Lon Chaney: człowiek o tysiącu twarzy

opublikowano: 2023-12-03 18:02
wolna licencja
poleć artykuł:
Lon Chaney wykazywał nadzwyczajne zdolności ekranowej transformacji i choć przeważnie kreował role złoczyńców i monstrów, to w portret każdego (anty)bohatera wpisywał psychologiczną złożoność oraz niejednoznaczność. Wszechstronne i rozmaite wcielenia zapewniły mu tytuł „człowieka o tysiącu twarzy”.
REKLAMA
Lon Chaney w kadrze z filmu „Upiór w operze", rok 1925, fot. Universal Production, prawa zastrzeżone

Era kina niemego wydała na świat wiele znakomitych gwiazd. W niemieckiej kinematografii lat 20. podyktowanej ekspresjonizmem królem ekranu pozostawał wszechstronny Emil Jannings, a na Wyspach Brytyjskich największą popularnością cieszył się walijski aktor, Ivor Novello, utożsamiany z wizerunkiem eterycznego i często tragicznego młodzieńca. W tym samym czasie po drugiej stronie Atlantyku tytuł najwybitniejszego aktora należał do Lona Chaneya – artysty specjalizującego się w rolach antybohaterów i gotowego do skrajnych transformacji, który poza psychofizyczną kreacją postaci, odpowiadał również za ich charakteryzację.

Lon Chaney: mistrz mimiki

Jego ekranowego wizerunku nie dało się zamknąć w sztywne ramy. Talent Lona Chaneya stale ewoluował, dając widzom zróżnicowane portrety wykluczonych przez społeczeństwo odmieńców czy złoczyńców, przez co aktor otrzymał przydomek „człowieka o tysiącu twarzy”. Nigdy nie wcielił się w rolę, która przypominałaby poprzednią. W przeciwieństwie do innych wielkich artystów ekranu tamtych lat, m.in. Charliego Chaplina czy Bustera Keatona, nie wykreował charakterystycznej postaci pojawiającej się w każdym kolejnym filmie, a słynął z nieustannej transformacji.

Samodzielnie tworzył makijaże, stroje czy maski portretowanych antybohaterów, zdumiewając publiczność swym nowatorstwem na długo przed słynnymi ekranowymi potworami w stylu stwora Frankensteina – zagranego przez Borisa Karloffa. Pół wieku przed narodzinami body horroru korzystał z charakteryzacji imitującej deformację ciała w celu zszokowania odbiorców lub realistycznego ukazania bolączek bohatera jak na przykład w „Dzwonniku z Notre Dame” (1923).

Lon Chaney, fotografia z 1926 roku

W rozwoju jego unikalnej ekspresji oraz niezastąpionej w niemym kinie zdolności wyrażania emocji jedynie za sprawą mimiki i gestów, bez użycia słów pomocne okazały się zapewne doświadczenia aktora z dzieciństwa. Lon Chaney (jego prawdziwe nazwisko brzmiało Leonidas Frank Chaney) przyszedł na świat 1 kwietnia 1883 roku w Colorado Springs jako potomek głuchoniemych rodziców.

Od najmłodszych lat porozumiewał się z nimi w niewerbalny sposób, co zaowocowało doskonałym opanowaniem nie tylko języka migowego, ale i pantomimy. „Rozmawialiśmy naszymi twarzami, naszymi oczami” – wspominał młodzieńcze lata. W połączeniu z duszą wrażliwca zaowocowało to obraniem kierunku artystycznej kariery.

Pierwsze małżeństwo i skandal

Po osiągnięciu pełnoletności aktor występował w wodewilach, aby z czasem stać się prawdziwym objawieniem niemego kina. Zanim jednak trafił na ekrany, jego domeną była scena. W tamtym czasie poznał również młodą artystkę estradową, Frances „Clevę” Creighton, którą poślubił w 1905 roku. Małżeństwo doczekało się syna, Creightona Tull Chaneya, który w przyszłości zmieni własne imię na Lon Chaney Junior. Jedyny potomek artysty będzie kontynuował tradycję i na przekór opinii ojca również postanowi zawojować ekran, wcielając się w role potworów z franczyzy Universal Monsters (m.in. w swym najsłynniejszym obrazie „Wilkołak” z 1941 roku).

Pierwsze małżeństwo Lona Chaneya nie należało do udanych. Para często popadała w konflikty z powodu zazdrości i problemów finansowych. Wkrótce doszło do skandalu w artystycznym środowisku. W kwietniu 1913 roku aktor pracował w Majestic Theatre w Los Angeles, gdzie pewnego dnia przybyła zdesperowana Cleva. Miała dość nieustannych kłótni i brakowało jej sił do dalszej walki. Na oczach wszystkich zażyła chlorek rtęci.

Lon Chaney w kadrze z filmu „Dzwonnik z Notre Dame”, rok 1923

Jej próba samobójcza na szczęście zakończyła się niepowodzeniem, ale w czasach, w których zaburzenia psychiczne i depresja pozostawały w obszarze tabu, zdarzenie spotkało się ze wzburzeniem opinii publicznej. Dodatkowo trucizna uszkodziła struny głosowe kobiety, przez co nie mogła więcej śpiewać. Zrujnowana została nie tylko wschodząca kariera Clevy, ale też teatralna przygoda jej męża. Nie potrafili uporać się z tymi problemami i wzięli rozwód jeszcze w tym samym roku. W 1915 roku Lon ożenił się po raz drugi, a jego wybranka Hazel Hastings towarzyszyła mu po kres dni.

REKLAMA

Lon Chaney – ikona X muzy

Po zakończeniu teatralnej kariery, Lon Chaney nie zamierzał się poddać. Zatrudnienie otrzymał w dynamicznie rozwijającej się branży filmowej, grając początkowo epizody. Przełom nastąpił w 1919 roku po występie w niemym filmie „The Miracle Man”. W jednej chwili Lon Chaney znalazł się wśród najgłośniejszych nazwisk amerykańskiej kinematografii, stając się uznanym aktorem charakterystycznym.

Kartka (pocztowa?) z filmu „Miracle Man”, rok 1919

Jego kreacje zapadały w pamięć za sprawą wyjątkowej ekspresji oraz ładunku emocjonalnego, który wpisywał w każdą odgrywaną postać. Choć w jego emploi przeważały kreacje złoczyńców i potworów, to nawet w najmroczniejszej roli przemycał psychologiczną złożoność antybohatera, pokazując, że nic nie jest zupełnie czarno-białe. „Chciałem przypomnieć ludziom, że najniższe rodzaje człowieczeństwa mogą mieć w sobie zdolność do najwyższego poświęcenia” – wyjaśniał aktor.

Lon Chaney i Joan Crawford w filmie „Demon cyrku”, rok 1927

Lon Chaney potrafił w jednej roli wzbudzić zarówno wstręt, jak i współczucie, strach oraz zachwyt. Obrazował nie tylko zepsucie i wewnętrzne zło portretowanego antybohatera, ale też jego tragizm. Tak było w przypadku wybitnej kreacji w „Demonie cyrku” (1927), gdzie wcielił się w mordercę ukrywającego się przed wymiarem sprawiedliwości w grupie cyrkowców. Udaje, że nie ma kończyn, aby nikt go nie rozpoznał. Z powodu chorobliwej namiętności do pięknej i młodej Nanon (w tej roli Joan Crawford) jest nawet w stanie amputować własne ręce. Choć to postać zła do szpiku kości, budzi zatem w widzach pokłady współczucia.

