Krzysztof Karpiński – „Czarnoskóry fordanser w Warszawie. Opowieść o Auguście Agbooli Brownie” – recenzja i ocena
Krzysztof Karpiński – „Czarnoskóry fordanser w Warszawie. Opowieść o Auguście Agbooli Brownie” – recenzja i ocena
Warszawa lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku była nie tylko dynamicznie rozwijającą się stolicą odrodzonego po latach niewoli polskiego państwa. Jak każda szanująca się metropolia była miastem, które nigdy nie śpi. Miastem zasobnym w szereg eleganckich nocnych lokali, z których te najlepsze i najdroższe nazywano rozrywkowymi.
Na parkietach „Adrii”, „Bristolu” czy „Oazy” pary wirowały w rytm charlestona, fokstrota czy tanga, a za oprawę muzyczną odpowiadały najlepsze miejscowe orkiestry. Wśród gości, którzy mogli już wówczas skorzystać z rezerwacji telefonicznej stolika, znajdowały się czołowe postacie ze świata kultury, nauki czy biznesu. Samotni mogli wynająć na miejscu fordanserkę bądź fordansera, płatnych partnerów do tańca, których zadaniem było zabawianie towarzystwa. Jednym z takich tancerzy był pochodzący z dzisiejszej Nigerii August Agboola Browne, którego życiorys postanowił przybliżyć czytelnikom Krzysztof Karpiński, z zawodu prawnik, a z zamiłowania pianista i znawca jazzu. Ponadto pisarz, spod którego pióra wyszła biografia niewidomego pianisty Mieczysława Kosza – „Tylko smutek jest piękny”, a także tom „Był jazz. Krzyk jazz-bandu w międzywojennej Polsce”, w którym zamieścił krótki biogram naszego bohatera.
Wzmianka ta zainteresowała amerykańskiego badacza życiorysów osób czarnoskórych, które zrobiły kariery poza granicami swoich krajów, a zwłaszcza w Europie – prof. Nicholasa Bostona. Zwrócił się on do autora o garść informacji dotyczących Browne’a. Ten zbieg okoliczności stał się impulsem, dzięki któremu narodziła się recenzowana publikacja.
August Agboola Browne urodził się w nigeryjskim Lagos, położonym nad Zatoką Gwinejską. Jego ojciec był robotnikiem portowym, matka zaś robotnicą rolną. O wczesnych latach jego życia wiadomo niewiele. W każdym razie jako dwudziestolatek zaciągnął się na statek handlowy, by ostatecznie osiąść w Londynie. Znalazł tam zatrudnienie jako tancerz i muzyk grający na instrumentach perkusyjnych w wędrownej trupie teatralnej. Artyści, w składzie z Brownem, początkowo występowali w Anglii, by z czasem zagościć na scenach Francji, Niemiec i Polski. Do tej ostatniej czarnoskóry muzyk i fordanser przybył już samotnie w 1922 r. Zamieszkał w Warszawie, gdzie pracował m.in. we wspomnianym „Bristolu”. Przez pewien czas zamieszkiwał w Krakowie, gdzie wziął ślub z Zofią Pykówną, a uroczystość ta stanowiła nie lada sensację. Dość wspomnieć, że fotografie państwa młodych trafiły na łamy krakowskiego „Światowida”, jak również... „Głosu Polskiego” w odległej Argentynie.
Krzysztof Karpiński przybliża Czytelnikowi sylwetkę tańczącego muzyka, opowiadając zarówno o burzliwym życiu prywatnym, jak i spełnionym życiu zawodowym Augusta Browne’a. Opisuje postawę czarnoskórego fordansera w czasie niemieckiej okupacji, gdy ten odmówił występów w lokalu przeznaczonym wyłącznie dla Niemców, ale także podjął działalność w polskiej konspiracji. Wreszcie relacjonuje losy bohatera po zakończeniu wojny i późniejszym jego wyjeździe z Polski do Londynu. Warto podkreślić, że autor nie ogranicza się wyłącznie do prezentacji życiorysu bohatera, lecz serwuje ciekawostki związane m.in. z historią i odbiorem jazzu w Polsce w okresie przed i powojennym.
Książka „Czarnoskóry fordanser w Warszawie. Opowieść o Auguście Agbooli Brownie” składa się z siedmiu rozdziałów. Przypisy zamieszczono na końcu książki, co trochę utrudnia lekturę. Książkę uzupełniają informacje o źródłach fotografii i dokumentów oraz niezwykle pomocny indeks nazwisk. Szkoda jednak, że zestawienie źródeł nie zostało włączone bezpośrednio do bibliografii. Wydawnictwo Literackie zadbało o estetyczną, twardą oprawę dzieła. Front okładki, utrzymany w duchu art déco, doskonale koresponduje z epoką, której poświęcono lwią część publikacji.
„Czarnoskóry fordanser w Warszawie” jest pozycją godną polecenia, choć niepozbawioną wad. Mocną stroną jest przystępny język, dzięki czemu czyta się ją jednym tchem. Ponadto na uznanie zasługuje wykorzystanie przez autora wspomnień córek Augusta Browne’a, jak również podjęcie niezwykle ciekawego tematu, jakim jest życiorys czarnoskórego artysty. Do zalet zaliczyć możemy przedstawienie zarówno jasnych jak i ciemnych stron życiorysu fordansera, autor nie pisze laurki ani też nie gani bohatera swej książki, ocenę pozostawia Czytelnikowi. Jeśli chodzi o wady, należy podkreślić, że nie wszyscy badacze czy osoby zainteresowane dziejami powstania warszawskiego uznają udział Augusta „Alego” (pseudonim konspiracyjny) Browne’a w walkach za bezsporny. Choć autor przywołuje w tekście relacje świadków, to nie wyczerpują one tematu i nie rozwiewają definitywnie wszystkich wątpliwości.
Autor nie podejmuje głębszej polemiki ze sceptykami, co pozostawia pewien niedosyt. Nie to zresztą było głównym celem książki Krzysztofa Karpińskiego. Czy warto zatem sięgnąć po „Czarnoskórego fordansera w Warszawie”? Oczywiście, że tak, chociażby po to, aby poznać sylwetkę tej niezwykłej postaci. Człowieka o nienagannych manierach, zawsze eleganckiego i niewątpliwie kochającego swoją przybraną ojczyznę, a zwłaszcza jej zawsze niezwyciężoną stolicę – Warszawę.
