Opublikowano
2014-12-12 18:35
Licencja
Wolna licencja

Kaukaz w ogniu – pierwsza wojna w Czeczenii

(strona 2)

Od czasów biblijnych wiadomo, że Dawid wygrywa z Goliatem, nawet jeśli Goliat dysponuje dywizjami powietrznodesantowymi i oddziałami Specnazu. Czasem jednak Dawid musi uciec się do drastycznych środków...


Strony:
1 2 3 4

Biorąc pod uwagę, że podczas szturmu zapomniano o doświadczeniach nie tylko współczesnych, ale nawet drugowojennych, szturm zakończył się w sposób łatwy do przewidzenia: fiaskiem i dużymi stratami. Praktycznie nie istniała koordynacja między rodzajami broni, atakujące siły lądowe nie miały wsparcia artyleryjskiego ani lotniczego. Czołgi walczyły między zabudowaniami bez wsparcia piechoty, ta zaś okazała się zupełnie nieprzygotowana do walk miejskich. Po ciężkich walkach siłom rosyjskim udało się wedrzeć do miasta, tam jednak utknęły, nie będąc w stanie do 6 stycznia przełamać obrony Czeczenów. Zakończyła się pierwsza faza operacji.

Wściekły żołnierz walczy lepiej

W pierwszej połowie stycznia wyciągnięto wnioski z dotychczasowych niepowodzeń i zmieniono taktykę. Zaczęto kłaść nacisk na koordynację wsparcia, tworzono kilkudziesięcioosobowe grupy szturmowe, poprawiono zaopatrzenie. Pomału zaczęło przynosić to efekty i 19 stycznia wojska rosyjskie zdobyły w końcu pałac prezydencki, zaś 5 lutego Asłan Maschadow rozkazał żołnierzom czeczeńskim wycofać się z Groznego.

Trudno jest ustalić straty, jakie ponosiły walczące strony. Rosja podaje, że straciła 146-1160 zabitych, około 5000 rannych, a 300 żołnierzy zaginęło w akcji, zaś straty czeczeńskie ocenia na 7 tysięcy żołnierzy. Liczbę zabitych cywilów szacuje się na 25 tysięcy, z czego około 3,7 tysiąca to dzieci poniżej 15 roku życia.

Do 31 marca zdobyto Argun, Gudarmes i Szali. Siły Dudajewa oddały dwie ostatnie miejscowości bez walki na żądanie ludności cywilnej, która bała się podzielenia losu Groznego. Do 27 kwietnia opanowano Samaszki, Dwydienko, Nowyj-Jurt, Aczchoj-Martan i Zakan-Jurt, w drugiej połowie miesiąca zaczęły się też ciężkie walki w rejonie Bamut z siłami Szamila Basajewa.

Wspomnianego 27 kwietnia nastąpiło chwilowe wstrzymanie działań wojennych. Nie miało ono jednak nic wspólnego z jakimikolwiek rozmowami pokojowymi: Rosja po prostu szykowała się do uroczystego Dnia Zwycięstwa. Warto też zaznaczyć, że owo wstrzymanie działań wojennych obowiązywało raczej na papierze: w istocie dochodziło do licznych incydentów zbrojnych. 12 maja działania wojenne wznowiono i do 3 czerwca 1995 zdobyto Wiedono, Szatoj i Chożaj-Jurt, kończąc II fazę działań.

W okresie tym dały się zauważyć dwie zasadnicze zmiany. Po pierwsze, Rosjanie przypomnieli sobie, jak się walczy. Katastrofalna sytuacja zaopatrzeniowa została poprawiona, na polu walki zaczęto stosować taktykę walki manewrowej, agresorzy nauczyli się też wykorzystywać swoją przewagę sprzętową. Czeczeni nie byli w stanie sprostać im w otwartym boju, choć za każdym razem Rosjanie by wygrać musieli stoczyć ciężkie walki. Z drugiej jednak strony, Armia Rosyjska okazała się bezsilna wobec niewielkich grup partyzanckich, uderzających znienacka i szybko się wycofujących. Ciosy odwetowe spadały za każdym razem na ludność cywilną, nierzadko nie mającą nic wspólnego z bojownikami.

Zniszczony pałac prezydencki w Groznym (fot. Mikhail Evstafiev, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

W tym okresie dowódcy Dudajewa zaczęli wywierać na swego dowódcę naciski, dążąc do uzyskania zgody na prowadzenie jedynego rodzaju wojny, który dawał jakąkolwiek możliwość uratowania Czeczenii. Wiadomo już było, że na mediację nie ma co liczyć i pokojowe zakończenie konfliktu to mrzonki, zaś brutalność wojsk rosyjskich zaczyna przekraczać wszelki granice. W tej sytuacji Dudajew zgodził się zagrać va banque .

Szpital zakładników

Szamil Basajew, jeden z najważniejszych czeczeńskich dowódców liniowych, walczył po stronie Jelcyna w czasie puczu sierpniowego w 1991 r., a także jako ochotnik po stronie abchaskiej w czasie wojny z Gruzją (fot. Natalia Medvedeva, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0). W Kraju Stawropolskim znajduje się niewielkie miasteczko Budionnowsk, założone jako Swiatoj Krest w 1799 roku. Zamieszkiwało je około 60 tysięcy mieszkańców, zaś jednym z najważniejszych obiektów w okolicy była baza sił powietrznych Federacji Rosyjskiej Od Czeczenii dzieliło je 110 kilometrów, kilka linii rosyjskich, strefa działań wojennych i kiepskie drogi. Można więc wyobrazić sobie, jak zszokowani musieli być mieszkańcy, gdy 14 czerwca 1995 roku wojna zawitała do ich domu, przyjmując postać około 160 terrorystów dowodzonych przez Szamila Basajewa.

Do miasta dotarli oni ciężarówkami i terenówkami. Czy to ono było ich ostatecznym celem? Prawdopodobnie nie – strona czeczeńska twierdziła, że ich celem była Moskwa. Potwierdzała to (między innymi) prawdopodobnie sarkastyczna wypowiedź Basajewa, który stwierdził, że jego oddział powstrzymała chciwość milicjantów z rosyjskiej drogówki, bowiem w Budionnowsku skończyły mu się pieniądze na łapówki.

Atak nastąpił o 12:00. Czeczeni otworzyli ogień do milicjantów, a następnie urządzili na ulicach łapankę. Pojmanych cywili ustawili w kolumnę i zabarykadowali się wraz z nimi w szpitalu położniczym na przedmieściach Budionnowska, biorąc około 1500 zakładników. Następnie przedstawili żądania: zawieszenie broni, wycofanie wojsk rosyjskich z Czeczenii i podjęcie rozmów pokojowych z Dudajewem przez Jelcyna lub premiera Czernomyrdina. Żądania te zostały odrzucone, Rosjanie zaś wzięli się do rozwiązywania kryzysu w niezwykle rosyjski sposób –urządzili mianowicie własną łapankę, aresztując wszystkich Czeczenów, których znaleźli w mieście, i zaproponowali Basajewowi wymianę. Ten miał odpowiedzieć, że aktualnie to nie są Czeczeni, lecz obywatele Rosji i jeśli Moskwa chce, to może ich rozstrzelać. Zostali więc oni zwolnieni.

Do szpitala zostali wpuszczeni dziennikarze, dzięki czemu strona rosyjska widziała zarówno, że w budynku znajduje się wielka liczba cywili, jak i że bojownicy są bardzo dobrze wyposażeni w broń maszynową, a do tego zaminowali wejścia do szpitala. Mimo to przeprowadzili dwa szturmy, zarówno siłami regularnymi, jak i oddziałem antyterrorystów z Grupy Alfa. Przyniosły one jedynie straty wśród zakładników i szturmujących, nie osiągnięto zaś niczego.

Czeczenia - tubylcy kontra carowie

Czytaj dalej...

Po czterech dniach Moskwa uległa. Dudajew otrzymał zawieszenie broni, przystąpiono też do dalszych pertraktacji. Pod szpital w Budionnowsku podstawiono siedem autokarów znanej węgierskiej firmy Ikarus oraz samochód-chłodnię do transportu ciał 16 poległych terrorystów. Część zakładników została wypuszczona od razu, część zaś zabrano jako żywe tarcze. Warto nadmienić, że sporo z nich składało się z deputowanych Dumy oraz przedstawicieli władz, którzy zgłosili się do tej roli ochotniczo. Czeczeni, nie niepokojeni przez siły rosyjskie, przejechali z powrotem do kraju, zwalniając wszystkich zakładników dwa kilometry po przekroczeniu linii frontu. Życie utraciło prawdopodobnie 166 zakładników, zaś 541 zostało rannych. Co charakterystyczne, terroryści zabili 27, reszta zginęła wskutek szturmów wojsk rosyjskich.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę: „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”

Tytuł: „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”
praca zbiorowa

Wydawcy: Histmag.org i Instytut Wydawniczy ERICA

ISBN: 978-83-89700-80-3

Oprawa: miękka, ze skrzydełkami

Liczba stron: 480

Format: 160*230 mm

Zobacz spis treści

Media o „Źródłach nienawiści”

29 zł

(papierowa)

14,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Jb |

16 przywodcow Polskiego Panstwa Podziemnego, dowodce wilenskiej AK, te ruskie gnidy zaprosily na "ROKOWANIA", aresztowaly i zamordowaly. Teraz byli lepsi, nie musieli aresztowac. Zamordowali w trakcie rokowan przez telefon satelitarny. Ta sama ruska dzicz, ta sama
mordercza sklonnosc. Czy to z naganem w Katyniu, czy z satelita w Czeczeni. Bydlo i mordercy



Odpowiedz

Gość: Komar |

@ Gość: Jb - sto pięćdziesiąt lat temu Stany Zjednoczone pokazały, jak należy postępować ze zbuntowanymi separatystami. Rosja po prostu wzięła przykład z USA. A ja muszę przyznać, że nie rozumiem, skąd w Polsce biorą się sympatycy islamistów.



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Komar

Z rusofobii.



Odpowiedz
Przemysław Mrówka

Absolwent Instytut Historycznego UW, były członek zarządu Koła Naukowego Historyków Wojskowości. Zajmuje się głównie historią wojskowości i drugiej połowy XX wieku, publikował, m. in. w „Gońcu Wolności”, „Uważam Rze Historia” i „Teologii Politycznej”. Były redaktor naczelny portalu Histmag.org. Miłośnik niezdrowego trybu życia.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org