Lon Chaney – mistrz charakteryzacji

Jego filmowe wcielenia były przede wszystkim niejednoznaczne – uwikłane w wewnętrznym konflikcie, naznaczone samotnością i napiętnowaniem. Wyróżniał je nie tylko oryginalny styl gry, ale też dopracowana do perfekcji charakteryzacja, którą Lon Chaney tworzył samodzielnie. W 1923 roku aktor na potrzeby wymagającej roli w adaptacji powieści Victora Hugo „Dzwonnik z Notre Dame” stworzył garb Quasimodo, który ważył 20 kilogramów! Nie był to pierwszy i ostatni raz, gdy Chaney poświęcał się dla roli. Zaprojektowane przez niego maski złoczyńców bardzo często sprawiały ból z powodu mocnego naciągania skóry twarzy. Ponadto w przypadku wielu charakteryzacji umieszczał pod kostiumem specjalne uprzęże, które wykręcały jego ciało, aby oddać zamierzone deformacje.

Lon Chaney w filmie „Londyn po północy”, 1927 rok

W 1925 roku stworzył swoją najlepiej rozpoznawalną rolę przerażającego, ale i tragicznego Eryka w niemym klasyku kina grozy „Upiór w operze”. Oszpecony muzyk ukrywa się w podziemiach Opery Paryskiej, gdzie pewnego dnia uprowadza obiecującą śpiewaczkę imieniem Christine (Mary Philbin). Eryka napędza obsesja, a jego zachowanie jest pozbawione skrupułów, jednak osamotnienie i wyobcowanie postaci poruszają widzem, po raz kolejny dowodząc niejednoznaczności ról Lona Chaneya. Aktor ponownie samodzielnie zadbał o mistrzowską charakteryzację, a do historii przeszła scena zerwania maski i odsłonięcia oszpeconego oblicza zjawy.

„Człowiek o tysiącu twarzy”

W latach 1913–1930 Lon Chaney zagrał w ponad 150 produkcjach. Jego jedyny dźwiękowy obraz – „The Unholy Three” (1930) okazał się zarazem tym ostatnim. Odszedł 26 sierpnia 1930 roku w wieku 47 lat. Większość jego filmów pozostaje zaginionych, m.in. „Londyn po północny” (1927), który zrekonstruowano wyłącznie przy użyciu zachowanych zdjęć. Z tego względu nie możemy w pełni doświadczyć talentu aktora, choć zachowane materiały i pozostałe dzieła dobitnie pokazują jego charyzmę, urzekającą ekspresję oraz talent do tworzenia różnorodnych wcieleń. Mało który z późniejszych artystów X muzy wykazywał taką umiejętność transformacji…

Polecamy e-book Agaty Łysakowskiej – „Damy wielkiego ekranu: Gwiazdy Hollywood od Audrey Hepburn do Elizabeth Taylor”:

Agata Łysakowska
„Damy wielkiego ekranu: Gwiazdy Hollywood od Audrey Hepburn do Elizabeth Taylor”
cena:
Wydawca:
Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron:
87
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-04-4

Bibliografia

Redakcja: Natalia Stawarz

REKLAMA
Komentarze

O autorze
Paula Apanowicz
Dziennikarka i absolwentka Filozofii na Uniwersytecie Gdańskim (specjalność kulturowo-estetyczna). Z pasji krytyczka filmowa. Publikowała m.in. na łamach magazynów „Świat Wiedzy Historia” i „Vege”, tygodnika „Polityka”, a także serwisów National Geographic Polska, Onet.pl, ofeminin.pl, Kroniki Dziejów, Damosfera, Histmag.org czy OldCamera.pl (gdzie w okresie 2021-2022 pełniła również funkcję zastępczyni redaktor naczelnej). Współpracuje ponadto z wydawnictwem Polska Press. Debiutowała jako autorka książką zbiorową „Twarze i Maski. Ostatni wielcy kochankowie kina” (wyd. ebookowo, 2021). W kręgu jej zainteresowań znajdują się historia filmu, literatura, kultura Korei Południowej oraz joga. Miłośniczka starego kina, a zwłaszcza twórczości Alfreda Hitchcocka.

Wszystkie teksty autora

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści. Za darmo.
Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2023 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone