocław (1978), Orderem Krzyża Grunwaldu I Klasy (1978), Medalem Polskiej Akademii Nauk im. Mikołaja Kopernika (1978), Złotą Gwiazdą Bohatera ZSRR (1978), Orderem Lenina (1978), odznaką tytułu honorowego „Lotnik Kosmonauta Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej” (1978 – jako jedyny w historii), Orderem Uśmiechu (1986), Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2003) i rosyjskim Medalem „Za zasługi w podboju kosmosu” (2011).

Bibliografia:

Źródła:

  • Mirosław Hermaszewski, Ciężar nieważkości. Opowieść pilota-kosmonauty, TaiWPN Universitas, Kraków 2017.
  • Władysław Hermaszewski, Echa Wołynia, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 1998.

Strony internetowe:

redakcja: Jakub Jagodziński

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza „Ludowe Wojsko Polskie w cieniu zimnej wojny”

Tomasz Leszkowicz
„Ludowe Wojsko Polskie w cieniu zimnej wojny”
14,90 zł
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 181
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-47-1 ebook/978-83-65156-57-0 audiobook

Książkę można też kupić jako audiobook, w cenie 14,90 zł. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Mateusz Będkowski
Absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. W 2011 roku obronił pracę magisterską pt. „Wyprawa Stefana Szolc-Rogozińskiego do Kamerunu w latach 1882–1885”, opublikowaną następnie w „Zielonkowskich Zeszytach Historycznych” (nr 2/2015). Interesuje się losami polskich podróżników i odkrywców na przestrzeni dziejów, szczególnie w XIX wieku. Na ich temat publikował artykuły m.in. w czasopismach „Mówią Wieki” i „African Review. Przegląd Afrykanistyczny”, a także w portalu „Tytus.edu.pl”. Część z tych tekstów znalazła się w pięciu ebookach autora z serii „Polacy na krańcach świata” wydanych w latach 2015–2019. Trzy pierwsze z nich ukazały się w formie papierowej w jednym zbiorze pt. „Polacy na krańcach świata: XIX wiek” (Warszawa 2018). Jest także autorem książki pt. „Polscy poszukiwacze złota” (Poznań 2019). Obecnie pracuje w Muzeum Historii Polski przy tworzeniu wystawy stałej.

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy