Opublikowano
2014-05-29 11:00
Licencja
Wolna licencja

Krucjata dziecięca – między historią a mitem

Przełom XII i XIII w. przyniósł ruchowi krucjatowemu prawie same klęski. Najpierw padła Jerozolima, a kolejne wyprawy w latach 1183–1204 nie odniosły sukcesu. W roku 1212 odbyła się kolejna wyprawa krzyżowa, której uczestnicy, pchani religijnym zapałem, także chcieli odbić miasto chrystusowe z rąk niewiernych. Szkopuł w tym, że tym razem krzyżowcami były nieletnie dzieci i młodzież…


1 2 3 4

Nowy Mojżesz i niemiecki epizod krucjaty dziecięcej

Przywódca niemieckich młodych pielgrzymów Mikołaj z Kolonii głosił, że przejdą oni przez morze do Lewantu jak Mojżesz i naród wybrany. Miał on bowiem sprawić, że morze rozstąpi się, a Jerozolima zostanie odzyskana tylko i wyłącznie dzięki niewinności i cnotliwości dzieci. Wedle Sicarda z Cremony, Mikołaj miał dziesięć lat. On sam oraz jego uczniowie głosili kazania w całej Nadrenii. W efekcie, w ciągu kilku tygodni zgromadzili całą armię dzieci gotowych wyruszać do Ziemi Świętej. Wedle relacji anonimowego rocznikarza z opactwa Marbach w Alzacji, niemiecka „armia” składała się z dzieci, młodzieńców, matek z dziećmi oraz starców. Wszyscy oni zmierzali ku Alpom, by tam przeprawić się do Włoch. Przypuszcza się, że pierwszym miastem, jakie ich gościło była Piacenza. Potem zaś trafili do Genui – miasta, którego handel, bankowość i gospodarka rozwijały się intensywnie dzięki krucjatom. Dokładnie o tym wydarzeniu poinformował nas genueński kronikarz Ogerio Pane, który kupieckim zwyczajem opisał wszystko krótko i zwięźle:

25 sierpnia do miasta przybyły hordy niemieckich pueri. Przewodził im pewien niemiecki chłopak imieniem Mikołaj. Celem ich była pielgrzymka bowiem nieśli krucjatowe krzyże i pielgrzymkowe kostury oraz sakwy. Byli to mężczyźni i kobiety, chłopcy i dziewczęta w liczbie ponad 7000. Następnego dnia, w niedzielę opuścili miasto. Wielu mężczyzn i kobiet, chłopców oraz dziewcząt, w nieokreślonej liczbie, pozostało w Genui.

Zapis ten wydaje się bardzo obiektywny i bliski prawdzie. Przemawia za tym fakt, iż Ogerio Pane był naocznym świadkiem oraz to, iż wychował się w kupieckiej kulturze Genui opartej na racjonalizmie i wiedzy. Zapis ten pokazuje nam, iż wielu młodych krzyżowców na ostatnim etapie wędrówki stało się nikim innym jak imigrantami. Włoski kronikarz przekazuje bowiem, że wielu z nich zostało w mieście, gdzie pewnie znalazło zatrudnienie i szansę na lepszy byt. Pozostali ruszyli dalej, ku morzu. U brzegów morza wszystko miało się zakończyć. Mikołaj nie dokonał jednak cudu, a morze się nie rozstąpiło. Wielu młodych krzyżowców w ułamku sekundy okradziono z marzeń.

Pomnik Fryderyka II w Neapolu (fot. Neapolis 93, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported). Co się z nimi stało? Część dzieci wsiadła na statki płynące do Palestyny i słuch po nich zaginął. Wedle przekazu Alberyka z Trois-Fontaines wiele z nich zostało sprzedanych Saracenom przez kupców: Hugona Żelaznego i Wilhelma Wieprza. Problem w tym, że żaden z nich nie był kupcem. Hugon był administratorem dóbr wicehrabiego Marsylii, a Wilhelm kapitanem na służbie cesarza Fryderyka II.

Reszta dzieci wróciła do domu. Nie zachowały się jednak przekazy o ich drodze powrotnej. Wiadomo, że do domu dotarli tylko nieliczni, reszta zmarła lub osiedliła się w miastach lub wioskach włoskich. Czy można powiedzieć, że krucjata dziecięca była całkowitą klęską i tragedią? Na pewno wielu uczestników umarło podczas marszu. Wielu na pewno wywieziono do Ziemi Świętej jako niewolników. Duża rzesza byłych krzyżowców na pewno ułożyła sobie jednak życie w Italii. Ich los nie był łatwy. Zatrudniali się w stoczniach, warsztatach, jako pomoc domowa – za głodowe stawki. Z czasem jednak wielu z nich mogło wyjść na swoje. Ekskrzyżowcy mogli stać się imigrantami, a ten los nigdy nie był łatwy. Ani w średniowieczu, ani dziś.

Korzenie krucjaty dziecięcej

Przebieg obu krucjat dziecięcych był inny. To co było jednak wspólne to religijne uniesienie, jakich doświadczyli zarówno niemieccy, jak i francuscy uczestnicy. W obu przypadkach istotny był swoisty średniowieczny rewiwalizm i opozycja starszych, przeciwnych religijnemu entuzjazmowi młodych krzyżowców. Oba ruchy miały podobne korzenie. Wszystko zaczęło się w okresie wielkanocnym, który dla średniowiecznych chrześcijan był szczególnie ważny w roku. Był to okres odrodzenia, rozpoczęcia prac rolnych, wznowieniem wędrówek i pielgrzymek. To był czas Zielonych Świątek, podczas których bardzo chętnie pielgrzymowano.

W obu przypadkach ruch zapoczątkowano w regionach o silnych tradycjach krucjatowych oraz silnej religijności. Francuski epizod rozpoczął się bowiem w okręgu Chartrain, gdzie znajdowała się katedra w Chartres. Słynęła ona m.in. z relikwii, jaką było giezło Marii Panny. Jeszcze przed 1212 r. Chartres stało się centrum specyficznego ruchu pielgrzymkowego tzw. krucjaty budowniczych katedr. Ponadto okrąg Chartrain dostarczył krzyżowców pierwszej krucjacie. Wielu z nich dotrwało do samego końca i uczestniczyło w zdobyciu świętego miasta. Widomo, że liczne grupy rycerzy z tego okręgu brały udział także w II i III krucjacie. W IV wyprawie krzyżowej na pewno wzięło udział 19 hrabiów z okręgu Chartrain. Jej fiasko chyba najsilniej wpłynęło na swoistą świadomość krucjatową mieszkańców regionu. Zawiedzeni i oburzeni działaniami krzyżowców musieli znaleźć inną, nową koncepcję krucjaty. Wyprawa dziecięca mogła być właśnie tego przejawem. A jak było w przypadku Nadrenii? Także i tutaj od pierwszej krucjaty żywy był ruch krucjatowy. Na tym terenie działał Bernard z Clairvaux, a wielu rycerzy przyłączyło się do III krucjaty cesarza Fryderyka Barbarossy.

W jednym i drugim przypadku ogromne znaczenie miały także wydarzenia historyczne, jakie miały miejsce w przededniu wiosny 1212 r. Zarówno Chartrain, jak i Nadrenia żyły trwającą od 1209 r. krucjatą przeciwko heretyckim albigensom z Langwedocji. W latach 1211–1212 krucjata utknęła w martwym punkcie i potrzebny był napływ nowych sił. Liczni kaznodzieje nawołujący do krucjaty pojawili się zatem i w Chartrain, i w Nadrenii. Akcję kaznodziejską prowadził m.in. sławny Jakub z Vitry.

Powyższy tekst jest fragmentem ebooka Marcina Sałańskiego pt. „Wyprawy krzyżowe. Zderzenie dwóch światów”:

Autor: Marcin Sałański
Tytuł: „Wyprawy krzyżowe. Zderzenie dwóch światów”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
ISBN: 978-83-934630-5-3
Stron: 76
Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Grand |

Wiele ciekawych informacji. Zastanawiające jest to, czy rzeczywiście takowa krucjata miała miejsce. Czy faktycznie również dzieci ogarneło wielkie uniesienie religijne? Jeśli tak, to ile w sumie ich wyruszyło? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Mediewista Georges Duby zauważył, że mianem "pueri" określano także parobków i najemnych rolników. Tak więc, czy w ogóle dzieci podjeły się niesienia krzyża? A może raczej planowano zorganizować kolejną wyprawę ludową albo coś na jej wzór. W tamtych czasach często ujawniali się rzekomi "prorocy" marzący o chrześcijańskiej Palestynie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby kogoś takiego lud ochoczo wysłuchał.



Odpowiedz
Marcin Sałański

Historyk, dziennikarz prasowy i telewizyjny, wieloletni współpracownik Histmag.org, autor popularnych e-booków. Współpracował m.in. z portalem Historia i Media, Wydawnictwem Bellona i Muzeum Niepodległości w Warszawie. Był również członkiem redakcji kwartalnika „Teka Historyka”. Interesuje się historią średniowiecza, dziejami gospodarczymi, popularyzacją historii i rekonstrukcją historyczną.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org