Opublikowano
2015-01-25 10:15
Licencja
Prawa zastrzeżone

Krystyna Kolińska wspomina czasy PRL

„Włączywszy po godzinie siódmej radio, usłyszałam muzykę Chopina, potem głos spikera zapowiadającego o godzinie ósmej – przemówienie generała Jaruzelskiego... Osłupienie. Stan wojenny!” - tak Krystyna Kolińska wspomina czasy PRL.


Strony:
1 2 3 4 5 6 7

Zapiski z lat siedemdziesiątych

Lipiec 1970. Kazimierz nad Wisłą. Jestem zaproszona do Marii Kuncewiczowej. Dom na wzgórzu. Drzewa, srebrzysty świerk. Jego gałęzie dochodzą do piętra. Wewnątrz w pokojach – kominek i piec, który przyjechał przed wojną z Huculszczyzny. Nosi datę 1814 i ma kolorowe kafelki, widać na nich Małgorzatkę tańczącą z huzarami, pocztyliona, popa idącego do cerkwi, krzyż z siedzącymi na jego ramionach ptakami.

Maria Kuncewiczowa (Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-K-1593-1) Gospodarze wrócili tu po wielu latach przebywania na obczyźnie; od zeszłego roku – już na stałe. Autorka popularnej przed wojną powieści czytanej w radiu Dni powszednie państwa Kowalskich teraz kończy pierwszy tom opowieści z własnego życia zatytułowany Fantomy.

Mówi: – Na całym świecie reportaż stał się bestsellerem. Wydaje mi się, że chodzi po prostu o gatunek. Dobry reportaż stoi na pograniczu eseistyki i studium socjologiczno-psychologicznego. Nie jest to tylko dziennikarskie sprawozdanie. Obecnie rzeczywistość jest tak fantastyczna, że fikcja nie może jej dogonić. Ludzie zafascynowani są rzeczywistością, chcą mieć głos, rozumieć sens tych wielu rewolucji – astronautykę, Trzeci Świat, fermenty w Kościele… Pragną wiedzieć, jak w różnych krajach prze- żywa się te liczne apokalipsy.

Pytam: – Była pani przez szereg lat profesorem literatury polskiej w Ameryce. Czy wśród pani słuchaczy było wielu z tak zwanej Polonii?

– Początkowo miałam wyłącznie studentów slawistów, różnych narodowości. Studenci pochodzenia polskiego zjawili się później. Opory wynikały z kompleksów, bo dziadkowie chcieli, by ich dzieci były przede wszystkim Amerykanami, a sami pragnęli zapomnieć jak najszybciej o głodnej przeszłości. W trzecim pokoleniu przyszło jednak zainteresowanie korzeniami, a nawet pojawiła się duma, że ojczyzną przodków była Polska, kraj, skąd przyjeżdżają „Śląsk”, „Mazowsze”, „Poznańskie Słowiki”, gdzie powstaje dobre malarstwo, muzyka Lutosławskiego, Pendereckiego, rodzą się dobre filmy i produkuje się dobrą, prawdziwie polską szynkę.

– Jaka jest pani recepta na życie?
– Prostota i życzliwość… Trzeba dawać kredyt zaufania ludziom, lubić ich. Ja ludzi lubię.
– Jak pani patrzy na Warszawę, porównując z tą sprzed września 1939?
– Warszawa wygląda inaczej, ale parę akcentów wystarcza, abym odczuła dawny klimat. W Łazienkach jest to zegar słoneczny, pamiętam go od dzieciństwa. Na Krakowskim Przedmieściu – balkon wsparty na Atlasach, a w Ogrodzie Saskim – eliptyczne żelazne ogrodzenie fontanny, to samo, przez które przeskakiwałam w wieku sześciu lat w pogoni za piłką. Sentyment do starych rekwizytów nie stanowi bariery między mną a dzisiejszą Warszawą. Podoba mi się nowa postać Starówki na zapleczu Rynku. Robi na mnie wielkie wrażenie sama Nike na placu Teatralnym, ale te sąsiadujące z pomnikiem pobudowane wieżowce, niezgadzające się z całością placu, wprawiają mnie w ponury nastrój.

Lipiec 1971. Upały. Imprezy, głównie koncerty w Łazienkach: w Starej Pomarańczarni „przy świecach”, pod pomnikiem Chopina wśród kwitnących róż. Wystawa Święto róży. Wszędzie róże: żywe oraz na obrazach, na znaczkach pocztowych, na fotografiach. W Pałacu Kultury – Revue 23.15; lekka muza, lecz bilety za ciężkie pieniądze. Przy wejściu wręczają ulotkę z informacją o dziewczętach: Mai, Darling, Dżinie – „tancerkach pięknych jak róże”…

Dla teatrów warszawskich prawdziwe wakacje. Z wyjątkiem Ateneum, Narodowe- go i Lalki (a od połowy miesiąca – Syreny i STS) – wszystkie zamknęły podwoje. Natomiast otworzyły się wrota dla odwiecznych dyskusji w prasie, radiu i telewizji na temat: Czy teatr przeżywa się i czy w obecnej formie służy masom? Jaki powinien być program rozrywek dla przeciętnego mieszkańca stolicy?

Teatr Rozrywki zamknięty na co najmniej dwa lata, ze względu na stan zabezpieczeń przeciwpożarowych. Otwarto natomiast „wesołe miasteczko” przy ulicy Wery Kostrzewy, z zainstalowanymi tam za grube dewizy odpowiednimi urządzeniami. Działało krótko, po kilku dniach zostało po nim smutne pobojowisko. Nie pomyślano bowiem o funkcjonalnym powiązaniu miejsca rozrywki z terenem i w rezultacie wszystko utonęło w kurzu i śmieciach.

Listopad 1971. Wystawa w Pałacu Rzeczpospolitej przy placu Krasińskich w rocznicę urodzin Juliusza Wiktora Gomulickiego. Tegoroczny laureat Nagrody Prezesa Rady Ministrów w dziedzinie literatury zaprezentował się tu nie tylko jako pisarz, varsavianista, ale także jako zamiłowany zbieracz starych ksiąg i rękopisów, związanych szczególnie z Norwidem, z polskim Oświeceniem, z literaturą XIX wieku. Zainteresowały mnie „curiosa” sprzed trzech wieków – astrologiczne, zoologiczne, między innymi O języku zwierząt i O położeniu Raju.

Tekst jest fragmentem książki Krystyny Kolińskiej „Preteksty do wspomnień”:

Autor: Krystyna Kolińska
Tytuł: „Preteksty do wspomnień”
Oprawa twarda z obwolutą
Numer wydania I
Data wydania 2014-04
Ilość stron 452
ISBN 978-83-244-0357-8
Wymiary 240 × 170 × 30
Cena: 49,90 zł
Kup ze zniżką na stronie Wydawcy!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4 5 6 7
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Krystyna Kolińska

Polska eseistka i prozaik. Absolwentka Uniwersytetu Poznańskiego, W trakcie swojej wieloletniej działalności otrzymała rozmaite nagrody m.in. za całokształt twórczości: nagroda ZAIKS-u im. Karola Małcużyńskiego oraz Związku Rzemiosła Polskiego im. Władysława Reymonta. Odznaczenia m.in. Krzyż Armii Krajowej, odznaka Akcji "Burza", "Gloria Artis" ministra Kultury (2009). Nagrody literackie za poszczególne pozycje m.in. "Szaniawski. Zawsze tajemniczy" odznaczony dyplomem Warszawskiej Premiery Literackiej, jako "Książka lata 20Polska eseistka i prozaik. Absolwentka Uniwersytetu Poznańskiego, W trakcie swojej wieloletniej działalności otrzymała rozmaite nagrody m.in. za całokształt twórczości: nagroda ZAIKS-u im. Karola Małcużyńskiego oraz Związku Rzemiosła Polskiego im. Władysława Reymonta. Odznaczenia m.in. Krzyż Armii Krajowej, odznaka Akcji "Burza", "Gloria Artis" ministra Kultury (2009). Nagrody literackie za poszczególne pozycje m.in. Szaniawski. Zawsze tajemniczy odznaczony dyplomem Warszawskiej Premiery Literackiej, jako "Książka lata 2009 roku". Nagroda im. Cypriana Kamila Norwida (2010). Autorka Ziemskich aniołów (Fryderyk Szopen i George Sand - biografia psychologiczna).09 roku". Nagroda im. Cypriana Kamila Norwida (2010). Autorka "Ziemskich aniołów" (Fryderyk Szopen i George Sand - biografia psychologiczna).

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org